Co to było!? Najbardziej absurdalny gol w historii padł w Mołdawii

Jan Broda

Autor:Jan Broda

17 maja 2026, 18:18 • 2 min czytania 8

Reklama
Co to było!? Najbardziej absurdalny gol w historii padł w Mołdawii

W historii futbolu byliśmy świadkami wielu absurdalnych, niedorzecznych i po prostu głupich goli, które teoretycznie nie miały prawa paść. Nie wymyślilibyście takich, gdybyśmy kazali wam ułożyć jakiś niedorzeczny scenariusz. Wydawać by się mogło, że nic już nie może nas zaskoczyć – a jednak! Zapraszamy na krótką podróż do Mołdawii, gdzie zwijający się z bólu piłkarz strzelił… samobója po pięknym lobie z ostrego kąta. Serio. 

Reklama

Można chyba zaryzykować mało odkrywczą tezę, że mecz Realu Sireti z Oguzsportem w play-offach spadkowych ligi mołdawskiej w normalnych okolicznościach nie zainteresowałby nikogo, nie licząc garstki trzystu kibiców, którzy akurat pofatygowali się na stadion.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że publiczność nie miała prawa narzekać, bo obydwie drużyny stworzyły naprawdę ciekawe widowisko. Piłkarze Oguzsportu w 18. minucie wyszli na prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą gospodarze z Sireti odpowiedzieli czterema bramkami, czym praktycznie rozstrzygnęli losy rywalizacji o awans do półfinału baraży.

Co to było!? Najbardziej absurdalny gol w historii padł w Mołdawii

No dobra, ale dlaczego w ogóle o tym piszemy? Ano dlatego, że w drugiej połowie wydarzyło się coś, co – cytując klasyka ze „Świata według Kiepskich” – fizjologom się nawet nie śniło. Show na kameralnym Stadionul Hârtop skradł bowiem w 75. minucie pomocnik Realu Sireti, Valentin Rebeja, który zwijał się z bólu tuż przy linii końcowej i zarazem… strzelił samobója.

Naprawdę.

Reklama

Zawodnik z numerem 10 w barwach Oguzsportu oddał strzał na bramkę, ale fatalnie przestrzelił. Ot, niecelne uderzenie, jakich wiele. Bardzo kiepska próa. Tym razem jednak było zupełnie inaczej, bo piłka uderzyła w leżącego tuż przy linii końcowej Rebeję. Futbolówka zmieniła trajektorię lotu i  pięknym, wysokim łukiem wylądowała wprost między słupkami Realu Sireți, lobując bramkarza, który tymczasem wyszedł z bramki, by… pomóc swojemu kontuzjowanemu koledze z drużyny.

Zresztą, co tu dużo mówić, po prostu zobaczcie to sami, bo opis rzeczywiście może brzmieć jakby było to wymyślone.

Reklama

W przeszłości zdarzały się takie gole, że ktoś strzelił samobója po próbie wybicia piłki, gdy rywal wykonywał karnego, ale ten chyba takie zdarzenia przebija. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że ta bodaj najbardziej absurdalna bramka w historii futbolu nie pomogła Oguzsportowi przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Real Sireti wygrał 5:2 i to on zagra w półfinale, w którym zmierzy się z Iskrą Rybnica.

Autorowi samobója życzymy natomiast dużo zdrowia!

 

Reklama
8 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Neymar przegrał walkę z czasem. Co dalej z mundialem?

Jan Broda
4
Neymar przegrał walkę z czasem. Co dalej z mundialem?

Inne reprezentacje

Reklama