Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Nic o piłce, nic o sporcie. Ostrzegam.

*

Kilka rzeczy jest niezmiennych, zdecydowanie nie tylko śmierć i podatki. Na przykład to, że w grudniu zapełniają się kościoły – bo Święta. A w styczniu znowu się zapełniają – bo poświąteczne pogrzeby.

Rok w rok świąteczno-noworoczne serwisy informacyjne naszpikowane są wzmiankami o kolejnych ofiarach. Piesi na pasach, piesi obok pasów, kierowcy na czerwonym, kierowcy na zielonym, młode byczki gnające przez miasto z jednym promilem, starsi wąsacze turlający się poboczem z dwoma promilami. Dżesiki wsiadające do starych golfów lokalnych Brajanów, Janusze z resztkami barszczu na wąsach, księża, księgowi, policjanci, rolnicy, adwokaci. Cała najebana Polska. LPG, benzyna, olej, piwo, wódka, wino, whisky. Do wyboru, do koloru.

Giną ludzie. Cały czas. Niewinni. Idący do rodzin, wracający z mszy, zmierzający do pracy. Nie mam wrażenia, że istotnie, systemowo się z tym walczy. Za rok znowu będzie to samo: miks alkoholu i prędkości, zakończony wbiciem w maskę matki trojga dzieci. Będzie wyrok, będzie rozpacz rodzin ofiary i sprawcy, będzie żal. A potem powtórka – w innym mieście z udziałem innych osób.

Samochód niewłaściwie użytkowany może być narzędziem zbrodni – co przecież widzieliśmy na przykład w Nicei albo Berlinie. Nieodpowiedzialny człowiek z dostępem do auta może być bardziej niebezpieczny niż nieodpowiedzialny człowiek z dostępem do noża. A jednak nie stawiamy znaku równości. Mówimy o „wypadkach”. Dla mnie wypadek jest wtedy, gdy wpadniesz w poślizg na zakręcie, a nie wtedy, gdy po pijaku trzymasz się kierownicy. Wtedy jesteś w zasadzie gorszy od terrorysty – bo terrorysta w coś jednak wierzy (jest idiotą, ale jednak w coś wierzy), a ty rozpierdalasz życie innym i sobie, ponieważ zapomniałeś, że alkohol i auto to kiepskie połączenie. On idiota z głową pełną bzdur, tylko idiota z głową pustą jak wczorajsza flaszka.

Gdybym miał w Polsce cokolwiek do powiedzenia, np. był premierem, to zadawałbym sobie pytanie: co mogę zmienić w tym względzie? Ale tak naprawdę zmienić, bo zaostrzenie kontroli drogowych to półśrodek. Byłoby mi wstyd przed rodzinami, które tracą bliskich. Kolejnych i kolejnych. Czułbym się odpowiedzialny.

Na naszych drogach trwają wyścigi trzeźwych z pijanymi. Tymczasem ludzie dyskutują o tym, że ktoś w Kolonii w Sylwestra złapał kobietę za dupę i tam to dzicz, nie to co u nas, pełna kulturka, zapraszamy. No to ja wam powiem, że jednak bym się zamienił – wziąłbym cały ten pakiet nicejsko-berlińsko-koloński, a oddał w zamian pijaną swołocz w samochodach. Bo jakoś tak mam, że wolałbym, żeby moją żoną złapał za tyłek uchodźca, niż rozgniótł o latarnię sąsiad.

To jest naprawdę głupawe – ciągle gadamy o terrorystach w innych krajach, a nie zwracamy uwagi, że więcej osób regularnie ginie na polskich drogach. Wymyślamy, jak się przed terroryzmem obronić, a jednocześnie śmierć na drodze tak nam spowszedniała, że przestała robić wrażenie. Jak ktoś wsiadł pijany do auta, ale się nie rozbił – to w zasadzie nie ma problemu. A dla mnie pijany, który się nie rozbił, jest jak gość z bombą, któremu rozłączyły się kabelki przed detonacją.

Chciałbym usłyszeć od polityków, co mają zamiar zrobić, by pijany baran nie rozjechał mojej rodziny – za miesiąc, za rok, za dziesięć lat. Bo to co robią do tej pory, nie działa. Zwłaszcza, że nie robią nic.

*

– Jeżdżę szybko, ale bezpiecznie – odpowiada większość osób na pytanie, jaki styl jazdy preferuje. Jeśli miałbym scharakteryzować samego siebie za kółkiem, też tak właśnie bym powiedział: – Jeżdżę szybko, ale bezpiecznie… Oczywiście wiem, że bezpiecznie tylko do momentu, w którym się okaże, że jednak niebezpiecznie, a wtedy już będzie za późno. Jestem taki jak wszyscy.

Ale nawet jeśli jadę powyżej dozwolonej prędkości, zaraz mam na tylnym zderzaku kogoś, kto chce jeszcze szybciej. I on też ma kogoś na zderzaku. I tamten trzeci – też ma.

A potem wszyscy spotykamy się na światłach.

Czy dałoby się mnie zmienić? Sprawić, żebym jeździł wolniej? Dałoby się. Czy bym się z tego cieszył? Nie, ale bym się przyzwyczaił.

Nie rozumiem, dlaczego fotoradary w Polsce są oczojebnie oznakowane. Kiedyś zarzuciłem ten temat na Twitterze i przekonywano mnie, że działają prewencyjnie. Nie mają zarabiać, ale mają sprawić, aby ludzie zwolnili. No tak, można się w ten sposób oszukiwać. Można też oznaczyć chodnik napisem „okolica ściśle monitorowana, wszelkie rozboje należy przeprowadzać 100 metrów dalej”. Tak, wówczas w tym konkretnym miejscu zapewne byłoby bezpieczniej.

Fotoradary powinny być wszędzie i powinny być ukryte. Rany, zapłaciłbym majątek. 100 złotych pierwszego dnia, 100 drugiego, 100 trzeciego… No, dziesiątego już może nie. Dziesiątego dnia bym się nauczył. A dwudziestego to już na pewno.

Ludzie pisali mi: – Przecież gdyby fotoradary były ukryte, to byśmy wydawali majątek na mandaty!

Nie, tylko przez pierwsze dziesięć dni. Albo dwadzieścia. Przez pierwsze 2000 złotych. Potem byśmy się nauczyli. Bo chyba o to chodzi, by jeździć z przepisami wszędzie, a nie tylko momentami. Teraz pruję Puławską i zwalniam przy jednym wielkim fotoradarze, a potem 50 metrów dalej znowu gaz do dechy. Robię to, by nie zapłacić, ale jaki w tym sens? Na czym polega wzrost bezpieczeństwa?

We Francji na autostradzie wszyscy jadą 130 na godzinę. Bo nawet nie wiesz, kiedy i skąd ci coś błyśnie. Wszyscy równiutko – 130. Nigdy na polskiej autostradzie nie jechałem tak wolno.

Potrzebna jest reforma, która nauczy całe pokolenia przepisowej jazdy. Na teraz, na jutro, na rok 2030. Potrzebna jest weryfikacja ograniczeń drogowych i wprowadzenie takich wartości, które faktycznie oddają realia – a nie jakieś durne 50 km/h na trzypasmowej, prostej Puławskiej. Bo szaleńcza jazda bierze się też z tego, że nikt nie patrzy na znaki, bo patrzeć nie warto. Informują cię one tylko, jakiego mandatu możesz się spodziewać, jeśli cię złapią, a nie tego, że dla twojego własnego dobra warto zdjąć nogę z gazu. Nafaszerowanie głupimi ograniczeniami polskich dróg przynosi odwrotny skutek. Dlatego ktoś rozsądny powinien przeprowadzić reformą dwuetapową – sprawdzić, jakie ograniczenia mają sens i na nowo je stworzyć oraz wyznaczyć sposób karania za ich łamanie. Jestem skłonny sam sobie zrobić na złość i płacić te mandaty z poukrywanych tysięcy fotoradarów, aż się nauczę – bo to też dla mojego dobra. Nie chcę następnego roku zaczynać od pogrzebu.

A pijani – bez prawa jazdy dożywotnio i z karą więzienia za ponowne kierowanie pojazdem, nawet na trzeźwo. Są dni, że nawet populistyczny pomysł z konfiskatą aut przestaje mi się wydawać populistyczny.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (201)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Fort Czerniakowski
Legia

Drogi Stano, czasem wkurzam się na ciebie ale …wolę się wkurzać niż ziewać przy twoich felietonach, a dziś mi szczęka z zawiasów prawie wypadła. Wszystkiego najlepszego w nowym roku! bądź sobą tylko nie przynudzaj…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

vikoshdoraso

Podobnych sytuacji? Czy ktoś kiedyś zabił kogoś racą?. Nie będę więcej ciągnął tego wątku, więc możesz nie odpowiadać. Nie pozdrawiam

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

vikoshdoraso

Często czytam komentarze na weszlo. I zawsze uważałem Cię za osobę inteligentną.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pilkarzyk

Niestety często – zwłaszcza gdzieś w mniejszych wsiach – to bardziej mentalność. Dla takiego to nawet powód do dumy, że „rozumisz, wypił pół litra i potem wsiadł do auta i przyjechał do domu i nic”. Dramat. I to nawet stare chłopy tak się przechwalają.

Coffey88

Najlepsze rozwiazanie? Wypadek śmiertelny po pijaku traktować i karać jako morderstwo. Zamiast 6 lat w kryminale 25 i by podziałało

Pavlo_Kutas

Gówno by podziałało, gość, który wsiada za kółko na bombie nie myśli o konsekwencjach, a tym bardziej nie ma w głowie taryfikatora kar z Kodeksu Karnego.

mazur

aha czyli tak samo nie ma co morderców karać na 25 lat więzienia bo jeśli ktoś morduje z zimną krwią to nie ma w głowie Kodeksu Karnego? bzdura! żeby mieć prawo jazdy trzeba być pełnoletnim i trzeba mieć w głowie taryfikator. każdy zna konsekwencje. a jeśli je znasz i mimo tego wsiadasz za kółko po pijaku to jesteś mordercą i idziesz do pierdla na 25 lat bo świadomie wiedziałeś, że możesz zabić.

bastion79
KS Milan

Nie każde morderstwo to 25 lat. Ogarnij się. A co z pijanym 0,3 który jechał zgodnie z przepisami 40km/h na godzinę i wbiegł mu pod koła nastolatek z wydychanym 1,3? Któremu wlepisz 25? Pomyśl, kurwa…

wojsal
Arka Gdynia

Daje. Po pierwsze primo: taki koleś przez najbliższe n-lat nikogo nie zabije. A po drugie primo: jego koledzy będą mieli okazje zastanowić się, czy warto jechać po pijaku.

GooDOMaDOM

Więcej ofiar, więcej twoich ziomkow zacznie jeździć ostrożniej i zawsze na trzeźwo. Brawo kurwa!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pavlo_Kutas

Panowie, nie zrozumieliśmy się. Nie twierdzę, że nie należy podnieść zagrożenia karnego za wypadek po pijaku ze skutkiem śmiertelnym. Oczywiście, że jest to postulat godny rozważenia. Wsadzenie takiego delikwenta nawet na te 15 lat z pewnością zwiększy poczucie społecznej sprawiedliwości jednak nie wpłynie w żaden sposób prewencyjnie, co w konsekwencji nie doprowadzi w żaden sposób do zmniejszenia liczby ofiar pijanych kierowców. Wyobrażacie sobie, że jakiś pijus z dwoma promilami w momencie siadania za kółko myśli sobie „kurde, słyszałem że teraz można za to dostać 15 lat w pierdlu, odpuszczę i wezmę taxe/ubera”. No raczej nie, w takich sytuacjach idiocie nawet przez myśl to nie przejdzie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pavlo_Kutas

Urkidess, Zgadzam się, taki był też wydźwięk mojego wcześniejszego posta. Z punktu widzenia prewencji podeniesienie kary ma marginalne znaczenie, zaspokaja jednak tzw. „żądzę krwi” i zwiększa poczucie społecznej sprawiedliwości. Sam czuję złość gdy słyszę, że gość, który po pijaku spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym dostał 4 lata bo milion okoliczności łagodzących weszło w grę + relatywnie niewysokie widełki ustawowe sankcji karnej.
Jestem za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców ale nie traktuję tego jako środek zapobiegawczy/prewencyjny.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Chata Kumba

Skuteczną bronią w walce z łamaniem przepisów na drogach jest wysokość mandatu. Co innego masz z tyłu głowy jak grozi Ci 100 zł A co innego jak 1000. Mamy chyba najniższe stawki mandatów w Europie. Skorelowanie wysokości mandatów z zarobkami to wg mnie też dobre rozwiązanie. Nie jest to łatwe, ale możliwe ( np.: Finlandia). Już nie pamiętam dokładnie, ale podawano przykład fińskiego gracza NHL, który zapłacił kilkaset tysięcy € mandatu. Ten przykład dlatego, bo na naszych drogach zauważam taką prawidłowość że im droższe I większe auto tym większy cham za kierownicą. Najczęściej bezczelnie w miejscach niedozwolonych nie parkują właściciele przeciętnych aut tylko tych wypasionych ciężarówek (chyba to się SUV nazywa)

wojsal
Arka Gdynia

A czy specjaliści owi zauważyli, że nie ma sprzeczności między dokuczliwością i nieuchronnością kary? Co by się stało złego, gdyby te dwie wartości: dokuczliwość i nieuchronność kary – połączyć ze sobą?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojsal
Arka Gdynia

Oczywiście jest w tym coś na rzeczy. Ale to dotyczy państwa policyjnego, gdzie wsadza się wszystkich za wszystko. W tym przypadku (kary za drogowe zabójstwa) chyba to jednak nie dotyczy. Zresztą, mówiąc żartobliwie, wykazałeś, że nieuchronność kary prowadzi do kryminalizacji społeczeństwa. Więc winnym jest wymiar sprawiedliwości, który pracowałby zbyt efektywnie. Oczywiście, to żart.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzysztof.Reperowicz

Więzienie wcale nie jest dobrym rozwiązaniem bo po pewnym czasie skazany przyzwyczaja się do nowego życia. Obciążyc renta odpowiednią do zarobków,zabierac prawa jazdy, prace publiczne itd. Więzienie obciąża dodatkowo społeczeństwo, efekt wcale efektowny nie jest

pepe72

@Urkidesss
Bzdura wychodzi, że zarówno wysokość kary jak i jej nieuchronność ma znaczenie. W każdym razie w pewnym przedziale. Tyle, że wysokość kary była politycznie niepoprawna bo walczono z karą śmierci.
A jak ktoś chce sobie zrobić eksperyment myślowy to jeśli przy 100% wykrywalności za przekroczenie przepisów karą będzie pogrożenie palcem to czy to będzie miało skutek?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Tylko pomnóż to przez populację. Zachowując proporcje to 1600 osób w Polsce. Już tak super nie wygląda.
Dodatkowo lepsza infrastruktura i mniejsze natężenie ruchu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojsal
Arka Gdynia

Jeżeli jego koleś dostał 25 lat, to może się przestraszyć takiej kary. A jeżeli jego koleś jakoś się wymigał od kary (zawiasy, pomroczność jasna itp) – to nie ma nad czym się zastanawiać.

Krzysztof.Reperowicz

To tak jak z paleniem fajek, rak przecież to mnie nie dotyczy.

wojsal
Arka Gdynia

Więcej. Uwierz mi, że są liczby większe od 25.

blazej przybylowicz

wydaje mi się, że tu jest potrzebna zmiana mentalności całego pokolenia.
W Anglii prawko zabierają za 12 punktów. Przekroczenie prędkości to 3 punkty.
Punkty utrzymują się 3 lata zanim się przedawnią.
A jeśli masz 6 punktów to prawie na pewno żadna firma szukająca kierowców (transport, kurierzy) Cie nie zatrudni (a mają wgląd do tych informacj).
Jeśli masz szczęście i prędkość przekroczyłeś o parę mil/h to możesz uniknąć punktów idąc na kurs, ale trwa on cały dzień (lub więcej – nie mam pewności).

Jakoś dziwnym trafem wszyscy Polacy za granicą jeżdżą przepisowo, a jak tylko miną granicę to gaz do dechy.

bastion79
KS Milan

Bardzo rozsądnie napisane, zgadzam się. Praca od podstaw przyniesie efekty, a nie jak wyżej przeczytałem, surowe kary. Z prostej przyczyny – przestępca w chwili popełniania przestępstwa nie myśli o karze! Myśli, że się uda, a nie, że poniesie odpowiedzialność. Zwłaszcza najebany. Ps ja prowadzę przepisowo i jeszcze jestem Polakiem. Dlatego dziwi mnie Stanowski, który uważa, że trzeba go pokarać aby jeździł przepisowo. Głupie to. Czeka na reakcję polityków, tymczasem wsiadając do auta już powinien być odpowiedzialny i rozsądny. Są barany których trzeba karać, karać i jeszcze raz karać, ale tak dobrowolnie przyłączyć się do tego grona? Nie rozumiem…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Krzysztof.Reperowicz

On pisze to z doświadczenia. Jak sam dużo jeździłem to kilka mandatów bardziej nauczyło mnie ze mam czas niż gdy mijalem wypadek na drodze

Chopin

„Jakoś dziwnym trafem wszyscy Polacy za granicą jeżdżą przepisowo, a jak tylko miną granicę to gaz do dechy”
Nie mam dokładnych danych, ale pamiętam jak dziś, parę lat temu informację w Polskim Radiu o tym, że w Irlandii od 2004 roku ilość wykroczeń na drogach PODWOIŁA SIĘ. Irlandzka policja uważa, że główną przyczyną jest ogromna emigracja z Polski i przeniesienie przez naszych rodaków nawyków drogowych na zieloną wyspę

bastion79
KS Milan

Byłem tam w tych latach… Wprowadzili zasadę, że w wypadku na pasach, wina zawsze jest kierującego pojazdem. Nie ma tłumaczenia, że wbiegł, nie rozglądał się itp. Dało to bardzo dobre efekty, ponieważ to kierowca musi zawsze uważać. U nas, wydaję mi się, że jest to tylko imitacja szczególnej ostrożności. Ile razy można usłyszeć o pieszych wbiegających przed maskę? Przecież to absurd, bo jak można być zaskoczonym obecnością pieszego na pasach? Jeśli widzi w pobliżu drogi pieszych – zwłaszcza w okolicach zebry – musi zwolnić, musi ocenić czy mogą wtargnąć czy nie. Kurwa, musi! Jeszcze jedno. Za naszą głupotę musimy słono płacić np w postaci „śpiących policjantów” Ile tego w Polsce jest, ło matko. Pytanie, dlaczego? Bo jesteśmy głupi. Drogi osiedlowe są oznakowane, a nawet gdyby nie były, to wystarczy sobie wyobrazić, że są place zabaw, dzieci, koty, psy, parkujące samochody. Litości… Pod blokiem musieliśmy ustawić, bo latali po60-80 na godzinę. Za głupotę trzeba płacić.

waffek

„Jakoś dziwnym trafem wszyscy Polacy za granicą jeżdżą przepisowo, a jak tylko miną granicę to gaz do dechy” – to i ja wrzucę swój kamyk do tego dyskusyjnego ogródka bo apropo tego zdania miałem ostatnio podobną rozmowę z mundurowym (tak, po wcześniejszym niedostosowaniu należytej prędkości). No więc zanim zszedł z kwoty rozmawiamy po ludzku, a nagle zaczęło mu się moralizatorstwo najwyraźniej, że jakbym to wiedział jak na zachodzie jeżdżą wszyscy poukładani z Polakami włącznie. Tylko u nas z powrotem wracają do swoich nawyków. Trafnie zripostowałem go momentalnie „to działa w dwie strony”. Spojrzał na mnie , zrobił duże oczy jakby ducha zobaczył i wymamrotał jedynie „tak, ma pan rację”. Skoro człowiek, którego praca polega na dbaniu o bezpieczeństwo na drodze sam przyznaje, że jak hans wjeżdża na krajową 7 to budzi się w nim Janusz to znaczy, że problem nie jest w narodowości tylko raczej jest on systemowy.

blazej przybylowicz

nie twierdzę, że problem leży w narodowości.
Podoba mi się odpowiedź Urkidesssa. Polacy mają lekceważący stosunek do prawa. Bo mogą nie zapłacić, kombinować, że to dziadek jechał, odwoływać się, kłócić, że radar nie miał atestów.
Nie szanujemy prawa i pewnie ma to źródło w komuniźmie, w oporze wobec „władzy”. Nie twierdze, że jesteśmy idiotami, pijakami i mordercami. Ale pewne nawyki powinny być wymuszone przepisami, karami. No i kary powinny być wysokie, szybkie i nieuchronne.
Polacy popełniają przestępstwa drogowe w Anglii, ale jestem pewien, że i tak jeżdzą z dużo większym poszanowaniem przepisów niż w Polsce.

chozjor_dadybicz

Jest lekceważący stosunek, bo prawo po prostu źle się kojarzy. Przez lata było ono instrumentem władz rzekomo totalitarnych, z którymi trzeba było walczyć na każdym poziomie, choćby to było cywilne uznanie zadłużenia. Wykształcił się kult prawniczego cwaniactwa, tj. jak udało się oszukać system, policjanta, strażnika miejskiego, itd. Z definicji nasi prawodawcy i urzędnicy są durni, więc nie mogą tworzyć dobrego prawa. W efekcie część naruszeń przepisów drogowych to przekonanie kierowców, że oni wiedzą lepiej niż jakiś urzędnik, jak się powinno po tej drodze jeździć. Że ograniczenie do 50 jest głupie, powinno być do 90. A że jakiś łuk, garb, przejście dla pieszych, skrzyżowanie na trasie? Furda z tym.

pepe72

Błażej,
skoro prawo jest tworzone byle jak i z dziurami to nie należy się dziwić, że wszyscy mają to w d… Ostatnio Złomnik wrzucił prześmiewczy znak drogowy „choinka w Krakowie”. Problem w tym, że znak z którego zrobiono tą przeróbkę jest niezgodny z prawem. Więc może na początek nałożyć karę na urzędnika, który go postawił i tych (w tym policjanta), który to zatwierdził. https://www.facebook.com/zlomnik/photos/a.306641079617.140029.209438124617/10155988903779618/?type=3&theater

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

YNWA

Szybka riposta. Jestem cywilizowanym Polakiem w UK, który jedzie na obiad do pubu, popija to piwkiem, wsiada w auto i wraca do pracy. Nikt nie ma z tym problemu i jakoś nie słychać o wypadkach przy 0,5 czy 0,7 promila na Wyspach. Pozdro

blazej przybylowicz

pepe72 – to nie jeden czy sto znaków powoduje, że jezdzimy zbyt szybko. Jezdzimy zbyt szybko bo wiemy lepiej niż urzędnicy- zgodnie z tym co chojzor też napisał powyżej.

YNWA – ja również jeżdzę po piwie w UK. Wszyscy piją np. 2 lampki wina i wsiadają za kółko. W Hiszpanii jest podobnie. Ale chyba najpierw trzeba ucywilizować całe pokolenie, żeby to się sprawdziło w Polsce.
Jestem pewien, że jeśli tolerancja promilowa spożycia alkoholu zostałaby w Polsce podniesiona jeszcze więcej osób jezdziłoby pijanych. Inna sprawa, że jeśli wypijesz w Polsce piwo, przekroczysz limit spożycia i spowodujesz wypadek to automatycznie nabijasz statystyki wpadając do jednego worka z tymi, którzy mają 2 promile i kasują ludzi na pasach.

Reasumując – jedynym rozwiązaniem jest zwiększenie nacisku na poszanowanie prawa, np. poprzez szybkie, dotkliwe i nieuchronne kary.

trubadur

w punkt Krzysztof. Generalnie to trzeba zmienić mentalność kierowców, bo wielu ludziom za kółkiem po prostu odpierdala. Czują się lepsi, bo jadą szybciej.
Janusze mają pociechę, że wyprzedzają Ferrari (HE HE, on jedzie 130, a ja 150). Przyspieszają jak ktoś się włącza do ruchu – bo jak to ktoś ma być pierwszy przed nim?! Klną na innych, że nie umieją jeździć a sami nie przewidują tego co się może stać, bo im się zawsze spieszy.

Ile to wypadków udaje się ominąć jak jeździsz i myślisz również za innych.
Również piesi powinni sobie wziąć do serca, żeby przed wejściem na pasy pomyśleć 5 sekund zanim wejdę na jezdnię. A potem płacz – kierowca zły, bo szybko jechał (który nie myślał o innych bo mu spieszno), który przejechał przechodniów (którzy również nie myślą za innych).

I tak, mandaty kierowców by nauczyły spokojniejszej jazdy. Za to pieszych złamany kręgosłup dopiero nauczy albo na naukę będzie za późno.

Kaligula

Zgadzam się w 100%, jednak brakuje mi jednego punktu: Infrastruktura, infrastruktura i jeszcze raz infrastruktura. Przyjazna pieszym. Zmuszająca piratów do myślenia, zdejmowania nogi z gazu. Właściwe prawo drogowe i skuteczna egzekucja to swoją drogą ale to samo nie wystarczy.

kidmaciek

No i prawo – takie jak pierwszeństwo pieszych PRZED wejściem na jezdnię, bo to co teraz obowiązuje to smutny żart z logiki. Otóż, w myśl obecnych przepisów pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem tylko gdy jest na pasach. Czyli innymi słowy nie można go rozjechać. Wielkie mi pierwszeństwo. W kwestii przepisów o ruchu drogowym musimy iść drogą państw Europy Zachodniej, taka jest prawda. Tylko nie znośmy ograniczenia na autostradach – polscy kierowcy są na to za głupi.

Tabaluga

Ale wiesz że problem z uchodźcami nie kończy się na klepnięciu kobiety w tyłek… To porównanie jest kompletnie bez sensu. Ich szkodliwość społeczna, gospodarcza itd jest znacznie większa.

niuejczmen

Kompletnie bez sensu jest posługiwanie się słowami, których znaczenia się nie rozumie. Dlatego polecam słownik języka polskiego i zapoznanie się z definicją słowa „uchodźca”. Znacznie większa „szkodliwość społeczna” wynika z takich „mądrych” myśli jak twoja.

Tabaluga

Jakiś argument? W którym miejscu się pomyliłem. Uchodźca to w tym przypadku szeroko rozumiana emigracja z państw islamskich. Wydaje mi się że po prostu jesteś czepialski. Każdy wie o co chodzi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Tabaluga

Pewnie masz rację. Na wyspy często nie wyjeżdża elita. Sam znam osoby które uciekły do Anglii przez problemy z prawem. Ale to co napisałem to podtrzymuje.

pepe72

@Urkidesss

Daj link do statystyk, bo wygląda to na bzdurę. Nawet zapominając, że informowanie tamtejszych społeczeństw o przestępstwach muzułmanów podlega cenzurze. Poza tym nie tylko klepią w tyłek ale również gwałcą i mordują.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wacław Grzdyl

Co to znaczy najczęściej łamiącymi prawo? Słyszałem już o statystykach, że Polacy są najczęściej osadzoną w więzieniach narodowością w UK i zadałem sobie kilka miesięcy temu trud spenetrowania prawdy. Gdzieś w internecie udało mi się odnaleźć oficjalne dane brytyjskiego ministerstwa i oczywiście prawda od razu wylazła na wierzch. Niestety dla wszelkiej maści propagandystów i papug: cała była goła.
Generalne przekłamanie tego typu informacji polega na ujmowaniu ich w liczbach bezwzględnych. Trzeba pamiętać, że Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową na Wyspach, więc oczywistym faktem jest, że popełniają najwięcej liczbowo przestępstw, bądź też stanowią najliczniejszą grupę zagranicznych więźniów.
Jednakże jaką wartość ma liczba bezwzględna osadzonych w więzieniu? Jeśli chcemy pokazać stopień zdemoralizowania jakiejś grupy narodowościowej, bądź stopnia jej agresji to absolutnie żadną. Trzeba bowiem patrzeć przez pryzmat nadreprezentacji lub niedoreprezentacji. Z tych, powtarzam, oficjalnych danych brytyjskiego ministerstwa sprawiedliwości wprost wynikało, że Polacy stanowią w wielkiej Brytanii 1,56% populacji, natomiast w więzieniach stanowią tylko 1,05% więźniów, a więc jest to wyraźna niedoreprezentacja. Natomiast dla przykładu: muzułmanie stanowią około 4% populacji Wielkiej Brytanii ale aż 14,6% całkowitej liczby więźniów. Oczywiście na muzułmanów składa się w Wielkiej Brytanii wiele narodowości, a nie jedna.
Ciekawe, że nawet Żydzi, którzy za granicą uchodzą za bardzo wykształconych, inteligentnych i nad wyraz spokojnych, mają wyższy współczynnik osadzeń w pierdlu niż Polacy. 0,5% populacji całkowitej i 0,5% całkowitej liczby więźniów.
Także puenta jest taka, że de fakto Polacy są jedną z tych grup narodowościowych, które najrzadziej trafiają do więzień w Wielkiej Brytanii.

jeremy

Z takim talentem do wyciągania wniosków powinieneś w „Wiadomościach” pracować! Muzułmanie stanowią 4%. Przecież grozi nam islamizacja Europy a w jednym z najbardziej zróżnicowanym społecznie kraju jest tylko 4% muzułmanów? No weź i oni są zagrożeniem dla naszej cywilizacji ?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Te 4% muzułmanów to ci co nie są obywatelami. Polacy -obywatele brytyjscy też są w kategorii innej niż „obywateke polscy”.

Wacław Grzdyl

Jakby ich było 15% to by miejsca w więzieniach zabrakło

SurVim

Panie Krzysiu, weźmy przypadek pana kolegi, Tomka H. Czy – tutaj się pytam czy – jego też pan będzie ganił za to co zrobił? bo jakoś i podaje mu pan rękę i jakoś go pan promuje – a to przecież według tego artykułu – morderca.

Transilvanian Nosferatoo
Odlew Poznań

Trochę gównoburza na siłę. Od wielu lat kwestia pijanych kierowców to taki temat wydmuszka – można śmiało się ich czepiać i święcie się oburzać, bo przecież nikt ich w obronę nie weźmie. Prawda jest taka, że jest to problem marginalny i staje się coraz bardziej marginalny. Mało kto wie, że walka z nim jest całkiem skuteczna, tylko trzeba się zainteresować tematem i liczbami a nie oglądać serwisy informacyjne goniące za sensacjami.

statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html
(ostatni raport, strona 63.)

alko.jpg
jahujah

Myślałem, że nie założe nigdy konta.
Specjalnie żeby podbić Twój głos i to napisać.
B dobry komentarz, można się rozejść.

pepe72

Już nie pamiętam kiedy obowiązuje limit 0,2 promila zamiast 0.5.

Raffael

Brawo. Dobra robota.

Czacha
Legia Warszawa

Fotoradary też powodują stłuczki jak np. ja sobie jadę wolniej bo wiem że zaraz fotoradar ale za mną pędzi oszalały Józef który nie wie o fotoradarze i za wszelką cenę musi mnie wyprzedzić. Problem w tym że on mnie wyprzedza ale zaraz gwałtownie debil hamuje i żeby jeszcze zwolnił do mojej prawidłowej prędkości, ale nie on praktycznie staje w miejscu obsrany że prawie się nadział na nieźle płatnego fotografa.Ja hamuje , za mną tez ludzie hamują a wszystko przez Józefa który musi być pierwszy choć mijał dużo szybsze i nowsze samochody.

Co do pijaków za kierownicą do Krzysiu nie tylko oni są debilami ale też pasażerowie którzy jadą z nimi i wiedząc w jakim ten Janusz jest stanie pozwalają mu prowadzić, ba często jest to żona takiego Janusza która wiedząc że z tyłu wiozą dzieci zgadza się na taką jazdę.

Kary za jazdę po pijaku ? Ja bym gościa na miesiąc wsadzał do paki jeśli zostałby złapany ale żeby nie miał tak kolorowo to za pobyt musiałby jeszcze zapłacić.Oczywiście dotyczy to tych co zostali złapani za samą jazdę bo za spowodowanie wypadku to paka z miejsca a do tego konkretny mandat.

LOBO

Odnosnie pasazerow, pojechalismy kiedys na balety w 5 osob do innego miasta, ja nie pije wcale wiec wiedzialem, ze bede kierowac z powrotem. Reszta pila, oczywiscie wlasciciel auta tez co prawda nie ujebal sie jak swinia, ale 3 piwa na pewno. Wsiadamy po baletach do auta, ja mam klucze wiec ide za kierownice, wyjezdzamy z miasta i wlasciciel mowi, ze in bedzie prowadzic na co ja mu odpowiadam, ze moze zapomniec wtorowala mi tylko jedna osoba, a przyjaciel wlasciciela nie mowil nic, a kolejny lizodup wlasciciela auta tez mnie nie wsparl i tak wlasnie wyglada jazda z pijanym kierowca. Skonczylo sie tak, ze ja prowadzilem do konca, a wszscy po alko zasneli w 1/3 drogi, nie mowiac juz o tym, ze wracalismy tak pozno, ze sam myslalem, ze zasne za kolkiem. Pomyslec tylko co by sie stalo gdybym sie ugial.

LOBO

No tak Krzysiu swietne porownanie fotoradarow na autostradzie z tymi w miescie! Oznakowane radary w miescie sa jak najbardziej potrzebne zeby kto nie rozjechal twojego dziecka wracajacego ze szkoly, natomiast radary na autostradzie jak najbardziej moga byc nieoznakowane, bo tam nikt nie przechodzi przez ulice. Jedyne do czego sie mozna przyczepic jezeli chodzi o aparaty w miastach to, to, ze jest ich za ma, a w mniejszych miejscowosciach w nieodpowiednich miejscach.
Jezeli chodzi o pijanych kierowcow masz racje, zastanawiam sie tylko z czego to wynika, ze ludzie nie potrafia zaplanowac bezpiecznej popijawy i wrocic do domu nastepnego dnia wieczorem lub w ogole za dwa dni, a jada na popijawke autem i wraz z wychyleniem ostatniej kolejki wsiadaja w to auto i ruszaja w droge. Szczegolnie, ze robia tak i starzy i mlodzi i debile bez podstawowki jak i ci z najlepszych uczelni.

theczarek

nie znam statystyk ale logika mi podpowiada, że 99% złapanych pijanych kierowców to są poranni kacowicze.

Wszystko w tabelkach może wyglądać tak, jak sobie zażyczy zbierający dane.
Ja osobiście widziałem, jaką kulturą pod tym kątem dysponują Belgowie (dobra dzielnica) – dla nich powrót po winku do domu to normalka i nikt i nic mnie nie przekona, że my to trzeci świat pod tym względem, za dużo widziałem.
Do tego statystyki u nas są zawyżone przez niski próg uznania jazdy pod wpływem, w dużej części Europy jest to minimum 0.5 promila a nawet do 0.8 jesli dobrze pamiętam. także poranni pijani odpadają ze statystyk.
Kolejna kwestia to śmiertelność – na zachodzie są po prostu bezpieczniejsze auta i lepsza infrastruktura, więc i śmiertelność jest niższa. widać to u nas w statystykach, gdzie wraz z rozwojem spada smiertelność,. Fajnie wypada też ubiegły rok, gdzie ona skoczyła o 2 procent do góry przełamując wieloletni trend spadkowy – powody są chyba oczywiste, czyli 500+ i wielka fala „nowych” kierowców w najgorszych (najniebezpieczniejszych) szrotach na ulicach całego kraju. Choć oczywiście trzeba tu zauwazyć nasz temperament wywodzący się w prostej linii od ustroju, który Polaków kształtował przez ostatnie pól wieku, czyli jesteśmy generalnie antysystemowi. i trochę to jeszcze potrwa zanim odnajdziemy potrzebę w przestrzeganiu prawa a system zaczniemy postrzegać jako twór służący ludziom a nie odwrotnie.

Reasumując – felieton napisany na kolanie, którego właścicel ma wiedzę może o talentach piłkarskich na mazurach ale nie koniecznie nadaje się do komentowania sytuacji społecznych. Tzn przepraszam, każdy się nadaje, bo to prawo każdego, zwracam jednak uwagę, żeby brać opinie autora jak pierwszego lepszego człowieka z autobusu a nie jako personę opioniotwórczą, że tak to ujmę. bo to nie sport :)

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Problem ginących pieszych na pasach można w miarę łatwo poprawić. Pewnie mnie ludzie zjedzą, ale moim zdaniem należy znowu uczyć tak jak 20 lat temu, przepuszczania samochodów i rozglądania się.
Teraz jest mnóstwo ludzi przekonanych, że ma pierwszeństwo. Owszem mają, ale źle to interpretują z racji tego, że pieszym może być każdy bez żadnych papierów. Prawo jazdy trzeba zdać więc jako takie pojęcie o przepisach się ma. No i pierwszeństwo dotyczy tego kiedy pieszy jest już na pasach, a nie tego że można wchodzić na pasy jak do siebie do domu.
Nikogo nie dziwi, że na przejazdach kolejowych pierwszeństwo ma pociąg – jest ciężki, hamuje znacznie dłużej niż samochód, a w przypadku kolizji masakruje to w co uderzył. To dlaczego na pasach jest na odwrót i to ten cięższy i masakrujący pieszego samochód ma się zatrzymywać?
I mówię w momencie w którym po mieście poruszam się głównie jako pieszy! Nie raz aż mi głupio, że samochód zatrzymuje się przed pasami tylko dla mnie, bo za nim jest może jeden albo dwa, więć poczekałbym 10 sekund i bez problemu bym przeszedł.
Sam też jestem kierowcą i wiem jak wkurza takie zatrzymywanie. Na dodatek jak chcemy walczyć ze smogiem w maistach, to powinniśmy dążyć do tego, aby samochody jak najszybciej i jak najsprawniej opuszczały teren miejski. Teraz jest to utrudnione przez łażących pieszych. Mieszkam na śląsku obok miasteczka ok 60k ludzi, jest tam takie rondko, które w godzinach szczytu korkuje się dlatego że są pasy bez świateł i ludzie idą jak łajzy. Idzie ciąg ludzi i żaden się nei zatrzyma aby samochodu mogły odblokować rondo. I przez grupę 20-30 ludzi stoi wielkie rondo z kilkoma zjazdami, blokując kolejne ulice itd.

LOBO

Smog w Polsce pochodzi w wiekszosci z domow, w ktorych palone sa smieci oraz starych aut z silnikiem diesla oraz nowych dieslow z wycietym filtrem dpf.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Tak wiem, na dobrą sprawę to samochody wcale tak dużo zanieczyszczeń nie produkują. Jednak zgodzisz się ze mną, że im szybciej opuszczą teren miejski, (najczęściej zabudowany bez pomyślunku z utrudnioną wentylacją) tym lepiej?

kidmaciek

Co za debilny komentarz. Jeszcze bardziej wejść w dupę kierowcom i zachęcać do rozjeżdżania pieszych? W naszym kraju ginie ich najwięcej w Europie, zdajesz sobie sprawę że i Ciebie może rozjechać Janusz w SUVie, któremu wydaje się, że duży może więcej? A Ty w tym czasie rozejrzysz się na wszystkie strony, zachowasz pełną ostrożność. Nie wierzę w to jak głupi są ludzie w naszym kraju. Nogi chcą gonić Zachód, a głowy uciekają do lat 70., kiedy cały świat przyporządkowano samochodom. Miasta są dla ludzi, a nie dla blaszaków. Dlatego piesi muszą mieć pierwszeństwo na przejściach. Te ‚łajzy’, jak ładnie nazywasz pieszych, przynajmniej nie paraliżują dróg, tak jak blachosmrody.

megozn1k

Ja też uważam, że pieszy powinien być odpowiedzialny za to jak łazi. Wszak może się zatrzymać w ułamku sekundy, rozpędzone auto nie. Nie raz, nie dwa widzę jak łażą jak lemingi, wchodzą na skrzyżowanie nawet nie patrząc na boki, bo są pasy. No i chuj z tego cymbale, że masz pierwszeństwo jak już na nie wejdziesz, skoro możesz skończyć na wózku? Podobnie chodzenie po zmroku jak nie ma chodnika, widzisz auto z naprzeciwka, schodzisz lemingu na pobocze. Nie rozumiem tego jak można być takim lemingiem i się DAĆ ROZJECHAĆ. No ale cóż, nasze prawo chroni ludzi, którzy w każdym innym środowisku naturalnym by już dawno zginęli przez swoją pierdołowatość.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Najgorsze jest to, że nawet kiedy pieszy wtargnie Ci przed maską i go lekko potrącisz, to kierowca jest winny z góry. No chyba, że masz kamerkę i zgodzisz się na proces który masz szansę wygrać, ale w wypadku niepowodzenie może Cię sporo kosztować.
A najgorsi to są kierowcy nadgoliwi tzn tacy którzy na drogach z ograniczeniem np do 90 potrafią przed samymi pasami dać ostro po hamulcach, tylko po to aby przepuścić jedną osobę. Oglądam kompilacje z polskich kamerek i to jest bardzo częste zachowanie. W zdecydowanej większości kończy się kolizją z samochodem z tyłu. Owszem, nie trzymanie dystansu to notoryczna przypadłość polskich kierowców – chyba nawet najczęstsza i najgorsza, ale jednak trzeba myśleć i ktoś za tobą jedzie to nie należy wbijać środkowego pedału do ziemi.

feniks212

Zgadzam się z Tobą. Brak rozwagi objawia się zwłaszcza poza terenem zabudowanym. Niektórzy wciąż myślą, że ktoś rozpędzony do ~ 90km/h łatwiej rozpozna mały punkcik w oddali niż maszerujący pieszy rozpozna świecącą, głośną i wielką kupę blachy.

beppe

Po pierwsze – radary we Francji przecież tez są oznaczone. Chyba wszystkie. Moim zdaniem nie tu jest różnica w ich ewentualnie większej skuteczności; Zauważone przeze mnie różnice to może to, że przekroczenie prędkości choćby o 1 km/h to już kara. I może to, że te ograniczenia są właśnie sensownie ustawione?
Po drugie – kwestia pijanych. Oczywiście, że jestem za ich karaniem itd. Ale przed ewentualnym zwiększaniem kar (czego wcale nie odrzucam) warto jednak zastanowić się nad kilkoma kwestiami, w tym, czy rzeczywiście to wypadki pijanych kierowców są znaczącym czynnikiem wpływającym na te fatalne polskie statystyki ginących na drogach. Bo z tego co do tej pory słyszałem, to własnie wcale nie. A najgroźniejsze wypadki są powodowane przez trzeźwych. I nie jest to głos za pijanymi, a za tym, by problem najpierw zdiagnozować, a nie podejmować decyzje, a potem zastanawiać się, dlaczego nie przynoszą efektów. Bo oprócz zasadności tych kar trzeba byłoby wziąć pod uwagę to jakie efekty przyniosą takie kary – bo za moment okaże się np. że masa ludzi jeździ po prostu bez prawa jazdy, bo stworzy się opłacalny rynek fałszowania prawa jazdy, bo powróci duża skala łapówek dla policji czy rzeczy które nam nie przyjdą do głowy. I może być tak, że problemu nie zlikwiduje się (bo nie to było problemem), a pojawią się nowe. A na koniec i tak wybory wygra ktoś, kto obieca zdjęcie tych kar. Wiem, że zawsze na takie trzeźwe (nomen omen) spojrzenie podnosi się głos oburzonych, że jak to, że broni się pijanych, podane są przykłady, w których to rzeczywiście pijani spowodowali wypadki. Tyle, że zalecam po prostu sprawdzenie co i jak.

Problem oczywiście jest i staje się coraz większy. Tak jak zasadne jest jednak wspominane przyjrzenie się zasadności poszczególnych ograniczeń, tak sensowne jest przyglądanie się sensowności wprowadzanych nowych rozwiązań. Bo choćby postulaty były najbardziej słuszne, to trzeba mieć zawsze pod uwagę rzeczywistość w której funkcjonują. Żeby za moment nie okazało się, że wprowadzono dziesiątki rozwiązań, które pomagają tylko komuś gdzieś zarabiać, a które wcale nie przyniosą poprawy statystyk.

Michal Sz

Wiadomo, że jazda po pijaku to głupota i nikt normalny nie będzie tego bronił, ale jednak trzeba zauważyć, że większość wypadków na drogach powodują osoby trzeźwe. Pijani kierowcy powodują około 10% wszystkich wypadków, a więc jeden na 10. Gdyby tylko z ich winy miały miejsce wypadki byłoby naprawdę dobrze. Ale u nas to normalka, że nie widzi się głównego problemu tylko całą uwagę skupia na sprawie marginalnej. Chuj tam, że infrastruktura kuleje, najważniejsze, że ktoś najebany spowodował wypadek. A to, że w tym czasie rozpieprzyło się kilku trzeźwych to obchodzi tylko ich rodziny, bo przecież to tak powszechne, że nikogo innego nie rusza.

jelonek666
Brzęczek - wybitny polski trener!

Szczególnie ostatnio te duże wypadki nagłośnione medialnie były powodowane przez trzeźwych. Wypadki na drodze to przede wszystkim brawura i BRAK UMIEJĘTNOŚCI. Włączcie sobie w necie cykl „Polskie drogi” albo inne – większość po prostu jest zbyt głupich żeby autem jeździć.

A najbardziej mnie rozpierdala porównywanie do Zachodu – ze ludzie tam wolniej jeżdżą – to znaczy że nie ma wypadków??? SĄ!!! i wcale nie mniej tragiczne niż u nas. Skody Fabie jeżdżące na 50tkach 40km/h (z przezorności) też powodują wypadki bo ich kierowcy są z reguły wąsatymi PACANAMI.

Prędkość ma znaczenie jeśli już dojdzie do wypadku ale na pewno ich nie powoduje! powoduje to brak umiejętności jazdy z dużą prędkością połączone z niedostosowaniem jej do warunków – można się rozjebać jadąc 50 km/h po oblodzonej drodze??? MOŻNA! można wjechać w ludzi ruszając ze świateł??? MOŻNA! można spowodować wypadek śmiertelny włączając się do ruchu poprzez wymuszenie pierwszeństwa??? MOŻNA!!!!!!!!!

Nie dyskutuję z najebanymi/naćpanymi za kółkiem – takich powinno się traktować jak kryminalistów/potencjalnych morderców.

Ale przestańmy siać pierdy że zmniejszenie prędkości wpłynie na zmniejszenie ilości wypadków bo to kurwa BZDURA!!! to jest uzależnione od wielu czynników, a prędkość jest na końcu! jak ktoś jedzie zdezelowanym Audi A4 150 km/h a ktoś 2 letnią serwisowaną A4 to który ma większą szansę rozjebać siebie albo kogoś innego???

Naprawdę ważny temat ale takie spłycanie jest wkurwiające…

theczarek

prędkość ma znaczenie, ale rozumiem, że ty z tych co to jeżdżą szybko ale bezpiecznie :)

jelonek666
Brzęczek - wybitny polski trener!

Ja wychodzę z założenia że jazda samochodem nigdy bezpieczna nie jest bez względu na to jaką prędkością jadę 😉 pozdro

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Nie 10% a mniej niż 5%. Statystyki wypadków obejmują pijanych pieszych i rowerzystów. Więc realnie wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców jest stosunkowo niewiele.
Co ciekawe w statystykach ujmuje się też pijanych jednym piwem co w istocie ma mniejszy wpływ niż nawigacja i telefony.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Tylko czemu to ma służyć?
W Rzeszy w wielu miejscach na autostradach nie ma ograniczeń a ilość poważnych wypadków jest zbliżona.
Rozumiem ograniczenia w mieście ale z tego co pamiętam to wg testów różnica w przeżywalności przy uderzeniu w przeszkodę z V=110 km/h a V=160 km/h jest marginalna.
Przy takiej prędkości walnięcie w przeszkodę (jeśli nie skutkuje koziołkowaniem czy zderzeniem z inną przeszkodą) ryzyko poważnego uszczerbku na zdrowiu (lub zgonu) wynosi bodajże 20-25%.
Żeby zejść poniżej 10% musianoby ograniczyć prędkość do 60-70 km/h.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Czym większa prędkość, tym krótszy czas na ewentualną reakcję, dłuższa droga hamowania, większe siły działające na pojazd, czyli jednak jest różnica. Wynika z praw fizyki.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Tylko że pomiędzy czasem na reakcję przy 100 km/h a 160 km/h a np. wyhamowaniem jest różnica ze 100 metrów na 180 metrów.
W praktyce w przypadku poślizgu, gwałtownego hamowania jadącego przed nami czy wymuszenia pierwszeństwa ma to niewielkie znaczenie. I tak przyp…sz niestety i skutki będą zbliżone. Albo chcemy „bezpiecznej” prędkości (czyli 70 km/h na autostradzie) albo godzimy się na ryzyko (wówczas ograniczenia prędkości na autostradzie powinny być wyjątkiem).

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Oczywiście, że różnice nie są wielkie, ale są, a czasem ułamek sekundy, czy pół metra może być kluczowe. W poślizg też łatwiej wpaść im szybciej się jedzie.

Pozniej wymysle nick

Polak z dziada pradziada lubi sie napierdolic. I tu jest pies pogrzebany. Bagatelizowanie alkoholu jako takiego.

Matełusz Bołek
Real Madryt, Real Madryt i Real Madryt

A mnie się wydaję, ze to stereotyp. Hiszpan, Anglik czy Czech nie lubi? Moim zdaniem lubi bardziej niz Polak. I gadanie, ze u nas to nie ma kultury picia, a na Zachodzie to nawet nie ma porównania, to kolejny stek bzdur.

Pozniej wymysle nick

to ze sie lubi napierdolic to w sumie male „hehe” piwo, gorzej ze lekcewazy te codzienne 3 czy 6, powszednieje mu to, przez to takie niewyobrazalne nie wydaje sie juz wsiadanie za kierownice.

NenadBjelica

A czy w Niemczech jeżdżą trzeźwi wszyscy? Bo wychodzi na to, że tam jedynym problemem są uchodźcy

Voitcus

Raczej trzeba zacząć od tego, że policjant to przedstawiciel władzy i nie ma z nim dyskusji. Tak musi być zarówno od strony obywatela jak i policjanta. Policjant ma być surowy, jak w USA czy Niemczech, ale jednocześnie ma pomóc, jak potrzeba. Niestety olewanie tego zaczyna się od samego policjanta – „a dokąd się pan tak spieszy?”. Co za różnica dokąd? Przekroczył prędkość, znaczy się mandat. „Aaa panie władzo, nowy samochód, do żony jadę rodzącej, mam horom curke” i tak dalej. Nie może tak być. Przekroczyłeś – dostajesz mandat – płacisz. Jak ci się nie podoba, możesz się odwołać w sądzie.
Polak u nas to „a nie da się tych punktów mniej?” – ale za Odrą już tak nie powie. Po Szwecji jeździ na wszelki wypadek 5 km/h poniżej limitu, bo wie, że to kosztuje. Tak samo kiedyś był „Uwaga pirat” z czeską policją i też facet przyjął, bo nie znał języka i nie mógł cwaniakować.
Żeby było jasne – policjant ma też służyć. W Ameryce nieprzypadkowo „to serve and to protect” jest w tej kolejności. U nas edukację policjantów też by trzeba wdrożyć, może i ich bardziej karać, ale też więcej płacić.
Jak się od tego zacznie, to potem i z karami za alkohol będzie łatwiej, bo teraz ciągle jest na zasadzie „prawo jazdy mi zapierdolili, skurwysyny”, a koledzy przytakują, jak to biedaka psy skrzywdzili, bo mogli pouczyć.
I żeby nie było nic, że nie o piłce – tak samo przecież jest z oprawami i chuliganami na stadionach. Niech kary będą, szybkie, bezdyskusyjne, wysokie – to i hołoty nie będzie. Pana przykład z płaceniem 100 zł codziennie, ale do skutku – bardzo dobry.

Matełusz Bołek
Real Madryt, Real Madryt i Real Madryt

Regularnie, kilka razy w tygodniu jezdze S8 Łódź-Wrocław. Sam zwykle lecę jakieś 130 km/h. I w zasadzie to jestem najwolniejszym uczestnikiem ruchu (nie licząc ciezarówek, lawet itp.). Moje pytanie brzmi: Czemu, do kurwy nędzy, nigdy przez te kilka lat nie spotkałem się z sytuacją, ze za debilem pędzącym 160-180 km/h nie podaza policja jakimś nieoznakowanym autem? A co do trzeźwości, to uwazam, ze obecnie świadomość społeczeństwa jest bez porównania większa do tego co było z 10-15 lat temu. Tyle, ze to medialny temat. Jakiś pojeb wjedzie pod wpływem w przystanek i TVNy, TVP i Polsaty mają o czym gadać. Ja absolutnie nie zamieniłbym się na pakiet nicejsko-berlińsko-koloński. I gdybym miał wybór: „Po Polsce nie będzie jeździł ani jeden pijany kierowca” albo „ze społeczeństwa zniknie 25% łysych Sebków, których jedynym celem zyciowym jest się najebać i coś rozpierdolić” to nie wahałbym się nawet sekundy. Prawdziwą wojnę powinniśmy wypowiedzieć patolom z IQ na poziomie ameby, a nie tym kilku tysiącom pijanych kierowców

JanuszTracz

Czy to, że ktoś jedzie AUTOSTRADĄ 160-180 km/h, oznacza że jest debilem…? Większe realne zagrożenie tworzą Ci, którzy blokują lewy pas…

max cavalera

widac ze ty jestes tym ktory jezdzi 160-180 km/h ale nie blokujesz lewego pasa…dlatego wydaje ci sie ze masz racje.

mazur

Zobaczyłem na fejsbuczku, że nowy felieton wyszedł i już zacierałem rączki. I mówię do siebie, że jak nie będzie o piłce to się wkurwię. Szanowny Panie Krzysztofie uwielbiam jak Pan pisze, ale to jest portal piłkarski (niedawno już nawet sportowy) i nie jest to miejsce na takie sprawy. Tak wiem zaraz będą głosy, że to jego portal i będzie tu robił co chce. Ale ja chce czytać o sporcie i klikając w Pana Stanowskiego z piłką i nożyczkami chcę poczytać o piłce i może nawet o nożyczkach!

Fioletto Ambrozzini
Sigma Ołomuniec

Jak nigdy nie czytam felietonów na Weszło.com tak dzisiaj jakoś tak przeczytałem. I jestem w pełnej zgodzie z autorem. Tekst dla nie których nudny sądząc po komentarzach ale wg. mnie bardzo ważny. Dobra robota Stano.

niuejczmen

Oczywiście nie jest to lekiem na całe zło, ale czy ktoś mi wytłumaczy, po co produkuje się samochody, które mogą osiągać prędkość >200 km/h skoro na żadnych drogach nie wolno z taką prędkością jeździć? To jest dopiero obłuda!

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Cóż ja jednak wolę pijanych ale tykalnych kierowców od nietykalnych arabusów i czarnoskórych.
A co do wypadków na drogach to wystarczy popatrzeć na statystyki wypadków w Beneluxie, Francji czy Rzeszy by zauważyć nadreprezentację pewnych narodowości.

fronda

Tusk pamiętam w debacie wyśmiewał Kaczyńskiego za te fotoradary.

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Taaa. Koronnym argumentem było to, że Kaczor nie ma prawa jazdy.

Viva la Libertad
(L)

Pijani kierowcy – temat głośny ale wyimaginowany. Jakie jest sedno sprawy? Takie, że w Polsce limit alkoholu jest za niski. Dlaczego w Polsce jest więcej pijanych kierowców niż w innych krajach Europy? Dlatego, że w Polsce wg prawa ktoś po wypiciu 1 piwa już jest uznawany za pijanego, tymczasem w Europie limit ten jest 2,5 razy większy a w Wielkiej Brytanii nawet 4 razy większy. Tam ktoś po 3 piwach jest raktowany jak trzeźwy. Zróbcie limit taki jak w normalnych krajach to liczba pijanych kierowców w Polsce nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdźki spadnie kilkukrotnie w jednej chwili. Dziwi mnie to, że Stano jako fachowy przenikliwy zazwyczaj dziennikarz nie wziął tego pod uwagę.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Mam kolegę, który po 3 piwach jest nawalony. Co z nim w kontekście ewentualnej jazdy po spożyciu niewielkiej ilości? Kłopot jest w tym, że ludzie bardzo różnie reagują na alkohol.

Wacław Grzdyl

Jak jest nawalony, to będzie miał więcej niż 0,8 promilla i popełni przestepstwo, poza tym 3 piwa to jest już raczej za dużo aby prowadzić, przynajmniej na poważnych drogach. Przy limicie 0,8, na jazdę po 3 piwach pozwolić by sobie mógł chyba tylko naprawdę duży chłop. Ale wyższy limit, to brak efektu, tzw. wczorajszych, czasami popiłes dzień wcześniej, a na drugi dzień, mimo iz czujesz się trzeźwy, to nie wiesz tak naprawdę, kiedy jesteś bezpieczny, bo limit 0,2 mozna przekroczyć na jakichś zupełnych oparach.

kidmaciek

Jazda po pijaku jedno, a inny ważny problem to tworzenie równoległych przepisów przez samych kierowców i agresja drogowa. Ostatnio był na YouTube popularny film (chyba z Krakowa), gdzie kierowca prawie rozjechał pieszą na przejściu W CENTRUM MIASTA (!!!), w odpowiedzi na co idący za kobietą facet postanowił sprzedać kopniaka… samochodowi. Debilny pomysł, kierowca wyskoczył z auta i zaczęli się klepać – nieważne. Ważne to, co pisali ludzie w komentarzach – że pieszego trzeba tłuc kluczem do kół, że mógł mu jeszcze bardziej wjebać, może się nauczy, albo w ogóle rozjechać. A potem ci idioci wsiadają za kółko i czują się bezkarni, bo co im grozi za rozjechanie matki z dzieckiem na pasach (!)? 3 lata w zawieszeniu i zakaz prowadzenia na 6 miesięcy? Trzeba wypowiedzieć bezwzględną wojnę samochodziarzom, w imię tysięcy ludzi, którzy co roku giną na drogach, nie tylko na zadupiach, ale w centrach miast, rozjeżdżani przez kierowców na przejściach dla pieszych, które powinny być dla kierowców świętością. Tu nie chodzi o żadną ideologię, tylko o życie ludzkie. Polska jest najgorszym krajem w Europie dla pieszych, nie mają tu żadnej ochrony prawnej, a na życzliwość ze strony kierowców nie ma co liczyć. Wczoraj były to 3 kobiety w Kobyłce, a jutro może to być ktoś z waszej rodziny. Pamiętajcie – każde rozjechanie pieszego na pasach to wina kierowcy. Wszelkie argumenty typu ‚nie rozejrzał się’, ‚nie miał odblasków’, ‚nie ukłonił się’, ‚jak śmiał przechodzić przed panem kierowcą’, ‚wtargnął’ (to chyba najgłupsze co ludzie potrafią napisać) – to tylko nędzne próby usprawiedliwiania nie dotrzymania obowiązku kierowcy, jakim jest upewnienie się, czy może przejechać przez przejście dla pieszych. Ci z was, którzy kierują samochodem – szanujcie życie ludzkie, bo każdy ma tylko jedno i nie warto kogoś go pozbawiać w imię zaoszczędzenia kilku sekund. Uprzedzam komentarze typu ‚co ci po pierwszeństwie jak będziesz w trumnie’ – gówno, tak samo jak tobie samochód w pierdlu.

dlugi1988

Bardzo dobrze napisane Stano. Kolega z Nigerii opowiadał mi, że u nich wpadli na świetny i co ważne skuteczny pomysł jak ograniczyć ilość wypadków drogowych. Nie są to ani radary, ani znaki. Przy większości dróg w kilkukilometrowych odstępach stoją billboardy przedstawiające szczęśliwą rodzinę. Nad zdjęciem jest wielki napis mówiący: ‚Oni na Ciebie czekają, zwolnij!’. Jestem w stanie uwierzyć, że noga sama schodzi z gazu. Tak proste i na pewno nie aż tak kosztowne. Ale nasz rząd jest przejęty tym, ze niektóre drogowskazy mówią Praha a nie Praga. Chcą na zmianę tych znaków wydać kilkanaście milionów złotych. Na pewno jest to najbardziej palący problem dla polskich kierowców…

max cavalera

no chyba ze jestes najebany to wtedy rodzine chcesz szybciej zobaczyc…..

Palmer

Artykuł potrzebny!
Niedawno napisałem na ten temat krótkie opowiadanie.
http://bezahistoryzmu.blog.pl/2017/07/31/zalazek/

skurminator

Wszystko pięknie, tylko po drugiej stronie też siedzą janusze, tyle, że w mundurach i zabetonowani na stołkach. I teraz jak im się zwiększy zakres władzy, to te mandaty będziemy płacić codziennie nawet jadąc rowerami. Po za tym już teraz inżynierowie ruchu drogowego w miastach (np. w Warszawie) to pierdzistołki i mentalne pustogłowia, jak zwiększy się im ilość roboty, to będzie tylko gorzej. Dlatego należałoby zacząć od nauczenia relatywnie dużej grupy ludzi zależności w ruchu drogowym, a potem uczynienia ich odpowiedzialnymi za działanie tego systemu. W niektórych miejscach należałoby zwiększyć ich kompetencje (np. dopuścić do głosu przy budowie osiedli, żeby te osiedla były dobrze skomunikowane). Następnie wprowadzić wyznaczyć ludziom obszary odpowiedzialności (w sensie, że każdy byłby odpowiedzialny za konkretny teren, albo odcinek drogi) i wprowadzić im taryfikator kar, w sensie, że jak zdarzy się wypadek , to ci odpowiedzialni dostaną dotkliwą karę finansową.

Tyle, że to się wiąże z wywróceniem do góry nogami całego systemu.

szesc
Klub Kokosa

Dobra ale niby jakie jest rozwiązanie? Zdelegalizować wypadki ustawą. Przecież rok w rok budowane są nowe drogi, poprawia się stan techniczny pojazdów, rośnie świadomość kierowców (jaką popularnością cieszą się przecież wszelkie kompilacje typu „polskie drogi”). To jest proces, który trwa latami.

Ciro Di Marzio
SSC Napoli

W tym roku wyjątkowo nad polskim morzem w Łebie na sylwestra byłem, przed chwila wróciłem i jak redaktor Stanowski ostatnio bez formy, nie dziwne sam byłbym w okresie porodowym myślami przy żonie i porodówce(choć tam tez strach często dać partnerke) tak dziś w punkt. Mam te same spostrzeżenia.. Fotoradary mają sens np. w drodze na M-zdroje.. gdzie jest czasowy radar 5km. Ale miesjcowi i tak się wycwanili się i jeżdzą 100/110 połowę trasy po czym ostatnie kilometry zwalniają 😀 Niestety ale w drodzę do Łeby sam byłem świadkiem jak z dwa trzy razy kilku gości wyprzedzając na chama tira (ale następnego też trzeba jebnąć jak maja 3.0 silnik ) , na jednopasmówce o sekundy dosłownie unikali ciężkiego wypadku. A najlepsze, że dojeżdżam do zabudowanego a on przede mną raptem 300m. lub znowu za tirem i znowu czai się na „be or not to be”

Zlosliwy

Jadę sobie przesz Rzeszę, z lotniska we FRA, czyli kawał drogi, tempomat na 200 i spokojnie sobie jadę, wyprzedzam, zjeżdżam na prawo etc. itd. itp. Ograniczenie 120 kph, samochód zwalnia mi do rzeczonej prędkości, wszystkie inne auta także przepisowo zwalniają, kto mnie mija? Naturalnie Skoda Fabia na blachach białostockich. Ta sama koło której przelecę za 4-5 minut, już po zniesieniu ograniczenia.

pepe72

Tempomatu nie da się ustawić na 200 chyba w żadnym aucie.

Zlosliwy

Chyba, to się wsza na jajach. Jak kiedyś popracujesz, zarobisz, to się być może przekonasz. W Nowym Civicu mojej córki aktywny tempomat działa do 210, ja i moja zona mamy takie tak gówno z czterema kółkami jako logo, zarówno w A8 jak i A5 Sportback Bez problemu ustawiasz na 220 kph, przyznam że przy wyższej prędkości nie załączałem.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Rzeczywiście złośliwy 😀

Zlosliwy

Przepraszam, kumpel mi się wtrąca: U niego w Infiniti Q70 spokojnie mozna ustawić do końca kagańca czyli 250 kph, warunkiem jest włączenie „tarczy bezpieczeństwa” to taki guziczek po prawej na dole kierownicy, poszukaj sobie w google,

bastion79
KS Milan

50km/h na Puławskiej to mało? Startuje prawie w centrum, z prawego skrajnego pasa parkuje się na zatoczkach, to ile chciałby pan tam lecieć? 90? Już widzę te dzwony, jak ktoś tyłem wyjeżdża z zatoczki. Teraz ich nie brakuje, na szczęście jest ograniczenie i kończą się wymianą błotnika a przy 90? Chyba, że za wyścigami, tylko też trzeba zwrócić uwagę na to, że jadąc 50 albo 90 dotrzemy do Piaseczna 1 max 3 minuty wcześniej. Czy te dwie minuty to tak dużo?

Plankti

Myślę że problem wypadków to w dużej mierze infrastruktura. Za granicą ludzi wjeżdżają do miast tylko jak chcą i wtedy nie muszą się spieszyć. Jak mają jakaś podróż to jadą autostradami lub obwodnicami. U nas niestety, chociaż już jest lepiej to wciąż podróż po Polsce jest często przez miasta bo inaczej się nie da. Dlatego sporo ludzi nie stosuje się do przepisów 50km/h w mieście bo jechali by swoją trasę 2 dni. Nie pochwalam tego oczywiście ale takie są realia u nas. Gdyby tyle osób, które nie chcą jechać do danego miasta jechałoby jakąś autostradą albo obwodnicą to z pewnością byłoby trochę mniej wypadków.

wml

A jak nie masz na klocki Lego to kradniesz? Nie mamy obwodnic to trzeba lobbować za ich utworzeniem tam, gdzie mają rację bytu, a nie narażać innych.

Jadąc przepisowo przez Polskę nie spędzisz dwóch dni w podróży, nawej jak sobie zaplanujesz trasę Szczecin-Ustrzyki.

A poza tym najwięcej świrów (poza autostradami) to spotykam na wioskach, gdzie obwodnicy nie było i nie będzie, droga wąska, w skrajni drzewa, zakręty, ograniczona widoczność, ale oni czują się u siebie i zapierdalają 100km/h. Rok temu w woj. pomorskim jadąc taką drogą na czuja zjechałem na pobocze, bo nie miałem widoczności tego co za zakrętem, a zza zakrętu wyjechał środkiem jezdni lokalny Hołowczyc, który by zabił mnie i moją rodzinę, gdybym nie był przewidujący.

Plankti

Ale ja przecież nie pochwalam tego, tylko sugeruje ewentualny problem. Czy nie uważasz, że gdybyśmy mieli tyle autostrad itd no np w Niemczech, o cenach (szczególnie na A2) nie wspominając to liczba tych zapierdalających przez twoją wieś by znacząco nie zmalała? Za tym idą w parze wypadki. Po co ludzi mieliby jeździć 80 przez wsie jak mogliby spokojnie jechać drogą ekspresową. Oczywiście wiadomo debili nie wyplewisz wszystkich i znajdą się tacy co i tak jechaliby 100 koło szkoły ale no już na to takiego wpływu nie mamy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

Jeszzcze tak. Jest wolność!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.S.

… nigdy nie jechałem na polskiej autostradzie tak wolno …, nasze autostrady są już tak zawalone, że czasami na A2 można jechać 60- 70 na godzinę. Ostatnio słuchałem o średniej prędkości w krajach europejskich, na zachodzie po 120, 130, u nas 40-50. Brak infrastruktury, zmienia się, są budowane drogi, ale to ciągle mało.
Druga sprawa, to kwestia fotoradarów. Przecież u nas niektóre słynne gminy z zachodniopomorskiego zrobiły sobie maszynkę do zarabiania pieniędzy. Tam nie chodziło o bezpieczeństwo, a o kasę. Specjalnie gdzieś w polach ustawiali znaki 30-40 km, oczywiście tak ustawione, że nie było widać, fotoradary ustawiane w krzakach, rowach, śmietnikach, na odcinku 500 metrów po trzy, w miejscach, gdzie w życiu by się nie wpadło, że to jeszcze jest jakaś wioska, na prostym odcinku. Problem polega na tym, że fotoradar, to może być dobra broń na wariatów, ale przy uczciwym postępowaniu, a nie grupie cwaniaków, którzy wyciągali kasę od ludzi.
Oczywiście temat bardzo ważny, sam często się nad tym zastanawiam i wkurza mnie często, że po jakimś tragicznym wydarzeniu, politycy i dziennikarze o tym pogadają i temat przycicha, najczęściej do następnego wypadku.

wml

Miejsce ustawienia znaków określają przepisy. Że to „jeszcze jest jakaś wioska” wynika ze znaków drogowych i nie trzeba na to „wpadać”.

M.S.

oj, chyba mało słyszałeś o słynnych gminach w zachodniopomorskim, tam był wręcz przemysł w okradaniu ludzi i wcale nie chodziło o bezpieczeństwo, a ze strony kierowców o szybką jazdę.

pajakk

Ach, legendarna górka w Białym Borze z ograniczeniem do 30 km/h :)

Żak Bonatafit - imigrant z Nigerii

Na forach wszyscy są zgodni że ktoś kto zapierdala i zabije kogoś powinien być traktowany jak morderca ale jak zapierdala to już nie specjalnie chcą go widzieć jako usiłowanie morderstwa. Niech któraś z gwiazd powie że lubi palić zioło to go zniszczą i pewnie wszyscy reklamodawcy z niego zrezygnują ale niech powie że ma ciężką nogę to już nic się nie dzieje- nic a nic. Spójrzmy ile osób ginie przez zioło a ile przez zapierdalanie! Polacy to pozoranci!!

Cusine

Dobry tekst. Dodałbym jeszcze, że należałoby pomyśleć o zmianie rozmieszczenia znaków w Polsce. Parę kilometrów ode mnie w Słowacji ludzie jeżdżą normalnie nawet na rejestracjach PL. Tyle, że tam obszar zabudowany jest krótki i rzadziej, a ograniczenia prędkości postawione sensownie. W Polsce obszary zabudowane ciągną się kilometrami, a jak się jeden kończy to zaraz zaczyna się drugi. Między nimi ograniczenia do 70 km/h, często-gęsto do 40 km/h, a najczęściej do 50 km/h, bo co chwilę przejście dla pieszych. Jak w tej sytuacji nie być sfrustrowanym?! Nie dziwię się potem, że w obszarze zabudowanym ludzie jeżdżą zawsze więcej niż przepisowe, bo po prostu najzwyczajniej są do tego zmuszeni. A potem drogowcy stawiają znaki wg tego: „postawimy ograniczenie 30, bo i tak pojadą 50”.

wml

Jak to ludzie są zmuszeni? Ktoś im pistolet do głowy przystawia? Mnie nic nie zmusza, jest 50 jadę 50.

Drogowcy nie stawiają znaków według swego widzimisię, tylko według załącznika do rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach

http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2003/s/220/2181/1

Uwielbam tych przejeżdzających przez nieznaną sobie wioskę mądrali co mówią, że „ta 50 tutaj to bez sensu stoi”, chociaż nie mają pojęcia o geometrii drogi za chwilę, jej nawierzchni i otoczeniu (a 300m dalej z mokrymi portkami mówią – o kurwa, ale ciasno było). Zazwyczaj za ograniczeniem prędkości jednak leży jakiś powód: może przedszkole, może skrzyżowanie, może śliska nawierzchnia, może poziom hałasu oddziałujący na otoczenie i wiele innych możliwości.

Właśnie to podejście – a chuj z przepisami, ja wiem lepiej – jest przyczyną tych 90% wypadków spowodowanych niedostosowaniem stylu jazdy do warunków na drodze. 1000 razy się uda, 1001 razem czeka cmentarz lub więzenie, a po drugiej stronie – żałoba. Bo jeden z drugim palantem chciał „zaoszczędzić” 3 minuty.

Benzon

Redaktor Stanowski często moim zdaniem bardzo trafnie opisuje wszelakiej maści problemy, proponując przy tym logiczne rozwiązania.
W tym felietonie uderzająca jest naiwność Redaktora, bo jak inaczej określić zdziwienie, że przez lata nikt nie wpadł na taki bardzo dobry, skąd inąd, pomysł z większą ilością mandatów – przecież miłościwie nam panujący politycy nie doszli do władzy po to, żeby coś zmienić, tylko żeby jak najdłużej utrzymać się przy korycie.
Już sobie wyobrażam jaką szansę na re-elekcję miałaby osoba, która wprowadziłaby tak surowe karanie.
Smutne, ale niestety prawdziwe.

Grimmy

W tym krótkim poście zawarłeś całą esencję kariery polityka. Polityk nigdy nie będzie próbował forsować zmian, które choć dobre i korzystne dla lokalnej społeczności czy kraju. mogłyby uszczuplić jego polityczny kapitał. Kariera polityka wygląda następująco: na początku wszelkimi sposobami ubijasz polityczny kapitał, następnie, kiedy go już zgromadzisz wystarczająco sporo, aby dopchać sie do władzy, wszelkimi sposobami próbujesz go utrzymać, aby samemu utrzymać się na powierzchni. Śmieszą mnie ci wszyscy, którzy emocjonują sie życiem politycznym, biorą udział w wielogodzinnych sporach internetowych na temat wyższości jednej partii nad drugą. To po prostu bezcelowe. Wszyscy politycy są identyczni. O przepraszam, różnią się. Na tych u władzy, i tych dążących do władzy 😉

elleone

Jakoś redaktor Z. potrącający ludzi po pijaku Stanowskiemu nie przeszkadzał.

empiryk

UWAGA! Redaktor Stanowski zawołanie Błędny Rycerz właśnie wkroczył na teren urzędniczej hydry. Postulat likwidacji bzdurnych ograniczeń na drogach jest najlepszym sposobem zdenerwowania Pana Urzędnika i jego szwagra Dostarczyciela Znaków Drogowych do Urzędu Gminy w Ramach Ustawionych Zamówień Publicznych. Strzeż się Redaktorze, bo jak spróbujesz odciąć głowę tej hydrze natychmiast wyrosną dwa nowe!

Artus91

Stano piszę o sylwestrowych najebanych kierowcach, jak o największych wrogach publicznych, zaś kierowców świadomie łamiących przepisy ruchu drogowego usprawiedliwia nędznymi ograniczeniami drogowymi itd. Spójrzmy na statystyki: 93% wypadków śmiertelnych spowodowanych jest złamaniem przepisów (najczęściej zbyt szybka jazda), 3,5% to osoby nietrzeźwe jadące zbyt szybko, 3,5% to po prostu osoby nietrzeźwe. Czyli na 200 zabitych na drodze osób 193 zginęły przez osoby jadące szybko acz bezpiecznie. Wśród tych morderców (lub potencjalnych morderców jak Stano, który się tym chwali) nasz wesoły redaktor nie dostrzega nic złego, bo to niby wina przepisów, a nie ich idiotyzmu. Największy problem stanowią dla niego te osoby które zabijają te 7 na 200 osób. Mało tego, wśród tych 3,5% wypadków spowodowanych nietrzeźwością, 25% byłaby w Niemczech uznana za trzeźwe (dopuszczalne tam jest 0,5 promila), a w Anglii blisko połowa z tych osób byłaby uznana za trzeźwe (dopuszczalne 0,8 promila). Anglia jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie, jeśli chodzi o ruch drogowy i to pomimo tego, że „terroryści” mający prawie promil alkoholu we krwi to u nich chleb powszedni. Oczywiście nie bronie pijanych kierowców, ale zupełnie nie rozumiem klasyfikowania jako niższego przestępstwa zabijania ludzi przez swój styl jazdy, od tego spowodowanego przez procenty, mimo że statystycznie jest to ogrom kontra minimum.

pepe72

Podejście do problemu prędkości od du*y strony. Fatalne oznakowanie dróg, gdzie ograniczenia prędkości stawiane są gdzie być powinny i gdzie są absolutnie sprzecznie z logiką powoduje, że kierowca w Polsce uczy się, że znaki są tylko sugestią (to cytat z filmu z Włoch 😉 ). Może najpierw naprawić oznakowanie, a potem fotoradadry? Jak NIK zrobił badania przyczyn wypadków, to ani prędkość ani „pijani” kierowcy nie załapali się jako główne przyczyny. Raport z 2011 warto przeczytać: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-przyczynach-wypadkow-drogowych.html

Operator

Panie Krzysztofie istnieje pewien półśrodek, który można zastosować w przypadku Pańskich wątpliwości. Ja nie chciałbym żeby moją kobietę łapał za tyłek uchodźca ani żebym bał się o swoje życie na dworcu lub lotnisku. Istnieje możliwość przyjęcia w zamian za pijanych śmierdzacych Januszy pakietu nicejsko-kolońskiego, ale ja proponuję wyjazd na Białoruś. Żaden uchodźca nie dotknie Pańskiej żony, kierowcy na trasie jeżdzą 90-100 km/h na godzinę ,a w mieście 50. Społeczeństwo jest biedniejsze dlatego nawet w dużych miastach jest mnóstwo miejsc parkingowych np w Grodnie czy Brześciu, a w dodatku uwaga parkowanie jest bezplatne. Teraz poszerzono ruch bezwizowy -polecam sprawdzić. Pozdrawiam

Snajper

Bardzo dobry artykuł. mam podobne zdanie.
1 Polacy chcą skutecznego egzekwowania prawa tylko jeśli to dotyczy innych- ktoś jechał za szybko- ukarać, ja jechałem za szybko- przecież jeżdżę szybko ale bezpiecznie. Aha, no i bylo pusto…
2. Mówienie, że nie robilibyśmy nic innego tylko płacili mandaty najlepiej pokazuje nasze podejście- przecież będę płacił mandaty ale nie wpadnę na to, żeby jeździć zgodnie z przepisami…
3. Codziennie jeżdżę minimum 80 km i poziom bezmyślności i braku poszanowania przepisów naprawdę przeraża. Nie wiem ilu obok jedzie pijanych kierowców, ale tych wyprzedzających w korku(…), na ciągłej, z telefonem przy uchu, przyklejonych do zderzaka, wyprzedzających na czołowe jest mnóstwo. Naprawdę marzę o tym, żeby widzieć więcej patroli a średnia tygodniowa oscyluje około 1-2 tygodniowo i to ciągle w tym samym miejscu…
4. Nie ma chyba innego sposobu, żeby zmienić podejście Polaków do stosowania się do przepisów niż karać ciągle i skutecznie. Ale i tak nigdy to nie będzie wina kierowcy tylko głupich przepisów lub stanu drogi… A mi się wydaje, że dopóki przepisy są jakie są to trzeba się do nich stosować.

komar

Niedawno miałem potrzebę przy okazji sprowadzania auta z DE skorzystać z CB Wracając do rodzinnego Krk byłem zaintrygowany wjeżdżając do miasta gdy uslyszalem ostrzeżenie dla Mobilkow przed „dmuchankiem na wjezdzie od Skotnik” Zastanawiam się do dzisiaj jaki interes w tym ostrzeganiu miał ten który puścił to w eter?

Verpakovskis

Niektóre ograniczenia są zbyt ostre. Spokojnie bezpiecznie mozna przejechac nieco szybciej w niektorych miejscach. Ale generalnie zgoda. Choć z tym ukrytymi radarami nie do konca sie zgadzam.Duzo o tym pisac, wiec nie bede sie rozpisywal.

grzecho

Stano ja wiem jest dużo problemów na świecie, ale czy jest szansa żeby następca śp. Pawła I pisał to w czym jest wybitny? Ten portal jest odskocznią właśnie od tego wszystkiego. Więc proszę nie tak często o tym świecie od którego uciekam.

gryf01

Sto procent racji, nic dodać nic ująć. Bezpieczeństwo na polskich drogach poprawia się zbyt wolno. Można i trzeba to przyspieszyć. Ale na dzisiaj nasz rząd ma większe problemy na głowie, jak walka z gejami albo „obrona” kraju przed uchodźcami. Kto wie, pewnie niektórzy są nawet dumni z naszej tradycji jeżdżenia po pijanemu, bo to takie „polskie” – nie jesteśmy przecież zgniłą Europą.

Original

Za jazdę pod wpływem i po pijaku powinni zabierać dożywotnio prawo jazdy, natomiast trochę rażą mnie statystyki podawane co święta. Mogliby podawać je w odniesieniu do innego kraju/100tys mieszkańców. Wtedy zmuszało by to trochę do myślenia i może przy świątecznym stole ktoś by o tym rozmawiał. Aktualnie nikogo to nie obchodzi, a po odejściu od stołu jak widać wielu wujów z wąsem wsiada za kierownicę myśląc, że im się uda. Z tymi fotoradarami to jest tak, że gdyby nie było informacji o ich lokalizacji to nikt by się z tych mandatów nie wypłacił do końca życia, natomiast wydaje się, że spełniają swoją funkcję. Akurat przykład z Francji jest dość słaby, tam policja jest dużo bardziej uzbrojona i podchodzi do każdego z rezerwą, uznaje się ją za najbrutalniejszą w całej Europie, a mandaty i kary są raczej duże. Jeśli się nie mylę w skandynawii mandat zależy od zarobków, im więcej zarabiasz tym większy płacisz. Wracając do tych pijanych za kierownicą to kilka dni temu przykład dał policjant, któy pijany wsiadł za kierownice i jak dobrze pamiętam spowodował wypadek.

PaQ

Akurat przykład Francji jest dobry. Wierz mi, wiem bo pracuję tam od kilku lat. Na francuskich autostradach rzeczywiście ludzie jeżdżą bardziej przepisowo niż u nas. Fotoradary są oznakowane podobnie jak w Polsce ale tam mają lepszy sposób na piratów drogowych – odcinkowe pomiary prędkości. Dzięki nim nie wystarczy jedynie zwolnić w określonym miejscu ale trzeba przestrzegać prędkości na dłuższych odcinkach. Mandaty faktycznie są wyższe niż u nas ale tam po prostu wszystko jest droższe więc to normalne. Co do policji to zależy którą masz na myśli bo we Francji są 3 rodzaje. Nie wiem skąd wziąłeś informacje o brutalności francuskiej policji, ale może tak jest rzeczywiście. Ja ze swojego doświadczenia wiem, że francuska policja stara się przede wszystkim nie utrudniać innym życia, choć widok mundurowych jest dosyć częstym. Wg mnie raczej reagują gdy jest uzasadnione podejrzenie zamiast np rutynowo kontrolować. Tak więc nawet jeśli żandarmi stoją przy drodze lub skrzyżowaniu to mimo wszystko rzadko zatrzymują auta do kontroli.
Uzależnianie mandatu od wysokości zarobków u nas raczej się nie sprawdzi bo spora część Polaków całe życie stara się udowodnić, że nic nie zarabia byle dostać coś z MOPS-u albo GOPS-u. A branie za podstawę średniej krajowej nie ma sensu bo zarabiający najwięcej i tak tego nie odczują na zasadzie: 100 czy 1000 złotych co za różnica…
Ale rację ma Stano – po to płacimy posłom, żeby właśnie takie problemy za nas rozwiązywali.

wpDiscuz