Jeśli ktoś wstał rano i miał nadzieję na to, że zobaczy dalekie skoki Polaków w Sapporo… no to pewnie nie czeka go sobota w dobrym humorze. Występ Biało-Czerwonych w pierwszym z japońskich konkursów był bowiem fatalny. I trudno to usprawiedliwić nawet tym, że na Daleki Wschód nie polecieli Kamil Stoch, Paweł Wąsek i Piotr Żyła. Bo i bez nich nasi zawodnicy powinni być w stanie zapunktować lepiej niż to w Sapporo zrobili.
Skoki. Polacy nie polatali w Sapporo
Zaczęło się tak naprawdę już wczoraj, gdy w kwalifikacjach przepadł Klemens Joniak. Nasz 20-letni skoczek przepadł, dodajmy, w bardzo polskim stylu – był 51., tuż za granicą kwalifikacji, po tym jak w treningach skakał tak, że bez problemu do konkursu by wszedł. Przy okazji nie potwierdził słuszności rozważań o tym, czy nie warto byłoby go wziąć na Turniej Czterech Skoczni, żeby „obył się z atmosferą”. No nie, bo jeśli nawet w Sapporo nie jest w stanie wejść do pierwszej serii, to w TCS-ie nie zrobiłby tego tym bardziej.
Od Joniaka na razie oczekujemy jednak niewiele. Więcej – od Aleksandra Zniszczoła. A ten zaliczył już ósmy w tym sezonie konkurs Pucharu Świata, w którym nie zdobył punktu. Na osiem startów. Dziś poszybował na zawrotne 117 metrów, a efektem było 44. miejsce.
I tak to się u Olka kręci.
Niespodziewanie w punktach nie zakręcił się dziś też Kacper Tomasiak. Najmłodszy z Polaków – ale i ich niekwestionowany lider w tym sezonie – dopiero drugi raz w sezonie nie wszedł do finałowej serii. Po skoku, w którym miał pewne problemy w locie zajął 33. miejsce. Pozytyw był w tym wszystkim taki, że tym samym zapewnił szansę oddania drugiego skoku Maciejowi Kotowi, ale że ten ostatnio męczy się z chorobą i nie lata w Japonii daleko, to raczej nie oczekiwaliśmy cudów. W efekcie najlepszym Polakiem został jednak Dawid Kubacki.
Tyle że miano najlepszego Polaka oznaczało, że Kubacki był po pierwszym skoku… 29. A Kot tuż za nim.
W drugiej ich drogi nieco się rozjechały. Ale tylko nieco. Maciek podskoczył o jedną lokatę, Dawid o cztery. I tak skończyliśmy ten konkurs bez żadnego Polaka czy to w TOP 5, czy w TOP 10, czy nawet w TOP 20. Cieszyć z takiego obrotu spraw mogą się głównie ci Biało-Czerwoni, którzy do Japonii nie polecieli. Bo przynajmniej uniknęli potrzeby odbywania długich podróży, które mogłyby się zakończyć podobnej jakości skokami. Zamiast tego mogą spokojnie trenować.
A Tomasiak, Kubacki, Kot i spółka liczyć na to, że jutro się poprawią. Bo miło byłoby, gdyby piątka Polaków była w stanie wywalczyć wspólnie jednak nieco więcej niż osiem oczek.
Czytaj więcej o skokach:
- Pożegnanie Stocha jak całe Zakopane. Prowizorka, ale było w niej piękno [REPORTAŻ]
- Podium jest, ale cieszyć się nie ma z czego [KOMENTARZ]
- Tomasiak niesamowity! Polska wraca na podium w Zakopanem
- Nasi muszą skakać jeszcze gorzej, by czwarty pojechał na igrzyska
Fot. Newspix