Mimo że w Warszawie większej furory nie zrobił, to na zawsze będzie mu pamiętane, że to on stał za awansem Legii do Ligi Mistrzów. Niedługo po tym sukcesie pożegnał się z posadą i od tego czasu pracował w jeszcze kilku klubach, a ostatnio wrócił do miejsca, gdzie zdecydowanie najlepiej się czuł. Teraz po blisko pół roku bezrobocia dostał posadę w dość wyjątkowym zespole beniaminka tureckiej ekstraklasy.
Besnik Hasi został ogłoszony nowym trenerem Amedsporu, który w przyszłym sezonie po raz pierwszy w historii wystąpi w tureckiej najwyższej klasie rozgrywkowej. Budzi on spore emocje głównie ze względu na to, że jest zespołem mniejszości kurdyjskiej, która raczej nie wzbudza zbytniej sympatii w kraju.
Hoş geldin Besnik Hasi!
Kulübümüz, tecrübeli Teknik Direktör Besnik Hasi ile 2026/2027 ve 2027/2028 sezonlarını kapsayan anlaşma sağlamıştır. Teknik Direktörümüz Besnik Hasi’ye Amedspor ailesine hoş geldin diyor, görevinde başarılar diliyoruz.
Kulûba me, bi Dîrektorê Teknîkî yê xwedî tecrûbe Besnik Hasi re, ji bo serdemên 2026/2027 û 2027/2028’an peyman girê da. Em xêrhatina Dîrektorê xwe yê Teknîkî Besnik Hasi dikin û serkeftinê jê re dixwazin.
— Amedspor (@amedskofficial) June 10, 2026
Były trener Legii ma nową pracę. Poprowadzi tureckiego beniaminka
Besnik Hasi trener Legii został przed startem sezonu 2016/17. Po pokonaniu w eliminacjach Ligi Mistrzów Zrinjskiego Mostar, Trenczyna oraz Dundalk wprowadził Wojskowych do Ligi Mistrzów. Zdążył poprowadzić zespół tylko w jednym spotkaniu fazy grupowej – tym przegranym 0:6 z Borussią Dortmund przy Łazienkowskiej. Stołeczny zespół zostawił na siódmym miejscu w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem dziewięciu punktów po dziewięciu kolejkach. Wcześniej przegrał jeszcze w Superpucharze z Lechem.
Od tego czasu pracował jeszcze w Olympiakosie Pireus, Al-Raed, Al-Ahli, Mechelem oraz Anderlechcie. Można powiedzieć, że wrócił tam, gdzie stawiał pierwsze kroki w karierze trenerskiej. W Brukseli zaczynał jako szkoleniowiec drużyn młodzieżowych, później jako asystent w pierwszym zespole – choćby blisko 100 meczów przy Johnie van den Bromie – a później to on przez ponad dwa lata był głównym odpowiedzialnym za wyniki. Zdobył w tym czasie mistrzostwo oraz Puchar Belgii.
W drugiej kadencji w stolicy kraju z Beneluksu Albańczykowi tak dobrze się nie powiodło i po niespełna roku pożegnał się z posadą. Zbyt długo jednak na bezrobociu nie pozostał, bowiem teraz przejął stary w Amedsporze, który szykuje się do pierwszego w historii sezonu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Turcji.
Wśród mniejszości kurdyjskiej, której liczbę na terenie Turcji szacuje się na około 10 milionów ludzi, po wywalczonym awansie zapanował prawdziwy szał radości. I to nie tylko w mieście Diyarbakir, gdzie swoją siedzibę ma beniaminek Super Lig, ale też w innych miejscach, w których obecni są Kurdowie.
Można spodziewać się, że emocji nie zabraknie, bowiem ludność kurdyjska nie jest zbyt ciepło postrzegana, choćby przez kibiców Besiktasu, Fenerbahce czy Galatasaray. Zapanowało wśród nich istne oburzenie, gdy kluby pogratulowały Amedsporowi awansu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix