Czy mogłaby Pani wyczytać w kartach, kto zostanie mistrzem Polskim, a kto spadnie? – zapytał słynną tarocistkę nie mniej sławny prezes, na co nobliwa dama, zerkając znad okularów, odpowiedziała: – Ależ nie ma najmniejszego problemu! Czy mógłby pan mi jednak podać nazwiska sędziów? Tak zaczyna się tekst Pawła Zarzeczne w „Polsce”. Znany dziennikarz przewiduje ligowe rozstrzygnięcia…
No więc, wiosna 2009 zapowiada się wyjątkowo i to z dwóch istotnych powodów. Po pierwsze jest skrócona (zresztą bez najmniejszego powodu), ma tylko 13 kolejek i przypominać będzie raczej szachy błyskawiczne niż futbol. Po wtóre nikt nazwisk sędziów nawet nie odważy się typować – przez dwa i pół miesiąca ich lista może się znowu uszczuplić. Zatem – zamiast tarocistki – powróżmy z fusów.
Podstawowa kwestia, kto mistrzem, jest w zasadzie rozstrzy-gnięta. Poznańska Lokomotywa jest tak rozpędzona, że nic prymatu jej nie odbierze. To klub, w którym trzech reprezentantów Polski regularnie grzeje ławkę rezerwowych (Bosacki, Bandrowski, Lewandowski). Na wiosnę Kolejorza czekają tylko dwa trudne wyjazdy, oba do stolicy, a reszta jest spacerkiem. Byłby to pierwszy tytuł po 15 latach, wyczekiwany, zasłużony i… nareszcie uczciwy.
Warto przypomnieć, że w roku 1993 poznaniacy dostali koronę przy zielonym stoliku, po przyznaniu karnych punktów Legii i ŁKS Łódź. Kluby te ukarano słusznie za bramkowy i nadzwyczaj bezczelny wyścig na finiszu. Jednak trudno przypuszczać, by inne kluby były w tamtych czasach czyste. Lech również.
Puchary 2009? Warto powalczyć, co wspomniany Lech udowodnił w ładnym stylu. Trudno dawać wielkie szanse Polonii Warszawa, a to wskutek wewnętrznych wojenek o stołki. Prezesa (ponoć ubiega się Michał Listkiewicz i może to być praw-dą, zawsze lubił posady, w których nie trzeba być na ósmą w pracy!), no i trenera (zadziwiający upór właściciela, by zatrudniać doradców od szkolenia – gdy szkolenie akurat jest w najlepszym porządku!).
Polonię położy też spodziewany kryzys na rynku nieruchomości. JW Construction może bez problemów budować, ale nie za bardzo jest komu te lokale sprzedawać. Inwestycje wyhamują.
Legia puchary ma w garści, wzmocnić ją również może odejście Rogera, no i brak „żylety” – paradoks.
Kompanem w UEFA zostanie Wisła, z Gargułą czy bez, jest to jej zwyczajnym obowiązkiem. Choć Biała Gwiazda lubi psikusy: z mocniejszym składem niż dziś, przed rokiem, do pucharów nie awansowała.
Wspomnieliśmy o Łukaszu Gargule – bez niego (Wisła) i bez Tomasza Jarzębowskiego (Legia) Bełchatów zostanie w środku tabeli. Obsunie się Śląsk, a to z zasadniczego powodu: miasto (zachwycone) dołoży pieniędzy, w szatni pojawią się nowi zawodnicy, ale już żaden nie wkomponuje się tak jak jesienią Sebastian Mila. I wtedy dopiero ktoś przypomni sobie stare powiedzenie: lepsze wrogiem dobrego!
Kto w górę? Ambicja każe wskazać na Jagiellonię Białystok, Ruch Chorzów, Lechię Gdańsk i Polonię Bytom. To zespoły zbudowane na zdrowych zasadach i absencja żadnego gracza ich nie osłabia – a będzie to ważne w miarę przybywania kartek.
Można również być pewnym, że ostro w górę pójdą Cracovia z Górnikiem Zabrze. Zwłaszcza 14-krotny mistrz Polski powinien spokojnie pracować. Pięć ostatnich kolejek zabrzan (bez Tomasza Hajty, ależ plus!) to mecze z Lechią Gdańsk, Odrą Wodzisław i Polonią Warszawa u siebie oraz ŁKS i Cracovią na wyjeździe, więc z punktami problemu nie będzie.
Dla ligi to dobrze, bo oba zespoły budzą wielkie zainteresowanie także poza swoimi miastami. Nie da się tego, niestety, powiedzieć o… kandydatach do spadku. Tak zwana niewidzialna ręka rynku zdecyduje, że poleci – prosząca się o to od lat – bez piłkarzy i kibiców Odra Wodzisław.
A także Piast Gliwice. Nie ze względu na brak chęci, a przez kryzys gospodarczy. Zresztą wiele klubów (ŁKS!) również na pytanie, kiedy będzie lepiej, odpowie następująco: Już było!