Kończymy ranking Weszło 2025, w którym wybieraliśmy TOP 10 na różnych pozycjach. Kończyć muszą ci, którzy w teorii robią to najlepiej, a więc napastnicy. Robert Lewandowski to inny świat w tej kategorii. W wieku 37 lat gra w najpopularniejszym klubie świata i nie odcina tam kuponów – ciągle jest wielką gwiazdą. Następnie mamy Karola Świderskiego i Krzysztofa Piątka, a później? O tym poniżej.
Ranking Weszło 2025 napastników: Robert Lewandowski nie ma konkurencji
– A może by tak ten Robert Lewandowski odszedł z kadry, nic już nie daje
– Dobra, to kto za niego?
No właśnie. Następuje szybka pacyfikacja takiego głupiego pomysłu, żeby lepiej budować kadrę bez Roberta Lewandowskiego. Był sobie pewien selekcjoner, który wykonał taki challenge, że wrzucił mentosa do butelki z colą i chciał „przykozaczyć”. Skończyło się na tym, że Lewandowski wrócił jesienią, walnął trzy gole i miał trzy asysty. Także proszę, nie dajmy się zwariować, że reprezentacja Polski bez napastnika FC Barcelony to by dopiero zaczęła żreć! Spokojnie, malkontenci za kilka lat otrzymają swoją kadrę bez rekordzisty. Cierpliwości. Jeszcze trochę.
Dlaczego Lewandowski może irytować? Dlatego, że porównujemy Lewandowskiego z dzisiaj do… Lewandowskiego z Bayernu Monachium, gdy był fizycznym monstrum, ładował gola za golem i bił rekord Gerda Muellera. To jasne, że jest słabszy od samego siebie z tamtej chwili, ale wciąż o dziesięć klas lepszy od pozostałych w tej klasyfikacji. Jedyna różnica taka, że jeszcze wtedy był lepszy o dwadzieścia klas, a teraz się trochę do niego zbliżyli.
Robert Lewandowski miał rewelacyjną formę wiosną – moment, w którym trafił w ośmiu spotkaniach ligi hiszpańskiej na dziewięć. Nic dziwnego, że jego nieobecność podczas pierwszego półfinału Ligi Mistrzów z Interem uznano za ogromne osłabienie. W rewanżu wszedł na 30 minut, ale nie był to w pełni zdrowy Robert, raczej taki, który mógł grać na 50-60% możliwości. Między innymi przez ten uraz dał się wyprzedzić w klasyfikacji strzelców La Liga Kylianowi Mbappe. W naszym TOP 10 bierzemy pod uwagę 2025 rok, a w nim Lewandowski:
- strzelił cztery gole i miał trzy asysty w reprezentacji Polski
- strzelił 19 goli i miał dwie asysty w La Liga
- wygrał mistrzostwo Hiszpanii
- wygrał Puchar Króla, choć sam finał przypadł akurat na moment feralnej kontuzji
- wygrał Superpuchar Hiszpanii, gdzie strzelił gola i miał asystę w finałowym El Clasico
Robert Lewandowski celebruje bramkę przeciwko Finlandii
Tej jesieni Robert Lewandowski prezentuje wyjątkową posuchę w Lidze Mistrzów. Długo czeka na trafienie, pięć spotkań na zero dla napastnika tej klasy to już katorga. Coraz częściej pełni rolę rezerwowego i ostatnio wchodził na 20-30 minut, bo na środku ataku gra Ferran Torres. Jest raczej jasne, że opuści Dumę Katalonii, natomiast ostatnio – w derbach Barcelony – potrafił wykazać się kunsztem i wchodząc jako dżoker „zamknął” mecz golem na 2:0. A nie był to łatwy pojedynek. Garcia w bramce musiał się mocno napocić.
Każdy polski napastnik powinien dążyć do tego, by być w miejscu Roberta Lewandowskiego, ale czegoś podobnego możemy już w naszym życiu nie doświadczyć. Dlatego doceniajmy, dopóki jeszcze gra i niech mu się chce to robić jak najdłużej.
Kto drugi w klasyfikacji najlepszych napastników 2025?
Lewandowski stworzył już w kadrze kilka duetów – za kadencji Adama Nawałki świetnie współpracował z Arkadiuszem Milikiem, później długo takim pracującym wokół niego piłkarzem był Karol Świderski, mieliśmy również chwilowy błysk Kacpra Urbańskiego wystawianego za plecami „Lewego”. Kandydatów na srebrny medal w 2025 roku było tak naprawdę dwóch – Karol Świderski oraz Krzysztof Piątek. Co przeważyło? To, co uznajemy za priorytet, a więc występy w reprezentacji Polski.
Krzysztof Piątek? Zero goli i jedna asysta, a przede wszystkim marne spotkania z Nową Zelandią i Finlandią, kiedy miał szansę wykazania się jako ten podstawowy napastnik na dziewiątce. Świderski z kolei dał się zapamiętać jako ten, który potrafi wejść w drugiej połowie, fajnie szarpnąć, dać jakiś impuls, no i jednak wygrywa z Piątkiem 2:0 w zdobytych bramkach dzięki dubletowi przeciwko reprezentacji Malty.
Karol Świderski x2! ⚽⚽
Tak wyglądał nasz ostatni mecz z Maltą, który w marcu wygraliśmy 2:0. 🤍❤️
ℹ️ Więcej materiałów wideo znajdziecie w Bibliotece PZPN. pic.twitter.com/2JPery2nzT
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) November 17, 2025
Klubowy dorobek „Świdra” za specjalnie nie porywa – to 12 bramek dla Panathinaikosu, do którego trafił z Charlotte FC w zimowym okienku transferowym. Przynajmniej regularnie grał, w większości w pierwszym składzie… ale do grudnia. Wtedy pojawiły się plotki, że Świderski odejdzie z klubu, bo rzeczywiście jeśli weźmiemy sobie sześć ostatnich spotkań w 2025 roku, to dwa razy zagrał w podstawowej jedenastce, ale tylko około 60 minut, w dwóch podniósł się z ławki jedynie na rozgrzewkę, w jednym dostał kwadrans, a w innym mniej niż dziesięć minut. Na jego korzyść na pewno cztery trafienia w fazie grupowej Ligi Europy.
Jeszcze raz więc, gdybyśmy mieli oceniać stricte klubowo – zakładam, że wygrałby Krzysztof Piątek. Tylko, że pamiętajmy – on szalał strzelecko do 2 lutego. Później trochę w tej lidze tureckiej spuścił z tonu, wiosnę miał dużo słabszą – w 13 ligowych meczach trafił do siatki tylko trzykrotnie i stracił szansę na koronę króla strzelców Super Lig. Cztery gole w eliminacjach i pięć w fazie ligowej Ligi Konferencji – to też dorobek Piątka z jesieni 2024, którego na poczet tego rankingu nie możemy zaliczyć.
Niemniej świetną postawą w Turcji zapracował na kontrakt życia w egzotycznej lidze katarskiej. Tam już trudno jakkolwiek zweryfikować i porównać poziom tej ligi do jakiejś europejskiej. Piątek ma jednak też trzy gole w azjatyckiej Champions League i to dwa przeciwko saudyjskim gigantom – Al-Hilal oraz Al-Ahli.
Bergier nad Buksą. Dlaczego?
Ten wybór może wam wydawać się trochę nietypowy. Sebastian Bergier został sprowadzony do Widzewa jako „ten drugi” napastnik. Długo trwała saga pod tytułem: poczekajcie aż odpalimy wrotki. Jeszcze chwila. Mamy już napastnika numer dwa, teraz szukamy jedynki. W mediach pojawiały się transferowe doniesienia, że Widzew planuje ściągnąć „grubego” snajpera z mocnym nazwiskiem, a Bergier tak sobie czekał, czekał i czekał, bo wiadomo było, że przechodzi już w kwietniu. Można się było zastanawiać – po co on tam idzie, grzać ławkę?
I wreszcie nadszedł on, Andy Zeqiri, 18-krotny reprezentant Szwajcarii sprowadzony za dwa miliony euro. No i Szwajcar strzelił tylko dwa gole, a licznik włączył bardzo późno – dopiero 28 listopada. Bergier rozegrał 1100 minut w Ekstraklasie i zdobył dziewięć bramek (a trzeba mu dodać jeszcze pięć wiosennych trafień z GKS-u Katowice). Widzew zaliczył katastrofalną jesień, żenująco wstydliwą jak na ten potencjał. No i ten biedny Bergier-zapychacz sprowadzony nie za walizkę pieniędzy, a z wolnej umowy ciągnął ten ciężki wózek oczekiwań. Nie zawiódł.
Rozmawiając z Damianem Czyżakiem z kanału Futbolownia mówił, że nie czuje się słabszy i będzie dążył do bycia jedynką w ataku. Choć mało kto w to wierzył, to najważniejsze, że sam Sebastian Bergier już tak. No i miał coś do udowodnienia, bo odchodził z GKS-u w niezbyt miłych okolicznościach. Obwiniał klub o brak jasnego komunikatu w sprawie kontuzji, a kibice zaczęli podejrzewać, że udaje i wymusza transfer. Jednocześnie miał też pretensje, że wcześnie zdejmowano go z boiska. Splot tych okoliczności sprawił, że nie wypełnił limitu 50% minut do automatycznego przedłużenia umowy i odszedł jako wolny zawodnik.
Pierwsze gole Bergiego w barwach Widzewa ⚽💪🏻 pic.twitter.com/RmpLxwUED4
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) July 28, 2025
I szczerze mówiąc – ta otoczka, całokształt, zostanie niespodziewaną jedynką imponuje mi bardziej niż jedna bramka w Serie A, którą zdobył Adam Buksa. To poziom lig TOP 5, oczywiście, ale czy postawienie wyżej Bergiera jest tu aż tak odklejone od rzeczywistości? Buksa jest powoływany do kadry, wiadomo, ale tam aktualnie istnieje jako napastnik numer cztery, taki na doczepkę. Wchodził sobie na pięć, dziesięć minut niezauważony.
Oczywiście to też nie tak, że Buksa notuje wielki regres. Gdyby nie świetna forma w FC Midtjylland, to na transfer do Serie A by nie zapracował, godne odnotowania zwłaszcza tych pięć trafień już w fazie mistrzowskiej, czyli z górną połówką tabeli. Tak więc 25-krotny reprezentant ląduje na piątym miejscu.
Dalsza śmietanka
Delikatnie do drzwi kadry przez mały moment pukał Dawid Kownacki. Nie było to jakieś śmiałe walenie z piąchy, ale na pewno wrócił do żywych wypożyczeniem do 2. Bundesligi. Złapał oddech. Są rzeczy, które muszą ze sobą trwać nierozerwalnie. „Kownaś” i druga liga niemiecka jest jak tosty z ketchupem, pizza z serem czy pomidor z mozarellą na przystawkę. Fortuny Duesseldorf nie było stać na jego wykupienie, ale za to poszedł na kolejne wypożyczenie do Herthy i ma tam trzy gole. Na jego usprawiedliwienie – przez dwa miesiące walczył z kontuzją stawu skokowego.
Dobrze, że Kownacki odkręcił się po tych 22 meczach w Bundeslidze w barwach Werderu Brema bez ani jednej bramki…
10 goli w 2025 roku na drugim poziomie niemieckim (plus jeden w DFB Pokal) jest jednak bardziej imponujące od pozostałych, którzy zmieścili się do TOP 10, a są to: Piotr Parzyszek, Karol Czubak, Karol Angielski oraz będący absolutną rewelacją 1. Ligi – Łukasz Zjawiński. Na marginesie – jako wielki fan tego piłkarza chciałem go w tym rankingu nieobiektywnie umieścić nawet tuż za Kownackim (!), jednak zostałem redakcyjnie uświadomiony w dyskusjach, że przecież to tylko zaplecze polskiej Ekstraklasy i Zjawiński w żadnej silniejszej lidze zweryfikowany nie został. No dobrze, niech zatem będzie. Ale facet strzelił 23 gole w 2025 roku i się nie zatrzymuje, więc w tym zestawieniu znaleźć się musiał!
Wyżej od niego są jednak ci, którzy trafiali w trochę poważniejszych rozgrywkach. Parzyszek drugi raz w życiu został mistrzem kraju i mocno się do tego przyczynił. Złapał taką formę w KuPS, że walił gole jak na zawołanie w fazie mistrzowskiej – w sześciu spotkaniach z rzędu!
🚨 𝐎𝐅𝐈𝐂𝐉𝐀𝐋𝐍𝐈𝐄: Piotr Parzyszek mistrzem Finlandii! 🇫🇮🏆
Piotr Parzyszek zdobył mistrzostwo Finlandii z KuPS Kuopio, który zapewnił sobie tytuł na kolejkę przed końcem sezonu.
W spotkaniu z Inter Turku (3:2) Polak wpisał się na listę strzelców, a remis Ilves Tampere z… pic.twitter.com/adoD9qrcEQ
— Kamil Pawelczyk – Transfery Piłkarskie Oficjalnie (@pawelczyk_tpo) November 3, 2025
Strzelił też trzy w Lidze Konferencji, w tym na Selhust Park przeciwko Crystal Palace. Punkt wywalczony w Anglii okazał się na wagę złota, bo pozwolił na zajęcie 21. miejsca i dzięki temu KuPS zagra w 1/16 finału tych europejskich rozgrywek. Parzyszek niestety tego zaszczytu nie dostąpi, bo jest w tej chwili wolnym zawodnikiem.
W europejskich pucharach, a właściwie w eliminacjach do nich błysnął także Karol Angielski, który przyczynił się do pogrążenia Legii Warszawa. Ostatnio walnął pięścią w stół i powiedział, że tak być dłużej nie może. Wkurzył się na to, że w sumie wchodzi z ławki, regularnie strzela gole, dobrze się prezentuje, a trener i tak mu nie ufa i to niesprawiedliwe:
– Na razie kontuzje mnie omijają, ale na boisku jest mi trudno, ponieważ nie gram tyle, ile bym chciał. Czegokolwiek bym nie zrobił, w kolejnym meczu i tak nie ma to znaczenia, bo znowu siadam na ławce. To rodzi frustrację i rozczarowanie. Pod choinkę chciałbym więc dostać trochę sprawiedliwości, równego traktowania i uczciwej rywalizacji o miejsce – to by wystarczyło. Gdybym przegrał, miałbym pretensje wyłącznie do siebie – mówił w TVP Sport.
Efekt? Rozwiązana umowa i prawdopodobny powrót do Polski, konkretnie do Pogoni Szczecin.
Karol Angielski cieszy się z gola przeciwko Legii Warszawa w el. do Ligi Europy
Karol Czubak strzelił 10 goli w 16 spotkaniach Motoru Lublin. Robi wrażenie i dzięki temu znalazł się w tym zestawieniu. Na jego niekorzyść działa jednak kompletnie ośmieszająca, obnażająca wiosna. Co to była za przygoda… nie dość, że bez wiedzy klubu wyjechał do Belgii, to jeszcze się tam skompromitował, zaliczając totalne ogony, marnując sam na sam w debiucie i jeszcze spadając z ligi. Czubak z zerem trafień i podkulonym ogonem już po pół roku wrócił do Ekstraklasy i widać, że to tutaj było jego miejsce. Ten krok trzeba było wykonać najpierw, a może nawet w Arce pozostać?
Kogo brakuje? Jest jeszcze ktoś taki jak Arkadiusz Milik. Pamiętacie jeszcze takiego napastnika? Nie grał w piłkę od półtora roku, więc trudno go tu jakkolwiek klasyfikować. To aż trochę przerażające, że ostatni jego mecz to ten z Ukrainą przed Euro 2024. Zszedł wtedy z boiska po kilku minutach i co rusz ma jakieś kolejne kłopoty zdrowotne. Nawet ostatnio gdy wydawało się, że wraca, to dotknął go problem z łydką.
Nie załapał się też Oskar Zawada, który jest kapitanem FC Groningen i sporo gra, ale strzela jak na lekarstwo. Na wielką niekorzyść Mariusza Stępińskiego działa za to obecny sezon, w którym często był nawet poza kadrą meczową. No i Patryk Klimala, który odbudował się i sporo postrzelał w Australii. Oni nie zmieścili się do naszego TOP 10, bo kogoś trzeba było wybrać. Taki już urok zestawień.

ZOBACZ PEŁEN RANKING WESZŁO:
- Doceńmy Jakuba Kamińskiego. Stał się panem piłkarzem [SKRZYDŁOWI]
- Wybory jak w PZPN-ie. Z jednym kandydatem [OFENSYWNI POMOCNICY]
- To już nie ten Zieliński, co kiedyś [ŚRODKOWI POMOCNICY]
- Jak co roku – mamy problem z lewą obroną [LEWI WAHADŁOWI/OBROŃCY]
- Światełko w tunelu: są dwa mocne flary [ŚRODKOWI OBROŃCY]
- Bezkonkurencyjny Matty Cash. Za nim reprezentacja ligi [PRAWI WAHADŁOWI/OBROŃCY]
- Najlepszy polski bramkarz? Emeryt i rezerwowy [BRAMKARZE]