Dać odejść czy zatrzymać wbrew woli? Konflikt tragiczny Legii
Weszło

Dać odejść czy zatrzymać wbrew woli? Konflikt tragiczny Legii

Kibice Legii z utęsknieniem czekają na pierwsze transfery, ale tak naprawdę najważniejszym transferem będzie to, czy uda się zatrzymać Vadisa Odjidję-Ofoe. A może być to trudne, ponieważ piłkarz i jego menedżer mocno naciskają, aby warszawski klub zaakceptował ofertę Olympiakosu Pireus. Ofertę, która na kolana nie rzuca – 2 miliony euro.

Od momentu, gdy trenerem Olympiakosu został Besnik Hasi, jasne stało się, że zgłosi się po gwiazdora Legii. Zwłaszcza, że menedżer Vadisa z Hasim zna się bardzo dobrze i to ich relacja była kluczem do tego, by Belg w ogóle trafił na Łazienkowską. Piłkarz podpisał tylko dwuletni kontrakt, ponieważ plan był jasny: w Warszawie miał się odbudować i ruszyć dalej w świat. Plan wypalił podwójnie, bo i zawodnik wrócił do formy, i jeszcze wydatnie pomógł Legii zdobyć mistrzostwo Polski. Obie strony zawarły także porozumienie. W marcu podpisano dokument, zgodnie z którym Vadis Odjidja-Ofoe otrzyma połowę zysku z transferu, z nadwyżki od 1,5 miliona euro (do 1,5 miliona euro sto procent pieniędzy trafi do klubu). Obiecano też zawodnikowi, że klub nie będzie go blokował.

Legia ma prawo zawodnika trzymać jeszcze przez rok – to jasne. Piłkarz ma prawo czuć się rozgoryczony, jeśli złożone mu obietnice nie zostaną zrealizowane – to też jasne. Może więc zacząć strzelać fochy zamiast goli i to nie dlatego, że mu się w Warszawie nie podoba, ale dlatego, że na co innego się umawiał. Najlepszym wyjściem byłoby przedłużenie umowy, ale wiadomo, że to wariant kosztowny – Odjidja-Ofoe chciałby zarabiać ponad milion euro i to netto. Do takich zarobków w polskiej lidze nikt się nigdy nie zbliżył.

Przed mistrzami Polski trudny dylemat. Zostawienie piłkarza jeszcze przez sezon, tylko po to, aby wypełnił kontrakt, może być bardzo drogie (kosztowałoby jakieś 2,5 miliona euro: brak wpływów z transferu plus wypłata wynagrodzenia), a jednocześnie może oznaczać sporo nerwów. Belg raczej nie należy do ludzi, którzy w pięć minut zapomną o urazie i skoncentrują na najbliższym meczu. Z drugiej strony Legia też nie może sobie pozwolić na to, by jakikolwiek zawodnik wymuszał decyzje o transferze. Niedawno Maciej Wandzel, były współwłaściciel Legii, przyznał, że gdyby nie konflikt właścicielski, Aleksandar Prijović zostałby dla przykładu „przeczołgany” w rezerwach, ale jak wiadomo tak się nie stało i zawodnik wtedy ugrał swoje: transfer do Grecji. Teraz sytuacja może być trochę podobna. I znowu z Grecją w tle.

Na razie Vadis Odjidja-Ofoe nie trenuje z Legią, ponieważ czeka na potomka.

fot. FotoPyK