post Avatar

Opublikowane 10.10.2019 13:57 przez

Michał Kołkowski

O dwustulitrowej beczce piwa na powitanie z Jagiellonią, fali w piłkarskiej szatni i falach na głowie, najlepszym piłkarzu z jakim grał w jednym klubie, o handlu maszynami do szycia, no i rzecz jasna o Stomilu rozmawiamy z trenerem olsztyńskiego klubu – Piotrem Zajączkowskim.

Totolotek oferuje kod powitalny za rejestrację dla nowych graczy!

***

Szczupły, średniego wzrostu z długimi blond włosami. Jak trenowałeś ŁKS, to ludzie na łódzkich ulicach nie mylili cię z byłym piłkarzem Widzewa i Hansy Rostock, Sławomirem Chałaśkiewiczem?

Absolutnie Przecież on ma zupełnie inne włosy. Przyjrzałem mu się podczas mistrzostw świata do lat 20. Byłem na meczach reprezentacji Polski na Widzewie. Ja miałem bardziej puszyste (śmiech).

Skąd u faceta w średnim wieku pomysł, żeby wyhodować włosy do ramion?

Z lenistwa. Nie chciało mi się obcinać, to sobie rosły i rosły, aż na głowie zrobiły mi się fale Dunaju. Chałaśkiewiczem nikt mnie nie nazywał, ale inne pseudonimy były. Najczęściej koledzy mówili o mnie Mioduski, albo Dieter Bohlen. To ten gość z Modern Talking. Kiedy grałem ze Stomilem na wyjeździe, z trybun leciały docinki, ale jako, że były żartobliwe, to nie reagowałem. Do czasu. W drugiej kolejce tego sezonu graliśmy na Radomiaku. I kibice zaczęli mi jechać: „ty, Mariolka, siadaj na ławce!”. Wkurzyłem się i skróciłem włosy. Ale już znowu szumią, odrastają.

Myślałem, i mówię to całkiem serio, że skoro w Stomilu przed długi czas wam nie płacono, to nie było cię stać na fryzjera.

Bez przesady. Te parę złotych na golarza zawsze by się znalazło. Tak jak mówiłem – raz, że lenistwo, a dwa ,to może była taka nostalgia za latami 80 – tymi, kiedy dłuższe pukle były modne. Może w człowieku obudziła się jakaś tęsknota za młodością, którą przypominała fryzura?

W domu nie było nacisków na zmianę wizerunku?

I to jeszcze jakie! Pamiętam, że największa nagonka pojawiła się przed ślubem córki. Wszyscy: „zetnij, zetnij”! Jak ty będziesz wyglądał?! Dobra, pomyślałem i poszedłem do znajomego fryzjera. To był środek lata. Aż się zapadłem w fotel, kiedy usłyszałem: „Nie obetnę ci włosów, bo twarz masz opaloną, a jak skrócimy, to kark będzie biały jak u młynarza”. Zacząłem się strasznie śmiać i podziękowałem za usługę. Niedawno żenił się syn. Wtedy sam stanąłem przed lustrem i zacząłem się zastanawiać, co z tymi kudłami zrobić. W podjęciu decyzji pomogli mi kibice Radomiaka (śmiech).

Dziś Stomil to stabilna, dobrze zarządzana firma, ale kiedy w październiku 2018 roku do niego przychodziłeś, klub stał nad przepaścią. W każdej chwili  mógł ogłosić upadłość. Świadomie wszedłeś na minę. Po co?

Telefon ze Stomilu zadzwonił, kiedy znosiłem już bagaże do samochodu. Miałem jechać do nowego klubu. Usłyszałem w słuchawce głos prezesa Macieja Radkiewicza. Zapraszał na spotkanie. Starałem się wytłumaczyć, że wyjeżdżam, ale nalegał. Mieszkam w Olsztynie, traktuje to miasto, jak swój dom, grałem w Stomilu w Ekstraklasie. Nie mogłem odmówić. Rozmowa była krótka. Usłyszałem, że sytuacja jest bardzo trudna i czy pomogę. Rok wcześniej bym się nie zgodził. Wtedy jednak, jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, żebym w to wszedł. Powiedziałem „tak”, ale zaznaczyłem, że podejmę pracę, jeśli razem ze mną przyjdą asystenci, legendy Stomilu – Adam Zejer i Sylwester Czereszewski. Prezes się zgodził. Adaś i Sylwek też i zaczęliśmy działać. Kiedy przejmowaliśmy zespół drużyna po 12. kolejkach miała dziesięć punktów i zajmowała ostatnie miejsce w tabeli pierwszej ligi. Piłkarze byli sfrustrowani zaległościami. Nie widzieli pieniędzy od kilku miesięcy. Ale udało nam się to wszystko jakoś poskładać, poszliśmy w górę tabeli.  Na chwilę. Na koniec rundy jesiennej za zaległości finansowe wobec tak zwanych podmiotów zewnętrznych, odebrano nam trzy punkty. I znów pikowaliśmy w dół.

W grudniu pojawiła się informacja, że Stomil ma ogłosić upadłość.

Kiedy te koszmarne wieści dotarły do drużyny, dwunastu czy trzynastu piłkarzy zrezygnowało z gry. Pozostali starsi zawodnicy. Ci najbardziej związani z miastem i klubem oraz juniorzy. Nikt nie wiedział co będzie dalej, na czym stoimy… W klubie kotłowało. O to, by drużyna całkowicie się nie rozpadła dbali liderzy  – Grzesiek Lech, Janusz Bucholc, Piotr Skiba, Michał Leszczyński Łukasz Jedliński czy Piotrek Głowacki. Wspólnie budowaliśmy atmosferę. Trzymaliśmy to wszystko w kupie. Starsi piłkarze, którzy mają na utrzymaniu rodziny, grający bez premii i pensji,  poszli do pracy, a nie zrezygnowali ze Stomilu. Jeden najął się za stróża, inny pomagał w firmie kuzyna, ale mimo dodatkowych obowiązków, solidnie trenowali. To mnie budowało. Dawało nadzieję, że przy takich ludziach, klub po prostu nie może upaść. Na trzy tygodnie przed startem rundy wiosennej, znalazły się pieniądze i pojechaliśmy na obóz do Nieborowa. Razem z nami Sobczak, Niedziela i bracia Gancarczykowie, których przekonałem, że lepiej trenować z drużyną, niż samemu biegać po lasach. Ci chłopcy wiedzieli, że jest krucho z pieniędzmi, ale na to nie patrzyli. Chcieli się odbudować, pokazać, że za wcześnie ich skreślono, że są coś warci. I wiosną stał się cud. Zdobyliśmy, jeśli mnie pamięć nie myli, 22 punkty i się utrzymaliśmy!

Kiedy było tak biednie, z czego żyłeś?

Pracuję już dobrych kilka lat w zawodzie trenera i jakieś zaskórniaki miałem. Z głodu bym nie umarł, choć nie ukrywam, że trzeba było przeliczać, ile i na co można wydać.

KATOWICE 24.04.2019 MECZ 30. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL FIRST LEAGUE MATCH IN KATOWICE: GKS KATOWICE - STOMIL OLSZTYN NZ. SYLWESTER CZERESZEWSKI PIOTR ZAJACZKOWSKI TRENER FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Podobno po uratowaniu pierwszej ligi stałeś się na Warmii i Mazurach równie popularny, co słynny piewca mowy polskiej, poeta Michał Kajka….

Nie przesadzajmy! Gdzie mi tam do naszego mazurskiego wieszcza! Ale rzeczywiście, często spotykam się z dowodami sympatii kibiców. Zdarza się, że w sklepach, czy na ulicy podchodzą, dziękują, życzą powodzenia. To miłe. Właśnie takie przypadkowe spotkania, napędzają mnie do pracy.  Pokazują, że piłka nie musi być brudna, wyrachowana, nastawiona wyłącznie na zysk.

Przed startem obecnego sezonu sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Właścicielem Stomilu został bogaty biznesmen Michał Brański i olsztyński klub stał się ponoć krainą mlekiem i kasą płynącą.

Pan Brański pomagał Stomilowi już wiosną. Przede wszystkim spłacając najpilniejsze zobowiązania, zażegnał niebezpieczeństwo, że Stomil upadnie. Po przejęciu rządów wprowadził normalność. Wszystkie zaległości wobec zawodników zostały uregulowane. Swoje pieniądze otrzymali również ci piłkarze, których już w Olsztynie nie ma. Chłopakom już nie siedzi w głowach pytanie: – Za co przeżyją do pierwszego? Mogą skupić się na pracy.

Tuż po przejęciu klubu przez Brańskiego w olsztyńskiej „Gazecie Wyborczej” pojawiły się informacje, że nowy szef zamierza zmienić trenera. Skoczyło ci wtedy ciśnienie?

Wcale! Z Panem Brańskim, od pierwszego dnia wspólnej pracy, mam dobre relacje. Pozostajemy w stałym kontakcie, wspiera mnie. Poza tym, ja nie należę do trenerów, którzy nawet boso pobiegliby do właściciela klubu, żeby tylko zachować posadę. Jak mi coś nie pasowało, to szedłem do szefa i dziękowałem za współpracę. Ale miałem też to szczęście, że na swojej drodze zawodowej spotkałem takich ludzi, jak Darek Sapiński, właściciel największego w Europie holdingu mleczarskiego Mlekovita. Jako chyba pierwszy trener w historii Ruchu Wysokie Mazowieckie, przepracowałem tam blisko trzy lata. Darek, który wtedy rządził w klubie, chyba tego nie żałuje, bo regularnie biliśmy się o awans do pierwszej ligi.

To teraz wypada ze Stomilem powalczyć o promocję do Ekstraklasy.

Mamy w tej chwili sześć punktów straty do lidera. Ale nie chcę składać żadnych deklaracji, bo ta liga jest niesamowicie nieprzewidywalna. Kto by przypuszczał, że mający taki potencjał finansowy, doświadczonych i znanych zawodników oraz potężne zaplecze kibicowskie –  GKS Katowice spadnie do drugiej ligi? I to po golu strzelonym przez bramkarza rywali w doliczonym czasie gry?! Albo, że pogodzone z degradacją Wigry Suwałki w ostatniej kolejce ograją Raków Częstochowa i cudem się utrzymają?! I jeszcze Bytovia. Po dziesięciu meczach miała 20. punktów na koncie, a skończyła sezon na miejscu spadkowym! W tej lidze naprawdę wszystko może się zdarzyć.

Poradziłbyś sobie w Ekstraklasie?

Nie mam kompleksów. Jeśli masz warsztat, umiesz postępować z piłkarzami i  wkładasz w pracę serce, to i w Ekstraklasie nie zginiesz.

Stomil z przełomu roku był najbiedniejszym klubem, w jakim pracowałeś?

A skąd. Krucho z pieniędzmi było też w Jezioraku Iława, Turze Turek, czy ŁKS-ie, gdzie byłem ostatnim trenerem na szczeblu centralnym, przed relegowaniem drużyny do czwartej ligi.

W czasach, kiedy grałeś piłkę, kluby raczej nie miały problemów z wypłacalnością?

Zdecydowana większość drużyn była na garnuszku zakładów patronackich. Kiedy w końcówce lat 80-tych grałem w drugoligowej wtedy Broni Radom, to sponsorowały nas Zakłady Metalowe im. Generała Waltera. Przy podpisywaniu kontraktu zaproponowano mi mieszkanie i samochód. Auto już miałem, a nocowałem u przyszłej teściowej, dlatego zrezygnowałem. W zamian zażądałem, by równowartość samochodu przekazano mi w… maszynach do szycia produkowanych w „Walterze”. To był wtedy niesamowicie chodliwy towar. Pakowałem je w samochód i woziłem na Mazury. Szły jak świeże bułeczki. Jedna sztuka zjeżdżając z taśmy produkcyjnej była warta dwa tysiące złotych, a ja sprzedawałem ją za pięć tysięcy. Pamiętam, że jak kiedyś graliśmy na wyjeździe z Lechią Gdańsk, to do bagażnika autokaru zapakowałem kilkadziesiąt maszyn. Po meczu odebrał je brat i błyskawicznie przehandlował w naszej  rodzinnej Ornecie. Już następnego dnia dzwonił, żebym przywiózł tych maszyn dwa razy więcej. Taki był popyt! Przez trzy i pół roku pobytu w Radomiu zbijałem na nich fortunę. Mam sentyment do tego miasta. W Radomiu poznałem żonę. Mamy trójkę dzieci.

Ponoć wtedy piłkarze Broni mocno bratali się z bokserami tego klubu?

Broń miała wiele sekcji. Piłka, boks, piłka ręczna, tenis stołowy, kolarstwo, zapasy. Rzeczywiście, najbardziej po drodze było nam z pięściarzami. Jak się z chłopakami poszło do kawiarni, to człowiek czuł się w stu procentach bezpiecznie. Nikt nie szukał awantury…

W Radomiu były maszyny do szycia, a w Jagiellonii, do której trafiłeś z Broni, co? Słynny „Duch puszczy”?

Bimbru nie sprzedawałem (śmiech.) Ale co prawda, to prawda. Mieliśmy świetną drużynę z twardymi charakternymi chłopakami, jak Andrzej Ambrożej, Antoś Cylwik, nie żyjący już bramkarz Mirek Sowiński, czy obecny właściciel białostockiego klubu Czarek Kulesza i wielu innych kapitalnych chłopaków.

To w szatni musiało być wesoło.

To była paka i do piłki i do wszystkiego. Pamiętam, że na wkupne do zespołu musiałem nabyć kilkanaście kilo kiełbasy na ognisko i dwustulitrową beczkę piwa. Starsi testowali młodego, czy się nada do drużyny, każąc mu pić tzw. „hejnałki”. Należało jak najszybciej opróżnić półtoralitrowy kufel piwa. Zdarzało, się, że po dwóch, trzech „hejnałach” niejeden padał jak kłoda. Pamiętam, też że Czarek Kulesza co jakiś czas latał do Ameryki. Z jednego z takich wojaży przywiózł piękny, biały sportowy samochód. Nie pamiętam marki, ale wiem, że wszyscy mu strasznie tego auta zazdrościliśmy.

Dawał wam się przejechać?

Nie pamiętam, chyba za kierownicę nie wpuszczał, ale podwoził chętnie. Strasznie dbał o to cacuszko. Czarek zawsze miał głowę do interesów. I dobrze, przynajmniej się dorobił. Cenię go za to, że nie składował kasy na koncie, tylko zainwestował w Jagiellonię. Uratował ten klub. To dzięki niemu jest nowy stadion, było wicemistrzostwo Polski, Puchar Polski, europejskie puchary.

Pochwal się, jak do pierwszej drużyny Jagiellonii wprowadzałeś późniejsze gwiazdy polskiej piłki.

Byłem kapitanem, więc do moich obowiązków należała też opieka nad młodymi. Wtedy wchodzili do składy tacy gracze jak Marek Citko, Mariusz Piekarski, Bartosz Jurkowski, Tomek Frankowski czy Jacek Chańko. Powiedzmy na dziewięciu nowych, pięciu później etatowo grało w kadrze narodowej. Ewenement na skalę europejską!

Młodzi się słuchali?

To była szkoła trenera Rysia Karalusa. U niego każdy trzymał poziom. Jak trzeba było to za ucho złapał, do fryzjera wysłał albo kopa zasadził. Zimny chów, ale jakie potem tego były efekty!

Grałeś w wielu klubach, żeby wspomnieć choćby Śląsk Wrocław, Jezioraka, Stomil, Świt Nowy Dwór, i Błękitnych Orneta, których jesteś wychowankiem. Wszędzie było tak wesoło, jak w Jadze?

Bywało. Ale to nie ma co grzebać w przeszłości. Liczy się to co przed nami! Mam tylko satysfakcję, że kiedy w Śląsku ogłoszono, że grupa nowych zawodników, którzy przyszli przed sezonem, w tym gronie byłem i ja, po zakończeniu rozgrywek odejdzie z klubu, to na większość chłopaków przestano stawiać. A mnie trener Aleksander Papiewski wysyłał na boisko w każdym meczu. Aż do końca.

CHORZOW 24.09.2019 MECZ 1/32 FINALU TOTOLOTEK PUCHAR POLSKI SEZON 2018/19 --- 1/32 FINAL OF TOTOLOTEK POLISH CUP FOOTBALL MATCH: RUCH CHORZOW - STOMIL OLSZTYN PIOTR ZAJACZKOWSKI FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Słyszałem mnóstwo opowiadań o fali, jaka rządziła w tamtych czasach w piłkarskiej szatni. Zetknąłeś się z tym zjawiskiem?

Fala, tra la la la. Gadanie…  Jak młody zachowywał się w porządku, to nikt do niego nic nie miał. Ja się broniłem grą. Poza tym byłem zawsze uśmiechnięty, lubiłem pożartować. I znałem swoje miejsce w hierarchii. Jak trzeba było,  to myłem piłki po treningu, zdejmowałem siatki z bramek. Normalne. Teraz też, jak się idzie do nowej firmy, to raczej słucha się i podpatruje, a nie pcha do ustawiania starszych po kątach. W moich czasach młodzież była bardziej otwarta. Śmiechy, rozmowy, wspólne posiłki.  To budowało klimat w drużynie. A dziś na stołówce młody jedną ręką miesza zupę, a drugą grzebie w smartfonie. To patologia! Jak taki jeden z drugim nie otworzy głowy, to poza trzecią ligę nie wyjdzie.

Najlepszy zawodnik z jakim grałeś?

W Świcie Nowy Dwór spotkałem kozaka nad kozaki. Nazywał się  Andrzej Sazanowicz. Umiał wszystko. Powinien zrobić międzynarodową karierę i przez lata rządzić w reprezentacji. Cóż, życie potoczyło się inaczej…

Dorobiłeś się na grze w piłkę?

Odcisków. Gdybym pieniądze ze sprzedaży maszyn do szycia zamienił na dolary, to byłbym do dziś  ustawiony. A tak trzymałem je w skarpecie, rozszalała się inflacja i zostałem z nic nie wartymi papierkami w ręku.

Teraz młodzi szybciej dochodzą do dużych pieniędzy.

Zdecydowanie. Przede wszystkim są bardziej świadomi, poza tym łatwiej im wypłynąć, bo wystarczy, że dwa razy prosto kopną piłkę z dużego palca, a od razu menedżer pcha ich za granicę. Od moich czasów jedno się nie zmieniło. Tak wtedy, jak i dziś o wszystkim decyduje głowa. Jak masz tam w środku trociny zamiast mózgu, to choćbyś miał nie wiadomo jaki talent, to przepadniesz.

rozmawiał Piotr Dobrowolski

fot. 400mm.pl

Opublikowane 10.10.2019 13:57 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.06.2020

Sztuka dobijania krzywych gwoździ

Bardzo długo ten mecz układał się zgodnie ze scenariuszem znanym z pewnej popularnej gry komputerowej. GKS Tychy strzelał w poprzeczkę. Strzelał tuż ponad nią. Strzelał obok słupka, strzelał w mur złożony z obrońców. Wymieniał setki podań dosłownie na szesnastym metrze od bramki Zagłębia Sosnowiec, czarował sztuczkami technicznymi, chętnie wchodził w udane dryblingi. Ale przegrywał 0:1, […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Podobno w Radomiu był dziś jakiś mecz…

Radomiak i Odra podpisały chyba jakiś pakt. Jesienią, gdy radomianie pojechali do Opola, zależało im tylko i wyłącznie na tym, żeby nie przegrać. Efekt? Typowe 0:0 po bezbarwnym. Teraz, gdy Odra wpadła do Radomia, także zależało jej na tym, żeby wywieźć choćby jeden punkt. I co? Typowe 0:0 po bezbarwnym. Nawet gdyby kibice mogliby dziś […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Bez Brożka do końca sezonu. Jak zła to wiadomość dla Wisły?

Między 16 sierpnia, a 22 września, na przestrzeni pięciu tygodni, Paweł Brożek strzelił siedem bramek w pięciu kolejkach. Tak, mówimy o tym sezonie, nie o czasach, gdy sięgał po koronę króla strzelców i mówiło się, że hitowy transfer tuż tuż. A i berło pierwszego snajpera w kadrze musi przejść w jego posiadanie. Nie ważne co […]
04.06.2020
Anglia
04.06.2020

Anglicy korzystają z otwartej furtki – pięć zmian w Premier League

Jak od pewnego czasu wiadomo, 17 czerwca powrócą na boisko piłkarze prawdopodobnie najlepszej, a już na pewno najbogatszej ligi Europy – angielskiej Premier League. Aston Villa podejmie Sheffield United, a Manchester City zmierzy się z Arsenalem. Naturalnie wznowienie rozgrywek będzie się wiązało z całą masą organizacyjnych zmian. Obostrzeń, regulacji, zakazów i nakazów. Protokół bezpieczeństwa musi […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Miliarder przejmuje Motor Lublin. Plany? Nowa akademia i pierwsza liga w rok

Ile razy zastanawialiśmy się, dlaczego najbogatsi Polacy nie inwestują w kluby piłkarskie? Jak często kibice marzyli o tym, żeby lokalny biznesmen, który dotarł na szczyt, wprowadził na niego również ich klub? Takie pytania na pewno stawiali sobie także fani z Lublina, bo polska wschodnia od lat pozostawała futbolową pustynią. Jedno z największych miast Lubelszczyzny piłkę […]
04.06.2020
Blogi i felietony
04.06.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jest wiedzą powszechną i oczywistą, że Jerzy Pilch kochał Cracovię i futbol. Niedoceniane pozostaje jednak, jak mocno Jerzy Pilch futbolem każdego dnia oddychał, jak był nim przeżarty. To nie był pan pisarz, który czasem, pomiędzy lekturą Płatonowa i Schulza, pomiędzy trzaśnięciem zjadliwego felietonu, a machnięciem powieści bestsellerowej, dla fanaberii schodził na ziemski padół obejrzeć spotkanie […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Kosecki: „Kwintesencją polskiej głupoty były lata korupcyjne”

– W Hiszpanii nikogo nie obchodziło to, czy wbijesz lampkę, czy dwie lampki, czy butelkę. Twoja sprawa. Możesz wyjść i grać. Romario, który grał w Barcelonie, mieszkał w hotelu, w którym na ostatnim piętrze była dyskoteka. Dzień przed meczem niejednokrotnie bawił się i tańczył. Brazylijska mentalność. Mówi się o tym, że były balangi i picia […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nagroda za awans? Zwolnienie! Tak się to robi w Ostródzie

Jeszcze nie opadł kurz po decyzji Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, na podstawie której Sokół Ostróda awansował do drugiej ligi. Jeszcze Legia Warszawa stara się wojować w sprawie swoich rezerw w Komisji ds. Nagłych PZPN-u. Tymczasem pierwszy z wymienionych klubów… zwolnił trenera. Tak, tego, który przed chwilą wywalczył promocję ligę wyżej.  Myśleliśmy, że w temacie zwalniania […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Zagłębie zdobędzie Tychy? Obstaw hit pierwszej ligi w Totolotku!

Sąsiedzkie starcia zawsze budzą wiele emocji. Zwłaszcza, gdy naprzeciw siebie stają dwie drużyny, które ostatnio przeszły spore zmiany. GKS Tychy i Zagłębie Sosnowiec to nie tylko mecz dwóch zespołów aspirujących do gry o awans. To także starcie dwóch trenerów, którzy stanęli przed wyzwaniem „posprzątania” po swoich poprzednikach. Dzisiejszy hit pierwszej ligi typujemy w Totolotku! GKS […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Śmiały ruch Lecha Poznań – w przyszłym sezonie spróbuje grać z bramkarzem

Musimy przyznać, że początkowo imponowała nam ta odważna strategia Lecha Poznań. Jako pierwszy klub w Polsce, być może pierwszy na świecie, Kolejorz zdecydował się, by zamiast bramkarza wstawić między słupki jedenastego piłkarza z pola. I tak znalazł się w tym miejscu Mickey van der Hart, Holender, znany przede wszystkim ze swojej kapitalnej gry nogami. Niestety, […]
04.06.2020
Niemcy
04.06.2020

Afera fryzjerska w Dortmundzie. Piłkarze Borussii na cenzurowanym po złamaniu zaleceń

Jak nauczył nas przykład Heiko Herrlicha, szkoleniowca Augsburga, powody do złamania obostrzeń towarzyszących wznowionym rozgrywkom ligowym mogą być naprawdę idiotyczne. Herrlich postanowił złamać zasady i opuścić hotel, żeby zaopatrzyć się w pastę do zębów i słynny już krem nawilżający. Teraz nawywijali natomiast piłkarze Borussii Dortmund. Jak donosi BILD, kilku zawodników BVB ma obecnie spore kłopoty […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nawotka: „Nawet w juniorach w meczach Legii z Lechem chcieliśmy się pozabijać”

Tomasz Nawotka od lat jest piłkarzem Legii Warszawa na… wypożyczeniu do Zagłębia Sosnowiec. Z warszawską drużyną grał w młodzieżowej Lidze Mistrzów i ośmieszył Lucę Zidane’a. Z sosnowiczanami najpierw awansował do Ekstraklasy, a potem z niej spadł. Nam opowiada o swoim debiucie w seniorskiej piłce w wieku 16 lat, czy o pobycie w Warszawie. Jak do […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Quiz piłkarski: wyjadacze z pierwszej ligi

Przedwczoraj do gry wróciło zaplecze Ekstraklasy, dziś czeka nas dokończenie 23. kolejki tych wspaniałych rozgrywek. Jeśli od czasu do czasu lubicie rzucić na nie okiem, to pewnie poradzicie sobie z naszym kolejnym piłkarskim quizem, w którym waszym zadaniem jest wymienienie najbardziej doświadczonych pierwszoligowców. Konkretnie tych, którzy nastukali największą liczbę występów w Ekstraklasie.  W ramach podpowiedzi macie […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Matchday Boost na Radomiaka w BETFAN – kurs 2.50!

Choć pierwszą ligę będziemy oglądać w tym tygodniu ciągiem, dziś zakończy się pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek. Jednymi z ostatnich, którzy powalczą w niej o punkty, są piłkarze Radomiaka. W Radomiu zmierzą się oni z walczącą o utrzymanie Odrą Opole. Będzie się działo? Z pewnością, dlatego typujemy ten mecz u legalnego bukmachera BETFAN! Radomiak Radom […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Brosz: „Robimy wszystko, żeby Górnik znów grał o najwyższe cele”

– Każdy dzień to jest dla nas szansa czegoś nowego i ciekawszego. Sport jest piękny. Rywalizacja jest piękna. Wstając rano ma się kolejne rzeczy do zrealizowania i pasja jest taka sama, jaka była na początku, a może i nawet większa. I to jest fajne. Ostatni czas pokazał nam, że musimy doceniać i szanować nasze dokonania. […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Bielik: „Przeżyłem trudny czas. Po kontuzji odłączyłem się od świata”

– Przeżyłem bardzo trudny czas. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy pisali, że są ze mną, kibicują mi i wierzą, że wrócę silniejszy. Ale kiedy zawodnikowi puszczają więzadła krzyżowe, nawet takie sympatyczne słowa nie są w stanie podnieść na duchu. Nie odpisywałem na nie. Odłączyłem się od świata – opowiada na łamach […]
04.06.2020
Inne sporty
03.06.2020

Wraca NBA! Kluby dogadują ostatnie detale

Jeśli z niecierpliwością oczekiwaliście powrotu najlepszej ligi świata, to mamy dla was świetną oraz… gorszą, choć niezbyt zaskakującą wiadomość. Zacznijmy od najważniejszego: NBA jest na najlepszej drodze do wznowienia sezonu, zespoły będą grać w kompleksie Disneylandu. Ale niestety, jak donosi Adrian Wojnarowski z ESPN, planowy termin powrotu to dopiero 31 lipca. Do tego na trybunach […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Zmienia się stadion, zmienia się mecz. Tylko poziom sędziowania nieszczególnie

Dopiero pisaliśmy o marnym sędziowaniu w starciu GKS-u Jastrzębie z Wartą Poznań. Łudziliśmy się, że może w Grudziądzu będzie z tym lepiej. Że dwóm zespołom naprawdę potrafiącym pograć piłką arbiter nie przeszkodzi. Nasze niedoczekanie. Pan Wojciech Krztoń dał się nabrać w sytuacji absolutnie newralgicznej dla przebiegu spotkania i to boli jeszcze bardziej. Mecz wciąż był na styku, […]
03.06.2020