Tomasz Kaczmarek zabrał głos po klęsce 0:5 z Legią Warszawa. Wydawać by się mogło, że trener Radomiaka będzie – co najmniej – niezadowolony ze swoich podopiecznych. Ten jednak mimo wszystko woli widzieć szklankę do połowy pełną. Kaczmarek stwierdził np., że Radomianie „dobrze weszli w mecz„. Szkoda tylko, że trwało to pięć minut.
Doprawdy, trudno sobie wyobrazić gorsze rozpoczęcia spotkania, niż to w wykonaniu Radomiaka przy Łazienkowskiego. Ledwo minął kwadrans, a Radomiak już miał trzy bramki starty. Legia z kolei na tym nie zamierzała poprzestawać i poczuła krew. Dublet dołożył potem Kapustka i legioniści triumfowali aż 5:0.
Dla Radomian to trzecia porażka z rzędu. Co więcej, w każdym z tych meczów podopieczni Kaczmarka tracili co najmniej trzy bramki. Brzmi niepokojąco, prawda? Nie dla szkoleniowca Zielonych, który woli cieszyć się z małych rzeczy.
– Jeśli chodzi o pierwsze pięć minut, to dobrze weszliśmy w mecz. Cel był taki, żeby być przy piłce z większą pewnością. Niestety, pierwszy błąd, który nam się przydarzył, skończył się bramką – tak, jak stały fragment. Przeciwnik strzelił trzy gole w pierwszych trzech wejściach w pole karne. Mecz bardzo szybko ułożył się tak, że był to dla nas trudny wieczór – skomentował Kaczmarek.
Optymista Kaczmarek. Broni Gradeckiego i chwali początek
I my doceniamy! Mógł przecież Radomiak stracić bramkę już w pierwszej minucie, a tak dzielnie przetrwał pełnych siedem minut i dopiero wówczas radomska twierdza padła bezpowrotnie. Warto docenić. Zawsze mogło być gorzej.
Niechlubnym architektem katastrofy przy Łazienkowskiej był Bartłomiej Gradecki. 26-letni golkiper z pewnością zapamięta swój debiut w barwach Radomiaka na długo, choć intuicja podpowiada, że najchętniej chciałby pewnie o nim w ogóle zapomnieć. Co strzał, to w sieci. Gradecki, delikatnie rzecz ujmując, nie pomagał zbytnio swoim kolegom z defensywy.
Kaczmarek na pomeczowej konferencji prasowej bronił go z podobną skutecznością.
– W ogóle nie miałem pomysłu, żeby zmienić Bartka Gradeckiego w przerwie. To bardzo dobry bramkarz. Miał wybitny okres przygotowawczy, daje nam dużo spokoju z piłką przy nodze, pomaga nam w budowaniu od tyłu. Był to dla niego nieudany wieczór, jeden zły mecz. Życie. Coś takiego może się zdarzyć – tłumaczył.
Dziwi nas ten niepoprawny optymizm trenera Radomiaka, biorąc pod uwagę wyniki, które powinny napawać skrajnym pesymizmem. 4 mecze, 3 porażki, bilans bramkowy 4:12. W kolejnym spotkaniu Kaczmarek i spółka zmierzą się 23 sierpnia z Zagłębiem Lubin.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix