Dziesięć powodów, dla których powitaliśmy luty z radością

redakcja

Autor:redakcja

02 lutego 2013, 10:07 • 3 min czytania

Reklama
Dziesięć powodów, dla których powitaliśmy luty z radością

Ledwo co w uszach przestał pobrzmiewać sylwestrowy szampan, a tu już przyszedł luty. I jak co roku, powitaliśmy go szerokim uśmiechem. Styczeń to jeden z najbardziej bolesnych okresów, pośród miesięcy jest odpowiednikiem poniedziałku, a w środowisku piłkarskim przeklina się go równie często jak wynalazcę sport-testerów na obozie kondycyjnym. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego o północy spadł nam z serca wielki kamień – oto dziesięć najważniejszych powodów.
1. Pierwszy i najważniejszy powód – skończy się pierdolenie o Lewandowskim w Manchesterze, Piszczku w Realu i Salamonie w Milanie Teodorczyku w Sevilii. Koniec okienka transferowego na zachodzie to automatyczne wypieprzenie z porannej prasówki co najmniej połowy bezwartościowego materiału plotkarskiego.

Reklama

2. Do rozpoczęcia Ekstraklasy pozostało dokładnie 20 dni. Za sobą mamy już dość długi okres oczekiwania i – nie ma co ukrywać – tęsknoty za rodzimym futbolem na najwyższym poziomie, ale jednocześnie liga jest jeszcze na tyle odległa, że nie odczuwamy niepokoju związanego ze startem.

Nie wiemy czy też tak macie – na początku lutego jeszcze tęsknimy, jeszcze zżymamy się, że nie można się bezkarnie pośmiać z nieporadności obrońców GKS-u Bełchatów (choć akurat podczas ostatniego weekendu Arsenal postanowił sparodiować polskich kolegów i dał próbkę ich gry w środku zimy), ale już w połowie tego miesiąca zaczynamy się zastanawiać, czy nie lepiej wymówić umowy na telewizję, pieprznąć dekoderem za okno i uciec od Ekstraklasy jak „Baszczu” z Polonii Warszawa.

Ten idealny moment, gdy jeszcze cieszymy się, że to już za trzy tygodnie. Gdy jeszcze nie myślimy o konsekwencjach. Gdy jeszcze łudzimy się, że to będzie zjadliwe. Chwilo trwaj.

3. Wszołek już nie zmieni decyzji co do Hannoveru.

Reklama

4. Skończył się pierwszy, globalny etap demontażu Ekstraklasy. Kto miał prysnąć – już wyjechał. Przełknęliśmy gorzką pigułę od losu, który wyrwał nam Traore, Meliksona, Wolskiego, Piecha i Bena Starostę (sprawdźcie gdzie wyjechał). Teraz jak kogoś nam zawiną, to już nie do Barcelony, tylko gdzieś na wschód. A tam wiadomo, mróz, ludzie nieuprzejmi, paszporty trzeba wyrabiać – istnieje szansa, ze rodzime gwiazdki wybiorą ciepły klimat nadbałtyckich plaż.

5. Niedługo wraca „Cafe Futbol”.

6. Zbliżają się kolejne mecze o punkty w ramach eliminacji do MŚ w Brazylii w 2014 roku. W Brazylii. Copacabana, caipirinha, Rio, tańce i patrzący na to wszystko tuzimkowy Jezus. Los wielu dziennikarskich eskapad do tej piłkarskiej Mekki zależy wyłącznie od kwalifikacji PZPN-u do tego turnieju. Jeśli na mistrzostwa pojedzie Fornalik z bandą – będą delegacje i gorące piaski. Nie pojedzie – pozostaną niewygodne krzesełka warszawskich pubów.

Mecze będą miały dla całego środowiska gigantyczną stawkę, dlatego też czekamy na nie z utęsknieniem. Kartka w kalendarzu z datą „1. lutego” przypomina nam, że dzień sądu coraz bliżej.

Reklama

7. Kończy się etap testowania, trenerzy mają już trzon swoich zespołów, a sparingi coraz częściej będą przypominać regularne mecze ligowe. Symboliczny koniec stycznia to również domknięcie kadry w wielu drużynach, co zaowocuje wieloma atrakcyjnymi bitwami w ramach meczów kontrolnych. Dwadzieścia dni do ligi, a w połowie stawki nadal burdel na kółkach. Jak moglibyśmy się z tego nie ucieszyć?

8. Zbliża się koniec wszystkich skoków narciarskich, biathlonów, łyżwiarstw figurowych i innych dyscyplin zabierających cenny czas antenowy naszemu ukochanemu futbolowi. Sio. Czas najwyższy, by znowu wiadomości sportowe składały się z piłki nożnej i ewentualnie jakichś dwóch losowych ciekawostek, a nie czterech fleszy o polskiej ekipie tańca nowoczesnego na turnieju w Kambodży i dwóch o Małyszu w Dakarze. Tak, tak, wiemy, nie samą piłką człowiek żyje. Ale niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie zasnął na skokach oczekując na Małysza.

9. Finał Copa del Sol z Widzewem! Oto jest dzień!

10. Skończył się ten pieprzony depresyjny styczeń. Teraz studenci są już po sesji, dzieciaki i nauczyciele mają ferie, a my będziemy mieć wszystkich ligowców pod ręką, a nie na Cyprze, czy innej Maderze.

Reklama

I stopniało trochę tego białego cholerstwa.

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Kontrowersje wokół transferu Wieczystej. „Naruszenie przepisów FIFA”

Mikołaj Duda
8
Kontrowersje wokół transferu Wieczystej. „Naruszenie przepisów FIFA”
Ekstraklasa

Wieczysta pręży muskuły. „Beniaminek nie zamierza się ograniczać”

Mikołaj Duda
14
Wieczysta pręży muskuły. „Beniaminek nie zamierza się ograniczać”

Weszło

Reklama