W Polsce strzelał i sprawiał problemy. Teraz jest mistrzem Rumunii

Marcin Ziółkowski

18 maja 2026, 21:15 • 3 min czytania 2

Reklama
W Polsce strzelał i sprawiał problemy. Teraz jest mistrzem Rumunii

Kibice Ekstraklasy dobrze poznali przed rokiem imię i nazwisko, które brzmi Assad Al Hamlawi. Palestyński napastnik przez jedną rundę grał dla Śląska Wrocław i zrobił bardzo dobre wrażenie na boisku, choć znacznie gorsze poza nim. Były już napastnik drużyny z Dolnego Śląska osiągnął swój największy sukces w karierze. Już w pierwszym sezonie w nowym klubie został mistrzem kraju. Po transferze do ligi rumuńskiej za milion euro mógł się w miniony weekend cieszyć z wielkiego dla jego drużyny triumfu, bowiem skompletowania krajowego dubletu.

Reklama

Runda we Wrocławiu nie była przypadkiem. Bardzo dobry sezon Palestyńczyka

Universitatea Craiova sięgnęła po swój piąty tytuł mistrza Rumunii – wszystko to na kolejkę przed końcem sezonu. W Krajowej na taki sukces czekano 35 lat. O losach mistrzowskiego tytułu zdecydował mecz w dziewiątej serii spotkań w grupie mistrzowskiej. Universitatea rozbiła imienniczkę, bo Universitateę Cluj aż 5:0. Jednym z bohaterów tego spotkania okazał się Assad Al Hamlawi.

Palestyńczyk, którego znamy z boisk Ekstraklasy z sezonu 2024/25 dołożył do swojego dorobku dwa gole. Łącznie w rumuńskiej Superlidze ma na koncie 11 bramek i znacznie przyczynił się do historycznego tytułu mistrzowskiego dla zespołu z Krajowej. Jedno z trafień było ponadprzeciętnej urody – Palestyńczyk trafił do siatki piętą.

Reklama

Jeśli weźmiemy pod uwagę także zdobycz Al Hamlawiego w europejskich pucharach – strzelił on łącznie w tym sezonie 16 goli i zanotował dwie asysty. W zespole nowego mistrza Rumunii, poza Palestyńczykiem mamy też inne polskie wątki.

Al Hamlawi kolejny sezon występował wraz z Tudorem Balutą, który także grał w sezonie 2024/25 w Śląsku Wrocław. Poza nimi, stoperem nowo koronowanych mistrzów kraju jest Adrian Rus. Zimą 2022 roku był on łączony z transferem do Lecha Poznań, ale nie trafił on do stolicy Wielkopolski. W kolejnym oknie Kolejorz wypożyczył z klubu Chimki w Rosji Filipa Dagerstala.

W grupie mistrzowskiej znalazł się też Rapid Bukareszt prowadzony przez Constantina Galcę. Rumun przegrał jednak sześć z ostatnich ośmiu meczów i zamiast miejsca na podium, zajmie w najlepszym przypadku piąte miejsce w lidze. Były trener Radomiaka nie wygrał od dwóch miesięcy. Od dłuższego czasu w rumuńskich mediach spekuluje się, że Galca po sezonie chce odejść i jest nawet gotów wpłacić klauzulę w swojej umowie.

Al Hamlawi w Śląsku był niczym enfant terrible

Po znakomitym sezonie 2024 na zapleczu szwedzkiej elity w klubie Oddevold (14 bramek), Al Hamlawi trafił do walczącego o utrzymanie w Ekstraklasie Śląska za 250 tysięcy euro. Okazał się to strzał w dziesiątkę, choć Wrocławianie spadli do pierwszej ligi. Palestyńczyk zanotował siedem trafień i dawał argumenty zespołowi z Dolnego Śląska, by w ogóle mógł myśleć o utrzymaniu. Na tym skończyła się sielanka.

Reklama

Latem 2025 roku zdecydował się na samowolne opuszczenie obozu treningowego w Trzebnicy, za co został ukarany przez Śląsk karą finansową w wysokości blisko 200 tysięcy złotych (według informacji Piotra Janasa). Dezerter finalnie opuścił szeregi Wrocławian przenosząc się do zespołu z Krajowej. Wyszła z tego sytuacja win-win. Śląsk zarobił milion euro za piłkarza, który chciał jak najszybciej odejść, do tego niedawno z powrotem awansował do Ekstraklasy. Palestyńczyk za to został zdobywcą dubletu w nowym miejscu pracy. Niedawno Universitatea Craiova wygrała też Puchar Rumunii.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama