Zieliński: Ten mecz to moja porażka. Trzeba pokłonić się Górnikowi

Marcin Długosz

15 września 2026, 23:37 • 2 min czytania 1

Reklama
Zieliński: Ten mecz to moja porażka. Trzeba pokłonić się Górnikowi

Dla mnie jako trenera to jest porażka. Biorę to na klatę i na swoje barki. Inne były zamiary, ale wyszło jak wyszło. Mogę posypać głowę popiołem, ale tego już nie zmienię. Trzeba się po prostu pokłonić Górnikowi, ale ten mecz to moja porażka – powiedział trener Korony Kielce, Jacek Zieliński, po porażce jego drużyny 0:2 w spotkaniu, w którym Kielczanie nie oddali nawet jednego celnego strzału.

Reklama

Jacek Zieliński: Górnik nas zneutralizował

Szkoleniowiec kieleckiej drużyny docenił klasę Zabrzan. – Przegraliśmy z liderem, ale nieprzypadkowym. To dobry, klasowy zespół. Znakomicie zagrali w defensywie, zneutralizowali nasze atuty, nie dopuszczali nas do sytuacji, ani nawet za bardzo w pole karne. Mądrze, umiejętnie kontrolowali ten mecz. Nic nie uzyskaliśmy z większego posiadania piłki – przedstawił swoją wersję zdarzeń Zieliński.

I dodał: – Zderzyliśmy się z zespołem mocnym w defensywie i mającym silne kontry. Szybkość Chłania i umiejętności Federico są nie do przecenienia. Ale wierzę, że ten mecz da nam też dużo pozytywnych wskazówek.

Dlaczego Korona wyglądała w ataku tak słabo? – Za mało szukaliśmy gry bokami. Dużo było piłek do boku, to prawda, ale mało zagrożenia, wejść w szesnastkę, dojść do linii. Nastawialiśmy się na to, ale Górnik nas zneutralizował – odparł Zieliński.

– Mówiłem zawodnikom, że to dla nas sprawdzian. Niestety go oblaliśmy. My cały czas jesteśmy w trakcie budowy drużyny. Ci zawodnicy, którzy ostatnio do nas dołączyli, wskoczyli do gry po dwóch-trzech treningach. Mam nadzieję, że za kilka tygodni będzie to wyglądało lepiej. Problemy wynikają ze zgrania i wejścia niektórych piłkarzy do drużyny z marszu – zaznaczył trener Korony.

Reklama

Przed przerwą reprezentacyjną Kielczan czeka jeszcze domowy mecz z Rakowem Częstochowa, który po fatalnym początku sezonu przyjedzie do Świętokrzyskiego z nożem na gardle.

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama