Reprezentacja Polski w spektakularnym stylu rozprawiła się w piątek z Rumunią. Wprawdzie rywale przez większą część spotkania musieli sobie radzić w osłabieniu, ale wynik 6:0 i tak robi duże wrażenie. Czy Jan Urban odetchnął po tym zwycięstwie z ulgą? Selekcjoner opowiedział o swoich odczuciach podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Trenerowi polskiej ekipy przypadł do gustu mental zaprezentowany na Narodowym przez jego podopiecznych.
Jan Urban po zwycięstwie nad Rumunią: Widać było determinację
– Sam początek, kiedy graliśmy jedenastu na jedenastu, było widać ogromną determinację. Drużyna bardzo chciała wygrać ten mecz. Były wtedy momenty, gdy Rumuni wychodzili z groźnymi kontratakami, a my zostawaliśmy z tyłu z dużym ryzykiem, jeden na jeden. Oczywiście rozmawialiśmy o tym, staraliśmy się to skorygować. Później przyszedł rzut karny, czerwona kartka. To odwróciło losy meczu. Ale przewagę jednego zawodnika trzeba umieć wykorzystać. Często nie jest to takie proste. Drużyna potrafi się zamknąć w szesnastce, skoncentrować na kontrataku. Kosztuje to mnóstwo energii i szukania możliwości, by rozmontować drużynę grającą o jednego zawodnika mniej. W tym przypadku tak nie było. Z lewej strony było gęsto, ale dawaliśmy sobie radę w pojedynkach.
– Po zejściu do szatni było tylko 1:0. Rozmawialiśmy o tym, że chcemy jak najszybciej mieć korzystny wynik i kontrolować grę. Bo to też pozwoliło nam, by po prostu oszczędzić trochę sił na kolejne spotkanie – przyznał Jan Urban.
Selekcjoner zdradził też, że nie planuje kolejnych zmian w formacji obronnej. To oznacza, że kadra będzie się trzymać czwórki z tyłu.
– Dobrze to wyglądało, ale – kurczę… – graliśmy jednego zawodnika więcej. Tej pracy stricte defensywnej nie było aż tak dużo. Jeśli była, to rozwiązywaliśmy te problemy dosyć dobrze. Jak się nic nie wydarzy, to nie ma powodu, żeby zmieniać – powiedział trener.
Jan Urban: Rzut karny i czerwona kartka odwróciły losy meczu
Jednocześnie Urban nie dał się wypuścić na rozważania o dalekiej przyszłości.
– Następny krok to Bośnia i Hercegowina za dwa dni. Za pół roku? Nie wiem, czy dożyję. Odpukać w niemalowane. Na razie koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu. Zmiany w dzisiejszym meczu też były podyktowane tym, by oszczędzić zawodników. Praktycznie nie będzie czasu – trening regeneracyjny, aktywacyjny i gramy.
***
Po trzech kolejkach reprezentacja Polski plasuje się na trzecim miejscu w grupie Ligi Narodów. Teraz przed Biało-Czerwonymi wyjazdowe spotkanie z Bośnią i Hercegowiną, która w piątek – w pożegnalnym meczu Edina Dżeko – podzieliła się punktami ze Szwecją (1:1).
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl