Co będzie dalej z Legią, w okresie prohibicji? To co w Warszawie najmodniejsze było zawsze – konspiracja i zejście do podziemia. Ja tak zawsze robię, bo nie cierpię jak jakiś selekcjoner z pustym łbem, w drzwiach lokalu, decyduje czy mogę się za swoje napić czy nie. Czy mam właściwe buty? Domówka to najlepsze hasło, bo i łóżko najbliżej. Choć parę razy byłem w Platynce i – muszę się oczywiście pochwalić – rok temu zajawili przyjście mistrza świata we wrestlingu Bobby’ego Roode’a. No i zapragnąłem naśladować Romana Polańskiego (ten zaaranżował napad na Kirka Douglasa w Łodzi).
Mianowicie jak ten Roode wszedł do Platynki – sieknąłem go z łokcia i założyłem duszenie. Trochę się bałem, że odda… A on, jak go puściłem, zaczął jęczeć, że ma kontuzję i boli go bark, dlatego przylutuje mi kiedy indziej…

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Do rzeczy. Ten Douglas zaimponował mi w swojej biografii. Kiedyś jako student dorabiał w hotelu, a właścicielka dzień w dzień obrażała Ł»ydów. No więc któregoś dnia ten rosyjski Ł»yd wydmuchał ją, a na koniec szepnął do ucha: – Wiesz co? Masz w sobie żydowskiego kutasa.

A wracając do Danijela – ja bym go wystawił w pożegnalnym meczu sezonu ze Śląskiem, kibice na pewno zrobiliby mu owację na stojąco. Bez niego ten mecz może być i o nic, i bez klasy, z jaką Legia winna żegnać swych mistrzów. Ale czego spodziewać się po klubie, który wyrzucił choćby „Dziekana”, za mały dancing w Zakopcu? Ł»al mi tych wszystkich chłopaków, bo mnie zawsze i wszędzie wyrzucali za to samo. Ale czy bym cokolwiek w swoim życiu zmienił?

Nic.

*

David Moyes został menedżerem MU. Trochę jego fanom (klubu, nie tego zgredka) współczuję. Czytam o zaletach? Brak. Wyników brak. Ale podobno pierwszy przychodzi do biura i ostatni wychodzi, jak sir Alex.

Taka cecha byłaby dobra w sklepie u Wokulskiego (właściwie u Minclów), ale nie w piłkarskim klubie. Niestety, korporacyjni księgowi przejmują władzę wszędzie.

Na przykład Leśnodorski. Czaruje, że uczył się w Teksasie. Mój syn też uczył w Teksasie. To znaczy nie „się uczył”, tylko on uczył. Teksańczyków handlu naftą. Bo im tak tryska, tylko z zarabianiem gorzej.

Dużo ludzi w Polsce myśli, że są mądrzejsi od Pana Boga. Tymczasem to karzełki, wzrostu Pigmejów.

*

Ok, o piłce! Od niedzieli jestem fanem Piasta Gliwice. To co pokazali w ostatnim kwadransie ze Śląskiem, a już ta ostatnia akcja, to nawet nie jest mistrzostwo świata. To jest arcymistrzostwo! A z drugiej strony – czemu Śląsk przedłużył kontrakt z tym Levym, co to nawet ławki nie potrafi rozwalić? Przegrał wszystko co było do przerżnięcia i nagroda? Za publiczne pieniądze?

A wysłać go z powrotem do Albanii!

*

W tym meczu wkurzyło mnie (a właściwie to nawet wkurwiło) jedno. Brody. Nie, nie Adrien Brody, oskarowy aktor z tego obrzydliwego filmu Pianista, w którym Polacy prześladują Ł»ydów, ale jest jeden szlachetny Niemiec co to nie zabija, a przecież może (ciekawe kiedy powstanie film, że my zaczęliśmy wojnę, a plan Zagłady opracował wcześniej Piłsudski, sądzę że niebawem). Otóż pisząc słówko „brody” – mam na myśli ten nieładny zarost u mężczyzn. W Śląsku Cetnarski ze Stevanoviciem, a w takiej Legii – Kucharczyk czy Vrdoljak, któremu przeszczepiono włosy najwyraźniej wszędzie i przypomina już Chrystusa.

Gdy powinni się wszyscy depilować dla higieny, jak kobiety.

Ale dziwaczeje nam to towarzystwo. W Wisełce wczoraj dwóch w opaskach we włosach. Boguski (to jeszcze rozumiem, dziewczęcy głos, to i takież emploi), ale stary Kosowski z opaską, przy siwiuteńkiej brodzie???

Panowie, ludzie się na was patrzą!

Ale w ramach tolerancji – taką opaską można się wymienić zamiast koszulki. Na przykład z Ostrowskim ze Śląska.

Aha, ale kto by czego nie założył ani nie zapuścił, nie przebije się przez legendarną bladą poświatę wrocławskiego Pawelca, tego co to się dał ograć jak dziecko chore na krzywicę.

Ja myślę, że to jest zemsta Tarasiewicza.

*

A’propos – oglądam pierwszą ligę. W Zawiszy niezły jest Masłowski na mózgu, ale jeśli z Cracovią miał trzy podania, to z Łęczną jedno, wniosek – tak by wydedukować należało – w kolejnym meczu walnie swojaka i lepiej od razu posłać go pod prysznic.

Byłem natomiast wczoraj pod wrażeniem Cracovii. I dopingu (zmiennego, najpierw lżyli), i ambicji, szkoda że w Ekstraklasie wszyscy się nie zmieszczą. Jak wejdzie Flota z Termalicą, no zatęsknię za Podbeskidziem czy Bełchatowem.

Licencji nie powinno się dawać klubom, które nie potrafią zebrać choćby pięciu tysięcy widzów na meczu. Czemu chłopaki z Enklawy mają jeździć po wioskach?

*

Zabawna historia. Oglądam Wisłę i komentujący mecz Grześ Mielcarski cały czas jedzie z Miśkiewiczem. Ł»e słaby, że wykopać nie potrafi, no i w ogóle jak on trafił do Milanu?

Uśmiechnąłem się, bo jak trafił Grześ Mielcarski do FC Porto?

Ano mój druh po dziś dzień Pawelec upił trenera Robsona, i całą okolicę najwyraźniej, bo Grześ walnął dwa gole w pokazówce, w tym jedną całkiem śliczną z przewrotki. I wszyscy zarobili.

Andrzej miał takie patenty, że i mnie by Robsonowi (asystował mu… Mourinho) – sprzedał.

Ale za chwilę ten Miśkiewicz obronił trzy sam na sam, Mielcar inteligentnie przyznał się do pochopnej oceny, no i… pięknie przejął pałeczkę w wygadywaniu „mielcarów” współkomentator (pozdrawiam, kolego!). Mianowicie mówiąc chyba o Urydze rzekł uroczo: „Ma siedemnaście lat. Więc nie skończył jeszcze osiemnastu. To logiczne”.

*

Obejrzałem finał Pucharu Anglii, zajebisty, zresztą City nie lubię, i Manciniego (dobrze, że Maciek Szczęsny dał mu kiedyś z piąchy). Oprawa super, ale przed meczem jakiś żałosny kwartet wokalny, przy którym hymn Edyty Górniak  na mundialu to jak cudowny głos Adele…

Kiedy latałem na różne mecze Tupolewem (tym także, który rozbił się pod Smoleńskiem), załoga zwykle żartowała. Ł»e tam gdzie prezydencki salonik, wtedy Kwacha jeszcze, wciąż unosi się delikatny zapach Edyty…

A futbolowo Anglia słabiutko. Kolega zaprosił na baraż do Premier League: Kuszczak z Brighton kontra Crystal Palace.

0:0. I Cracovia, i Zawisza, nie miałyby z takimi klientami problemu.

Ale… Oczywiście był jeden dobry zawodnik na placu i to było widać. Ośmieliłem się to powiedzieć głośno, na co kolega (a grały dwa zespoły drugiej ligi) – już go kupił Manchester United. Za 15 milionów funtów. Ale zaraz go nam wypożyczyli, żeby sobie grał.

Hm, 15 milionów funtów, druga liga. A u nas Piast płacze, że może kupić dwóch najlepszych zawodników za dwa miliony. Złotych.

*

Aha, numer tygodnia. Niemcy robią gigantyczny program o Lewandowskim, na dzień po finale Ligi Mistrzów, w którym ogłoszą jego przejście do Bayernu. No i przyjechali do Polski z kamerami wytropić wszystkie jego ślady. No i tak trafili do Varsovii, do Znicza Pruszków, do Lecha.

Chcieli do Legii, gdzie Lewego nie chcieli, ciekawy wątek. Ale w Legii płot zamkniety. Ani prezesa (usprawiedliwiony, w Enklawie), ani trenera Urbana, który tegoż Roberta zmyłâ€¦

Nie jego jednego. Niemcy dotarli do Adriana Paluchowskiego, znów w Zniczu Pruszków, jak dawniej z Lewym. I on opowiada, że trener Urban jakiś dziwny: – Wychodzę na mecz i strzelam trzy gole. W następnym – sadza mnie na ławce. To ile mam strzelać? Po pięć? Siedem?

Taa, Legia najlepiej wyszukuje piłkarzy w dyskotekach.

*

Wiecie co mnie denerwuje? Dwie ogromne firmy, telewizyjna i prasowa, robią zbiórki na swoich dziennikarzy, a moich kolegów. Na nogę, na respirator…

Wydaje mi się, że tak wielkie firmy powinny zafundować to z własnych środków, z posiadanych milionów. Byłaby to wskazówka, ze pracodawca do czegoś się zobowiązuje, nie tylko do wypłacania pensji. Także asekuracji w trudnych chwilach.

Ciężko było mi to napisać, ale jak ja nie zwrócę na to uwagi – ktoś pomyśli, że to norma. Ł»e jak ktoś choruje (ja też choruję), no to się ogłasza zbiórkę.

Wielkie koncerny, a ludzie jacy?

*

Przepraszam za pomyłkę sprzed tygodnia. Napisałem, że Niemcy dostają od T-Mobile 40 razy więcej kasy, niż Polacy, choć tak dużo dłużej przez telefony nie rozmawiają.

Pomyliłem się. Bo oto Bayern Monachium dostaje rocznie 18 mln euro (u nas Legia 1 mln złotych), zatem jest to – uwaga, trzymajcie mnie – osiemdziesiąt razy więcej!!!

Może tym by się prezesi zajęli, zamiast do Enklawy chodzić?

*

Zbyszek Boniek chce 5 tysięcy fanów na meczach reprezentacji za bramkami. Dobrych fanów.

Hm, najpierw piłkarze muszą chyba zasłużyć, na Wembley wygrać, w Kijowie… Bo z kadrą jest jak u Starucha. Na Euro, zamiast dopingować, albo chociaż bić Rosjan na ulicy – pojechał do Anglii malować tatuaże.

*

Za oknem, na najwyższej choince, gniazdo zrobiły z patyków Sroki. Piszę z dużej litery, bo te pasiaste to przecież mój Newcastle United, który jak zwykle broni się przed spadkiem.

Jakby piłkarze Srok zapieprzali jak te ptaszki, byliby mistrzami. To zresztą dotyczy chyba każdego z nas.

*

Powracająca melodyjka. Kiedy w Legii nie pili? Kazio Górski, trener tejże opowiadał tak: „W 1982. Stan wojenny, wódka na kartki. Nie przegraliśmy osiemnastu spotkań z rzędu”.

To może zamiast Urbana wziąć – póki żyje – Jaruzelskiego?

Aha, w Legii Rada Drużyny murem za ukaranymi. Co proszę? Jaka Rada? Jak mawiał Jezierski Leszek, w każdym klubie trzeba sprawy ustawić tak: „Z demokracji tylko pozory”.

Jak w życiu.

*

No i już kończę nudzić. Kiedyś prezes Legii to miał naprawdę przesrane (rok asystowałem, widziałem). Mianowicie 26 dyscyplin, setki zawodników, powołania do wojska… Jak Zbyszek Raubo bił sąsiadów, wysyłało się oddział żandarmów. Jak się topili w basenie – trzeba było wypuszczać wodę. I tak dalej, i tak dalej, a wszystko w wojskowych mundurach, czasem pod bronią.

Kiedyś mój szef zauważył siwego oficera, przemykającego się korytarzem.
– Baczność!
Tamten stanął, wystraszony.
– Gdzie są wasze korpusówki?
– Ł»e co, proszę?
– Odznaki. Z jakiego jesteście rodzaju wojsk!!!
Tamten, już jąkając się mocno:
– Jaaa? A z pięcioboju nowoczesnego!

No więc ten Leśnodorski ma w zasadzie plażę.