Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Jak co poniedziałek… Paulina Zarzeczna
Blogi i felietony

Jak co poniedziałek… Paulina Zarzeczna

„Cholera mi do tego co śmieszne, a co nie. Ja wolę zginąć na swój sposób, niż żyć i cieszyć się na wasz”
Marek Hłasko

Dziś rano zmarł mój tata. Nie znajduję dla tego lepszego podsumowania, niż cytat jednego z jego ulubionych autorów, postaci równie kolorowej jak on sam. Tata zawsze był sobą, a ludzi szczerych kocha się lub nienawidzi. Ja go kochałam.

Za to, że nauczył mnie więcej niż którakolwiek ze szkół, za uczynienie mojego życia lepszym niż mogłabym sobie wymarzyć, za rozbudzenie we mnie ogromnej ambicji. Za ten aparat na zęby w podstawówce i to, że dziś nie wstydzę się uśmiechać. Za trzy koty, pieska, rybki i dwa króliki, bo każdy inny rodzic chyba postukałby się w głowę na taki pomysł. Za opublikowanie charakterystyki obrazu „Wędrowiec nad morzem mgły” autorstwa trzynastoletniej mnie w swoim artykule dla Polska the Times, żeby zachęcić mnie do dalszej pracy. Za kupienie mi drugiej poduszki kiedy wróciłam do domu dobę po operacji nosa i nie mogłam ani leżeć, ani siedzieć. Za nasze wypady do hana sushi w złotych tarasach i ciężkie dyskusje o polityce. Za to, że przekazał mi w genach wystające kości policzkowe, za które często dostaję komplementy.

Za wszystko. Za rzeczy brzmiące wzniośle i te pozornie kompletnie błahe. Za całokształt.
Za bycie moim tatą.

Czasem żartował, że jeśli będzie sta17499030_1474784089222447_4340488592871271281_nry i pochoruje się tak, że nie będzie mógł sam się sobą zająć, skoczy z mostu i oszczędzi sobie oraz wszystkim ciągnącej się męki. Zmarł niespodziewanie na zawał serca. W swoim domu. W swoim pokoju, z widokiem na jego ukochany ogród. W swoim łóżku, tym samym w którym powstały setki uwielbianych przez fanów artykułów i niejedna książka. Bez tygodni w szpitalach, eksperymentalnych terapii, nieopisanego cierpienia. I choć żadne słowa nie oddadzą tego jak bardzo bym chciała by to wszystko okazało się okrutnym żartem tego na górze, cieszę się, że wyszło tak jak tata chciał. Tak jak to sobie zaplanował. Zginął na swój sposób i, pozostając przy cytowaniu Hłaski, zginął pełen dni.

A jakby kogoś wciąż zastanawiał tytuł jego ostatniej książki, jako córka oficjalnie potwierdzam: Paweł Zarzeczny ZAWSZE BYŁ NAJLEPSZY!I dla mnie zawsze będzie.

Zdjęcie zostało zrobione pod liceum sióstr Nazaretanek gdy odebrałam świadectwo maturalne. Nie opublikowałam go wtedy w 2015 roku ani później, bo wyglądam na nim jak niewyspany kartofel. Oboje wyglądamy – to rodzinne. Dziś zmieniłam zdanie. To zdjęcie jest piękne, bo uwiecznia moment w którym tata był ze mnie cholernie dumny, a ja tacie cholernie wdzięczna za ciężką pracę, którą umożliwił mi naukę w bardzo dobrej szkole i spełnianie moich marzeń.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe wiadomości które dziś otrzymałam.

Do zobaczenia, tato.

Londyn, 25 marca 2017.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

69 komentarzy do "Jak co poniedziałek… Paulina Zarzeczna"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
PJ

Paweł. Ja ciągle mam nadzieję, że jesteśmy w jakiejś kolejnej fazie społecznego eksperymentu.. Że zaniemogłeś gdzieś tam, no ale wiesz. Szybki prysznic i znów będziesz jak młody Bóg., Wrócisz i stwierdzisz: „I co Frajerzy? Jednak szanujecie!”.

BezradnyJr

Mnie najbardziej rozbraja to, że poniedziałek w poniedziałek, pod felietonami ojca tej panny, płynął jeden, wielki, żałosńy ściek. Dzisiaj jakby wszyscy za nim tęsknią, szanują, Nie słychać innych głosów. Brawo, jesteście fałszywymi kur*#ami :)

Chopin

Co gorsza, widać było (po jego reakcjach w OMS), że strasznie bolały go hejterskie komentarze, mimo że udawał że ma na to kompletnie wyjebane.
Która to już postać w Polsce, która za życia była traktowana niepoważnie, wyrzucona na aut w końcowych latach życia, a po śmierci nagle doceniona.
Szkoda, że nie za życia, bo bardzo mu na tym zależało, ale mam nadzieję, że z góry na to patrzy z satysfakcją.

Janusz Kibol

Chopin Myślę, że brak prawdziwego docenienia Pawła za życia, wynikał trochę z pozy którą sam przybrał. Tak jak mówisz, udawał że ma kompletnie wyjebane na opinie o nim innych ludzi. Ale nie do końca tak było. Zgrywał twardziela i cwaniaka, który ma życie jak Madrycie. Cisnął po frajerach ile wlezie itd. To wszystko sprawiało, że po prostu głupio było do niego napisać: „Hej Paweł, fajny tekst. lubię Cie”. Do szefa wszystkich szefów, króla życia, nie wyskakuje się z czymś takim. Zarzeczny, to nie blogerka modowa, żeby mu kadzić o tym jaki jest trendy, cool i super… Większość ludzi przyjmowała tę jego narrację, zdając sobie sprawę, że to nie do końca prawda. Ale skoro Pawełek chciał się w to bawić, to i my się bawiliśmy. To była szopka na jego zasadach. Niestety staliśmy się trochę zakładnikami odgrywanej pozy. Ja sam w komentarzach pod tekstami Pawełka potrafiłem zdobyć się jedynie na jakieś żarty, czasem głupie. Wszystko z sympatii. Ale jeżeli to czytał, to nie wiem jak to odbierał. Przecież nie zawsze musiał być w nastroju do śmieszkowania…

JanekMartinez

To Nie do końca musi być tak jak mówisz.moze hejterzy nic nie piszą, a zwolennicy Pawła, którzy nie komentowali nigdy w tej sytuacji coś napisali…

McGregor111

No dokładnie ja jestem tego przykładem. Nigdy nic nie pisałem ale zawsze czytałem i oglądałem. W sobotę gdy przeczytałem co sie stało to nie mogłem uwierzyć, jak mnie żona zobaczyła to od razu zapytała co sie stało…a ja na to – nie…nic….tylko mi Paweł umarł….

MattFedd

Ja również rzadko kiedy pisałem ale po tej wiadomości…najgorsze że chłopa teoretycznie nie znalazłem ale praktycznie widziałem go codziennie a poniedziałkowe felietony uwielbiałem. Szczerze to aż się poplakalem jak się dowiedziałem. Paweł tęsknimy. Weź już wyjdź i powiedz że to był eksperyment, proszę. Chciałbym napisać coś wznioslego ale zwyczajnie nadal brak mi słów.

estebaneiro

BezradnyJr Ja myślę, że jednak jest to cechą ludzi inteligentnych, albo przynajmniej dobrze wychowanych, że wiedzą, kiedy jest czas i miejsce na wypowiedzenie niektórych rzeczy. A to nie jest teraz ani czas, ani miejsce, żeby dywagować nad tym, czy jego praca na Weszło to był błysk geniuszu, czy jednak już pisał na „odwal się”. Tym bardziej, że może to czytać chociażby jego córka, więc wylewanie pomyj na człowieka, który dopiero co zmarł, świadczyłoby nie najlepiej o piszących.

I'M BACK II

Zgadza się, bo wiadomo, że „cyklicznie” jechali po Pawle tylko żałośni internetowi troglodyci.
Dokuczałem też mu ja, ale tylko za konkretne lapsusy.
Więc dlaczego miałbym dziś to zrobić, jak cały czas mam w głowie jedno – dlaczego mimo tak koszmarnego dzieciństwa, potrafił osiągnąć tak wiele w życiu zawodowym, a jednak kończył w tak kiepskim stylu….

Janusz Kibol

BezradnyJr Czytałem wiele razy felietony Pawła i komentarze pod nimi. Wydaje mi się, że połowa tego ścieku o którym wspominasz, to było tylko dla jaj. Nie chodziło o faktyczne sprawienie przykrości. Taki to jest portal. -jajcarski. Nie zapominaj o tym! I Paweł też taki był. Potrafił przyfasolić, wyszydzić, sponiewierać, wyśmiać bezlitośnie często Bogu ducha winnych ludzi. Niektórzy się na niego obrażali. Ale ci, którzy znali lepiej jego twórczość, czuli klimat, zdawali sobie sprawę, że to nie do końca jest na poważnie i nie ma się co oburzać. Ja sam dla żartów „jechałem” po Pawełku. Robiłem to z czystej sympatii i w humorystycznej formie, Jednak zdaję sobie sprawę, że nie zawsze musiało być to dobrze zrozumiane i odebrane przez drugą stronę. A jeżeli idzie o tęsknotę, to chyba nawet prawdziwi, najzajadlejsi hejterzy się lekko zatrwożyli i będzie im brakować redaktora Zarzecznego. W końcu coponiedziałkowe hejtowanie było już tradycją.

Wróżka Weszława

Chodzi o to że normalni ludzie po obejrzeniu/przeczytaniu Pawła przechodzili do następnego artykułu/filmiku/czy robienia czegokolwiek innego. A uzewnętrzniały się tylko robaki po wypełznięciu spod kamienia.
Zresztą ilu tych hejterów było, ilu pisało ściekowe komentarze? Pięciu? W porywach dziesięciu? A wyświetleń pod OMS średnio po 10tys.. Teraz po prostu do głosu doszło tych 9990 normalnych.

Kieszonkowiec_Darek

Skoro o zwierzętach była mowa… Mój ulubiony tekst Pawła – http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/261961,ja-nie-kocham-ludzi-ja-kocham-zwierzeta,2,id,t,sa.html

„Patrzę na swoje życie. Tak miałem. Od powodzi do powodzi i od katastrofy do klęski. Mając lat cztery, zostałem sierotą i nędzarzem, czyli nikim. Pariasem. Mając lat 25, przeżyłem zdradę i straciłem, po raz kolejny, całą rodzinę (domu stracić nie mogłem, bo nigdy go nie miałem). Mając lat 40, zostałem ofiarą wypadku, oplutą i bez pieniędzy. Mając lat 50 – dźwignąłem się znów i znów. I tak sobie wciąż żartuję, że nic mnie już nie zniszczy. I was też nie zniszczy nic, żadna powódź. Nic. I to nie jest tak, że jesteśmy wiecznymi przegrywaczami. Nie, ja zawsze z biedy, z samego dna miałem mocniejsze odbicie. Ja myślę nawet, że te systematyczne upadki właśnie mi najbardziej pomogły. Po-mo-gły! Bo im boleśniej lądowałem, tym bardziej się hartowałem”.

estebaneiro

Ja naturalnie Pawła nie znałem, ale sądząc po ostatnich artykułach rzucających trochę światła na jego przeszłość, to myślę, że właśnie te słowa mają dla niego wartość najwyższą. To, że udało mu się wypracować szacunek u własnych dzieci i pomóc im wyjść na ludzi, co biorąc pod uwagę liczne życiowe perturbacje na pewno nie było proste. Wszystkie inne epitafia, rapsody i teksty, które powstały w ostatnich dniach to z pewnością miły dodatek, ale prawdziwy sukces stoi na tym zdjęciu obok Zarzecznego. I, to już na marginesie, wcale nie wygląda jak niewyspany kartofel.

emperor

To oczywiście konto podszywkowe, w tej formie od niedawna, a tu mi Paweł zrobił taki numer!

I tak: mych grafomańskich podszywek się nie wstydzę, poza jednym: wchodzeniem czasem w czasy jego dzieciństwa. Ale Pawka, zamiast kurna niedomówień i półprawd mogłeś opisać wprost jakimi chujami potrafią być ludzie względem najsłabszych.

No to zmieniamy szyld…

PawelGRZ

Ten tekst mnie całkowicie dobił.

Wojciech Nilipiuk

Z przyzwyczajenia wszedłem sprawdzić czy jest już nowy felieton lub odcinek OMS. Jest..

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Warka

Rodzice się Ciebie wstydzą.

Warka

Pani Paulino – szczere kondolencje. Pani Tata był osobą, dla której wchodziło się na ten portal. Często, żeby się nim zirytować, ale wchodziło. Mnie, i wielu innym czytelnikom tej strony, będzie go bardzo brakowało.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

m1025

a inny pie…..li faramazony w miejscu i czasie do tego niewłaściwym, brak klasy jest niestety powszechnym zjawiskiem. Sam jedyne , co osiągnął fuchę w szlachta nie pracuje

Niszcz kato-faszyzm

Cenzura działa niczym w TVPiS. Banuj sobie, banuj, i tak zgodnie z Ustawą od 1 lipca weszlo zniknie.

Juri

jesteś kompletnym śmieciem

Wojciech Nilipiuk

Cenzura? To prywatny portal i właściciel ma prawo do sprzątania brudu. Wracaj na swoje media lemingu.

Frenk

Ludzkie śmieci sie sprzata smieciu

Niszcz kato-faszyzm

Dlatego zdechł? Racja! :-)

Bubbles

Trolling to jest sztuka, a ty jesteś najzwyczajniej zwykłą kurwą bez kręgosłupa moralnego.

Frenk

Mam nadzieje chuju złamany ze niedługo i ty zdechniesz

m1025

Szanowna Pani Paulino w tym miejscu składam PAni najszczersze kondolencje. Będzie mi bardzo brakowało felietonów Ś. P. Pani Taty. Miał świetne pióro, na jego teksty , czekałem od poniedziałku do poniedziałku. Zawsze czytałem je z uwagą.

PawelGRZ

Ten tekst mnie całkowicie dobił. Jest jeszcze mocniejszy niż ten Stana i jeszcze bardziej emocjonalny. Czytanie go jest naprawdę trudne. Paweł nie był kryształowy jako człowiek ale nie dało się go nie lubić. Od 3 lat pierwszym co czyniłem wracając w poniedziałek do domu było przeczytanie co ciekawego tym razem napisał. Czasem mnie jego teksty bawiły. Czasem irytowały ale bardzo często zmuszały do myślenia. Dzięki Pawłowi nauczyłem się wielu rzeczy które przekazywał w swoich tekstach. Teraz poniedziałki już nie będą takie same…

Szewcu

Skąd się biorą takie kurwa umysłowe wodorosty? Dziewczyna pisze od serca tekst bo zmarł jej ojciec a jeden z drugim wykpiwaja Stanowskiego i leczą swoje kompleksy. No kurwa nic tylko złapać takiego tumanskiego ryja i obic pysk

I'M BACK II

Szkoda ręki na takie tałatajstwo…

Chopin

Szczere kondolencje Paulino, twój ojciec dzięki One Man Show wpuścił nas do waszego domu i pozwalał pośmiać się chociaż w chwilę w tym smutnym, szarym świecie.

Kurde, dalej nie mogę się z tym pogodzić, że nagle z dnia na dzień przestanie ukazywać się OMS.

Co myślicie o tym, żeby zrobić jakieś spotkanie miłośników OMS? Idzie wiosna, można by przy jakimś grillu i królewskim powspominać Pawła i najlepsze odcinki? Co wy na to?

JanekMartinez

Kuźwa, byłoby zajebiscie! ciekawy pomysł!

Chopin

Oczywiście zaprosiłoby się również Karola, myślę, że było by to niezapomniane spotkanie „górnych 3%:)
Sam Paweł kiedyś mówił w OMS, że mógłby uczestniczyć w takim grillu (nawet go sfinansować). Na to już nie ma szans, ale grill fanów OMS, z naszymi własnymi historiami, wspomnieniami dotyczącymi OMS mógłby być doskonałym epilogiem programu, który dla wielu był przez 500 dni pozycją obowiązkową w planie dnia.

PRT

Piękny tekst Paulino! Chociaż nie znałem osobiście Twojego taty, to też na pewno jestem jednym z jego wychowanków. Już w latach 90-tych jako dzieciak zaczałem interesować się piłką nożną i czytać tygodnik o tym samym tytule, gdzie Paweł, jak zawsze, wyróżniał się humorem i oryginalnym, często trafnym spojrzeniem na rzeczywistość. „Odkryłem” Go ponownie na Weszło i zdałem sobe sprawę, że sporo cech od niego przejąłem, co z jednej strony nie ułatwia życia, ale nie jestem przynajmniej typowym lemingiem i uważam, że humor, dystans do świata, ochota na niebanalne i dobre działania są tego warte. Nigdy nie poznałem Go w realu, ale przynajmniej wirtualnie miałem okazję zadać mu pytania w OMS. Będę teraz chciał odnaleźć te dwa odcinki, oraz stare numery Piłki Nożnej, i to będzie taka moja pamiątka.

Gdy przeczytałem o Jego śmierci poczułem się, jakby odszedł ktoś dla mnie bliski i miałem łzy w oczach, tak jak i teraz zresztą mam. Z tego co widzę, nie jestem jedynym, który tak się czuje. Myślę, że to najlepsze świadectwo jakim był człowiekiem. Często mówił o Tobie w OMS, widać było, jak jest z Ciebie dumny.

Pozdrawiam i trzymaj się, niech Jego odejście doda Ci jeszcze sił, tak jak Jemu, gdy podnosił się po kolejnej katastrofie.

Piotr Tomczyk

Vinnie

Wychodzi na to, że Paweł byl sobą, człowiekiem pełnym wad – jak każdy z nas, ale po opisie Pauli widać, że wiedział co w życiu jest najważniejsze. A czy Wy, którzy na niego nawet po śmierci plujecie, potraficie oddzielić sprawy błahe od tych największych? Uważajcie, bo możecie też zapić się na śmierć, nie zostawiając po sobie nawet promila tego co zostawił ludzkości Pawka. Szydzić z cudzych wad jest łatwo, ale tylko nieliczni mogą być wielkimi mimo tego, że je posiadają. Chciałbym mieć takie geny jak Paulina, myślę, że przy szczęśliwym dzieciństwie mógłbym wyeliminować ze swojej diety niepotrzebne płyny, myślę także, że Paweł cieszyłby nas w zdrowiu jeszcze ze 20 lat, gdyby miał takiego ojca jakiego miała Paula.

lostintrain

Jestem wdzięczny Pawłowi że mogłem poznać czasy świetności i upadku polskiej piłki z perspektywy naocznego świadka i uczestnika tych wydarzeń. Kogoś kto opowie o kulisach, zdradzi smaczki a nie w nieskończoność będzie podawał te same suche fakty Monachium 1972 Wembley 1973 WM 1974. W jego opowiadaniach było coś z Hłaski, Tyrmanda i Grzesiuka…unosił się smak Warszawy w czasach PRL i początków transformacji ustrojowej Wielu mu zarzucało, w tym co mówi nie ma krzty prawdy a On sam zaznaczał, że istnieje coś takiego jak realizm magiczny, opisujący coś co mogło się potencjalnie wydarzyć w danych okolicznościach.

Shape Of My Heart dla Ciebie Paweł https://www.youtube.com/watch?v=pm3rDbXbZRI

Rocznik 1984

PhoenixLk

Trzymaj się dziewczyno

Mariusz

Artykuły Pawła miały swój smaczek i były nie do podrobienia , to już będzie inna strona ,mówią ,że nie ma ludzi nie zastąpionych ,ale będzie cholernie trudno Go zastąpić

HATEspeech

Trzeba to sobie jasno powiedziec…po prostu nie da sie Go zastapic… :/

wally

I znów ryczę…

Pablo – whyyyyy?!!!

Pawuloniasty

Paweł, wyjdź już z tej piwnicy. To nie jest śmieszne… Możesz wyjść…przecież widzisz, że tęsknimy :(.

JanekMartinez

Kurwa,ile razy jeszcze będę płakał czytając teksty i komentarze? Powtórzę to jeszcze raz, bo ktoś znakomicie podsumował to co czuje bardzo wielu z nas:
„Umarł mój przyjaciel, który nie wiedział o moim istnieniu”
Pablo jeszcze raz wielkie dzięki za wszystko!

Bul Głowy

Mogę się również pod tym podpisać ,najgorszy wekend w moim życiu ,wczoraj nie wiedziałem co mam z sobą zrobić , a dzisiaj cały dzień w pracy spędziłem na czytając jego felietony , dwa lata razem kurwa Paweł piłka nie będzie już taka sama
Dzisiaj po pięciu latach musiałem kupić przegląd sportowy ,wczorajszy mecz bez znaczenia dla mnie

JanekMartinez

Ja dokładnie to samo! Zadzwoniłem do siostry bo w pl nie mieszkam i kupiła mi PS…

Bul Głowy

Nie mam pojęcia jak on to zrobił

LukaszL

Niesamowite jest to jak wiele ludzi pisze, że czują się tak jakby zmarł ich przyjaciel. Nigdy żadna śmierć ze znanych w świecie osób nie dotknęła mnie tak jak to co wydarzyło się w sobotę. Pokazuję to nie tylko siłę samego Pawła, ale także tej wspólnoty jaką niewątpliwie byli jego czytelnicy/ słuchacze, w większości pewnie w ostatnim czasie również użytkownicy weszło. Zdecydowana większość z nas pewnie nie znała Pawła (Pana Pawła, ale sam pewnie wolałby, żeby napisać Pawła) osobiście, a mimo to każdy z nas reaguje w podobny sposób na jego śmierć. Stworzył grupę fanów, którzy kochali piłkę, którzy lubili na nią patrzeć z innej strony, często nie zgadzając się ze sobą, dyskutujących, kwestionujących, a przez to rozwijających się i poszerzających swoją wiedzę. Nie każdy go lubił, pewnie nawet więcej niż ,,nie każdy”, ale jednak dzisiaj każdy wspomina i czuje dużą stratę. Dziękuję za wszystko Paweł i pozostaję wierzyć, że kiedyś na górze będzie dane jeszcze nie raz zrobić przegląd pracy, tym razem dla publiczności na żywo. Podziękowania również za dzisiejszy felieton córki oraz sobotni Stano, bardzo poruszający i wzruszający, dzięki.

topspin

Pamiętasz gdy byłeś młody? Lśniłeś jak słońce.
Lśnij dalej szalony diamencie. Naraz w twych oczach jest coś,
jak czarne dziury w niebie. Lśnij dalej szalony diamencie.
Wpadłeś w krzyżowy ogień, dzieciństwa i gwiazdorstwa.
Rozwiałeś w pył… Chodź tu celu dalekich śmiechów,
chodź tu obcy, legendo, męczenniku, i lśnij!
Dosięgłeś tajemnicy zbyt wcześnie. Wyłeś do księżyca.
Lśnij dalej szalony diamencie. Zagrożony nocnymi cieniami, ukazany w świetle.
Lśnij dalej szalony diamencie. Zmarnowałeś swoje przywitanie, z przypadkową precyzją,
rozdeptałeś w pył. chodź tu szaleńcu, jasnowidzu,
chodź malarzu, kobziarzu, więźniu, i lśnij.

Pink Floyd – ‚Shine On You Crazy Diamond
Wyrazy współczucia

Klekot Yay

Dajcie tej dziewczynie spokój, niech w spokoju przeżyje żałobę. Mam nadzieję że nie będziecie robić na pogrzebie żenady i dawać jakichś relacji/filmów. Chociaż po poziomie pewnego sympatycznego redaktora to nic nie wiadomo

pm

Jak kurwa żenująco wyglądają teraz komentarze o „spaślaku, grubasie” czy „prosiaku, którego właśnie podano do stołu” jak to pogardliwie niektórzy nazywali poniedziałkowy cykl z Zarzecznym. Szczerze powiedziawszy dziennikarstwo Pawła znam wyłącznie z weszło oraz z youtube’a, gdzie można trafić na jakiś jego video-felieton bodajże dla orange sport. Osobiście nie zaglądałem na „jak co poniedziałek”, bo uważałem te artykuły za zwyczajnie słabe albo po prostu nie trafiające w mój gust. Zdecydowanie wolałem Zarzecznego oglądać w wersji video.

Ale nie o tym chciałem napisać. Może to i płytkie z mojej strony, ale jak bardzo po tym – jak się teraz dowiedziałem o jego życiu – jest mi smutno z fali hejtu, która się kręciła wokół tego człowieka. Łatwo Zarzecznemu wypominać alkoholizm, ale to naprawdę „lajtowy” skutek uboczny dramatycznych zajść w jego życiu. Myślę, że 9/10 z nas skończyłaby naprawdę marnie mając jego historię. Nie wiem, może gdybym znał Zarzecznego jako człowieka, a nie dziennikarza, to wchodziłbym tutaj co tydzień tylko po to, by zminusować każdą pomyję, którą tak wielu sfrustrowanych gówniarzy tutaj wylewało. Tak dla własnej satysfakcji i z szacunku dla człowieka, który nie upadł, choć życie chamsko podstawiało mu nogę.

I tak na marginesie mówiąc to nie wyobrażam sobie „Stan futbolu” teraz. Można było się wnerwiać, że Zarzeczny bez przerwy wtrąca się komuś albo przesadnie zabiera czas antenowy zaproszonym gościom. Ale Stan futbolu to Zarzeczny i mówię o tym bez grama przesady. To on robił ten program, a bez niego będzie to kolejna kalka Cafe futbol. Tylko, że bez Kołtonia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

drFrodo

Droga Pani Paulino.

Ja, mgr. inz., od 5.5 lat na emigracji w Szwajcarii, maz i ojciec 2letniego Henryka, chcialbym Pani zlozyc najszczersze kondolecje!
Odkad Pawel nagrywal OMS slyszalem jego glos z taka sama czestotliwoscia jak swojej zony.
Czlowiek czekal, na jego felietony, jak na noc poslubna;)
Gdy w sobote przeczytalem krotka natke ze Pawel zmarl, pomyslem: „Boze niech dzisiaj, bedzie 1 kwiecien”, kiedy doszlo do mnie ze jednak nie…lzy w oczach, jakby zmarl najlepszy kumpel, ktos z rodziny.
Kiedy Pawel coraz czesciej mowil o swojej smierci myslalem….pierdoli przeciez ma tylko 56 lat!!
Mialem takie marzenie: zeby Pavka dozyl czasow w ktorych moj syn by go rozumial.
Jest wiele wspanialych rzeczy na Swiecie i w zyciu, ale ja Bogu dziekuje za to, ze zyje w czasach w ktorych moglem Pawla czytac, ogladac i sluchac…
Mowii sie, ze nie ma ludzi niezastapionych……nieprawda……Geniusze sa niezastepowalni….

Pokoj jego duszy!
Rafal Bak.

Bul Głowy

Brawo ,szacunek
Czuję się idetycznie

losterloc

Piszecie, że wcześniej była tylko fala hejtu na Pawła Zarzecznego, a teraz wszyscy nagle go opłakują.

To nie jest nic nowego. Sfrustrowani, którzy zużywają swoją energię i czas na pisanie obraźliwych komentarzy pod postem/artykułem/wpisem, w internecie wyglądają na dużą, silną grupę. A nie dość, że „kozak w necie, pizda w świecie” idealnie opisuje 90% internetowych cwaniaczków, to do tego jest ich bardzo często mniej niż, nawet nie tyle co fanów, ale ludzi, którzy kogoś po prostu szanują i lubią.

Jakimś wielkim fanem Pawła Zarzecznego może nie byłem, ale lubiłem go posłuchać, czy poczytać. Pamiętam go z Ligi+, kiedy jeszcze byłem dzieckiem, potem z Orange Sport, w 2011 kupiłem i przeczytałem jego książkę. Wówczas gdy zaczynał pisać w „Jak co poniedziałek…” to regularnie wchodziłem na jego artykuły, ale przyznam że potem się już trochę mi znudziły, i od paru lat mnie nie interesowały. OMS oglądałem nawet często, pewnie zaliczyłem z 30% wszystkich odcinków, czasami też Stan Futbolu. Ale jak większość osób nie dawałem żadnych komentarzy pod OMS, czy „Jak co poniedziałek…”, czy to pozytywnych, czy negatywnych (dziś chyba pierwszy). I myślę, że tak samo miało 99% osób. Wyświetleń zwykłego odcinka OMS jest z kilka tysięcy, a obraźliwych komentarzy ile? 5? 6? I tak więcej niż pod artykułami, czy nagraniami innych dziennikarzy sportowych.

Messi, czy CR7 mają najwięcej hejterów wśród osób zainteresowanych piłką, bo po prostu są najlepsi. Jako Wiślak z krwi i kości (ten z Krakowa) sam muszę przyznać, że Legia w Polsce ma najwięcej hejterów, bo jest najsilniejszym klubem w Polsce. Zarzeczny był hejtowany, bo był w czołówce w swojej dziedzinie. To samo jest ze Stanowskim.

Oczywiście są przykłady bardzo niepopularnych osób, które są nienawidzone przez społeczeństwo, ale że ani Paweł Zarzeczny ani żaden inny dziennikarz sportowy do nich nie należy ani nie należał to wiadomo było od zawsze.

Więc nie ma co rozpaczać nad tym światem, bo normalni ludzie mają lepsze rzeczy do roboty niż jechanie komuś w internecie i potem obserwowanie godzinami, czy ktoś odpowiedział, a frajer z neta zawsze pozostanie frajerem.

Kondolencje dla Pauliny.

internet-tough.jpg
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol

do „Lukasyno” Takie czarno-białe widzenie postaci tak kolorowej jak Zarzeczny, to dopiero jest brak powagi, wręcz prostactwo… Pawełek potrafił być genialnym dziennikarzem ale i chujowym, zwłaszcza jak mu się nie chciało. Czasem zachowywał się po chamsku. Ale potrafił też chamów zaorywać w sposób niebywale kulturalny i z klasą. Pawełek udawał wiele rzeczy. Jednak liczba komentarzy ze środowiska dziennikarskiego, jak i wśród czytelników i widzów świadczy o tym, że co do wagi swojej osoby nie zmyślał (i nie chodzi tu o kilogramy). O zwykłym szarym pismaku, wszyscy zapomnieliby już na drugi dzień po jego śmierci. Dano by tylko okolicznościowego newsa i to wszystko. Może ci się to nie podobać. Ale fakty są takie, że redaktor Zarzeczny był znaczącą postacią w polskim dziennikarstwie.

Marc Plum

Hejterzy – debile won, bo poszczujemy Uzim!!!

Ludwik_Dlugi

Pani Paulino, proszę przyjąć kondolencje. Świetny pomysł z opublikowaniem tego pożegnania na zamknięcie cyklu „Jak co poniedziałek…”. Znów wyszło, że Paweł Zarzeczny w kolejnej kwestii pisał prawdę: córka mu się wyjątkowo udała. Życzę każdemu, w tym sobie, aby po śmierci dziecko tak wspominało ojca, jak Pani Paulina.
Śmierć Pawła Zarzecznego niesamowicie mną poruszyła, mimo, że to przecież obcy człowiek dla mnie. Własnie widać, jak wielką był osobowością, że potrafił wywrzeć taki wpływ na czytelników i widzów, że czuję, jakby umarł mój kolega. Potrafił zaczarować słowem, zmusić do myślenia, rozbawić, zdenerwować uproszczeniami, ale przecież tacy są koledzy. To nie było grzeczne dziennikarstwo, takie, żeby tylko nie obrazić targetu i reklamodawców. Dlatego będzie tak go brakować. Oby Weszło brało z dorobku Pawła Zarzecznego, to co najlepsze. Bezkompromisowość i wyrazistość.
Żałuję tylko, że nigdy nie miałem ochoty pisać komentarzy pod materiałami Pawła Zarzecznego. A mogłem przecież napisać pochwalny komentarz pod tekstem czy filmem, który mi się podobał… Teraz, gdy wiem, ile to dla niego znaczyło i jak się przejmował tymi głupimi hejtami, jest mi głupio. Bo znów Zarzeczny miał rację, że docenię Go dopiero po śmierci.
Pogrzeb Pawła Zarzecznego odbędzie się w piątek o godzinie 12:00. Cmentarz Bródnowski, kościół Św. Wincentego a Paulo – informacja od Krzysztofa Stanowskiego.

DivyathFyr

Powiem tak, nie zaczytywalem sie s.p. autora artykulami, chyba zawsze trafialem na te slabsze, dopiero od kiedy weszlo zrobilo sie czarno-biale i pojawila sie ta kompilacja tekstow zobaczylem, ze potrafil pan pisac, ale to teraz nieistotne. Chce tylko przekazac cos niektorym komentujacym: „O zmarlych albo dobrze albo wcale” – to sie przyda jakbyscie chcieli choc udawac homo sapiens.

Grandal

Pani Paulino, cieszę się, że zobaczyłem to zdjęcie. Jest na nim Paweł z córką, o której mówił tak wiele, a w tle szkoła Sióstr Nazaretanek. Mieszkam na Czerniakowie, w każdą niedzielę na mszy mam styczność z Nazaretankami, a i na Łazienkowską 3 mam blisko. Ciepło się robi… moje rewiry.
W ostatnią niedzielę właśnie tam pomodliłem się za Pawła Zarzecznego, redaktora Zarzecznego.

Urban
cinek882

Może i życie Pawła nie było zawsze zbyt cnotliwe i dobre, ale zostawił po sobie dobre owoce np. córkę, która jest mu wdzięczna. Sama jej wypowiedz pokazuje jak dobrze wspomina Pawła jako troskliwego i kochającego Ojca.
Z czasem pewne rzeczy widocznie go przerosły, ale każdy z nas ma gorsze chwile, niekórzy z nich wychodzą, a inni zostają z nimi już do końca. Jestem na Ciebie żły Paweł, bo to spierdoliłeś, że się tak załatwiłeś, mogłes czasem posłuchac tych kretyńskich hejtów, że jesteś grubas i próbować coś z tym robić. Dopiero teraz sobie przesłuchałem kilka wywiadów z Tobą i rzeczywiście, miałes ogromną wiedzę nie tylko na temat piłki. U mnie masz szacunek, Twoja śmierć mi uzmysłowiła pewne rzeczy. Obyśmy sie kiedyś jeszcze spotkali.

GrzegorzKarbowski

Co można napisać o Pawle, kiedy się go nie znało? Więcej ludzi go nie lubiło, niż odwrotnie ale nikt nie wyobraża sobie jak dalej żyć bez niego i jego pióra, na szczęście wzniósł pomnik trwalszy od spiżu.

BaronVonTrockhy

Droga Paulino! Przyjmij proszę szczere kondolencje po śmierci Taty. Wiedz tylko proszę, że wielu z nas płakało po Nim, wielu z nas osierocił duchowo, dorosłych ludzi którzy zawdzięczają mu mnóstwo pozytywnej energii w swoim życiu. Cześć Jego pamięci!

takinieon

Dwa dni się zbierałem do „wejścia w weszło” i w końcu konto założyłem, ale sam nie wiem czy dla kogoś to co chcę napisać będzie miało sens. Nie będę przecież pisał o tym czy czytalem felietony i skąd „znam” Zarzecznego. Jednak jest mi zwyczajnie smutno, bo rzeczywiście miał łeb pełen wszystkiego – zresztą jak to chyba Boniek powiedział w 500 OMS „można z tobą rozmawiać na tematy od gotowania do rządzenia krajem”.

Zarzeczny „z życia” (tego, ktore znałem z weszło, Polski The Times, książek, TV) przypominał mi jednak… własnego tatę (alkohol, olbrzymia wiedza, taka duża wewnętrzna dobroć, mimo czasem niedobrych uczynków) i może stąd ten smutek?

Jednak nie daje mi spokoju ten 500 OMS, komentarze o „ciągnięciu tego na siłę”, że ostatnie to już „sztuczne pchanie do 500” itp. O ile niespecjalnie jestem wierzący, to na własnym podwórku mam aż nadto przykładów, że chorzy czy po prostu ludzie pod koniec swojego czasu wyznaczają sobie jakieś cele. Cele, do których chcą dożyć – być może Paweł przeczuwał ten nadchodzący koniec (z Czarnogorą go nie dotyczy?) i może dociągnięcie do 500 OMS „trzymało go przy życiu”.

Ci, którzy nie mieli jeszcze okazji stanąć w obliczu śmierci bliskich, może popukają się w głowę. „Wierzy w bajki” itp. Ja nie wierzę w istnienie jakiejś „góry”, ale w taki „ostatni zryw organizmu” już tak. Tak czekał na mnie wspomniany na początku tata. Codziennie słysząc go w słuchawce myślalem, że nie zdążę go już zobaczyć, co dodatkowo wydawały się potwierdzać opinie rodziny, lekarzy. On jednak na przekór wszystkiemu… trwał? czekał? W piątek, kiedy w końcu mogłem, to nie byłem w stanie pojechać do szpitala – zawiozła mnie żona. Na sali trafiła się nam chwila prywatności, bo akurat mecz na EURO2012 przerwano z powodu burzy. Pół godziny po moim wyjściu tata już „się wymknął”. Podobnie jak Paweł – wymknął się wszystkim, po swojemu, być może właśnie wtedy, kiedy chciał…

Bart3000

Pani Paulino, proszę przyjąć kondolencje z powodu śmierci Taty.

Będzie nam Go wszystkim brakowało, odszedł wielki Erudyta, człowiek o szerokich jak ocean horyzontach i dobrym sercu. PZ wielokrotnie wspominał o tym jak dumny jest ze swoich dzieci, dzisiaj to Pani może być dumna z takiego Taty.

vahanara

Od tygodnia czuje się jak Himilsbach dzwoniący do Maklakiewicza, już po jego śmierci. Szukam nowych OMS i Bulów głowy bo nie mogę uwierzyć że Czacha teraz komentuje ligę niebiańską. Nie wiem czy redakcja czyta te komentarze ale jeżeli tak to mam prośbę. Nie mogłem być w piątek w Warszawie ale kiedyś będę i chciałbym chociaż grób Pawła odwiedzić. Możecie podać jak go znaleźć?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY