Wiśniewski krytyczny po meczu z Koroną. Chodzi o stałe fragmenty

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

15 maja 2026, 23:32 • 2 min czytania 13

Reklama
Wiśniewski krytyczny po meczu z Koroną. Chodzi o stałe fragmenty

Widzew Łódź w bardzo ważnym spotkaniu uległ na wyjeździe Koronie Kielce po pięknym trafieniu Dawida Błanika. Po meczu przed kamerami Canal+ Sport stanął Przemysław Wiśniewski, który po raz kolejny zaliczył całkiem niezły występ, lecz na nic się to ostatecznie zdało, skoro goście nie mogli po ostatnim gwizdku dopisać do swojego konta nawet jednego punktu.

Reklama

Obrońca Łodzian przyznał, że mecze wyjazdowe nie są specjalnością drużyny z alei Piłsudskiego. – Nie wiem, co jest przyczyną tego, że u siebie na boisku wygrywamy mecze i jesteśmy skoncentrowani na sto procent a na wyjazdach… jest różnie. Uważam, że nie zagraliśmy jakiegoś słabego meczu. Korona stworzyła tę jedną sytuację z golem Błanika, to było wyrównane spotkanie. Dziś pokazaliśmy walkę, ale pozostaje nam tylko ostatni mecz – podsumował.

Przemysław Wiśniewski z apelem do drużyny. „Trzeba się mocno skoncentrować”

Wydawać by się mogło, że największym problemem Widzewa jest nastawienie do kolejnych spotkań. Łodzianie wydają się na boisku wyjątkowo apatyczni, a ich ataki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. – Gdy trener Vuko przyszedł, skupiliśmy się na początku na strukturze zespołu i grze obronnej. Większość treningów przeprowadzamy jednak w dwóch fazach, tak samo mocno trenujemy defensywę i ofensywę. To nie tak, że trener nie oczekuje od nas ataków – tłumaczy Wiśniewski.

I faktycznie, jakieś szczątkowe okazje Widzew ma. Sam stoper drużyny z Łodzi miał swoją szansę w tym meczu, kiedy główkował w polu karnym Kielczan.

Wiadomo, że cały czas skupiam się głównie na obronie, ale przy moich warunkach fizycznych muszę dostawać częściej lepsze piłki. Nie chcę wytykać nikogo palcami, ale mamy 90. minutę i trzy wrzutki nie przechodzą pierwszego zawodnika. Na tym też trzeba się mocno skoncentrować, przeciwko nam jakoś potrafią wrzucić dobrze i potem tracimy gole w końcówkach – mówi defensor Widzewa.

Reklama

Chyba ma trochę racji…

Fot. Newspix

13 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Burza przed wyborami w Realu. Casillas wybrał swoją stronę

Wojciech Piela
1
Burza przed wyborami w Realu. Casillas wybrał swoją stronę
Inne sporty

Łzy i ulga po sukcesie Chwalińskiej. Menedżer szczerze o trudnych latach

Wojciech Piela
10
Łzy i ulga po sukcesie Chwalińskiej. Menedżer szczerze o trudnych latach

Ekstraklasa

Reklama