Runął kolejny mit Mioduskiego. Legia miała ściągać do akademii talenty z kraju, od sąsiadów, rozwijać je, promować, sprzedawać. Tymczasem to Legia oddaje swoje talenty, bo musi łatać dziury w budżecie. Jakim cudem klub z rekordowymi przychodami musi ratować się desperackimi ruchami? Dlaczego koszty administracyjne przy Łazienkowskiej (ponad 29 milionów złotych!) pochłaniają więcej pieniędzy niż w Lechu, Rakowie i Zagłębiu razem wziętych? Analizujemy dramatyczną sytuację i całkowity brak strategii w zarządzaniu wicemistrzem Polski.