Rok temu w finale DFB Pokal zameldował się trzecioligowiec, dwa lata temu – drugoligowiec. Bayernu Monachium nie widziano tam zaś od… sześciu lat. Ale to się zmieni. 23 maja Bawarczycy pojadą na Stadion Olimpijski w Berlinie, po tym jak w półfinale pokonali 2:0 Bayer Leverkusen.
Bayern Monachium i Puchar Niemiec w ostatnich latach tworzyli wyjątkowo niedobraną parę. A to wyeliminował ich drugoligowiec (Holstein Kiel), a to nawet trzecioligowiec (Saarbruecken), a to przegrali 0:5 z Borrusią Moenchengladbach, albo wpadali na Bayer Leverkusen Xabiego Alonso.
W ćwierćfinale DFB Pokal Bayern w ostatnich pięciu sezonach zameldował się raptem raz, ale wówczas został pokonany przez SC Freiburg. To wszystko sprawiało, że aby znaleźć ostatni finał z udziałem Bawarczyków trzeba było cofnąć się aż do sezonu pandemicznego i do 2020 roku, kiedy to ograli 4:2 Bayer Leverkusen. Dla Aptekarzy gola strzelał jeszcze Kai Havertz, dla Bayernu dwa razy trafił Robert Lewandowski, w tym raz bezpośrednio po podaniu Manuela Neuera.
Tym razem było jasne, że taki skład w finale już się nie powtórzy, bo los skojarzył oba zespoły w półfinale. A w nim Bawarczycy nie pozostawili żadnych wątpliwości, kto jest lepszą drużyną.
Bayer Leverkusen – Bayern Monachium. Dominacja Bawarczyków
Jeśli Bayer Leverkusen po marcowym ligowym starciu (1:1 po czerwonej kartce dla Nicolasa Jacksona) mógł mieć nadzieję, że uda mu się sprawić niespodziankę, to szybko został sprowadzony na ziemię.
Wystarczy powiedzieć, że zanim Bayern Monachium wyszedł na prowadzenie – a wyszedł w 22. minucie – gospodarze wymienili raptem… jedno celne podanie na połowie rywala. Jedno celne podanie przez ćwierć spotkania! Bawarczycy w tym czasie spokojnie rozgrywali kolejne akcje. Wyglądało to tak, że gdyby piłkarze Kompany’ego nagle postanowili grać tylko na utrzymanie piłki, gospodarze nawet nie powąchaliby futbolówki.
Ale w końcu w piłce chodzi o strzelanie bramek – i to Bayernowi też udało się dość szybko osiągnąć. Choć gracze Bayeru reklamowali faul Upamecano, gdy piłka wyszła poza boisko, to grę rzutem z autu błyskawicznie wznowił Josip Stanisić. Jamal Musiala wpadł z piłką w pole karne i wyłożył ją Harry’emu Kane’owi, który skorzystał z tego, że zbiegający na krótki słupek Luis Diaz zabrał za sobą obrońców.
Nieatakowany przez nikogo Anglik przyjął sobie piłkę kilka metrów przed bramką Marka Flekkena i wykonał wyrok. Dla Kane’a był to już 53. gol w 45. występie tego sezonu.
𝐊𝐀𝐍𝐄 𝐑𝐎𝐙𝐏𝐎𝐂𝐙𝐘𝐍𝐀 𝐒𝐓𝐑𝐙𝐄𝐋𝐀𝐍𝐈𝐄! ⚽🔥
Anglik nie potrzebuje zbyt wiele miejsca, aby zapakować pod ladę. 🎯 Swoją drogą, to przepuszczenie piłki przez Diaza…. 👀🧠 #BundesTAK 🇩🇪 pic.twitter.com/ro02ICA9cu
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 22, 2026
Golem dla Bawarczyków pachniało od dłuższego czasu. Już chwilę po rozpoczęciu spotkania w dobrej sytuacji po stałym fragmencie gry nad bramką uderzył Dayot Upamecano, później Mark Flekken popisał się fenomenalną paradą po uderzeniu Diaza. Niezłą okazję znów miał Kane, ale strzelił ponad poprzeczką.
Przed przerwą statystyka strzałów brzmiała: 10:0 dla Bayernu, a strzałów celnych: 5:0. Podania w ostatniej tercji: 91:7 dla Bayernu.
Nadziei, by odmienić stan rzeczy drużynie Kaspera Hjulmanda nie było łatwo znaleźć. Choć duński trener już przed przerwą dokonał roszady, zmieniając mającego znów problemy zdrowotne Lucasa Vazqueza i zastępując go Ernestem Poku.
Luis Diaz dobił Bayer
Po przerwie gra Bayeru wyglądała co prawda trochę lepiej. Najpierw, w 52. minucie pierwszy raz do wysiłku zmuszony został Neuer, który nieźle poradził sobie po uderzeniu Nathana Telli. Później, dwadzieścia minut przed końcem, w dobrej sytuacji głową strzelał Patrik Schick, ale przeniósł piłkę ponad bramką.
Ale ostatecznie cały czas to Bayern był bliżej podwyższenia prowadzenia i awans ani przez chwilę nie był poważnie zagrożony. Jeszcze przed strzałem Telli brakowało centymetrów, by Bawarczycy prowadzili 2:0, gdy Michael Olise świetnym podaniem doprowadził Musialę do sytuacji sam na sam, a ten podciął piłkę nad wychodzącym z bramki Flekkenem. Lecącą do bramki futbolówkę w ostatniej chwili wybił Robert Andrich.
W kolejnych minutach bliscy zdobycia drugiej bramki dla Bayernu byli najpierw Stanisić (dodatkowo podcinany przez Poku), a później Kane, którego uderzenie znów kapitalną paradą zatrzymał najlepszy w drużynie gospodarzy Flekken.
Awans Bawaraczyków do finału w końcu przypieczętował Luis Diaz, choć z postawieniem kropki nad „i” Bayern czekał do ostatniej minuty czasu doliczonego. To wówczas świetnym wyjściem z drugiej linii defensywę Bayeru złamał Leon Goretzka, wślizgiem zagrywając jeszcze do Kolumbijczyka. Ten w sytuacji sam na sam nie dał już Flekkenowi szans.
Arbiter początkowo zasygnalizował co prawda spalonego, ale po interwencji VAR skorygował wynik: 2:0 dla Bayernu Monachium.
W finale ekipa Vincenta Kompany’ego, która zapewniła już sobie mistrzostwo Niemiec, zagra ze zwycięzcą spotkania VfB Stuttgart – SC Freiburg. Początek spotkania w środę o godzinie 20.45.
Bayer Leverkusen – Bayern Monachium 0:2 (0:1)
- 0:1 – Kane 22’
- 0:2 – Diaz 90+3’
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Pięć filarów dominacji. Jak Kompany odbudował Bayern Monachium
- Dante zakończył karierę i zostanie trenerem. Wróci do Niemiec
- Bayern z 35. mistrzostwem Niemiec. Znów grad goli
Fot. Newspix.pl