Trzeba się powoli przyzwyczajać do tego, że będziemy do śniadania czytali o poczynaniach Roberta Lewandowskiego w MLS. Polak właśnie zadebiutował w zespole Chicago Fire i… nie zachwycił, wypadł raczej kiepsko. Oddał raptem jeden strzał i miał cztery kontakty w polu karnym. Trochę nie potrafił się jeszcze zrozumieć z kolegami. Znacznie bardziej błyszczał po drugiej stronie Luis Suarez, który zapewnił Interowi Miami wygraną 3:2.
Wszystko zaczęło się od kuriozalnego trafienia samobójczego. Rocco Novo Rios, a więc nominalnie rezerwowy bramkarz Interu Miami otrzymał podanie od obrońcy i… po prostu nie trafił w piłkę, no więc na starcie „Lewy” mógł sobie pomyśleć, że czekają go tu niezłe jaja. Rios dał zdecydowanie argumenty tym, którzy mówią, że w MLS na bramce wiszą ręczniki.
Just how everyone predicted! pic.twitter.com/tzmsY9ERnm
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) July 23, 2026
Ale potem było już trochę więcej „piłki w piłce”. Pod nieobecność Lionela Messiego ciężar na swoje barki musiał wziąć Luis Suarez i zdecydowanie to zrobił. Najpierw wyrównał z rzutu karnego, a później przeprowadził znakomitą dwójkową akcję z Germanem Berterame. Meksykanin odegrał z piętki, a Urugwajczyk dał prowadzenie w 51. minucie. Wcześniej Inter Miami dość mocno zdominował przeciwnika, bo już sam Berterame był bliski trafienia z główki, ale jeszcze wtedy Chicago uratował jakimś cudem Chris Brady.
Bezbarwny występ Roberta Lewandowskiego, który był odcinany od podań zakończył się w 61. minucie. Co tak naprawdę zdziałał Polak? Ano oddał strzał z pola karnego, w którym – rzeczywiście – ładnie minął obrońcę, jednak został on zablokowany przez kolejnego, który stanął na linii uderzenia i zakończyło się na rzucie rożnym. Była to jedna z pierwszych akcji Chicago Fire. No i na tym działania w ofensywie polskiego napastnika się skończyły.
Debiut Roberta Lewandowskiego w @ChicagoFire wypadł kiepsko. Polak zazwyczaj był odcięty od piłek, często zbiegał do środka pola i później brakowało go w szesnastce Interu. Widać, że potrzebuje czasu, aby wejść na odpowiednie obroty. Jak to się mówi, pierwsze koty za płoty.
— Sebastian Staszewski (@s_staszewski) July 23, 2026
Ale Chicago Fire – już bez „Lewego” na boisku – potrafiło odpowiedzieć trafieniem na remis. Rezerwowy Puso Dithejane miał trochę szczęścia, bo piłka wybita przez obrońcę odbiła się jeszcze od Marena Haile-Selassie i wyszła mu z tego asysta. Ostatnie słowo należało jednak do Suareza i jego kolegów z drużyny. Dla młodego Prestona Plambecka był to bardzo ważny moment, bo strzelił pierwszego gola dla Interu Miami.
Tak więc Robert Lewandowski przegrał w debiucie. Jego Chicago Fire plasuje się mimo to na wysokim, trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej. Na pewno pozycja tego klubu jest lepsza niż krytykowane przez wszystkich przywitanie polskiego napastnika w nowym klubie. Inter Miami jest za to oczko wyżej. Żeby dostać się do play-offów potrzebne jest utrzymanie miejsca w TOP 7. Pozycje 8-9 zmierzą się w dodatkowym barażu, podobnie jak ma to miejsce w NBA.
Cały skrót meczu możecie obejrzeć tutaj:
Fot. Newspix