Matthias Sammer odgrywa błazenadę, wychodzi z cienia i przejmuje kontrolę…

redakcja

Autor:redakcja

31 sierpnia 2012, 05:12 • 3 min czytania

Od momentu, kiedy pojawił się w klubie, wzbudza największe zainteresowanie. Większe, niż piłkarze, ale to dobrze – odciąga uwagę, daje drużynie spokój. Większe, niż trener, choć przecież wydawało się, że będzie pozostawał w jego cieniu. Przynajmniej powinien. I choć pracuje w Bayernie dopiero dwa miesiące i nie ma go z czego rozliczać, obrywa po głowie. Bo ciągle miesza się w nie swoje sprawy, bo za bardzo się wtrąca, bo jak tak dalej pójdzie, to dyrektor sportowy wejdzie trenerowi na głowę…
– Zachowanie Matthiasa Sammera podczas ostatniego meczu to istny absurd. Kpina – atakował w telewizji Heribert Bruchhagen, dyrektor wykonawczy Eintrachtu Frankfurt. – Nie wiem, jak Heynckes to wytrzymuje, ale ja bym nie wytrzymał takiego zachowania. Trener prowadzi zajęcia, jest numerem 1 w klubie, a on siedzi za nim i patrzy mu przez ręce. Gdyby ktoś za moimi plecami tak skakał podczas meczu, to powiedziałbym mu: posłuchaj mnie, przyjacielu, idź grzecznie do swojego biura i zajmij się tym, czym masz się zajmować.

Matthias Sammer odgrywa błazenadę, wychodzi z cienia i przejmuje kontrolę…
Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Swoje do pieca natychmiast dorzucił Oliver Kahn, który dorzucać już będzie co tydzień. Felietonistą „Bilda” nie został przecież po to, żeby radzić czytelnikom, jak żyć. On ma być po prostu sobą – ma być bezkompromisowy, kontrowersyjny i walić prawdę między oczy. Tylko tyle i aż tyle… Swój pierwszy tekst, tuż po starcie ligi, zatytułował: Sammer wygląda jak drugi trener, dalej nazywał go „trenerem / dyrektorem sportowym”. – Matthias jest bardzo blisko drużyny, pełni wręcz rolę badacza. Kiedy Uli Hoeness publicznie obwinił Mario Gomeza za porażkę z Chelsea, on go wziął w obronę. Jego ciągła obecność na treningach, publiczne komentarze o taktyce sprawiają, że wygląda jakby był drugim trenerem. Jego interwencje mogą grozić potencjalnymi konfliktami – uważa. Dodaje jednak, że nowy dyrektor sportowy ma poparcie 82 proc. kibiców i on tę opinię podziela.

Reklama

Faktycznie, z boku wygląda to dość dziwnie. Sammer pojawia się na wszystkich treningach drużyny, uważnie przygląda się zajęciom. Przebywa z drużyną w szatni, pomaga motywować piłkarzy. Podczas meczów to on krzyczy, upublicznia emocje, a Heynckes siedzi, patrzy, bez żadnych refleksji. Tylko, że za nowym dyrektorem sportowym opowiadał się sam trener, on był zwolennikiem tej kandydatury. Dlatego dziś trudno wyobrazić sobie, żeby ten, który miał szkoleniowcowi pomagać, w pełni go zdominował. – Nie wierzę, że Matthias przejmuje pełną kontrolę. To brzmi absurdalnie. Oni mają osiągnąć sukces, ale wspólnymi siłami. Sammer to osoba, która zawsze jest nastawiona tylko na zwycięstwo, co Heynckesowi powinno pomóc – uważa Ottmar Hitzfeld. – Nie wiem, jaką zawarli umowę, ale wygląda to strasznie niepokojąco – twierdzi z kolei Udo Lattek, legenda Bayernu.

Coraz więcej jest jednak głosów, że trener Bayernu powoli traci kontrolę nad statkiem. Dopiero co przecież powiedział, że po zakończeniu sezonu najprawdopodobniej opuści pokład. Czy stery miałby przejąć akurat Sammer, który przecież ma papiery trenerskie? Na razie jednak – jak uważa Lattek – na meczach odgrywa swoją błazenadę…

PT

JEŚLI CHCESZ NAPISAĆ SWÓJ TEKST O LIDZE ZAGRANICZNEJ, WYŚLIJ MAILA. DLA NAJLEPSZYCH NAGRODY PIENIÄ˜Ł»NE!

[email protected]
[email protected]
[email protected]
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama