Zmiennicy przerwali złą passę Jagi. Sędzia znów się nie popisał?

Kacper Korpak

25 października 2026, 17:14 • 5 min czytania 5

Reklama
Zmiennicy przerwali złą passę Jagi. Sędzia znów się nie popisał?

Długo czekali na przerwanie złej passy, ale w końcu się udało. Jagiellonia Białystok wreszcie odniosła zwycięstwo, które głównie zawdzięczać może świetnej dyspozycji zmienników. Ousmane Sow i Kajetan Szmyt zdecydowanie wznieśli poziom gry drużyny z Podlasia na wyższy level. Dużo znów będzie się mówić i tak o arbitrach, którzy podjęli dość kontrowersyjną decyzję. Ciężko jednak stwierdzić, czy Jaga wróciła na odpowiednią ścieżkę, bo mimo, że Wisła Płock nie stworzyła sobie zbyt wielu sytuacji, nie można określić, że podopieczni Adama Majewskiego byli w tym starciu znacznie gorsi.

Reklama

Zaskakujący debiutant

Szokujące informacje kibice Jagiellonii otrzymali już podczas sprawdzania składów. Trener Siemieniec postanowił mocno namieszać w jedenastce swojej ekipy i w porównaniu do meczu z Anderlechtem wpuścił na murawę osiem nowych nazwisk. Największym zaskoczeniem była obsada bramki. Między słupkami drużyny z Podlasia stanął nie Sławomir Abramowicz, a Michał Perchel. 19-latek w poprzednim sezonie reprezentował barwy Puszczy Niepołomice, a Jaga sięgnęła po niego jako zabezpieczenie bramki ze względu na odejście Miłosza Piekutowskiego. Dla Perchela nie był to jednak debiut w Ekstraklasie. W sezonie spadkowym Żubrów zdołał wystąpić w czterech spotkaniach. Nie były to udane występy młodego Polaka. W jednym ze starć zdołał nawet „przyjąć szósteczkę” od GieKSy.

Zmiany w Jadze wynikały jednak przede wszystkim z grania co trzy dni. Kontuzje nie trapią ekipy Białostoczan. Jedynie z urazem boryka się Norbert Wojtuszek. Chociaż biorąc pod uwagę dyspozycję Rodrigo Conceicao w meczu z Belgami, słowo „jedynie” wcale nie musi być takie adekwatne.

Reklama

Inna sytuacja panowała w Wiśle Płock. Trener Majewski nie mógł skorzystać z m.in. Daniego Pacheco i Adama Radwańskiego, którzy stanowili o sile środka pola Nafciarzy. W Płocku panowały jednak pozytywne nastroje. Pięć ostatnich ligowych potyczek to bowiem trzy zwycięstwa, remis z rozpędzoną Pogonią Szczecin i wpadka z Wieczystą Kraków. W Białymstoku marzyliby o jednej takiej ligowej wpadce. Ekipa trenera Siemieńca w czterech ostatnich starciach dostała bowiem czterokrotnie w łeb. Trzy razy od rywali i raz od sędziów, którzy niewątpliwie wpłynęli na wynik meczu z Górnikiem Zabrze.

Z pierwszej połowy zapamiętamy głównie… oprawę

Piąta porażka z rzędu to byłby już prawdziwy kryzys. Jaga zaraz zamiast patrzeć na przód, zacznie obawiać się oddechu ze strony Rakowa. Przed sezonem nie brzmiałoby to negatywnie, ale znając realia dzisiejszej tabeli, stwierdzenie to wywołuje płacz wśród najmłodszych kibiców z Podlasia.

Nie oszukujmy się, pierwsza połowa nie należała do piłkarskich widowisk zapierających dech w piersiach. Co prawda intensywność znajdowała się na naprawdę wysokim poziomie, ale nie przekładało się to na dogodne okazje strzeleckie. Najgroźniejszą akcją była ta Jagi po fatalnym błędzie defensywy Wisły. Można rzec, że Nafciarze za bardzo naoglądali się wyprowadzania piłki przez Jagiellonię w Europie. Afonso Silva zagrał wprost pod nogi Sergio Lozano. Miał jednak szczęście, że Hiszpan nieczysto trafił w futbolówkę.

Z drugiej strony największe zagrożenie stwarzał Samuel Akere. Były zawodnik Widzewa chciał nękać obronę drużyny z Podlasia, ale gdy po niezłym minięciu rywala chciał znaleźć opcję do podania, widział tylko żółto-czerwone koszulki. Po nieuniknionej stracie piłki mógł przynajmniej podziwiać oprawę kibiców z Białegostoku przygotowaną na cześć Tarasa Romanczuka.

Reklama

Zmiennicy przerwali złą passę Jagi. Sędzia znów postacią pierwszoplanową

Druga połowa rozpoczęła się w zasadzie w 60. minucie. Wtedy to Adrian Siemieniec kazał swoim asystentom wprowadzić na murawę Kajetana Szmyta i Ousmane Sowa. Boisko opuścili Cirković i Agbonifo. Co ciekawe ten drugi mógł się nawet podobać. Wciąż był jeźdźcem bez głowy, ale w zasadzie jako jedyny próbował napędzać ataki swojej ekipy. Cirković natomiast wcale nie przypomina grajka, którym zachwycaliśmy się w czasach Lechii Gdańsk, a przecież nie mówimy o czasach odległych, bo w Trójmieście Serb grał jeszcze w tamtym sezonie.

W każdym razie nowi skrzydłowi rozruszali znacznie defensywę Wisły Płock. Sow był nawet bliski zanotowania asysty, ale Jesus Imaz po jego zagraniu zachował się jak junior, a nie gracz klubu 100 w Ekstraklasie. Co ciekawe, gdyby Hiszpan trafił w tym meczu, zanotowałby setne trafienie w Ekstraklasie w barwach Jagiellonii.

Do konkretów przeszliśmy na kwadrans przed końcem. W 77. minucie w rękę trafiony został Jurica Prsir. Chorwat do tej pory grał naprawdę dobrze, ale rączki schować zapomniał. Na jego szczęście w formie byli arbitrzy VAR, którzy postanowili odwołać karnego. Piłka była spodziewana, powtórki pokazane w telewizji wskazują, że kontakt z ręką był jak byk. Karnego nie było. Czasem zastanawiamy się o co w tym wszystkim chodzi, a przecież piłki nie oglądamy od wczoraj. Jagiellonia dzięki tej decyzji została mocno podrażniona.

Reklama


Szybką akcję tuż po interwencji sędziowskiej zaprezentowali nam Szmyt i Sow. Polak po akcji z lewego skrzydła idealnie obsłużył swojego kolegę, który musiał trafić do siatki. Musiał i trafił, a Jaga mogła cieszyć się z trzech punktów. Czyli z czegoś, czego w Białymstoku w lidze nie widzieli od początku września.

Wisła Płock po golu była nieco bardziej aktywna, ale nic to nie zmieniło. Wystarczyło chwilę pospać, a Jaga wykorzystała błędy rywala. W końcu zespół z Białegostoku jest zespołem regularnie grającym w Europie i nawet mimo słabego okresu, pewnych rzeczy nie zapomina.

Reklama

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Ousmane Sow
6
Perchel
5
Montoia
5
Stojinović
5
Konstantopoulos
6
Conceicao
3
Lozano
5
Romanczuk
3
Cirkovic
3
Imaz
5
Agbonifo
5
Prelec

Zmiany:

icon-swap
K. Szmyt
6
Aleksandar Cirkovic
1
icon-swap
Ousmane Sow
6
Jeremy Agbonifo
1
+
icon-swap
Anders Klynge
5
Jesus Imaz
icon-swap
Dimitris Rallis
Nik Prelec
icon-swap
Eryk Kozlowski
Sergio Lozano

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

5 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama