– Kto wygra, przeżyje, kto przegra, umrze – mówi Leo Beenhakker. Do zwycięstwa nad Austrią ma poprowadzić Polaków Roger Guerreiro. Tak mecz z Austrią zapowiada „Gazeta Wyborcza”.
Tu Polska wygrała z Austrią 3:1 w eliminacjach do ostatniego mundialu, tu Józef Młynarczyk zdobył Puchar Europy. Liczę, że Prater pozostanie dla nas szczęśliwy – mówi Jacek Bąk. Piłkarz Austrii Wiedeń zagra po raz 96. w kadrze. Zamiast Macieja Ł»urawskiego założy opaskę kapitana. 35-letni stoper obiecuje, że z Austrią defensywa nie popełni takich błędów jak z Niemcami. – W czwartek to się nie powtórzy. Austriaków nie musimy się obawiać, jesteśmy od nich lepszymi piłkarzami – twierdzi Bąk.


Rywal klasą nie przerasta

Meczem w Wiedniu Euro 2008 zaczyna się dla Polaków na nowo. Gorzej, że również tego dnia może się skończyć. Ale wreszcie mają rywala, którego klasa ich nie przerasta. Polacy w pierwszym meczu przegrali z Niemcami, Austriacy 0:1 z Chorwatami i też grają o przetrwanie.

Zespołem Beenhakkera ma kierować Roger. Jeszcze niedawno jego rola była niepewna. Brazylijczyk z polskim paszportem grał z Niemcami tylko 45 minut, ale był jednym z najlepszych na boisku. Z Austrią wystąpi od początku w miejsce kontuzjowanego Ł»urawskiego. – Wyjście w podstawowym składzie bardzo mnie nobilituje. To wielka sprawa – mówi Roger. – Gdy cztery lata temu śledziłem mistrzostwa Europy, nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś w nich zagram. Dzięki Polsce miałem już okazję zmierzyć się z Ballackiem i innymi sławami, które znałem dotąd tylko z telewizji. Z Austrią zrobię, co można, byśmy już dziś nie opłakiwali tego Euro.

Dwa mecze przegrane bez zdobytej bramki na starcie mundialu w Korei (kadra Jerzego Engela). To samo na mistrzostwach w Niemczech dwa lata temu (drużyna Pawła Janasa). Co zrobić, by Euro nie kończyło się dla Polski tak samo? Wygrać. Talent Rogera do niekonwencjonalnych podań i wygrywania indywidualnych pojedynków to jeszcze za mało. Toporni, ale silni fizycznie i zdeterminowani gospodarze ruszą do gry na całego. Trzeba pokazać klasę, by przetrwać, a potem wygrać. Można było usprawiedliwić porażkę z trzykrotnymi mistrzami świata i Europy, przegranej z najsłabszym zespołem turnieju się nie da.

W meczu z Niemcami zawiedli liderzy: Krzynówek, Smolarek, Ł»urawski. Na pewno nie zagra ostatni, co z dwoma pierwszymi? Beenhakker da im pewnie kolejną szansę, jeśli nie skorzystają, drużyna z Euro się pożegna. Zostanie mecz z Chorwacją, bez znaczenia.


Krytycy już gadają

Mecz z Austrią jest ważniejszy niż wszystkie inne za kadencji Beenhakkera. Mimo że jako pierwszy trener dał Polsce awans do finałów mistrzostw Europy, krytycy już wykrzykują, że pod jego ręką drużyna nie zrobiła postępu. Piłkarze muszą obronić swojego trenera i jego koncepcje. I dać odpowiedź tym, którzy wciąż się upierają, że zatrudnienie obcokrajowca było błędem. To zawsze było solą w oku wielu polskich trenerów, którzy nic nie osiągnęli od 20 lat.

Prezes PZPN Michał Listkiewicz, a nawet naczelny dotąd krytyk Holendra Grzegorz Lato zaklinają się, że zwolnienie Beenhakkera nie jest możliwe i, bez względu na wynik Euro, poprowadzi on Polaków w eliminacjach mundialu 2010. Różnie jednak być może, bo niepowodzenie z Austriakami sprawiłaby, że liczba stronników Holendra topniałaby jak śnieg.

– Mamy świadomość, że musimy wygrać. Jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie, ale nie gwarantuję korzystnego wyniku – mówił w środę selekcjoner. Nie chciał dywagować, kto jest lepszy, ale porównał oba zespoły – łączą je porażki w pierwszych meczach i świadomość, że czwartkowy mecz jest o życie. I nasza, i ich siła leży w kolektywie, brakuje zawodników wybitnych jak van Nistelrooy czy Henry. Ale na wielkich imprezach gospodarze grają lepiej niż potencjalnie wyglądają.

– W składzie mogą być nawet trzy zmiany w porównaniu z meczem z Niemcami. Czeka nas ciężka fizyczna walka. Podejmą ją tylko zawodnicy w pełni sił – mówił Beenhakker.

W pierwszym meczu bramkę zawalił ustawiony na lewej obronie Paweł Golański. Holender może zastąpić go Jakubem Wawrzyniakiem, ale piłkarz Legii nie ma międzynarodowego doświadczenia. Dlatego Leo próbował na treningach rozwiązania, które jest dla niego ostatecznością. Na środku obok Jacka Bąka grał Mariusz Jop, a Michał Ł»ewłakow przeszedł na lewą stronę. Jop jest piłkarzem mało zwrotnym, ale twardym i wysokim. Na Austriaków jak znalazł.

W pomocy opcji jest kilka. Miejsca na prawy skrzydle pewny może być Wojciech Łobodziński. To po jego dośrodkowaniach Krzynówek i Ł»urawski zmarnowali najlepsze okazje z Niemcami. Krzynówek zagra z lewej strony. Jako defensywni pomocnicy w środku: zdrowy już Mariusz Lewandowski i Dariusz Dudka, a przed nimi Roger odpowiadający za ostatnie podanie do napastnika. Będzie nim Ebi Smolarek? Raczej tak, choć może tam zagrać Marek Saganowski albo nawet Tomasz Zahorski. Wtedy ktoś z pary Smolarek – Krzynówek zagrałby na lewym skrzydle, a ten drugi wylądował na ławce.

Nie tylko kwestia ustawienia jest kluczowa, ale i formy. Fizycznie Polacy nie odstawali bardzo od Niemców, od Austriaków też nie powinni. Holenderski fizjolog Lindemann wykonał zadanie nieźle. Po meczu z Niemcami Beenhakker tłumaczył, że dla Ballacka, Klose, Podolskiego czy Gomeza tak wysoki poziom jak na Euro jest codziennością. Mają go w lidze angielskiej, niemieckiej i Champions League. Tymczasem jego piłkarze stykają się z nim incydentalnie. To samo może jednak powiedzieć trener Austriaków.

– OK! Let’s dance – zakończył konferencję Leo i poszedł na trening, którego przedstawiciele mediów mogli obejrzeć tylko kwadrans. Przed meczem z Niemcami mówił, że na stadion w Klagenfurcie Polacy przyjadą ze śpiewem na ustach. Miejmy nadzieję, że teraz tak natchnie swoich piłkarzy, by w rytmie walca wygrali w z Austrią.