Mila chce 600 tys. za podpis, Augustyn wraca do Polski, Urban postawił imprezę

redakcja

Autor:redakcja

12 grudnia 2012, 09:38 • 6 min czytania

Reklama
Mila chce 600 tys. za podpis, Augustyn wraca do Polski, Urban postawił imprezę

Zakończył się sezon, więc masowo ruszyły spekulacje transferowe. W tych przoduje dziś „Fakt”, natomiast ciekawą informację o wymaganiach Sebastiana Mili przedstawia „Przegląd Sportowy”. Warto też dziś zajrzeć do „Rzeczpospolitej”, gdzie znajdziecie tekst o powiązaniach Gazpromu z futbolem.
FAKT

Reklama

Sporo plotek transferowych, czyli:
– Śląsk, Lech i Korona chcą Błażeja Augustyna
– Artur Jędrzejczyk na celowniku Tereka
– czystka w Ruchu – Jankowskiego chce Wisła, Lisowskiego Pogoń, a Perdijić już się zwinął
– Legia zastanawia się nad Wladimirem Dwaliszwilim.

SUPER EXPRESS

Wywiad z Kubą Koseckim.

– Gdyby ktoś przed startem sezonu powiedział ci, że będziesz grał tak dobrze…
– …nie kazałbym mu się puknąć w czoło. Stawiałem sobie bowiem wysokie cele, bo tylko dzięki temu można wiele osiągnąć. Na następną rundę moje cele są jeszcze większe. Gdybym w siebie nie wierzył, to nie byłbym tu, gdzie jestem. Wiara, ambicja i chęć do ciężkiej pracy dały efekty.

Reklama

– Niespodziewanie wystrzeliłeś z wysoką formą…
– Forma była już wcześniej, ale nie otrzymywałem szans. Cieszę się, że w końcu postawiono na mnie i mogłem pokazać swoje możliwości. Ale czuję, że mam duże rezerwy, mogę grać jeszcze lepiej.

RZECZPOSPOLITA

Interesujący tekst o Gazpromie.

Król z Sankt Petersburga działa inaczej. Nie jest takim snobem, nie jest też tak rozrzutny, ma cierpliwość i konkretne wytyczne z Kremla. Zjawia się wszędzie tam, gdzie Rosja ma swoje ważne gazowe interesy, i pyta: może parę milionów dla waszego klubu? Tu 15 mln euro rocznie dla Schalke 04 Gelsenkirchen w zamian za reklamę na jego koszulkach, tu 2 miliony dolarów dla kazachskiego klubu Kairat, tam 5 milionów dolarów dla Crvenej Zvezdy Belgrad albo drobne barterowe wsparcie dla Chelsea, której Gazprom jest od niedawna „globalnym partnerem energetycznym”.

Reklama

(…)

W porównaniu z Bayernem inni zabiegają o drobne. Na przykład holenderskie Vitesse Arnhem, od dwóch lat należące do Gruzina Meraba Jordanii, byłego szefa gruzińskiej federacji piłkarskiej. Ponoć już wkrótce Vitesse (po cichu mówi się, że za Jordanią stoi właściciel Chelsea Roman Abramowicz) ma podpisać umowę z Rosjanami na 10 mln euro rocznie. Jeśli iść kluczem właścicielskim, to wkrótce do Gazpromu może też zapukać Jurij Korablin, były mer miasta Chimki, który przejął FCU Venezia i marzy mu się marsz w górę, do Serie A. Albo Anton Zingarewicz, 30-letni rosyjski milioner, syn miliardera, który ostatniej wiosny kupił sobie FC Reading i chce podbijać Premier League.

GAZETA WYBORCZA

Wywiad z Janem Urbanem.

Reklama

W sobotę zorganizował pan imprezę pożegnalną z zespołem.
– Zaprosiłem chłopaków, akurat mecz graliśmy w piątek, więc w sobotę był dobry moment, żeby troszkę dłużej posiedzieć i porozmawiać.

Ale żeby trener za wszystko płacił?
– A dlaczego nie? W Hiszpanii to nic niezwykłego. Nie zapraszam co miesiąc, tylko raz na rundę, więc nie zbiednieję. Chłopaki jeszcze nie zapraszali, widocznie czekają na lepszą okazję.

(…)

Którego piłkarza z polskiej ligi chciałby pan najbardziej?
– Wiem, ale nie wskażę. Nie będę nikomu robił promocji.

Reklama

Napastnika?
– Nie powiem. W lidze jest wielu fajnych piłkarzy. Ale proszę patrzeć w stronę Krakowa…

I tekst o planach Ireneusza Króla.

Wciąż najbardziej prawdopodobnym sposobem pozyskania pieniędzy na zrównoważenie budżetu byłaby sprzedaż zawodników, przede wszystkim tych z wysokimi kontraktami. Priorytetem jest pozbycie się Edgara Caniego, który został odsunięty od drużyny. Nadszarpnięta reputacja albańskiego napastnika sprawia, że wartość tego piłkarza znacznie spadła, do kilkuset tysięcy euro.

Najbardziej wartościowi na dziś są: Władimir Dwaliszwili, Paweł Wszołek i Łukasz Teodorczyk. Ten ostatni jest jednak kontuzjowany i przechodzi rehabilitację, Wszołek nie za bardzo chce odchodzić już teraz – zimą, Dwaliszwili opuści Konwiktorską, jeśli znajdzie się klub, który go zainteresuje, i kiedy Polonia wypłaci mu zaległe pensje. – Ale chętnych na tych piłkarzy wcale tak wielu nie ma – mówi jedna z osób pracujących w klubie. Stokowiec wielokrotnie podkreślał, że Dwaliszwili jest kluczowym piłkarzem w drużynie, tak jakby zamierzał przekonać radę, żeby nie doszło do sprzedaży gruzińskiego piłkarza.

Reklama

A także wywiad z Mariuszem Rumakiem.

– Nie powiem o konkretnych nazwiskach. Jest wielu zawodników w polskiej lidze, którzy mogliby nas wzmocnić. Myślę, że któryś z nich do nas dołączy. Kilku zawodników z Lecha też odejdzie, choć to oczywiście zależy od tego, jak realizowali będziemy transfery do klubu. A jeśli chodzi o piłkarzy, którzy mieliby do nas przyjść, to będę się godził tylko na graczy którzy będą wzmocnieniem zespołu. Średniacy mnie nie interesują. Jeśli tych dobrych zawodników nie uda się pozyskać, transferów nie będzie. Im szybciej te wzmocnienia nastąpią, tym szybciej nowe nabytki dowiedzą się jak myślimy i jak gramy. Na zgrupowaniu w Hiszpanii [od 2 do 12 lutego – przyp.red.] zagramy z mocnymi przeciwnikami i już powinniśmy mieć do dyspozycji nowych graczy.

(…)

Po przerwie świątecznej przewiduje pan kary dla zawodników, którzy przy stole nieco sobie pofolgowali?
– Nie. Większą wagę przywiązuję nie do wagi, a do ilości tkanki tłuszczowej w organizmie. Może się przecież zdarzyć, że zawodnik w czasie przerwy nabierze więcej masy mięśniowej, stanie się przez to cięższy. Nie będę go przecież za to karał. Jeśli u któregoś z zawodników zobaczymy, że ilość tkanki tłuszczowej się znacząco zwiększyła, taki gracz będzie musiał podczas przygotowań mocniej pracować, by dojść do swojego poziomu. To zawodnicy mają o siebie dbać w sposób profesjonalny.

Reklama

PRZEGLĄD SPORTOWY

Tekst o sytuacji Sebastiana Mili.

Wszystko wskazuje na to, że Śląsk Wrocław nie zatrzyma Sebastiana Mili, jeśli ten wraz ze swoim agentem nie zmniejszy oczekiwań, dotyczących kwoty za podpis na nowym kontrakcie. Chodzi o prawie 600 tys. złotych.

– Kwota za podpis to największy problem. To nie wyglądałoby dobrze, gdyby Śląsk Wrocław mu zapłacił aż takie pieniądze za autograf. Przecież do tej pory klub zalega całej drużynie pieniądze z tytułu premii. Nie wypłacił między innymi obiecanej nagrody za mistrzostwo Polski. Piłkarze o to się burzą, a tu nagle okazałoby się, że zarząd wydębił spod ziemi dodatkowych kilkaset tysięcy za to, że Sebastian podpisał nowy kontrakt – mówi nam jedna z osób znających kulisy negocjacji.

Reklama

Oraz wywiad z Radosławem Cierzniakiem.

Transfer do Dundee to sportowy awans?
Mam możliwość grania, dla mnie to najważniejsze, więc tak. Po rozwiązaniu kontraktu z Alki Larnaca byłem dwa tygodnie bez klubu. Moja cierpliwość się kończyła. Zadzwonił menedżer, który działa na szkockim rynku, i powiedział, że Dundee szuka bramkarza, bo latem odchodzi Dusan Pernis (obecnie w Pogoni Szczecin- przyp. red.).

Podobno na Cyprze przestali panu płacić.
Na wypłatę czekałem pół roku. Wydawałem oszczędności, które zarobiłem w Polsce, a wiadomo, że w przeliczeniu na euro się to nie opłaca. Utopiłem dużo pieniędzy i odszedłem. Transfer do Dundee polecił mi mój przyjaciel, فukasz Załuska. Mieszkaliśmy razem dwa lata w szkole w Szamotułach. Kontakt pozostał. Zadzwoniłem do niego, wypytałem o klub, grał tu przecież dwa sezony. Szkocję polecał mi też Zbigniew Małkowski, który występował w Hibernianie.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama