Cały świat zastanawia się – jak to możliwe, że oni tak grają. Właściwie od dziesięcioleci na odpowiednio wysokim poziomie. – Kupują sobie grajków za grubą kasę – pada często w odpowiedzi. I czasem faktycznie, ale chyba nie w zakupach tkwi jednak cały sekret sukcesu. Trzonu zespołu nie kupią od innych. Skąd go więc biorą? A z drzewa! Zobaczcie sami…
To właśnie z tej dziwnej rośliny wyrosły takie owoce jak Xavi, Iniesta czy Messi. Opublikowany przez hiszpański „Sport” schemat, pokazuje nam, że w Barcelonie nie ma przypadku. Posadzili tam kiedyś takie drzewko, poczekali aż dobrze się zakorzeni i dziś mogą spokojnie zrywać to, co na nim wyrasta. I choć sami zdają sobie sprawę, że nie zawsze będą to tak dorodne okazy jak teraz, to i tak mogą patrzeć w przyszłość z wielkim optymizmem.
„Team A” nie składa się bowiem z samych ananasów. Potrzeba też i pospolitych jabłek czy śliwek, czyli tych, którzy będą – brzydko mówiąc – zapierdalać. A tacy z powyższego drzewka, wyrastają dość często. Ł»aden nie spada jednak na posesję sąsiada, dopóki nie zostanie odrzucony z własnego podwórka. Zdarza się, że niektóre owoce uznawane za niezdatne do spożycia, za zgniłe – później okazują się bardzo słodkimi. Na przykład – taki Fabregas, prawdziwy rozkwit zaliczył dopiero w angielskich warunkach klimatycznych. Tam dojrzał i wrócił.
Jak widzimy, nie na każdą pozycję jest od razu kilku gotowych do przejęcia pałeczki. Szczególnie słabo wygląda przyszłość na bokach obrony, gdzie już teraz grają piłkarze sprowadzeni z innych klubów. Może katalońskie słońce akurat na te gałęzie nie dociera? Jednak tam, gdzie trafia, tam rosną naprawdę dorodne okazy. Zobaczymy, może w nowo powstałej szkółce w Warszawie, cień będzie padał inaczej i staniemy się światowym potentatem w produkcji lewych obrońców…
Tak czy inaczej, takie rośliny, a nawet ich mniej udane odmiany, powinno się zacząć sadzić też w polskich klubach. I to od zaraz! Nie wiemy właściwie dlaczego, nikt dotąd się za to nie zabrał. To naprawdę nie jest nielegalne…
TOMASZ KWAŚNIAK
