Wybory jak w PZPN-ie. Z jednym kandydatem

Wojciech Górski

06 stycznia 2026, 12:54 • 6 min czytania 34

Skoro przesunęliśmy Piotra Zielińskiego do rankingu środkowych pomocników, to w gronie dziesiątek musi wygrać Sebastian Szymański. Gracz Fenerbahce nie ma realnej konkurencji, o czym dobitnie świadczy fakt, że bezpośrednio za jego plecami umieściliśmy piłkarza zespołu ze strefy spadkowej Ekstraklasy.

Wybory jak w PZPN-ie. Z jednym kandydatem
Reklama

Mowa rzecz jasna o Bartoszu Nowaku, który ma za sobą znakomity rok, ale powiedzmy sobie szczerze: drugie miejsce 32-latka, tak jak obecność w rankingu 39-letniego Radosława Majewskiego, grającego w 15. drużynie I ligi, raczej nie świadczy za dobrze o bogactwie na tej pozycji.

Ranking Weszło 2025 – ofensywni pomocnicy

Od 2016 roku lider zestawienia ofensywnych pomocników był jeden i nazywał się Piotr Zieliński. I gdyby znów był klasyfikowany w tej kategorii, to nie mamy złudzeń – okazałby się najlepszy po raz dziesiąty z rzędu. Ale tym razem Rada Rankingowa Weszło uznała, że nie ma sensu dłużej pchać zawodnika Interu na pozycję, na której ten od dłuższego czasu nie występuje i przesunęła go do środkowych pomocników. Gdzie oczywiście okazał się bezkonkurencyjny.

Reklama

Z ciekawości, zgadlibyście kto ostatnim razem znalazł się na szczycie listy przed panowaniem Zielińskiego? Otóż był to Mateusz Cetnarski, który w 2015 roku wyprzedził poczynającego sobie coraz śmielej ówczesnego rozgrywającego Empoli.

Teraz sprawa jest prosta, bowiem po przesunięciu Zielińskiego wybory najlepszego polskiego ofensywnego pomocnika przypominają wybory prezesa PZPN: jest tylko jeden kandydat. O ile nie zdarzyłby się kataklizm, ranking musi wygrać Sebastian Szymański.

I to niekoniecznie przez wzgląd na swoją wysoką formę, a raczej brak realnej konkurencji.

Sebastian Szymański bez konkurencji

Zwłaszcza, że Szymański zaliczył słabszy rok, niż ubiegłe, kiedy co rusz był chwalony za występy w Fenerbahce. Teraz rok kończy z przeciętnym dorobkiem ośmiu goli i czterech asyst we wszystkich rozgrywkach, a co gorsza 26-latek powrócił do starych przyzwyczajeń, czyli – raz na jakiś czas zagra kapitalny mecz, by później zniknąć na kilka tygodni.

W kadrze takie spotkanie przydarzyło mu się w Kownie z Litwą (gol i asysta dały nam wygraną 2:0), ale w pozostałych meczach nie dał się zapamiętać z niczego szczególnego. W Fenerbahce błysnął dubletem z Rangersami, co doprowadziło do rzutów karnych w 1/8 finału Ligi Europy (Fenerbahce przegrało), do końca marca notował jeszcze całkiem przyzwoite występy, ale później zgasł. I od początku kwietnia jego ligowy dorobek zamyka się w zaledwie jednym golu i jednej asyście w 23 występach.

Blisko drugiego miejsca był inny kadrowicz grający na co dzień w Turcji, Kacper Kozłowski. 22-latek przyzwoicie radzi sobie w Gaziantepie, po czteroletniej przerwie znów zagrał też w reprezentacji Polski (poprzedni występ zaliczył jeszcze za Paulo Sousy!), ale nie ma w tym jakiegoś większego szału.

Bartosz Nowak show

Dlatego też drugie miejsce, dość niespodziewanie, przyznajemy zawodnikowi, któremu możemy poświęcić chyba najwięcej ciepłych słów za miniony rok. Bartosz Nowak, bo o nim mowa, w naszym rankingu przewijał się od dłuższego czasu, był w top10 za każdym razem przez ostatnich pięć lat, w 2022 roku, po świetnym czasie w Górniku Zabrze, kończąc go nawet na trzecim miejscu.

Rok później był czwarty, ale w 2024 roku – dopiero ósmy. I gdy już po trzydziestce zmieniał Raków Częstochowa na GKS Katowice, raczej można było spodziewać się powolnego wygaszania kariery. Zamiast tego mamy eksplozję formy. Nowak niesie GieKSę na swoich plecach mając udział przy ponad połowie goli zdobytych przez katowiczan w tym sezonie (17 goli i asyst przy 32 golach we wszystkich rozgrywkach).

Do tego Nowakowi zdarzały się mecze wyjątkowo widowiskowe: jak hat-trick w Pucharze Polski przeciwko Wiśle Płock, czy popis w 1/8 finału, kiedy jego dwa gole i asysta pozwoliły pokonać 3:1 Jagiellonią Białystok. W Ekstraklasie – zaliczył choćby dublet przeciwko Zagłębiu (2:2) czy gola i asystę z Radomiakiem (3:2). Łącznie rok kończy z dorobkiem 11 goli i 10 asyst, będąc dzięki temu najlepszym strzelcem i drugim najlepszym asystentem w rankingu.

Regresy, nadzieje i nieśmiertelny Majewski

Za Nowakiem umieszczamy Kozłowskiego, a później mimo wszystko Mateusza Bogusza, którego w styczniu Cruz Azul kupiło za 8,5 mln euro, a którego kariera od tamtego momentu mocno wyhamowała. Łączny bilans 3 goli i 7 asyst nie wygląda jeszcze najgorzej, ale jesienią 24-latek grał już zauważalnie mniej, a tamtejsza prasa nie ukrywała, że transfer polskiego pomocnika jest sporym rozczarowaniem. Doszło nawet do tego, że Bogusz na początku roku nie pojawił się w klubie, a media spekulują, że ma być to zagrywka mająca na celu wymuszenie transferu.

Na piąte i szóste miejsce trafiają dwaj ligowcy na różnych etapach kariery. Marcel Reguła jest mniej więcej w tym miejscu, co Rafał Wolski jakieś 15 lat temu – wschodzącą gwiazdą i nadzieją, że doczekamy się kolejnego solidnego piłkarza na Zachodzie i w reprezentacji Polski. Na razie 19-letni Reguła błyszczy w Zagłębiu i reprezentacji U21, a Wolski, który potencjałem i techniką chyba nawet przewyższał Regułę, w wieku 33 lat musi zadowolić się byciem solidnym ligowcem. Ale w Ekstraklasie cały czas jest gwarantem jakości, co kolejny raz swoimi asystami udowadnia w Radomiaku.

Dalej… No cóż, nie ukrywamy, dalej był trochę kłopot. Kacpra Urbańskiego doceniamy chyba bardziej za potencjał, bo, kurczę, udowodnił przecież, że potrafi grać w piłkę, bez kompleksów wychodząc choćby na Francję na Euro. Ale 2025 rok w jego wykonaniu był kompletnie nieudany. Odstawiony przez Bolognę chciał ratować się ryzykownym transferem do Legii, i jak się to skończyło wszyscy wiemy. Legia była jesienią chyba najgorszym miejscem do odbudowy.

Urbański w zeszłorocznym rankingu był trzeci, tuż przed grającym w MLS Sebastianem Kowalczykiem. Ten miniony rok zaliczył jednak jeszcze gorszy – ostatniego gola (i jedynego w MLS)  zdobył w czerwcu, ostatnią asystę (i jedyną) zaliczył w kwietniu. Został też pożegnany przez Houston, a i my musimy chyba zrobić to samo, wyrzucając go poza top10 naszego rankingu.

Gorzej, że kandydaci, by zastąpić Kowalczyka, nie pchali się do rankingu drzwiami i oknami. Ostatecznie doceniliśmy Adama Radwańskiego z Zagłębia i – przede wszystkim – Radosława Majewskiego. Ten w wieku 39 lat w beznadziejnym Zniczu Pruszków potrafił wykręcić 10 goli i 12 asyst, i nie jest przesadą stwierdzić, że gra Znicza bez Radka po prostu nie istnieje. I choć to poziom tylko pierwszoligowy, trudno nie doceniać tego, w jakiej dyspozycji pozostaje ligowy weteran.

Choć przyznamy szczerze, że gdy w zeszłym roku zamykaliśmy ranking wiekowym Majewskim, który grę łączył z karierą pruszkowskiego radnego, wydawało nam się, że to już na pewno jego ostatnia obecność w rankingu. W tym roku, nieśmiało mamy podobną nadzieję, choć Radkowi życzymy oczywiście wciąż wysokiej formy. Ale jego wysoka obecność to jednak wstyd dla konkurencji.

Ranking zamykamy dylematem – Dawid Drachal czy Bartosz Wolski, ostatecznie rozstrzygniętym na korzyść 20-latka z Jagiellonii. Choć, po jego niezłym wejściu do zespołu, można było spodziewać się więcej. Późną jesienią znów częściej był na ławce, a przecież wiosna w GieKSie też nie była najbardziej spektakularna. Dziesiątkę ratują mu niezłe występy w młodzieżowej reprezentacji, choć i tam nie pełnił roli pierwszoplanowej postaci.

Ranking Weszło 2025 - ofensywni pomocnicy

ZOBACZ POZOSTAŁE RANKINGI 2025 ROKU NA WESZŁO:

Fot. Newspix

34 komentarzy

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama