Z szybką reakcją spotkały się słowa Andżeliki Wójcik, która po olimpijskim starcie uderzyła w Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego. W kontrze do jej narracji stanął prezes związku, Rafał Tataruch, który w rozmowie z Eurosportem przedstawił nieco inny punkt widzenia na całą sprawę.
Polka rozgoryczona po starcie na igrzyskach. „Byłam bez trenera”
Potwierdził pośrednio, że Polka faktycznie w ostatnim czasie nie miała trenera, ale jego stanowisko rzuca na taki stan rzeczy nieco inne światło. – Trudno wytłumaczyć takie słowa Andżeliki, która rozgoryczona po starcie próbuje zrzucić winę na wszystkich innych, tylko nie siebie – stwierdził Rafał Tataruch.
Prezes Tataruch, tu w oficjalnym komunikacie związku, wytacza coraz cięższe działa 🚀💥💣#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #TeamPL pic.twitter.com/oaZpZO7U1B
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 15, 2026
Prezes związku odpiera zarzuty łyżwiarki. „Próbuje zrzucić winę”
Działacz nie ukrywał nawet, że takie zarzuty go dziwią. Wszystko dlatego, że zgodnie z jego stanowiskiem, związek robił wiele, by zapewnić Wójcik odpowiednią opiekę trenerską. – Miała pełną opiekę trenerską. To nie jest łatwa osoba, pokłóciła się ze wszystkimi możliwymi trenerami. To osoba aspołeczna, kłóci się ze wszystkimi, nie realizuje planów treningowych – wyliczał, zaznaczając, że zawodniczka miała zapewniane odpowiednie warunki do pracy.
– To są kłamstwa albo nawet nie wiem, jak to nazwać. Wymyślone rzeczy – podsumował zarzuty Wójcik prezes Tataruch.
CZYTAJ WIĘCEJ O IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH NA WESZŁO:
- 0,09 s od medalu! Damian Żurek największym pechowcem igrzysk?
- Władimir Siemirunnij? Jest bardziej polski od wielu Polaków [KOMENTARZ]
- Tylko 0,13 s od podium! Dobry występ Maryny Gąsienicy-Daniel
Fot. Newspix