Koszmarne debiuty trenerów Realu. Arbeloa przebił nawet Lopeteguiego

Michał Kołkowski

15 stycznia 2026, 20:10 • 10 min czytania 3

Koszmarne debiuty trenerów Realu. Arbeloa przebił nawet Lopeteguiego

W bieżącym stuleciu nowo mianowanym trenerom Realu Madryt przytrafiały się poważne wpadki w debiutach, ale Alvaro Arbeloa przebił wszystkie te potknięcia. Wprawdzie 42-letniego Hiszpana za obecne problemy Królewskich – nawiązując do klasyka – winilibyśmy najmniej, jednak trzeba przyznać, że nędzniej się ta kadencja zacząć po prostu nie mogła. A co gorsza, jeśli spojrzymy na poprzednich szkoleniowców, którzy w XXI wieku zaczynali przygodę z Los Blancos od wtopy, to żaden z nich furory na Bernabéu nie zrobił.

Reklama

W czerwcu 2003 roku pracę w Realu po blisko czterech latach zakończył Vicente del Bosque. Przyjrzyjmy się zatem, jak debiutowali późniejsi trenerzy madryckiej ekipy i jak na ich tle wypada Arbeloa ze swoją zawstydzającą klęską 2:3 w Pucharze Króla z Albacete, siedemnastym zespołem zaplecza hiszpańskiej ekstraklasy.

Zwycięskie debiuty w Realu Madryt? To normalka

Zacznijmy od listy szkoleniowców, którzy w XXI wieku zaczynali pracę z Realem Madryt od zwycięstw. Jest ona dość pokaźna, co nie powinno zaskakiwać. Ostatecznie mówimy o klubie, który regularnie rozstaje się z trenerami legitymującymi się średnią przeszło 2 punktów na mecz.

Reklama
  • Jose Antonio Camacho* – (11.08.2004; el. LM) Wisła Kraków – Real Madryt 0:2
  • Mariano García Remón – (21.09.2004; LaLiga) Real Madryt – CA Osasuna 1:0
  • Vanderlei Luxemburgo – (05.01.2005; LaLiga) Real Madryt – Real Sociedad 2:1
  • Juande Ramos – (10.12.2008; Liga Mistrzów) Real Madryt – Zenit Petersburg 3:0
  • Manuel Pellegrini – (29.08.2009; LaLiga) Real Madryt – Deportivo La Coruña 3:2
  • Carlo Ancelotti – (18.08.2013; LaLiga) Real Madryt – Real Betis 2:1
  • Zinedine Zidane – (09.01.2016; LaLiga) Real Madryt – Deportivo La Coruña 5:0
  • Santiago Solari – (31.10.2018; Puchar Króla) UD Melilla – Real Madryt 0:4
  • Zinedine Zidane* – (16.03.2019) Real Madryt – Celta Vigo 2:0
  • Carlo Ancelotti* – (14.08.2021) Deportivo Alavés – Real Madryt 1:4

* – nie było to pierwsze podejście danego trenera do pracy w Realu

Ciekawym przypadkiem jest Jose Antonio Camacho, który przez długie lata bronił barw Realu jako zawodnik, a później był też członkiem sztabu szkoleniowego Los Blancos. W 1998 roku Hiszpan chwycił wreszcie za ster w ekipie Królewskich, ale utrzymał go w dłoniach zaledwie przez trzy tygodnie. – Nie odnalazłem w kierownictwie zaufania do moich decyzji i zdałem sobie sprawę, że nie będę mógł spokojnie pracować – tak Camacho wyjaśniał swoją sensacyjną rezygnację. – Nie wiem, jakie zapanowały zwyczaje w tym klubie. Przez lata byłem piłkarzem Realu, ale to już nie jest mój Real. Nie spodziewałem się tego.

W 2004 roku Camacho powrócił na Bernabéu, tym razem zatrudniony przez Florentino Pereza. Zaczął od wyrzucenia Wisły Kraków z eliminacji do Ligi Mistrzów, następnie wymęczył dwa zwycięstwa w LaLiga. Jednak 15 września 2004 roku jego drużyna została zdemolowana w fazie grupowej Champions League przez Bayer Leverkusen (pamiętny gol Jacka Krzynówka!), a zaraz potem oberwała na ligowym podwórku od Espanyolu. No i Camacho… znowu zrezygnował.

– Prezes, zarząd i fani we mnie wierzyli. Ale muszę przyznać, że drużyna nie spisywała się tak, jak powinna. I nie poprawi się ze mną na ławce trenerskiej. Gdybym pozostał na stanowisku, kryzys mógłby się pogłębić. Dlatego postanowiłem zrezygnować – oznajmił 70-letni obecnie szkoleniowiec.

Z kolei Vanderlei Luxemburgo, kolejny szkoleniowiec ery pierwszych Galacticos, zaczął w 2005 roku od passy dziewięciu spotkań bez porażki. Później było już jednak gorzej, aczkolwiek o niepowodzeniu Brazylijczyka w stolicy Hiszpanii nie przesądziły wyniki. Opowiedział o tym ostatnio Ronaldo w Charla Podcast.

– Luxemburgo był bardzo dobrym trenerem. Naprawdę dobrym. Jego sztab również. Otaczał się świetnymi ludźmi i sam też był nieprzeciętnym fachowcem. Ale miał problem z odpowiednim zarządzaniem drużyną. Tutaj tkwił jego problem. Został zwolniony z Realu, bo ściągał mnie z boiska w każdym spotkaniu. W końcu Florentino [Perez] chciał z nim o tym porozmawiać. Powiedział mu: „Rozumiesz, że ci wszyscy ludzi przychodzą na stadion, żeby oglądać Ronaldo? A ty go ciągle zmieniasz”. Luxemburgo odpowiedział: „Prezesie, z całym szacunkiem, ale to moja decyzja”. No i mógł już iść do kadrowej – przyznał ze śmiechem Ronaldo.

Zinedine Zidane i Carlo Ancelotti otworzyli zwycięstwami obie kadencje na Bernabéu. Natomiast Santiago Solari zaliczył komplet triumfów w czterech spotkaniach, w których poprowadził Real jako trener tymczasowy. Potem został szkoleniowcem na stałe i… od razu przerżnął 0:3 z Eibarem.

Xabi Alonso zaczął od remisu. Długo na stołku nie przetrwał

To teraz trenerzy, którzy na starcie zremisowali.

  • Fabio Capello* – (27.08.2006; LaLiga) Real Madryt – Villarreal CF 0:0
  • José Mourinho – (29.08.2010; LaLiga) RCD Mallorca – Real Madryt 0:0
  • Rafael Benítez – (23.08.2015; LaLiga) Sporting Gijón – Real Madryt 0:0
  • Xabi Alonso – (18.06.2025; KMŚ) Real Madryt – Al-Hilal 1:1

* – nie było to pierwsze podejście danego trenera do pracy w Realu

Jest dość ciekawe, że trzech szkoleniowców słynących z zamiłowania do defensywnej gry – Fabio Capello, Jose Mourinho i Rafa Benitez – rozpoczęło swoje kadencje w ekipie Królewskich od bezbramkowych remisów. Zresztą Włoch pierwszą przygodę z Realem także zainaugurował podziałem punktów (1:1 z Deportivo La Coruña w 1996 roku). Ale to wcale nie oznacza, że za rządów tej trójki w Madrycie wiało nudą. W zasadzie, to wręcz przeciwnie. No bo weźmy taki sezon 2006/07 w wykonaniu drużyny dowodzonej przez Capello. Przecież to była jazda bez trzymanki, zwłaszcza w rundzie wiosennej. Real nieustannie powracał wówczas z dalekich podróży, odwracając losy meczów ligowych w elektryzujących końcówkach spotkań. Finalnie Los Blancos zdołali wyszarpać mistrzowski tytuł.

Apetyt Sevilli, wahania Capello, ręka Messiego. Szalony sezon LaLiga

Mourinho? W sezonie 2011/12 jego Real zanotował 121 goli w 38 ligowych spotkaniach. Umówmy się, że takich statystyk nie wykręcają futbolowi nudziarze. Natomiast Benitez, choć przetrwał na stołku zaledwie przez pół roku, zdążył zaliczyć takie rezultaty jak wygrana 10:2 z Rayo Vallecano czy 8:0 Malmö FF. Zresztą zaraz po nieudanym debiucie Hiszpana jego zespół wygrał trzy spotkania, w których zdobył w sumie piętnaście bramek. A zatem, wbrew pozorom, działo się całkiem sporo.

Xabi Alonso

Debiut na remis zaliczył także Xabi Alonso.

Jego Real w pierwszym występie w fazie grupowej Klubowych Mistrzostw Świata 2025 podzielił się punktami z Al-Hilal. O triumfie Królewskich mógł wówczas przesądzić Fede Valverde, lecz Urugwajczyk w doliczonym czasie gry spartolił jedenastkę. Jednak Alonso nie musiał się tym długo martwić. Co do zasady, występ Realu na KMŚ kibice przyjęli bowiem z dużym optymizmem, a drużyna wyglądała na przebudzoną po strasznie marnej końcówce kadencji Carlo Ancelottiego.

Dziś już jednak wiemy, że efekt świeżości nie utrzymał się w ekipie z Bernabéu zbyt długo. Alonso w roli trenera Los Blancos przegrał tylko sześć z 34 spotkań, ale to wystarczyło, by Florentino Perez zaraz po Nowym Roku podziękował mu za współpracę. Choć przecież Bask miał być w Madrycie trenerem na lata.

Przegrani debiutanci w Realu Madryt. Arbeloa przebił wszystkich

No i przejdźmy do przegranych debiutantów.

  • Carlos Queiroz – (24.08.2003; Superpuchar Hiszpanii) RCD Mallorca – Real Madryt 2:1
  • Juan Ramón López Caro – (06.12.2005; Liga Mistrzów) Olympiakos Pireus – Real Madryt 2:1
  • Bernd Schuster – (11.08.2007; Superpuchar Hiszpanii) Sevilla FC – Real Madryt 1:0
  • Julen Lopetegui – (15.08.2015; Superpuchar Europy) Real Madryt – Atletico Madryt 2:4 p.d.
  • Alvaro Arbeloa – (14.01.2026; Puchar Króla) Albacete – Real Madryt 3:2

Tylko pięciu szkoleniowców Realu Madryt zaczęło w XXI wieku od wpadki. W przypadku Carlosa Queiroza, wyjazdowa porażka z Mallorcą w Superpucharze Hiszpanii nie miała jednak wielkich konsekwencji. W rewanżu madrytczycy zwyciężyli bowiem 3:0 i sięgnęli po trofeum. Generalnie portugalski trener notował całkiem obiecujące rezultaty na pierwszym etapie pracy z Galacticos i można było przypuszczać, że sprawdzi się w roli następcy Vicente del Bosque.

Jak dowodził Phil Ball: – Carlos Queiroz, który zastąpił del Bosque, uosabiał nowe oblicze Realu Madryt. Przystojny, opalony świetnie ubrany szkoleniowiec. Poliglota z doskonałymi referencjami od sir Alexa Fergusona. Był mentorem dla młodego Figo, świetnie znał Beckhama. Tymczasem del Bosque, z wiecznie ponurym wyrazem twarzy, bardzo się roztył, łysiał i w dodatku uchodził za lewicowca, w przeciwieństwie do Pereza, mającego umocowanie wśród polityków z prawej strony. Koszmar dla speców od wizerunku. Del Bosque był reliktem dawnego, sentymentalnego madridismo.

Upadek Galácticos. Jak Thierry Henry znokautował Real Madryt na Bernabéu

W rundzie wiosennej sezonu 2003/04 nie dało się już jednak zatuszować tego, jak niemądrze została skonstruowana kadra Los Blancos.

Podopieczni Queiroza sromotnie polegli na wszystkich frontach – w Lidze Mistrzów (pamiętny dwumecz z AS Monaco i „zemsta” Fernando Morientesa), w finale Pucharu Króla, no i w LaLiga, gdzie zaliczyli komplet porażek w pięciu ostatnich kolejkach i w konsekwencji osunęli się na czwarte miejsce w stawce, co dla zespołu budowanego z taką pompą było po prostu jedną, wielką kompromitacją. Queiroz rzecz jasna nie przetrwał na stanowisku.

Z uporządkowaniem galaktycznego bałaganu nie poradził sobie także Juan Ramón López Caro, ostatni trener wybrany za pierwszych rządów Pereza na Bernabéu. Już debiut Hiszpana – porażka z Olympiakosem w Lidze Mistrzów po zabójczym ciosie Rivaldo, byłego gwiazdora Barcelony – nie zwiastował nic dobrego.

Na specjalnie „docenienie” zasługuje bez wątpienia Bernd Schuster, który kadencję w drużynie Los Blancos zaczął nie od jednej, ale od dwóch porażek. Jego Real przegrał bowiem obie konfrontacje w Superpucharze Hiszpanii z Sevillą. Najpierw 0:1 na wyjeździe, następnie 3:5 przed własną publicznością.

Później Niemiec radził już sobie lepiej i sięgnął nawet z zespołem ze stolicy po mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 2007/08.

Jednak w rundzie jesiennej kolejnego sezonu Real znalazł się w dołku, a Schuster ewidentnie stracił wiarę we własnych podopiecznych. W grudniu 2008 roku zszokował opinię publiczną stwierdzeniem, że jego drużyna nie ma większych szans na wygraną w nadchodzącym Klasyku z rozpędzoną Barceloną. – Niemożliwym będzie zwycięstwo na Camp Nou. Barcelona niszczy w tym sezonie i sądzę, że to będzie jej rok. Możemy wykonać tam jako zespół dobą pracę, ale nie można mówić o niczym więcej – wypalił Niemiec. Jego słowa zaczęli publicznie dementować… piłkarze Realu. – Drużyna jest przekonana, że może wygrać z Barceloną. Wiemy, że oni przeżywają wielkie chwile i są bardzo pewni siebie, czeka nas trudne zadanie. Ale stać na na zwycięstwo – zapewniał Raul Gonzalez.

Jakkolwiek spojrzeć, bliżej prawdy był wtedy trener. 14 grudnia Barcelona faktycznie zwyciężyła 2:0 w El Clasico. No ale to już bez Schustera na ławce. Niemiec wyleciał z posady niespełna 48 godzin po tym, jak otwarcie zwątpił w możliwość pokonania Blaugrany.

Debiut w Realu Madryt nie udał się także Julenowi Lopeteguiemu.

15 sierpnia 2018 roku Królewscy pod jego wodzą zanotowali podwójnie bolesną porażkę: nie dość, że nie zdołali sięgnąć po Superpuchar Europy, to jeszcze nie sprostali rywalom zza miedzy. Na stadionie w Tallinnie trofeum wywalczyli bowiem zawodnicy Atletico Madryt. Los Colchoneros pokonali Los Blancos 4:2 (po dogrywce). Był to zresztą dopiero początek całego pasma niepowodzeń Realu za kadencji Lopeteguiego, który został zwolniony już w październiku. Summa summarum poprowadził Królewskich w zaledwie czternastu spotkaniach, a pożegnał się z Bernabéu laniem (1:5) zebranym od Barcelony.

***

Porażka w derbach Madrytu, w meczu o trofeum… Wydawać by się mogło, że gorzej przygody trenerskiej z Realem zacząć się nie da. Jednak Alvaro Arbeloa udowodnił, że to jak najbardziej możliwe. Bęcki zebrane od drugoligowca – i to nie takiego, który włączy się w tym sezonie do walki o awans do LaLiga – w 1/8 finału Pucharu Króla przebiły wszystkie z dotychczasowych, debiutanckich porażek szkoleniowców Królewskich w XXI wieku. Niespełna 43-letni Hiszpan jeszcze nie zdążył się porządnie zadomowić w nowym gabinecie, a już ma na koncie blamaż, który będzie mu wypominany przy każdej możliwej okazji.

– W tym klubie każdy remis jest tragedią, a co dopiero porażka. To boli i jestem przekonany, że taki sam bój odczuwają nasi kibice. Zwłaszcza że przegraliśmy z zespołem z niżej klasy rozgrywkowej. Ja ponoszę winę za ten wynik. Ja podejmowałem decyzje co do składu, taktyki i zmian meczowych. Mogę tylko podziękować piłkarzom za przyjęcie i dzisiejszy wysiłek. […] Dla nich oczywiście nie jest łatwo zrealizować wszystko, o co ich prosiłem jako nowy trener. Powtarzam, jestem odpowiedzialny za tę porażkę i dla mnie teraz najważniejsze jest to, by odbudować zespół mentalnie i fizycznie. To oczywista sprawa. Wielu piłkarzy musi wrócić do najwyższej dyspozycji. I tyle, pozostaje nam wziąć się do pracy i przygotować do kolejnego spotkania – ocenił samokrytycznie Arbeloa.

Samokrytycznie, chciałoby się rzec, aż do przesady. Bo w rzeczywistości trudno widzieć w Hiszpanie głównego winowajcę kłopotów Realu. I nie był nim chyba także Xabi Alonso. Predrag Mijatović na antenie Cadena SER po blamażu w Copa del Rey wywołał do tablicy piłkarzy Królewskich.

– Byłbym spokojniejszy, gdyby w drużynie grali dalej Modrić, Kroos czy Sergio Ramos. Liderzy, członkowie starej gwardii. Brakuje kogoś, kto w trudnym momencie podejdzie do tych młodych zawodników i powie: „Dzieciaki, spokojnie, co jest grane? Zróbmy coś z tym”. W tym momencie widzę zespół pozbawiony przywódcy. Kogoś, kto wskaże drogę innym. Niezależnie od tego, co mówi trener. Tego mi brakuje w Realu. We wszystkich meczach, w których drużyna prezentowała się słabo, nie widziałem takiej postaci. To się musi zmienić. W przeciwnym wypadku drużyna może mieć wielkie problemy – ocenił Mijatović

Podobnego zdania zdaje się być Dani Carvajal, który oznajmił bez ogródek: – Spektakularnie sięgnęliśmy dna.

Forma drużyny dostarczony przez Superscore

 

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. NewsPix.pl

3 komentarze

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
60
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama
Reklama