Weekendowa lista absurdów europejskiej piłki: Włosi niedoścignionymi wzorami

redakcja

Autor:redakcja

23 kwietnia 2012, 16:06 • 3 min czytania

Reklama
Weekendowa lista absurdów europejskiej piłki: Włosi niedoścignionymi wzorami

Piłki tenisowe na meczu La Liga, sędzia niezdolny do prowadzenia zawodów ledwie po pierwszym gwizdku, następnie kibice przerywający spotkanie wbrew woli arbitra, a na deser gracz obity przez chuliganów jednego z rywali. Pisaliśmy TUTAJ, że włoską piłką w minionym weekendzie wstrząsnęli ludzie, do których można przypisać wyłącznie pseudonim „enfant-terrible”. Teraz rozglądamy się po Europie, żeby zgarnąć do kupy wszystkich oszołomów, którzy trafili na pierwsze strony gazet. Ale na listę absurdów, sensacji i skandali musimy też dopisać sędziego, który… ranił samego siebie.
1. Hańba w Genoi.

Reklama

Rdzennych Włochów przeważnie cechuje duma ze swojego pochodzenia. A ta duma nie pozwalała ultrasom Genoi przymknąć oka na popisy gości reprezentujących ich miasto. Kiedy gospodarze dostawali 0:4 od Sieny, usłyszeli czytelny komunikat z trybun – wynocha z boiska i oddawać koszulki. Postawił im się tylko Giuseppe Sculli, który ze świeczkami w oczach zapewniał, że ofiarował swoje serce klubowi i koszulki nie zdejmie. Po kilkuminutowym dialogu z przywódcą kiboli, piłkarze dostali ostatecznie zgodę na wznowienie gry. A chwilę później Siena się zlitowała… i po samobóju Del Grosso gospodarze dostali bramkę na otarcie łez.

Dla Genoi to niestety dopiero początek problemów – klub znalazł się na krawędzi spadku z jednym punktem nad strefą spadkową, a niewykluczone, że za ostatni wybryk kiboli spadną na niego poważne sankcje.

2. Michal Kadlec pobity w klubie w Kolonii.

Reklama

Piłkarz + klub nocny = bójka. W Anglii stało to kiedyś na porządku dziennym, choć w roli oprawców przeważnie występowali zawodnicy: Lee Bowyer, Jonathan Woodgate, Steven Gerrard, Joey Barton… Tymczasem w Niemczech walka była bardzo nierówna, bo Michal Kadlec z Bayeru Leverkusen został napadnięty przez grupę kibiców FC Koeln. Czech nie miał zbyt wielkich szans, bo jedyną walkę w karierze stoczył… w przerwie meczu z Barceloną, kiedy z Manuelem Friedrichem szarpał się o koszulkę Leo Messiego. Tym razem sam został wyciągnięty za fraki przed lokal i złamano mu nos. Przynajemy, że nie spodziewaliśmy się, że u naszych zachodnich sąsiadów grasuje aż taka dzicz.

3. Sewilla ma dosyć Gran Derbi.

Kastylia i Katalonia wciąż żyją Gran Derbi, choć podobnego entuzjazmu nie widać w pozostałych regionach Hiszpanii. Najbardziej zdegustowani pompowaniem baloniku przed El Clasico byli kibice z Andaluzji. W trakcie meczu Sevilli z Levante, swoje niezadowolenie z przełożenia meczu na 22:30 przez starcie Realu z Barcą wyrazili na dwa sposoby: transparentem „Przerwijcie mecz, Mourinho przemawia”… i piłkami tenisowymi, których dziesiątki, a raczej setki wyrzucili na murawę. Oryginalne.

Reklama

4. Dziwna kontuzja – sędzia ofiarą własnej… nadgorliwości.

Na koniec rzadkość, bo niespotykana kontuzja. Chore przypadki już znaliśmy, choć wśród graczy: Santiago Canizares nie pojechał na mundial do Korei i Japonii, bo zrzucił sobie na stopę butelkę wody kolońskiej, a Meksykanin Oswaldo Sanchez złamał palec po zderzeniu z krzesłem, kiedy nocą przechadzał się po domu. Tym razem jednak ekstremalny przypadek dotyczy arbitra, który spotkanie Napoli z Novarą skończył ze zwichniętym barkiem. A wszystko przez to, że zbyt zamaszystym ruchem wskazał na rzut wolny dla gospodarzy…

Reklama

FK

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Iran został skrzywdzony na mundialu. Tak jak irańskie piłkarki przez reżim

Szymon Janczyk
10
Iran został skrzywdzony na mundialu. Tak jak irańskie piłkarki przez reżim

Weszło

Reklama