Wielkie Atletico powraca! Tak chłopcy Simeone piszą historię

AbsurDB

Autor:AbsurDB

16 kwietnia 2026, 13:54 • 7 min czytania 2

Reklama
Wielkie Atletico powraca! Tak chłopcy Simeone piszą historię

Dosyć z tym Realem i Barceloną! Atletico Madryt okazało się być jedyną hiszpańską drużyną w półfinale rozgrywek o Puchar Mistrzów. Ostatni raz takie zdarzenie miało miejsce ponad pół wieku temu. Poprzednio Colchoneros zaszli najdalej spośród wszystkich klubów z tego kraju w 1997 roku. Wtedy był to jednak „tylko” ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Tamtą i obecną drużynę łączy osoba Diego Simeone. Ale też to, że ekipa prezesa Jesusa Gila była nie mniej szalona niż ta obecna.

Reklama

Atletico jedynym klubem hiszpańskim, który pozostał w walce o Puchar Mistrzów

W końcówce XX wieku prezesem Atletico był Jesus Gil. Można o nim napisać książkę. Dziesięć lat temu Leszek Milewski stworzył o nim świetny tekst. Kilka cytatów z Jesusa Gila:

  • „Do wszystkich tych, którzy szczekają: pieprzyć was. Jestem bogaty i mam Atletico.”
  • „Powinni wracać z Wysp Kanaryjskich wpław.”; „Mam nadzieję, że samolot z piłkarzami spadnie i zabije ich wszystkich.” – o piłkarzach po porażce z Las Palmas
  • „Jest tu tak mile widziany jak pirania w kiblu.” – o gwieździe Realu
  • „Piłkarze? Mój największy błąd, to że traktowałem ich jak ludzi. Moje konie są inteligentniejsze.”
  • „Moi idole to generał Franco i Che Guevara.”
  • „Ci, którzy nie mają synów ćpunów, mają córki stojące na rogach ulic.” – o kibicach Atletico, gdy grozili bojkotem
  • „Nazywam się Jesus Gil, nie Jezus Chrystus.” – po degradacji klubu

 

Jego firma zbudowała budynek, który zawalił się, bo wzniesiono go wbrew wszelkim przepisom. Dostał wyrok pięciu lat więzienia. Zlikwidował drużynę młodzieżową Atletico, której gwiazdą był Raul. Musiał przejść do Realu. Pobił prezesa konkurencyjnej Composteli.

Ostatecznie klub musiał być przejęty przez syndyka, który znalazł między innymi rachunki na 800 tysięcy dolarów za damską bieliznę. W 2000 roku Atletico spadło z ligi, a cztery lata później Jesus Gil zmarł.

Reklama

Prezes Gil (źródło: Facebook: Colgadosporelfutbol)

24 goździki

Wcześniej jednak jego drużyna dokonała czegoś, co nigdy wcześniej się nie wydarzyło, a i pewnie już się nie powtórzy. Zdobyła w Hiszpanii dublet. Przełamać w jednym sezonie hegemonię zarówno Realu, jak i Barcelony to chyba wyczyn trudniejszy do osiągnięcia niż czternaście mistrzostw Bułgarii z rzędu zaliczone przez Łudogorca.

W 1995 Gil pozbył się z klubu między innymi Romana Koseckiego. W ich miejsce przybyli gracze z klubów bardzo przeciętnych. Na przykład Molina i Santi z Albacete, Milinko Pantić z Panioniosu. Dołączył też dotknięty kontuzjami Bułgar Ljubosław Penew.

Reklama

W poprzednich dwóch sezonach zespół zajął czternaste i dwunaste miejsce. Punkt mniej miał zespół, który spadł do Segunda Division. Wyglądało na to, że utrzymanie to szczyt marzeń.

W styczniu 1996 roku przed meczem z Bilbao narodziła się nowa tradycja, trwająca do dziś. Margarita Luengo wzięła wówczas cztery goździki z baru, mówiąc, że Atletico wygra dziś strzelając cztery gole, a ona po każdym rzuci kwiat na murawę. Tak też się stało. Na jednym z kolejnych meczów Pantić potknął się o leżący w narożniku bukiet i wyrzucił go w trybuny. Następnym razem Margarita zostawiła liścik pisząc, że kwiaty są dla niego. Od tego czasu zestaw 24 goździków spoczywa w tym samym narożniku kiedyś Estadio Vicente Calderon, a dziś Metropolitano.

Gdy rok temu Jeremie Frimpong, ciesząc się z gola, kopnął bukiet, o mało nie został zlinczowany i musiał później wystosować specjalne przeprosiny w mediach:

Reklama

 

Historyczny dublet

Tymczasem w sezonie 1995/96 Molina bronił świetnie. Wpuścił o dziewiętnaście goli mniej od Buyo i Canizaresa, bramkarzy Realu, który nie zakwalifikował się nawet do europejskich pucharów. Co najmniej dziesięć goli strzelili Kiko, Pantić, Penew i niejaki Diego Simeone, który łączy oba przypadki, w których Atletico było tym hiszpańskim klubem, który doszedł najdalej w Lidze Mistrzów. Dziś jako trener. W 1997 roku jako zawodnik.

Rojiblancos wygrali ligę, awansowali do Ligi Mistrzów, a do tego zdobyli Puchar Króla pokonując po dogrywce Barcelonę. Dublet w Hiszpanii do tamtego momentu był rzadkością. Najczęściej – pięć razy wywalczył go… Athletic Bilbao, ale tylko raz po latach pięćdziesiątych. Cztery razy Real, który do dziś nie poprawił tego wyniku, a trzykrotnie Duma Katalonii, która do dziś dołożyła jeszcze sześć dubletów.

Reklama

W kolejnym roku Atletico grało radosny futbol. Bramkę w lidze strzeliło aż szesnastu różnych zawodników. Dla porównania – dla mistrzowskiego wtedy Realu trafiało tylko ośmiu, a ten miał wtedy Davora Sukera, Raula i Predraga Mijatovicia.

Aż trzech graczy Colchoneros zaliczyło wtedy po kilkanaście goli. Byli to Kiko, Jose Luis Caminero i Juan Esnaider.

Ten ostatni wsławił się tym, że w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Ajaxem nie dość, że nie wykorzystał karnego, to jeszcze biegnąc do dobitki brutalnie wszedł wyprostowanymi nogami w Richarda Witschge. Miał szczęście, że dostał tylko żółtą kartkę. Trener Radomir Antić zdjął go później z boiska, w reakcji na co Argentyńczyk zwyzywał trenera. Następnego dnia prezes Jesus Gil wystawił napastnika na listę transferową.

Esnaider misses penalty

Reklama

 

Gol Citki z połowy

Pozostali strzelcy Atletico sprzed trzydziestu lat także są godni zapamiętania. Caminero został później skazany za udział w handlu narkotykami. Kiko nigdy nie zapomną Polacy z Wojciechem Kowalczykiem na czele, bo strzelił nam dwa decydujące gole w olimpijskim finale w Barcelonie.

Przed meczem z Ajaxem Jesus Gil zasłynął jeszcze raz, mówiąc:

„Czarni piłkarze w Ajaxie… Wyglądało to jak w Kongo, z całym szacunkiem. Patrzyłeś na jedną stronę i rozgrzewało się czterech czarnoskórych piłkarzy, patrzyłeś na drugą i było ich pięciu, a na boisku kolejnych trzech. Czarni piłkarze wychodzili zewsząd, niczym maszyna do robienia churros. I niech będzie jasne, że nie jestem rasistą”

Reklama

Musiał potem przepraszać komiczną łamaną angielszczyzną:

Żeby jednak do ćwierćfinału najważniejszych klubowych rozgrywek w ogóle dotrzeć, Atletico musiało poradzić sobie z Widzewem! Marek Citko postanowił wówczas pokazać, że Molina ma swoje słabe strony:

Reklama

Najlepsi Hiszpanie w Lidze Mistrzów? Real, Barcelona, a czasem Valencia lub Deportivo

W ćwierćfinale z Ajaxem Rojiblancos polegli, ale byli jedyną hiszpańską drużyną na tym etapie. Gwoli ścisłości trzeba przyznać, że byli w ogóle jedynym klubem z tego kraju w tamtej edycji Ligi Mistrzów. Był to ostatni sezon prawdziwych rozgrywek, w których wystąpić mogła tylko najlepsza drużyna z każdego kraju oraz obrońca trofeum.

Był to do teraz ostatni przypadek, gdy Atletico samodzielnie było tym klubem z Hiszpanii, który doszedł najdalej w Lidze Mistrzów. W tym roku ma to miejsce ponownie, tym razem w fazie półfinału!

Od tego czasu najdalej docierał:

Reklama
  • Real w latach 1998-2000, 2002, 2003, 2014, 2016-2018, 2021-24
  • Barcelona w latach 2006, 2008-2011, 2015, 2019 i 2025
  • Valencia w 2001 i 2007
  • Deportivo w 2004
  • oraz wspólnie Real i Barcelona w 2005 (oba kluby odpadły w 1/8 finału) oraz w latach 2012-2013 (w półfinałach)

W 2020 roku żaden klub nie awansował dalej niż Atletico, które odpadło w ćwierćfinale, ale na tym samym etapie odpadła wtedy Barcelona. Samodzielnie Colchoneros są obecnie reprezentantem Hiszpanii, który dotarł najdalej po raz pierwszy od pamiętnego 1997 roku.

Legendarne Atletico z sezonu 1996/97 – w środku Diego Simeone (źródło: https://www.bdfutbol.com/en/t/t1996-977.html)

Wygrali z Legią

Atleti zaszło też najdalej spośród hiszpańskich drużyn w Pucharze Mistrzów w 1971, w 1974 (gdy doszło do finału) oraz w 1977 roku. Oczywiście za każdym razem po tym, jak zostało mistrzem kraju.

Reklama

Miało też możliwość zagrania w Pucharze Mistrzów po zajęciu drugiego miejsca, po tym jak Real wygrał zarówno ligę, jak i najważniejsze europejskie rozgrywki w 1958 roku. W półfinale okazało się wtedy gorsze właśnie od Królewskich.

W 1967 roku obrońca Pucharu Mistrzów  – Real – zaszedł dalej od Atletico, które rok wcześniej wygrało La Ligę.

Jedynym hiszpańskim klubem w półfinale rozgrywek o najważniejsze trofeum klubowe Europy Rojiblancos byli tylko dwa razy. W 1971 roku po wyeliminowaniu Legii Warszawa oraz w 1974 roku, gdy dotarli do finału i w dopiero w jego powtórce lepszy okazał się Bayern.

Zatem po raz pierwszy od ponad pięćdziesięciu lat Atletico jest jedynym hiszpańskim zespołem wśród najlepszych czterech drużyn kontynentu! To tym cenniejszy sukces, że chyba każdy zgodzi się z tym, że klub… nie jest obecnie najmocniejszą drużyną swojego kraju. Pokazuje to tabela ligowa, w której Colchoneros tracą trzynaście punktów do Królewskich i aż dwadzieścia dwa do Barcelony.

Reklama

Czy okażą się mimo tego najlepsi w Europie?

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

 

Fot. Newspix.pl, BDFutbol, Facebook

2 komentarze
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Mistrzów

Zwolniło się miejsce w Lidze Mistrzów. Czy skorzysta na tym polski klub?

AbsurDB
0
Zwolniło się miejsce w Lidze Mistrzów. Czy skorzysta na tym polski klub?

La Liga

Reklama