Wiceprezes Tomasik opuszcza Klub Zero. W jego miejsce Uryga.
Weszło

Wiceprezes Tomasik opuszcza Klub Zero. W jego miejsce Uryga.

Klub Zero. Jeśli nazwa nic nam mówi, to znaczy, że nie pamiętacie nie tak dawnych czasów, gdy po ligowych po boiskach biegał Dariusz Łatka. Człowiek z przekonaniami, który nie dbał o indywidualne osiągnięcia, machał ręką na tak naturalną dla piłkarzy potrzebę umieszczenia piłki w siatce. Był ponad to. To właśnie na jego cześć powstało szczególne miejsce, zrzeszające wszystkie ciamajdy  wszystkich podzielających te zasady, a pan Dariusz został jego honorowym prezesem. Niestety – w wyniku intrygi uknutej przez piłkarzy Korony Kielce, były zawodnik Podbeskidzia w trakcie swojego 128. meczu na poziomie Ekstraklasy, został pozbawiony tej funkcji. Zrobił to, przed czym tak długo się wzbraniał – wpisał się na listę strzelców. Źródła zbliżone do poinformowanych donosiły, iż facet tak mocno to przeżył, że postanowił szybko opuścić Ekstraklasę i zmienić otoczenie, by zapomnieć o tym koszmarze. 

Klub stracił patrona, ale przetrwał. Funkcjonował w dalszym ciągu – dołączali do niego kolejni gracze, a niektórzy odchodzili, ale działa do dziś. Jako jego fundatorzy czujemy się w obowiązku poinformować, że właśnie doszło do zmiany na stanowisku wiceprezesa.

Okoliczności są dość przykre. Dotychczasowy wiceprezes, niejaki Piotr Tomasik z Jagiellonii, cwanie wymiksował się z obowiązków wykorzystując korzystny zbieg okoliczności. Była 87. minuta piątkowego spotkania pomiędzy Ruchem Chorzów a Jagiellonią Białystok. Gospodarze grający w „10”, wynik dawno rozstrzygnięty i nagle – trach, kolejny rzut karny dla Jagi. Nie mógł podejść do niego Taras Romanczuk, który zamienił na bramkę pierwszą jedenastkę, bo od kilku minut nie przebywał już na murawie. I tę chwilę, w której zawodnicy rozglądali się wokół siebie, szukając nowego wykonawcy, wykorzystał Tomasik. No i pokonał Skabę, oficjalnie zrzekając się członkostwa.

To już kolejny taki przypadek w tym sezonie, ale wcześniejszy wynikał w większej mierze z przypadku. Klub opuścił też Daniel Łukasik, który w swoim 68. występie w Ekstraklasie pokonał bramkarza Wisły (nie wypadało spartolić takiej akcji).

Ale skoro przetrwał on odejście Łatki, to i z tym poradzi. W tej chwili ścisłe kierownictwo wygląda tak:

Prezes: Adam Pazio – 81 spotkań bez gola (Polonia Warszawa/Lechia Gdańsk/Podbeskidzie Bielsko- Biała)

Wice: Alan Uryga – 67 (Wisła Kraków)

Paweł Widanow – 63 (Zagłębie Lubin/Górnik Zabrze)
Adam Deja – 63 (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Maciej Wilusz – 52 (GKS Bełchatów/Lech Poznań/Korona Kielce)

Sreten Sretenović – 51 (Zagłębie Lubin/Cracovia)

Łukasz Sierpina – 47 (Korona Kielce)

A do drzwi już pukają kolejni. Dużą karierę może tu zrobić chociażby Marcin Cebula, który ma dopiero 20 lat, a już udało mu się 38 razy uniknąć wbicia piłki do bramki. Panowie, wiedzcie się, że my zawsze – cokolwiek będzie się działo – zamierzamy was wspierać w waszym dążeniu do odmienności.

A dla dezertera Tomasika mamy złą wiadomość. Zaistnieć w gronie piłkarzy, którym ledwie raz powinęła się noga nie będzie łatwo. Marek Szyndrowski też ma tylko jednego gola, ale już 176 występów w Ekstraklasie, a Mariusz Pawelec aż 239! Teraz już nie ma odwrotu, trzeba ładować dalej.

Fot. FotoPyK 

KOMENTARZE (0)