Reklama

Skład w jakim Wisła zagra przeciw Legii nie rzuca na kolana…

redakcja

Autor:redakcja

19 lipca 2008, 01:31 • 4 min czytania 0 komentarzy

To będzie niezwykle intensywny weekend dla zespołu mistrza Polski. W sobotę przygotowujący się do nowego sezonu piłkarze Wisły Kraków zagrają sparing z półfinalistą Ligi Mistrzów – Liverpoolem. W niedzielę już w Polsce (dokładnie w Ostrowcu Świętokrzyskim) walczyć będą z wicemistrzem kraju i zdobywcą Pucharu Polski, warszawską Legią, o pierwsze trofeum w nowym sezonie – Superpuchar Ekstraklasy. Jak to połączyć – zastanawia się gazeta „Polska”.
– Z całym szacunkiem dla Superpucharu, polskim drużynom nie zdarza się często grać z takimi zespołami jak Liverpool. Dlatego dla nas ten sobotni mecz towarzyski będzie ważniejszy, zwłaszcza że w kontekście naszej gry w eliminacjach Ligi Mistrzów będziemy mieli możliwość sprawdzenia się na tle wyjątkowo silnego przeciwnika – mówi otwarcie Maciej Skorża, trener Białej Gwiazdy.

Szkoleniowiec mistrzów Polski zabrał wczoraj do Szwajcarii 19 zawodników. Można być pewnym, że dzisiaj o godz. 18 mecz z Liverpoolem rozpocznie podstawowy skład. Ostatnim testem przed potyczkami z The Reds i Legią był dla krakowian wtorkowy mecz z Wisłą Płock.

To spotkanie, zremisowane przez Białą Gwiazdę 1:1, dało odpowiedź na pytanie, w jakich składach wiślacy rozpoczną oba mecze. I tak na zespół z Anglii wyjdzie zapewne jedenastka w następującym ustawieniu: Pawełek – Baszczyński, Głowacki, Cleber, Piotr Brożek – Boguski, Cantoro, Sobolewski, Jirsák, Zieńczuk – Paweł Brożek.

Z Legią powinniśmy natomiast zobaczyć mistrzów Polski w następującym składzie: Cebanu – Singlar, Kowalski, Darda, Szabat – Dawidowski, Díaz, Mączyński, Małecki, Niedzielan – Kmiecik.

Mecz z imienniczką z Płocka pokazał, że różnica w poziomie gry obu jedenastek jest znaczna. O ile spotkanie było wyrównane, gdy grali dublerzy, o tyle, gdy na boisko wyszli podstawowi zawodnicy, płocczanie nie mieli praktycznie nic do powiedzenia.

Reklama

Jedyny, aczkolwiek bardzo poważny mankament, jaki można wytknąć podstawowym graczom Wisły, to brak skuteczności. Sytuacji w meczu z Płockiem mieli bowiem bardzo dużo, ale strzelili tylko jednego gola.
W ekipie mistrzów Polski nie widzą w tym jednak problemu. – Rok temu w sparingach też nie strzelałem bramek, a później, gdy zaczął się sezon, regularnie trafiałem do siatki. Wierzę, że teraz będzie podobnie – mówi z uśmiechem najlepszy napastnik drużyny Paweł Brożek.

Mecz z The Reds odbędzie się we Fryburgu na stadionie St. Leonard. Zaraz po tym spotkaniu wiślacy wrócą do Polski. W niedzielę rano do Ostrowca pojadą ci, którzy nie zagrają z The Reds lub wystąpią nie dłużej niż 45 min.

Dublerzy zapowiadają twardą walkę z Legią, bo dla nich to nie tylko okazja na wzbogacenie klubowej gabloty o drugi w historii Superpuchar, ale również… – Ostatni moment, by przekonać trenera, że warto dać nam szansę w lidze – jak mówi Patryk Małecki.

Liverpool z kolei do meczu z Wisłą podchodzi tak jak Biała Gwiazda do Superpucharu. Trener Rafael Benítez sprawdzi w tym spotkaniu przede wszystkim swoje nowe nabytki: dwóch obrońców – Andrea Dossennę i Phillipa Degena. W ataku angielskiej drużyny zagrają najprawdopodobniej Andrij Woronin, którego Benítez chce się pozbyć, a także rewelacyjny 17-letni Hiszpan Dani Pacheco, który jest ponoć jednym z najbardziej uzdolnionych napastników świata. Jeśli nie od pierwszej minuty, to na pewno w trakcie spotkania na boisku pojawi się największy gwiazdor zespołu – Steven Gerrard.

Mecz w Superpucharze Polski jest również elementem przygotowań do sezonu dla Legii, ale apetyty na trofeum piłkarze stołecznej drużyny mają znacznie większe niż wiślacy. – Jeśli Wisła wystawia rezerwy, to jej problem. Nam na tym trofeum zależy. Byłoby miło zacząć sezon od zgarnięcia pucharu – mówi Wojciech Szala, nowy kapitan zespołu.

– Trener Urban wpaja nam, żeby w każdym meczu grać o zwycięstwo. To musi wejść nam w krew – dodaje Maciej Iwański, który filozofię szkoleniowca Legii poznał niedawno.

Reklama

Warszawiacy zechcą pewnie zatrzeć nie najlepsze wrażenie, które zostawili po sobie po meczu w Pucharze UEFA przeciwko FK Homel (0:0). Po niedzieli do warszawskiej drużyny dołączy być może prawy obrońca Levante – Inaki Descarga. – Jesteśmy w kontakcie z tym zawodnikiem. Szukamy kogoś na tę pozycję – przyznaje Mirosław Trzeciak, wiceprezes Legii.

Najnowsze

Hiszpania

Media: 60 milionów to za mało. Barcelona odrzuciła ofertę za Raphinhę

Antoni Figlewicz
1
Media: 60 milionów to za mało. Barcelona odrzuciła ofertę za Raphinhę

Komentarze

0 komentarzy

Loading...