Peter Moore ubolewa. „Zagorzały kibic jest wypychany”

Patryk Idasiak

09 kwietnia 2026, 12:12 • 5 min czytania 2

Reklama
Peter Moore ubolewa. „Zagorzały kibic jest wypychany”

Peter Moore to były prezes Liverpoolu. Przewodził wielkim firmom związanym z grami komputerowymi. Od prawie roku jest też udziałowcem Wisły Kraków. Zabiera głos na temat tego klubu, odwiedził nawet dawną stolicę Polski jesienią 2025 roku. Moore też wiele w futbolu widział jako prezes wielkiego, europejskiego klubu. No i nie podoba mu się to, w jaką stronę zmierza piłka nożna. 

Reklama

Peter Moore to barwna postać, która zupełnie niespodziewanie wdarła się do tzw. polskiego uniwersum za sprawą przejęcia 5% udziałów w Wiśle Kraków. We wrześniu 2025 roku przyjechał do Polski, odwiedził kopalnię soli w Wieliczce, miał wykład na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opowiadał, w jaki sposób dostarczać produkt kibicom jednego z największych klubów świata.

– Nigdy bym tego nie powiedział, ale w Liverpoolu patrzyliśmy na siebie jak na… dostawcę multimedialnej rozrywki. Pierwsze, z czego musisz sobie zdać sprawę, to fakt, że 99% kibiców takiego klubu nigdy nie zobaczy meczu swojego zespołu na żywo, bo go na to nie stać. Musisz generować kontent, który możesz im dostarczyć. Wszystko było filmowane, stworzyliśmy centra medialne, studia telewizyjne. Dewiza jest prosta: zdobądź, zaangażuj, monetyzuj. Spójrzcie na Inside Anfield. Fascynująca rzecz, zerknięcie za kulisy. 

Peter Moore widzi Wisłę Kraków w Europie. Jak tego dokonać? [REPORTAŻ]

Peter Moore skrytykował podejście FIFA do współczesnego futbolu

Dlatego Moore’owi nie podoba się to, co z mundialu próbuje uczynić FIFA.

Reklama

To bardzo na mnie ciąży i nie mogę już dłużej milczeć. Mam 71 lat. Miałem szczęście uczestniczyć w pięciu Mistrzostwach Świata, począwszy od 1986 roku. Te turnieje nie były dla mnie zwykłymi wydarzeniami, były rozdziałami w moim życiu. Chodziło o więzi, o kulturę, o stanie ramię w ramię z ludźmi z każdego zakątka świata, zjednoczonymi przez grę, którą kochamy. Ale to, co widzę teraz, rozdziera mi serce – zaczął swój długi wywód Peter Moore. 

Uważa, że strategia cenowa jest dla normalnego kibica niedostępna. Stwierdza, że turniej w USA to rynek premium, a przecież nie tak miało być:

Piłka nożna nigdy nie miała być produktem luksusowym zarezerwowanym dla tego, kto da najwięcej. Należy do ludzi. Zawsze należała. Z rozrzewnieniem wspominam USA 94 i wszystko, co wtedy zrobiliśmy, aby zapełnić stadiony i ożywić grę dla Amerykanów, którzy dopiero zanurzali się w wodzie pięknej gry. W tej chwili wydaje się, że przeciętny, zagorzały kibic, ten, który oszczędza latami, podróżuje po kontynentach, wnosi barwy, hałas, ducha, jest wypychany. Zastępuje go model, który przedkłada zyski nad rzeczywistość. To niebezpieczna droga, bo tracąc autentycznego kibica, traci się istotę tego, co czyni MŚ wyjątkowymi.

Mundial w 1994 roku rzeczywiście był sukcesem na przeogromną skalę. 94 194 ludzi  na Rose Bowl w Kalifornii oglądało, jak w finale Brazylia pokonuje Włochy dopiero w konkursie rzutów karnych. Widzieli łzy Roberto Baggio. Oczywiście daleko mu do liczb z pojedynczych meczów 1950 roku i starć na Marakanie, ale mundial osiągnął sukces w ogólnych liczbach – nigdy wcześniej i nigdy później nie było tak dużej frekwencji na wszystkich stadionach razem wziętych. Wyniosła ona prawie 70 tysięcy. Tak więc ogrom ludzi na zwykłym meczu grupowym.

Reklama

Peter Moore ma porównanie, ponieważ czynnie uczestniczył w tamtym mundialu. Kontynuuje swój długi wywód, odnosząc się też do budowania tożsamości za pomocą gier wideo, w czym brał czynny udział i oczekuje teraz od FIFA rozwiązania.

Podczas mojej pracy w EA SPORTS, ramię w ramię wspieraliśmy FIFA, kiedy najbardziej tego potrzebowali. Nasza gra utrzymywała miliony kibiców w kontakcie z piłką nożną i mistrzostwami świata, kiedy zaufanie do organizacji było najniższe. Pomogliśmy podtrzymać płomień. Dlatego ten moment jest jeszcze bardziej rozczarowujący. To prawdopodobnie jeden z ostatnich mundiali w moim życiu, na których mam okazję być i zastanawiam się, czy gra, którą kochałem całe życie, powoli nie oddala się od ludzi takich jak ja, a co ważniejsze, od kolejnego pokolenia, które zasługuje na to, by poczuć to, co ja czułem w 1986 roku. Mistrzostwa Świata powinny zjednoczyć świat. Nie dziel tego według ceny. Piłka nożna zasługuje na coś lepszego. No dalej, FIFA, rozwiążcie to. Jeszcze nie jest za późno.

Reklama

FIFA w grudniu – wobec oburzenia kibiców – obniżyła już trochę ceny biletów. Trochę to jednak dobre słowo. FIFA zrezygnowała z opcji wycofania najtańszych wejściówek (60 dolarów) z puli przeznaczonej do dystrybucji przez poszczególne związki krajowe. Problem w tym, że z biletów przyznawanych do dystrybucji krajowym związkom tylko połowa będzie mieściła się w grupie tych najtańszych. To zaledwie 8% pojemności stadionów.

FIFA stosuje w tym turnieju tzw. dynamiczne ustalanie cen. Koszt zmienia się w zależności od popytu. Demokraci z Kongresu USA 10 marca napisali list do prezesa FIFA, Gianniego Infantino. Europejska organizacja broniąca praw konsumentów Euroconsumers oraz Football Supporters Europe złożyły formalną skargę do Komisji Europejskiej na rosnące ceny biletów na mundial 2026.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O MUNDIALU NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama