Kuriozalne sceny z udziałem uczestników MŚ. Psy tropiące przed sparingiem

Marcin Ziółkowski

09 czerwca 2026, 12:46 • 3 min czytania 2

Reklama
Kuriozalne sceny z udziałem uczestników MŚ. Psy tropiące przed sparingiem

Do początku MŚ w Ameryce Północnej pozostało jedynie kilkadziesiąt godzin. Impreza czterolecia, na którą czekało bardzo wielu kibiców z całego globu, już teraz zaczyna przypominać cyrk wysokiej klasy. Uzbekistan przed sparingiem został dokładnie sprawdzony pod kątem bezpieczeństwa z pomocą psów tropiących i wykrywaczy metalu. Senegalczycy z kolei – przeczesani jeszcze na płycie lotniska po wylądowaniu. 

Reklama

Afera goni aferę, a mecz otwarcia za nieco ponad dwie doby.

Uzbekistan i Senegal sprawdzeni w ramach kontroli bezpieczeństwa niczym przestępcy

Gdy wydawało się, że mundial w Ameryce Północnej nie zaskoczy nas już niczym absurdalnym, Amerykanie stwierdzili, że warto potrzymać im piwo. Nie dość, że sędzia z Somalii został pozbawiony marzenia o występie na wielkim turnieju to kadra Uzbekistanu, która 8 czerwca zagrała na nowojorskim Manhattanie sparing z reprezentacją Holandii, została przeszukana przez policję. Dodajmy też, że… z wykorzystaniem psów tropiących i wykrywaczy metalu.

Stało się to przed samym meczem. Choć w transmisji spotkania kilkukrotnie dano widzom do zrozumienia, że policja jest obecna na miejscu, to drużyna Azjatów została sprawdzona pod kątem bezpieczeństwa… od razu po wyjściu z autokaru. Wyglądało to kuriozalnie i – jesteśmy pewni – wpędziło kilku obecnych tam członków zespołu w zakłopotanie.

Reklama

Doskonale rozumiemy, że bezpieczeństwo na takiej imprezie jak mundial to rzecz priorytetowa, a Stany Zjednoczone to nadal dla wielu ludzi uosobienie raju czy spełnienia (z różnych powodów). Mimo to, do tego stopnia obawiać się o bezpieczeństwo, że policja wykorzystała psy tropiące do przeszukania drużyn, które są już w trakcie swojej sportowej misji?

Uzbekistan, i jak zaraz się okaże – nie tylko, został tu potraktowany trochę jak grupa kombinatorów, która chciałaby tutaj coś przeskrobać.

Informacje dotyczące piłkarzy można obecnie zweryfikować w mgnieniu oka, podobnie tych dotyczących sztabu i ewentualnych gości delegacji. Uzbecki portal Zamin uznał to co prawda za „dowód na to, jak rygorystyczny jest poziom środków bezpieczeństwa za oceanem”, ale no… nie wygląda to normalnie, że tak traktuje się uczestników mundialu. Przecież taki Abdukhodir Chusanow to podstawowy obrońca Manchesteru City.

Reklama

Jest to trochę uwłaczające. Aż sami zastanawiamy się z jakimi absurdami spotkamy się jeszcze podczas tego mundialu. Wracając do tematu kontroli bezpieczeństwa…

Takową mają za sobą też piłkarze Senegalu. Przeszli przez to jeszcze na płycie lotniska po wylądowaniu.

Reklama

Klimat takiej kontroli także musiał wpędzić wiele osób w zakłopotanie, a przecież celem grupy jest osiągnięcie sportowego sukcesu, nie przemycenie niedozwolonych substancji. Tak wyglądają teraz Stany Zjednoczone pod względem bezpieczeństwa i należy spodziewać się, że podobnych sytuacji będzie znacznie więcej – nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko samych uczestników, czyli piłkarzy i sztaby.

Na TikToku m.in. te mundialowe incydenty skomentowała legenda Arsenalu Ian Wright.

Reklama

– Co parę godzin jest ciągle jakaś nowa historia. Fani nie mogą wjechać, oficjele, dziennikarze, a teraz sędzia? Ja się uśmiecham, ale to nie jest w ogóle zabawne. To musi być powiedziane na głos. Najdroższe bilety w historii, drogie noclegi, ceny transportu gwałtownie rosną. Tak się zachowują gospodarze? Najwspanialszy turniej jaki może być, na pewno nie będzie tego więcej? Szkoda mi fanów z USA, fanów piłki, na pewno są tym zniesmaczeni i rozczarowani. To mistrzostwa świata chaosu. To jest w ogóle mundial?

Fot. screen X

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama