Zwolniło się miejsce w Lidze Mistrzów. Czy skorzysta na tym polski klub?

AbsurDB

Autor:AbsurDB

16 kwietnia 2026, 15:49 • 7 min czytania 2

Reklama
Zwolniło się miejsce w Lidze Mistrzów. Czy skorzysta na tym polski klub?

To już właściwie pewne. Zdobywca Ligi Mistrzów 2025/26 zakwalifikuje się do kolejnej edycji ze swojej ligi krajowej. Oznacza to, że w elitarnych rozgrywkach zwolni się dodatkowe miejsce. Kto je zajmie? Czy może na nie liczyć mistrz Polski? Sprawdziliśmy, jak to wygląda z polskiej perspektywy.

Reklama

Liga Mistrzów. Zwycięzca zwolni miejsce w rozgrywkach. Kto na tym skorzysta?

W grze o najważniejsze europejskie trofeum klubowe pozostały już tylko cztery kluby z czterech różnych krajów. Oto jak wygląda ich sytuacja w krajowych rozgrywkach:

  • PSG – 1. miejsce w Ligue 1, trzy drużyny  z Francji zagrają w Lidze Mistrzów 2026/27, PSG ma jedenaście punktów przewagi nad czwartą Marsylią i mecz zaległy. Na 99,99% zajmie miejsce w czołowej trójce.
  • Bayern – 1. miejsce w Bundeslidze, cztery drużyny z Niemiec zagrają w Lidze Mistrzów 2026/27 (a możliwe, że pięć), Bayern ma 24 punkty przewagi nad piątym Bayerem i nie jest możliwe, by nie zajął miejsca w czołowej dwójce.
  • Arsenal – 1. miejsce w Premier League, pięć drużyn z Anglii zagra w Lidze Mistrzów 2026/27, Arsenal ma 22 punkty przewagi nad szóstą Chelsea i nie jest możliwe, by nie zajął miejsca w pierwszej piątce.
  • Atletico – 4. miejsce w La Liga, cztery drużyny z Hiszpanii zagrają w Lidze Mistrzów 2026/27 (a możliwe, że pięć), Atletico ma 11 punktów przewagi nad piątym Betisem i ma ponad 99% szans na miejsce w pierwszej czwórce.

To zatem jasne, że tegoroczny zwycięzca zapewni sobie miejsce w kolejnej edycji zarówno jako obrońca tytułu, jak i ze względu na miejsce w tabeli ligowej. Kiedyś w takiej sytuacji korzystał zespół z kolejnego kraju w rankingu UEFA. Od kilku lat obowiązuje inna zasada. Do Ligi Mistrzów wchodzi wówczas ten mistrz kraju z eliminacji, który ma najlepszy współczynnik klubowy. Co ciekawe, może to być nawet drużyna przewidziana wcześniej do startu od pierwszej rundy. Wcale nie wybieramy wyłącznie spośród tych, którzy zaczynają od dalszych faz.

Ze względu na wykluczenie Rosji w przyszłym sezonie, o ironio, mistrz Ukrainy zostanie przeniesiony z pierwszej do drugiej rundy.

Reklama

W zeszłym roku szczęściarzem, który skorzystał na triumfie PSG był Olympiakos. Dziś liderem listy oczekujących jest Bodo/Glimt (64 punkty). Tyle że liga norweska już się skończyła, a klub z dalekiej północy zajął w niej drugie miejsce. Co prawda wystartuje w eliminacjach Ligi Mistrzów (między innymi z wicemistrzem Polski), ale nie może w kolejce do fazy ligowej „przeskoczyć” zespołu, który zajął wyższe miejsce w lidze, a jest nim Viking, którego ranking klubowy jest bardzo niski.

Jak działa Fokus – firma, która stoi za sukcesami Bodo/Glimt i Viking FK?

Kto zagra w Lidze Mistrzów? O wolne miejsce walczą Olympiakos, Rangers i Szachtar

Drugi w kolejce ponownie jest Olympiakos (62,25 punktu), jednak zajmuje dopiero trzecie miejsce w lidze, a do fazy ligowej wskoczy tylko, jeśli wywalczy mistrzostwo, na które ma około 45% szans.

A więc może skorzystają Glasgow Rangers (59,250 punktu)? Jednak także oni nie są obecnie liderami. Tracą punkt do Hearts i mają około 52% szans na tytuł. Na ich potknięcie liczy Szachtar Donieck (54,750 punktu), który – jak na złość – również nie prowadzi w lidze. Wyprzedza go sensacyjnie ŁNZ Czerkasy. Górnicy mają jednak ponad 90% szans na mistrzostwo. W dodatku ukraiński klub, jako jedyny z dotąd wymienionych, wciąż jeszcze punktuje w Lidze Konferencji. Gdyby ją wygrał, może wyprzedzić Szkotów i Greków.

Reklama

Tuż za Szachtarem jest FC Kopenhaga (54,375 punktu), która jednak nie zagra w eliminacjach, bo znajduje się w… grupie spadkowej ligi duńskiej. Za nią plasuje się Ferencvaros (51,25 punktu), który dzięki wygranej w zaległym meczu z Puskas Akademią zrównał się w końcu punktami z sensacyjnym liderem – Gyor. Gdyby zatem wszystkie rozgrywki zakończyły się dziś, to węgierski klub wszedłby prosto do Ligi Mistrzów, choć jego kraj sklasyfikowany jest o dziewięć miejsc niżej od Ekstraklasy!

Na dziś Ferencvaros jest w Lidze Mistrzów

Ranking UEFA. Dlaczego warto dbać o ranking klubowy?

Pokazuje to, jak bardzo warto dbać o ranking klubowy. Fradi w 2021 odpadli w ostatniej rundzie walki o Ligę Mistrzów, po czym zajęli ostatnie miejsce w trudnej grupie Ligi Europy. Rok później spisali się znacznie lepiej, wygrywając swoją grupę. W kolejnym sezonie dotarli do baraży o 1/8 finału Ligi Konferencji, a rok później odpadli na tym samym etapie z Viktorią Pilzno, ale w Lidze Europy. W obecnym sezonie dotarli o rundę dalej, odpadając z Bragą.

Reklama

Odpadając notorycznie w eliminacjach Ligi Mistrzów, najczęściej z dobrze nam znanym Karabachem, nie wygrywając żadnego meczu w 1/8 finału europejskiego pucharu, nabili, głównie w Lidze Europy, ranking tak, że dziś mogą marzyć o otrzymaniu bezpośredniego miejsca w fazie ligowej! To dla nich znacznie realniejszy scenariusz niż walka o czołową dziesiątkę w rankingu ligowym. Szczególnie że za wyniki różnych innych węgierskich wynalazków Ferencvaros nie odpowiada.

Może to być pewna nauka dla polskich klubów. Czasem lepsze efekty daje dbanie o swój ranking zamiast liczenia na pracę innych drużyn Ekstraklasy. Chociaż nasza liga jest bezdyskusyjnie silniejsza i bardziej wyrównana, więc mamy większe szanse osiągnąć coś wspólną pracą.

Jeśli wszyscy inni zawiodą, skorzysta Crvena Zvezda

Jeśli Ferencvaros nie utrzyma prowadzenia, to następne w kolejce jest Midtjylland (48,25 punktu), które jednak traci aż pięć punktów do lidera tabeli ligowej i ma 38% szans na tytuł. Następny jest PAOK (48,250 punktu), ale także on dużo traci do AEK-u i ma tylko 13% szans na mistrzostwo. Za nim jest Crvena Zvezda (46,5 punktu) i choć wyprzedza ją w Europie dziewięć innych ekip, to dopiero Serbowie są tym klubem, który w swojej lidze spisuje się tak, jak na to przystało.

Zvezda ma bowiem aż trzynaście punktów przewagi nad Vojvodiną i raczej nic już jej tytułu nie odbierze.

Reklama

Jak na tym tle wypadają polskie kluby? Legia ma współczynnik 32,5 i przed sezonem wydawało się, że będzie najbliżej ewentualnego wskoczenia bocznymi drzwiami (choć wciąż było to baaardzo mało prawdopodobne). Tyle że zawaliła sezon. Lech z rankingiem 27,25, a tym bardziej Jagiellonia i Raków z dorobkiem o pięć oczek niższym nie mają na to żadnych szans. Nawet gdyby potknęła się Crvena Zvezda, w kolejce przed Lechem jest kilkanaście drużyn z lepszym współczynnikiem i żaden nie mógłby zdobyć mistrzostwa, aby nasz zespół skorzystał.

Żeby nasz klub liczył się w tej klasyfikacji, musiałby przez pięć sezonów z rzędu zaliczać taki występ, jak w tym roku Raków i Lech, a więc 1/8 finału Ligi Konferencji. A i to mogłoby nie wystarczyć. W dodatku po wszystkim trzeba jeszcze zdobyć mistrzostwo kraju, a z tym różnie bywa wśród naszych klubów punktujących w Europie.

Kto będzie nas reprezentował w eliminacjach Ligi Mistrzów

Reklama

Polski klub w Lidze Mistrzów? Jeśli nie faza ligowa, to może chociaż przesunięcie?

Jeżeli miejsce w Lidze Mistrzów otrzyma Szachtar, Ferencvaros, Midtjylland lub Crvena Zvezda, to mistrz Polski będzie startował zgodnie z planem od drugiej rundy. Przesunięcia nastąpią wówczas wśród uczestników pierwszej rundy.

Natomiast gdyby szczęśliwcem był Olympiakos lub PAOK, albo Rangersi, to zespół z najlepszym współczynnikiem z drugiej rundy przeskoczy aż do fazy play-off, a więc ominie dwa etapy. Czy może to być zwycięzca Ekstraklasy? Niestety, problemem jest tu Crvena Zvzeda. Jeśli sama otrzyma miejsce w fazie ligowej, to skorzystają na tym zespoły z pierwszej rundy, bo mistrz Serbii wraz z mistrzem Polski przewidziany był do startu od drugiego etapu.

Jeżeli Zvezda sama nie wskoczy do Ligi Mistrzów, to w miejsce mistrza Grecji lub Szkocji właśnie ona wystartuje od razu w rundzie play-off. W każdym razie – mistrz Polski nie skorzysta.

A przynajmniej nie bezpośrednio, bo zniknięcie zespołów z wysokimi współczynnikami z eliminacji może ułatwić nam rozstawienie. Jeśli tytuł zdobędzie Lech, Jagiellonia, Raków, lub teoretycznie Legia – będą rozstawione w drugiej rundzie eliminacji w przeciwieństwie do Zagłębia, Górnika, Wisły, GKS-u czy Motoru, choć przy obecnym stanie tabeli można by tu wymienić całą ligę.

Reklama

Lech mógłby być rozstawiony w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów

W trzeciej rundzie Lech będzie rozstawiony prawie na pewno, a szansę miałyby też Raków i Jagiellonia. Wszystkie te niespodziewane rozwiązania w innych ligach, o których wyżej pisałem, powodują, że zaczyna zarysowywać się cień szansy na to, że Kolejorz byłby rozstawiony nawet w ostatniej rundzie walki o Ligę Mistrzów.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze dość skomplikowana sytuacja związana z miejscem przewidzianym dla zdobywcy Ligi Europy. Jeśli zakwalifikuje się on do fazy ligowej Ligi Mistrzów także ze swojej ligi krajowej, co jest całkiem możliwe w przypadku Aston Villi i Porto, jego miejsce także zajmie klub z eliminacji z najwyższym współczynnikiem. Tym razem jednak będą brani pod uwagę uczestnicy obu ścieżek, a nie tylko mistrzowie krajów.

Z miejsca tego z całą pewnością skorzystałby zatem wicemistrz ligi portugalskiej – ktokolwiek nim będzie. Zarówno Porto, jak i Benfica i Sporting mają bowiem współczynnik klubowy na poziomie powyżej 80 punktów, a zatem nieosiągalny dla pozostałych kandydatów. Spowodowałoby to dalsze przesunięcia w ścieżce niemistrzowskiej, które jednak nie dotkną bezpośrednio wicemistrza Polski, a jedynie ewentualnie zmniejszą liczbę trudnych rywali, z którymi musiałby się zmierzyć.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

 

Reklama

Fot. Newspix.pl

2 komentarze
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
La Liga

Wielkie Atletico powraca! Tak chłopcy Simeone piszą historię

AbsurDB
2
Wielkie Atletico powraca! Tak chłopcy Simeone piszą historię