Prejuce Nakoulma zagrał w finale Pucharu Narodów Afryki. Zewsząd radość, jakaś taka dziwna. Prezes nie strzelił w turnieju gola, a Burkina Faso bodaj wygrała (wygrało?) zaledwie jeden mecz, bez niego – więc nie mówmy o rarytasach. Zresztą nie podobała mi się ta drużyna, jakieś catenaccio, dwóch gości z kwietnikami na głowach, jakieś mega cymbały nie pasujące do zawodowej piłki. Podobnie jak boiska w RPA. Futbol afrykański chyba więdnie, zdaje się czarownicy zaczęli się opierdalać.
Ja tam wolałem, trzymając się Górnika Zabrze, jak Włodek Lubański zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, strzelając wcześniej worek goli.

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Od Lubańskiego, przystojnego i inteligentnego, do Nakoulmy, umówmy się raczej brzydkiego i niezbyt mądrego – ładnie się turlamy w tym Zabrzu…

*

A co do tych niezasłużonych zachwytów – no, znów kojarzę, jak to się zachwycamy Boenischem, bo Bundesliga, trzeci plac, nowy kontrakt.

Dwa mecze, sześć goli w plecy z Bayerem. To nie dawka aptekarska, ale końska!

Ja tam wolę Warzywniaka!

*

Tak, specjalnie przekręciłem nazwisko, ale nie tylko ja (po indiańsku jest to Facet Który Uratował Niemcy w Gdańsku). Oto przeglądałem składy drużyn w turnieju w Marbelli (Leszek jak piwo o zbliżonej nazwie, cieniutki), no i na jakiejś hiszpańskiej stronie znalazłem składy z eliminacji. I w Lechu w ataku jakiś „Locksmith”.

Zastanowiło mnie to trochę, bo kupili tylko Fina. Ale zaraz skojarzę nie, zaraz zaraz, locksmith to… ślusarz, wszystko się zgadza! Ktoś zrobił sobie żarty!

Oczywiście każde nazwisko da się przetłumaczyć (spróbujcie moje), a ja tak na poczekaniu wymyśliłem zawodnika, który mógłby nazywać się… What Is This…

Który to jest?

……

……

Choto!

*

Z nazwisk – lubiłem kiedyś kupować Sport Śląski i studiować składy lig najniższych. I kiedyś odkrycie. W bramce Ratownik, para stoperów Siata – Szmata, w ataku Szaleniec.

Z klasyki, był też bramkarz Kibel.

A ukochane zdanie sprawozdawcy: „Na boisko wyszedł Piecyk. Ale jeszcze się nie rozgrzał”.

Aha, a w Koronie zagrał jakiś gostek o nazwisku Angielski i trudno o większe nieporozumienie.

*

Lewandowski z czerwoną, co mnie ucieszyło, niech podostrza, wtedy Anglia stoi otworem, tam zresztą nikt by nie gwizdnął, raczej Howard Webb by ziewnął (to nie ja, to Tomek Kłos, który komentuje Bundesligę, tak ocenił, trafnie).

W samą porę kogoś kopnął, niech się boją. Jak Witsel połamał Wasyla, wszyscy się pukali w głowę, że cham.

No i Witsel poszedł właśnie za 40 mln euro do Zenita, a Marcinek szuka klubu.

Był kiedyś taki dziennikarz sportowy Marcinek (imię: Kazimierz) i przedstawia się kobiecie:

– Marcinek!

A ona:

– Bożenka!

Lewy prawie osiemset minut w kadrze bez gola. Hm, ja już 52 lata. Sprawdźcie swoje liczniki, mądrale.

*

Rozpad Polonii pokazuje, jakie głupstwo zrobił Wszołek. Podwójne, albo i potrójne. Nie zarobił kasy. Nie zarobili koledzy. Nie ma z kim grać.

Tak to jest, jak się nie słucha Kołaka. To ten, co wynalazł Nakoulmę i żałuje.

Kiedyś Schuimacher ładnie ocenił jednego kolegę z reprezentacji, bardzo zdolnego:

„Olaf Thon jest po prostu głupi”.

To się da przyporządkować niejednemu.

Co do tego Haralda, opisywał jak ich koksowali, kadrę Niemiec, na mundialu. I pisze – wylewaliśmy ten szajs do doniczek z kwiatami. Dziś rosną tam pewnie śruby…

Ładne.

*

Czy Robert Lewandowski pójdzie do Bayernu? W Timesie mu to odradzam, cytując popularny zwrot u sasiadów: „Bayern Munchen? Nein, danke”. Ale żeby nie pisać w każdym medium o tym samym, jak niegdyś Janek Tomaszewski, polecam „Uważam Rze”, gdzie robię celowo za łamistrajka. Tam dokonałem filmowej analizy Wielkiego Kryzysu lat 30. , na podstawie „Ł»ądła” i siedmiu Oscarów. Polecam.

„Ł»ądło” miało premierę dwa miesiące po Wembley i bardziej wbijało w fotel. Nie tylko futbol jest na świecie.

*

Spalono siedzibę Beitara Jerozolima. Ale ci Ł»ydzi to antysemici!

No dobra, jakby to w Polsce coś takiego, by napisał New York Times dołączając fotki z Jedwabnego.

Na szczęście nasi starsi bracia w wierze (JPII) mają poczucie humoru, i na dowód zacytuję wam ich najlepszego satyryka Kishona: „W Izraelu cały kapitał znalazł się w rękach żydowskich. Budzi to zrozumiałe zaniepokojenie w szerokich kręgach społeczeństwa”.

*

A z poczucia humoru w Polsce, po sesji Oli Chlebickiej, dziewczyny Kosy, dla CKM i reklamowego filmiku – czy to ona ma większe sutki, czy on większe pryszcze?

Ciekaw jestem czy te jego coraz większe pryszcze mają związek z coraz szybszym bieganiem. Bo u narciarzy i kolarzy tak właśnie jest. Są to witaminy od A, B, C, D… aż do Z.

A Ola fajne ciacho, pogratulować. Świat się zmienia i fajni chłopcy mają coraz fajniejsze dziewczyny.

A jak latem przy grillu stary Kosa opowiadał mi przy Jadzi, mamie Kuby, jak ją poznał, mówi:

– Zbierała truskawki…

Kiedyś było romantyczniej, trochę żal tamtych czasów.

*

Messi przedłużył, tak delikatnie tylko podkreślając, że to jego ostatni klub w Europie. Spoko, w 2016 Brytyjczycy wyjdą z Europy, w Europie nie jest Argentyna, Bliski Wschód i Dagestan, tak więc Mały jeszcze pokrąży po świecie.

Zabawne jest, że Barca kupiła go jak miał 12 lat, z klubu o nazwie „Stare Chłopy”.

To tylko podkreśla, że w piłce nic nie ma sensu właściwie.

*

Po porażce z Irlandią, właściwie bez znaczenia, ale jednak porażce, Zibi ma pierwszą lekcję – najłatwiej przestawia się biurka, trudniej wcelować bramkę w sytuacji sam na sam…

Jak pisał Sienkiewicz, „łatwiej pieczętować lakiem, niż krwią”.

*

Trzeba szukać nowych graczy, i tacy są. Kiedyś w kadrze młodzieżowej, w środku pomocy grali genialni na dzisiejsze warunki Kupcewicz i Miłoszewicz.

A jakiś mądry człowiek wziął ich rezerwowego.

Bońka.

*

Nic o hejterach? W dupie mam. Zwracacie uwagę, jak jesteście w górach, na stado owiec? A przecież każda chce na siebie zwrócić uwagę i jak najgłośniej beczy?

Albo stado baranów?

Do golenia towarzystwo, tylko.

*

Młody Schmeichel, Kasper, zadebiutował w kadrze Danii. Trochę mi przypomina Jordi Cruyffa, ciągnięty za uszy… natomiast dobrze poznałem dziadka Kaspera, Bolka, ojca Petera. To był muzyk z Gdyni, który zakochał się w duńskiej pielęgniarce i spieprzył do niej przez Bałtyk, za komuny, nielegalnie, romantyczna historia. Polubił mnie, przysyłał mi koszulki Petera z United i Dunów, które ja rozdawałem, nigdy nie miałem zacięcia do zbieractwa.

Opowiadał, że nie wszystko w życiu takie różowe. Siostra Petera jeździła na wózku inwalidzkim…

Cieszcie się i Bogu dziękujcie, jak chodzicie na dwóch nogach!

*

Aha, a jak mnie się tak na tłumaczenia dzisiaj wzięło – ja bym zamiast Łukasika, topornego, bez finezji, w środku pomocy spróbował Cartera.

A w środku obrony – teraz będzie po rosyjsku – Ł»ewłakowa. Przynajmniej ktoś rozegra (obecni nie potrafią), a może i brameczkę strzeli (obecni nawet do swojej nie kopią)!

A jak szukałem jakiegoś tłumaczenia swojego nazwiska, niech będzie Independiente.

Czemu? Bo… Za River Plate!

No i ja jestem faktycznie independiente…