Widzew kopnął w piłkę zamiast w czoło. I już pręży muskuły!

Jan Broda

Autor:Jan Broda

12 maja 2026, 23:47 • 3 min czytania 35

Reklama
Widzew kopnął w piłkę zamiast w czoło. I już pręży muskuły!

Widzew wygrał 3:1 z Lechią i po raz pierwszy od trzech miesięcy w końcu opuścił strefę spadkową. To zwycięstwo jest dla Łodzian podwójnie cenne, bo nie tylko pozwoliło im złapać oddech w kontekście walki o utrzymanie, ale również dlatego, że zostało odniesione wbrew wszystkim niedowiarkom! 

Reklama

Syndrom oblężonej twierdzy wjechał w Łodzi na pełnej. I w sumie trudno się dziwić, bo Widzew realnie jest zagrożony spadkiem. Na dwie kolejki przed końcem podopieczni Aleksandara Vukovicia mają tylko punkt przewagi nad czerwoną kreskę i przed sobą dwa pojedynki z bezpośrednimi rywalami o byt w Ekstraklasie – najpierw z Koroną, a potem Piastem.

Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji klub, który wydał na transfery rekordowe 22 miliony euro, raczej nie powinien opuszczać gardy z pokory, tak na wszelki wypadek. Przy al. Piłsudskiego stało się jednak dokładnie na odwrót. Pesymistyczne nastroje, przynajmniej chwilowo, zostały zastąpione euforią po ostatnim zwycięstwie 3:1 z Lechią.

Zwycięstwie, podkreślmy, WBREW WSZYSTKIM! Trzeba przyznać, że zamknął Widzew usta tą wygraną pożal się Boże mediaworkerom, którzy już wieszali psy na wielkim RTS-ie!

Wbrew wszystkim, czy wbrew sobie? Widzew ucisza dziennikarzy

Pomeczowe kulisy Widzewa otwierają wypowiedzi Mateusza Borka i Adama Sławińskiego z Kanału Sportowego oraz Dawida Dobrasza z Meczyków, które – zdaniem działu marketingu łódzkiego klubu – brutalnie zostały zweryfikowane przez rzeczywistość.

Reklama

– Ja byłem zażenowany tym, co zobaczyłem w pierwszej połowie – mówił Borek po porażce z Legią na Łazienkowskiej.

Takie procentowe szanse na utrzymanie, te 40 punktów w tym sezonie, to jest jest około 53. proc. szans – wyliczał wówczas Sławiński.

To jest następny mecz Widzewa, który przegrany jest w końcówce – Radomiak, Jagiellonia… – dodawał Dobrasz.

Reklama

Z jednej strony rozumiemy euforię po zwycięstwie, to naturalne zwłaszcza w takim okolicznościach, ale bądźmy poważni. Wszystkie przytoczone cytaty… są prawdą. Brutalną dla Widzewa prawdą, której nie ma sensu pudrować.

W meczu z Legią Vuković i spółka nie pokazali absolutnie nic. Przez całe 90 minut oddali ledwie jeden celny strzał na bramkę, wypracowując przy tym oszałamiającą średnią 0.30 xG (choć w tym kontekście bardziej odpowiednie byłoby XD).

Próg czterdziestu punktów, dotąd uważany za gwarant utrzymania, w tym sezonie przestał być pewnikiem. Inna sprawa, że Widzew tylu oczek na swoim koncie wciąż nawet nie ma.

A jeśli chodzi o kolejny przegrany mecz w końcówce, nie zgadniecie, to również fakt! Nie tak dawno policzyliśmy, że gdyby spotkania z udziałem Widzewiaków kończyły się przed upływem 90. minuty, to ci walczyliby o puchary zamiast utrzymania.

Reklama

Jeśli więc zwycięstwo z Lechią było, jak twierdzi Widzew, WBREW WSZYSTKIM, to do tego grona zaliczać się powinni przede wszystkim piłkarze Widzewa, którzy wreszcie kopnęli w piłkę zamiast w czoło. Ale na buńczuczne prężenie muskułów, przystawianie palców do ust i robienie calmy a la Ronaldo na Camp Nou jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

35 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mistrz świata odejdzie z Barcelony? Klub nie będzie robił przeszkód

Braian Wilma
0
Mistrz świata odejdzie z Barcelony? Klub nie będzie robił przeszkód

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
2
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
71
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna