Maldini uderza w szefa włoskiej federacji. „Jeśli mam obowiązki, zamierzam je wypełniać”

Marcin Ziółkowski

09 sierpnia 2026, 13:06 • 5 min czytania 0

Reklama
Maldini uderza w szefa włoskiej federacji. „Jeśli mam obowiązki, zamierzam je wypełniać”

Paolo Maldini miał brać udział w zrewolucjonizowaniu włoskiej kadry narodowej. Został mianowany dyrektorem technicznym reprezentacji przez Giovanniego Malago, którego to wybrano na nowego „włoskiego Cezarego Kuleszę”. Plany były ambitne, a skończyło się na spektakularnej kompromitacji i Maldini już w FIGC nie pracuje. Legendarny włoski obrońca w rozmowie dla Corriere della Sera wyjaśnił szczegóły tej, jakby nie patrzeć, dużej wizerunkowej wpadki.

Reklama

Maldini o ingerencji Malago. „Nie było warunków zaufania, aby wykonać zadanie”

Włosi mieli naprawdę wielkie plany. Carlo Ancelotti, Pep Guardiola – trzeba przyznać, że celowali wysoko. Mimo to, krótko po fiasku rozmów z Hiszpanem (wolał poświęcić czas rodzinie i odsapnąć) rzeczywistość przybliżyła ich do zatrudnienia… Andrei Pirlo, legendy, ale o trenera, który dopiero co wywalczył awans do ligowej elity Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Sprawę załatwili szybko – w mniej niż dobę od decyzji Pepa.

Na przeszkodzie w zatrudnieniu stanęły jednak związki Pirlo z Rosją, a dokładniej – jednym z tamtejszych bukmacherów. Malago nie spodobały się koneksje z proputinowskim biznesmenem Siergiejem Łomakinem, który prywatnie jest w Zjednoczonych Emiratach Arabskich szefem włoskiej legendy środka pola. To właściciel klubu United FC.

Maldini oraz jego „prawa ręka” w postaci Leonardo,  w związku z tym chcieli zrezygnować, bo nie życzyli sobie ingerencji we własne decyzje. Finalnie ich kadencja trwała ośmieszające 16 dni. Nową kartę włoskiej kadry narodowej zaczęli pisać w związku z tym Roberto Mancini oraz Claudio Ranieri.

Reklama

Maldini w rozmowie z Corriere della Sera wyjawił choćby to, jak od środka było z jego nominacją w federacji. Przedstawił choćby punkt widzenia na temat postrzegania jego osoby w roli działacza piłkarskiego.

– Nie da się zadowolić wszystkich. Zależy mi na tym, żeby wszystko robić dobrze. Zależy mi też na tym, aby jasno mówić. Ludzie, którzy ze mną pracowali (…) dobrze mnie znają. Jeśli człowiek, który stara się bronić swojej roli i obowiązków, jest bezkompromisowy, to ja jestem bezkompromisowy. Jeśli osoba, która bierze odpowiedzialność, która stara się wygrać i zaakceptować porażkę, jest bezkompromisowa, to ja jestem bezkompromisowy. Mam szczęście, które wynika z mojej 25-letniej kariery.

Reklama

– Nie jestem przywiązany do swojej pracy. Czuję się bardzo wolny w swoich wyborach. Dzięki Bogu, nie mam żadnych potrzeb finansowych. Do przyjmowania ról motywuje mnie możliwość ich pełnienia, wniesienia swojego wkładu. Przepraszam, jeśli zostanie to odebrane jako arogancja lub nieustępliwość, ale jeśli zostanę pociągnięty do odpowiedzialności, czuję się zobowiązany do jej poniesienia.

Giovanni Malago, który został wybrany prezesem włoskiej federacji, od początku bardzo chciał mieć przy sobie Maldiniego. Rzeczywistość okazała się jednak nieco brutalna. Były szef włoskiej misji olimpijskiej nie mógł zgodzić się z wyborem Pirlo na selekcjonera.

– Malago dzwonił do mnie w Wielkanoc. Powiedział: „Jest szansa, że zostanę prezesem włoskiej federacji. Jesteś osobą, którą chciałbym mieć przy sobie.” Oddałem się do jego dyspozycji. Dla mnie w piłce nożnej są tylko dwie rzeczy: Milan i reprezentacja Włoch. Potem się już do mnie nigdy nie odezwał.

Reklama

– W rezultacie jedyne, co można było zrobić, to zrezygnować – z podpisania czteroletniego kontraktu, który miał obowiązywać od sierpnia. Pierwsze o co go zapytałem, brzmiało: „Kto wybiera trenera?”. Malago odpowiedział: „Ty wybierasz trenera, a ja go popieram”. Taka była umowa. Potem wydarzenia sprawiły, że to się zmieniło.

Wspomniano też o najambitniejszych wyborach federacji, czyli zatrudnienia Ancelottiego i Guardioli.

Reklama

– Zadzwoniliśmy do najlepszego włoskiego trenera wszech czasów, mojego bliskiego przyjaciela Carlo Ancelottiego. Odpowiedział, że Brazylia ponownie wyraziła mu pełne zaufanie i pożegnał się z nami, życząc nam powodzenia. To była konieczna rozmowa.

– Guardiola? To trener, który najlepiej uosabia grę w sposób techniczny i ofensywny. Przez kilku przyjaciół wspomniał o pomyśle trenowania reprezentacji narodowej. Pojechaliśmy odwiedzić go w Barcelonie, zjedliśmy razem lunch i rozmawialiśmy przez cały dzień. Był bardzo skuszony, bliski zaakceptowania oferty.

– Zaczął nawet spisywać składy na papierze… ale pieniądze (…) nigdy nie stanowiły problemu. Pep powiedział nam jasno: dajcie mi jedno euro mniej niż zarabiał poprzedni trener, a będzie dobrze. Ale powiedział nie, bo był zmęczony. Wraca po dziesięciu wyczerpujących latach w Premier League. Miał operację kręgosłupa. Chce odpocząć. To była bardzo poważna rozmowa (…) Zdecydowaliśmy się później na Pirlo. Malago wiedział wszystko – informowaliśmy go o postępach na bieżąco.

Wspomniana została też rola bukmachera z Rosji w całym procederze wyboru selekcjonera. Maldini nie wiedział o tym. Ponownie stanął też po stronie Pirlo i wyjawił, że po całej sprawie nie czuł, by mógł dalej wypełniać zadania w roli dyrektora technicznego:

Reklama

– To z pewnością miało wpływ. Nie wiedzieliśmy o tym. Opinia publiczna zrobiła swoje, ale nic prawnie nie mogło powstrzymać Andrei przed trenowaniem reprezentacji. Pretekst? Powiedziałbym, że tak. Z pewnością zostało to wykorzystane w absolutnie przesadny sposób.

Pirlo był gotów zakończyć współpracę z rosyjską firmą bukmacherską. To bardzo uczciwy człowiek, nie zasłużył na to oburzenie. Powoływali się na kodeks etyczny, dekret o godności. Gdyby istniała autentyczna chęć, aby podpisał kontrakt jako trener, nie byłoby żadnych przeszkód prawnych.

Reklama

– Malago zadzwonił do mnie i Leonardo, powiedział: „Moim zdaniem Pirlo nie można już zatrudnić. Od dziś ja decyduję, kto będzie trenerem. Od dziś zasady się zmienią: ja decyduję, a ty to zatwierdzasz”. Jeśli mam pracę, obowiązki – zamierzam je wypełniać. To niedopuszczalne, złożyliśmy rezygnacje w ciągu 24 godzin, na podstawie umowy, która jeszcze nie zaczęła trwać. Nie wiem, czy to aroganckie. Nie było już warunków zaufania, aby wykonać zadanie, które było ogromne i jednocześnie ekscytujące.

 

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Gorąco w Barcelonie. Frenkie de Jong odmówił operacji

Jan Broda
0
Gorąco w Barcelonie. Frenkie de Jong odmówił operacji
Ligue 1

Szymański błysnął w sparingu. Gol z klubem z Premier League [WIDEO]

Jan Broda
1
Szymański błysnął w sparingu. Gol z klubem z Premier League [WIDEO]

Inne reprezentacje

Reklama