Fakty i mity o problemach Kwasnioka. „Upił się na wigilii”

Wojciech Górski

16 stycznia 2026, 09:38 • 8 min czytania 1

Jeszcze niedawno Lukas Kwasniok był ulubieńcem kibiców FC Koeln. Dziś część fanów domaga się jego odejścia – wywiesili nawet transparent w tej sprawie. Powód? Kryzys formy na boisku, ale i plotki o skandalu obyczajowym. Niepotwierdzone pogłoski mówiły, że przesadził z alkoholem na klubowej wigilii i miał niestosownie zachować się wobec żony jednego z zawodników. – To głównie plotki. Prawdą jest, że upił się na imprezie bożonarodzeniowej. Nie dotknął jednak nikogo w nieodpowiedni sposób. Na przykład żony Waldschmidta w ogóle tam nie było… – mówi w rozmowie z Weszło Jim Decker, dziennikarz Kickera.

Fakty i mity o problemach Kwasnioka. „Upił się na wigilii”
Reklama

31 sierpnia 2025 roku. FC Koeln, beniaminek Bundesligi, pokonuje 4:1 SC Freiburg i po dwóch kolejkach patrzy z góry na resztę zespołów, dzieląc komplet punktów jedynie z Bayernem Monachium i Eintrachtem Frankfurt.

Trener Lukas Kwasniok jest gorąco witany na RheinEnergieStadion, gdzie prowadzi zespół w debiutanckim spotkaniu. Ale u kibiców zdołał zapunktować już wcześniej. I to nie tylko wygranymi w Pucharze Niemiec z Regensburgiem i w pierwszej kolejce z FSV Mainz.

Reklama

Na spotkanie w Moguncji Kwasniok założył nie dres czy koszulę, a… koszulkę meczową 1. FC Koeln. I już w pierwszej kolejce zapewnił fotoreporterom jedne z najciekawszych obrazków sezonu.

– Jestem dumny, że pracuję dla tego klubu. Kiedy wręczono trykoty graczom, dostałem gęsiej skórki. Koszulki były na tyle piękne, że zachciałem założyć jedną z nich, zwłaszcza że wiedziałem, że dam radę się w nią wbić – zapewniał szkoleniowiec w rozmowie z DAZN.

Kibice Kozłów mieli właśnie nowego ulubieńca. Trenera, za którym błyskawicznie byli w stanie wskoczyć w ogień.

Lukas Kwasniok

***

10 stycznia 2026 roku. Bundesliga wraca po zimowej przerwie, a trener Kwasniok na kameralny stadion w 50-tysięcznym miasteczku Heidenheim wychodzi ubrany jedynie w klubowy, świąteczny sweter. Klubowa maskotka, koza, spogląda z niego przed siebie, wisząc nad wydzieraganym klubowym obiektem.

Ale to co zobaczyła, nie mogło się jej spodobać. Przyjezdni z Kolonii kibice powitali trenera banerem „Kwasni yok”, który chyba najtrafniej można przełożyć jako „Kwasniok, wypad!”, albo po prostu: „Kwasniok – nie!”. Yok to słówko używane w slangu, a mające negatywne nacechowanie.

Od sierpniowego spotkania z Freiburgiem mijał właśnie piętnasty kolejny mecz. Kolonia w tym czasie wygrała tylko dwa razy, a starcie z będącym w strefie spadkowej Heidenheim (zremisowane 2:2), było już siódmym kolejnym bez wygranej. Wkrótce doszedł ósmy taki mecz, bo w środę Koeln mierzyło się u siebie z Bayernem Monachium (1:3).

Jak doszło do tego, że trener, który tak szybko zaskarbił sobie uwielbienie kibiców, pół roku później nasłuchuje, jak kibice wzywają do jego zwolnienia? Sprawa jest dość zagadkowa i wykracza jedynie poza boiskowy kryzys. A niektóre tropy prowadzą nawet do… klubowej wigilii.

Lukas Kwasniok

Lukas Kwasniok. Geneza jego problemów w 1. FC Koeln

– Na początku Kwasniok był postrzegany niemal jako zbawca. Po bardzo burzliwym roku w drugiej lidze, wszyscy pokładali w nim nadzieje – mówi w rozmowie z Weszło Jim Decker, dziennikarz Kickera, zajmujący się 1. FC Koeln.

– W pierwszych meczach wydawało się, że marzenia się spełniają. Wszyscy wiwatowali na jego cześć. Jednak od kilku tygodni pojawiają się głosy krytyki, głównie z powodu braku zwycięstw. Ale niektórzy nie mogą też zrozumieć, dlaczego czasami zostawia swojego najlepszego strzelca, Saida El Malę, na ławce rezerwowych – dodaje.

Bo faktycznie – 19-letni El Mala, który w tym sezonie Bundesligi ma już na koncie siedem goli i trzy asysty, tylko siedmiokrotnie zaczynał ligowe spotkania od pierwszej minuty. I to mimo faktu, że młodziana docenił już Julian Nagelsmann, w listopadzie powołując go na zgrupowanie dorosłej reprezentacji Niemiec. A klubowa wierchuszka już zaciera ręce, licząc na wielomilionowy transfer.

– Jestem osobą, która towarzyszy Saidowi na jego drodze, a nie jego fanem – ucina dyskusje sam Kwasniok. – El Mala nie jest jeszcze gotowy, by grać trzy mecze w tygodniu po pełne 90 minut. A ja lubię mieć go na boisku pod koniec meczu – dodaje.

Urodzony w Gliwicach trener jest postrzegany jako osoba z bardzo mocnym charakterem, wyjątkowo bezpośrednia i nie bojąca się wyrażać swoje zdanie. Z dużą skłonnością do podejmowania ryzyka.

– Niektórzy uwielbiają jego bezpośredniość i bezpardonową szczerość, inni uważają, że powinien bardziej uważać na to, co mówi – komentuje dla Weszło Decker. – Na przykład: w zeszłym tygodniu pochwalił 18-letniego utalentowanego Fynna Schentena i podkreślał, że chłopak ma cechy, których nie ma żaden inny napastnik w zespole. Wywołało to jednak krytykę, ponieważ pośrednio źle wyraził się o starszych, bardziej doświadczonych napastnikach.

Wspomniany przykład od razu wzbudził moje skojarzenie z wypowiedzią na temat Kuby Kamińskiego. Po wygranej 4:1 z HSV Hamburg, w której Kamiński miał wydatny udział, Kwasniok wypalił:

– Od początku mówiłem, że jest naszym najlepszym piłkarzem!

I tak jak miło było usłyszeć wyjątkową pochwałę w stosunku do reprezentanta Polski, tak od razu zastanowiłem się, jak takie słowa odbiorą koledzy Kamińskiego z szatni. W końcu nie bez powodu pozostali trenerzy jak ognia unikają podobnych deklaracji.

Tym razem słowa zachwytu usłyszał Schenten, który w sobotę zadebiutował w Bundeslidze i to od razu od pierwszej minuty. Mało zresztą brakowało, a już na początku meczu zaliczyłby asystę do Kamińskiego.

– Uwielbiam tego chłopaka! – mówił z zapałem Kwasniok na konferencji po meczu w Heidenheim, gdy tylko skończył wymieniać atuty 18-latka.

Ale nie wszyscy zasłużyli na tak ciepłe słowa od 44-letniego szkoleniowca. Młodziutki Schenten znalazł się w kadrze meczowej kosztem kilku znacznie bardziej doświadczonych zawodników. Poza kadrą meczową na Heidenheim znaleźli się choćby 33-letni Florian Kainz czy 29-letni Luca Waldschmidt.

A chwilę później na trybunach pojawiło się słynne już „Kwasni Yok”.

Klubowa wigilia. Fakty i mity

– Przyczyna wywieszenia transparentu nie jest do końca znana. Myślę, że było to połączenie serii meczów bez wygranej i pojawiających się wśród kibiców plotek – twierdzi w rozmowie z Weszło Decker, który z bliska relacjonuje to, co dzieje się w Kolonii.

Co mówi bardziej oficjalna wersja? Że odstawienie Waldschmidta od gry miało być karą za wywiad, którego ten udzielił w czasie przerwy zimowej, a w którym narzekał na małą liczbę minut na boisku.

„Czuć, że wewnątrz klubu narastają napięcia. Degradacja doświadczonych i zasłużonych zawodników z pewnością wywołuje tarcia, zwłaszcza, że krytyczny wywiad Waldschmidta miał być powodem wykluczenia go z kadry meczowej. Rodzi to jednak szereg wątpliwości, ponieważ wspomniany wywiad – jak wszystko inne – był przecież autoryzowany przez dział prasowy klubu. Fakt, że mimo wszystko wywołał kontrowersje, rzuca złe światło na zakulisowe procesy w Kolonii” – pisał na łamach Kickera Decker.

A co mówią mniej oficjalne pogłoski? W czasie zimowej przerwy w sieci pojawiło się sporo zagadkowych, choć niepotwierdzonych wpisów na temat trenera FC Koeln.

„Jestem dziś na miejscu w Heidenheim. Słychać dziwne historie o trenerze. Na klubowej świątecznej imprezie podobno najpierw wypił butelkę wódki, potem podrywał żonę Luki Waldschmidta, a następnie ulotnił się z jedną z praktykantek. Wewnątrz klubu wszystko płonie” – napisał jeden z fanów Kolonii, a wpis złapał już ponad 200 tysięcy wyświetleń. W odpowiedziach pojawiały się inne niepokojące historie: o tym, że trener miał upijać się także na imprezach klubowych w Paderborn (w swoim poprzednim klubie), czy składać tamtejszym pracownicom mało eleganckie propozycje.

O twitterowe wpisy pytamy więc Deckera.

– To głównie plotki – zaznacza niemiecki dziennikarz. – Prawdą jest, że upił się na imprezie bożonarodzeniowej. Nie dotknął jednak nikogo w nieodpowiedni sposób. Na przykład żony Waldschmidta w ogóle tam nie było… – twierdzi.

Kamiński rozkwitł pod wodzą Kwasnioka

Na razie na współpracę z Kwasniokiem nie może raczej narzekać jednak Kamiński, który u 44-letniego trenera praktycznie nie schodzi z boiska. W Bundeslidze zaliczył niemal komplet minut – z placu gry zszedł tylko na cztery minuty w końcówce meczu z Unionem Berlin.

– Kamiński jest jednym z najważniejszych graczy FC Koeln i zdecydowanie najlepszym transferem, jakiego klub dokonał tego lata – zaznacza Decker.

Po dwóch nieudanych sezonach w Wolfsburgu Kamiński w nowym zespole przeżywa odrodzenie – w tym sezonie zdobył już pięć bramek, zaliczył też jedną asystę. Do tego może grać praktycznie w każdej roli, jaką tylko wymarzy sobie Kwasniok – najczęściej zaczynał mecze jako jedna z dwóch dziesiątek, ale zdarzało mu się też grać na lewym i prawym wahadle, a nawet jako najbardziej wysunięty napastnik. Czasami Kamiński wciela się też w rolę ósemki, jak choćby w środę przeciwko Bayernowi Monachium.

– Może grać wszędzie i wszędzie sobie dobrze radzi. Jednak moim zdaniem jego atuty najlepiej sprawdzają się na pozycji lewego napastnika. Ale tam gra złoty chłopiec El Mala – dodaje ekspert Kickera.

Jakub Kamiński dał remis Koeln w meczu z Wolfsburgiem

Ciężko stwierdzić, czy na sympatię Kwasnioka do Kuby wpływa fakt, że miejsca ich narodzin – Gliwice i Rudę Śląską – dzieli zaledwie kilkanaście kilometrów, ale faktem jest, że obaj dogadują się na razie znakomicie. I często robią to w naszym ojczystym języku.

– Często można usłyszeć, jak rozmawia z Kamińskim po polsku – przyznaje Decker.

Na koniec – głównie żartując – pytam więc niemieckiego dziennikarza, czy rozmawiamy o przyszłym selekcjonerze reprezentacji Polski.

– Nie wiem, czy w ogóle myśli o pracy w reprezentacji narodowej. Ale często wspomina o swoich polskich korzeniach i podkreśla ich znaczenie – zapewnia Decker.

CZYTAJ WIĘCEJ O NIEMIECKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

1 komentarz

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Niemcy

Niemcy

Z nieba do piekła. Debiut marzeń w Bundeslidze i… poważna kontuzja

Maciej Bartkowiak
0
Z nieba do piekła. Debiut marzeń w Bundeslidze i… poważna kontuzja
Niemcy

Milan może ściągnąć piłkarza Bayernu. Ale lista chętnych jest długa

Michał Kołkowski
1
Milan może ściągnąć piłkarza Bayernu. Ale lista chętnych jest długa
Niemcy

W tym sezonie zagrał tylko 14 minut. Jest krok od transferu do MLS

Maciej Bartkowiak
1
W tym sezonie zagrał tylko 14 minut. Jest krok od transferu do MLS
Reklama
Reklama