Legia z Ruchem w Kielcach, czyli finał pucharu po polsku

redakcja

Autor:redakcja

24 kwietnia 2012, 13:03 • 3 min czytania

Reklama
Legia z Ruchem w Kielcach, czyli finał pucharu po polsku

Jeśli wziąć pod uwagę same mecze w lidze, Legia wygrała jeden z ostatnich sześciu. Cały smaczek dziś polega na tym, że było to spotkanie z Ruchem. Generalnie, legioniści na finiszu sezonu wyglądają, jakby koniecznie chcieli wypuścić z rąk któreś trofeum. Szczególnie po mistrzostwo zmierzają typowo po polsku, czyli niespiesznie i nieudolnie, stawiając najpierw krok do przodu, a potem robiąc dwa do tyłu. Dzisiaj mają szansę poprawić sobie humory Pucharem Polski w Kielcach. Cztery lata temu, jeszcze za kadencji Jana Urbana, zdobyli go po 120-minutowym maratonie w Bełchatowie, przerywanym burdami kibiców. Przed rokiem w pamiętnej Bydgoszczy – i znowu w rzutach karnych – pokonali Lecha, ratując nie tylko cały sezon, ale i pewnie posadę Skorży.
Dzisiaj jego sytuacji nie sposób porównywać z tą z zeszłego roku, choć przełom kwietnia i maja przyniesie cztery mecze, z których najłatwiej będzie go rozliczyć. Skorża, ze świeżo podpisanym aneksem do umowy, ma apetyt na podwójną zdobycz. Przekonuje, że zwycięzca finału z Ruchem dostanie turbodoładowanie na finiszu ligi, a jednocześnie mówi, że trudniejszy do wygrania będzie właśnie puchar. Z jednej strony, margines błędu jest faktycznie minimalny – dziewięćdziesiąt, góra sto dwadzieścia minut, w których wszystko może się zdarzyć. Z drugiej, polskim zespołom zdecydowanie łatwiej nie zawieść w jednym, konkretnym meczu. Przy serii trzech kolejnych zwykle pojawia się już problem.

Reklama

Trudno się spodziewać, by Ruch rzucił się w Kielcach do zdecydowanych ataków, ale grając uważnie, może trochę kunktatorsko, ma dosyć argumentów, żeby Legię nastraszyć. Bez wykartkowanego Piecha, za to z Jankowskim i gotowymi do poniesienia się z ławki Abbotem i Niedzielanem. Jeśli przez cały sezon atutem „Niebieskich” był kolektyw i solidna, zgrana banda, właśnie tym razem – z racji zapowiadanych absencji – powinni pokazać, że potrafią sobie radzić, gdy z tej równej układanki wypada kilka klocków.

Trzeba oddać, że Ruch nadspodziewanie dobrze odnalazł się w sytuacji, w jakiej nie był od niepamiętnych czasów. Kiedy gra o poważne cele i od każdego meczu zależy więcej niż tylko to, gdzie danego dnia trafią trzy punkty. Drużyna Waldemara Fornalika radzi sobie z tą presją, a przy tym po cichu musi być niezwykle głodna sukcesu, bo – poza wąską grupą krakowską – w składzie trudno znaleźć ludzi nasyconych jakimś poważnym sportowym osiągnięciem.

Jeszcze dwa tygodnie temu Legia wygrała z Ruchem 2:0, ale nie zapominajmy, że przez większość czasu, szczególnie w pierwszej połowie, rozgrywała partię szachów. I to takich, w których nie udaje się zbić przeciwnikowi nawet najmniejszego pionka. Wtedy miała za sobą znane boisko, atmosferę swojego stadionu i całą tę otoczkę. Dzisiaj w Kielcach ściany nie będą już tak sprzyjać. Nawet jeśli w drodze „losowania” to Legię wybrano gospodarzem, co w praktyce zawiesiło wyjazdowy zakaz nałożony na jej kibiców.

Reklama

Oczywiście, jak co roku, zamiast medialnej pompy, pełnej wyczuwalnego prestiżu, czeka nas dziś lekko prowincjonalny festyn. W środku tygodnia, byle tylko wcisnąć w terminarz i jeszcze znaleźć chętnego, który go zorganizuje. W sumie – żadna to nowość, można się przyzwyczaić. Sprawę ratuje przynajmniej układ tabeli, który sprawia, że cała ligowa czołówka patrzy dziś i kalkuluje. Kto wygra? Kto zyska, a kto straci? Ile potrzeba, by dostać się do pucharów i jak planować wakacje?

Znaków zapytania pojawia się całe mnóstwo, a fakt, że tak trudno wskazać faworyta, znacznie lepiej świadczy – mimo wszystko – o Ruchu niż jego rywalu.

BET-AT-HOME: Legia – Ruch 1×2 1.90 – 3.15 – 3.60
BETCLIC: Legia – Ruch 1×2 2.00 – 3.10 – 3.50
EXPEKT: Legia – Ruch 1×2 1.95 – 3.10 – 3.60

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Iran został skrzywdzony na mundialu. Tak jak irańskie piłkarki przez reżim

Szymon Janczyk
10
Iran został skrzywdzony na mundialu. Tak jak irańskie piłkarki przez reżim

Weszło

Reklama