Niemieccy skoczkowie: To niewiarygodnie bolesne

Maciej Piętak

16 lutego 2026, 22:21 • 3 min czytania 9

Niemieccy skoczkowie: To niewiarygodnie bolesne

Co za szalony konkurs duetów! Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek zdobyli srebrny medal, po tym jak trzecia seria została odwołana z powodu obfitych opadów śniegu. Jak to w sporcie bywa, sukces jednych jest porażką innych. Niemieccy skoczkowie podzielili się swoimi odczuciami po konkursie.

Reklama

Niemieccy skoczkowie: To niewiarygodnie bolesne

Pokrótce przypomnijmy. Po czterech skokach na prowadzeniu ze sporą przewagą była Austria. 20 punktów za nią byliśmy my, a na trzeciej lokacie uplasowała się Norwegia z zaledwie 0,3 pkt zapasem nad Niemcami.

Niestety, po skoku Pawła Wąska spadliśmy na czwartą pozycję. Nieznacznie wyprzedziła nas Norwegia, a po rewelacyjnym skoku Nikaido mieliśmy prawie 10 punktów straty do Japonii. Mimo to szanse na medal wciąż były realne.

Reklama

Wtedy olbrzymią rolę odegrały warunki pogodowe, a konkretniej obfite opady śniegu. Sędziowie kombinowali i głowili się, co tu zrobić, by dociągnąć konkurs do końca. Zmieniali długość rozbiegu, trzymali skoczków na górze. Domen Prevc i Kacper Tomasiak w takich warunkach nie doskoczyli do punktu konstrukcyjnego, ale ta sztuka udała się Philippowi Raimundowi, który odpalił rakietę. Gdyby konkursu nie przerwano, Niemcy mieliby sporą szansę na medal. Stało się jednak inaczej, wzięto pod uwagę wyniki po drugiej serii, a tam Niemcom zabrakło do trzeciego miejsca niewiele.

– W tej chwili to po prostu niewiarygodnie bolesne. Mam na myśli, że 0,3 punktu to zupełnie nic. Pogoda jest, jaka jest. Ale ze skokiem, który Philipp Raimund oddał jeszcze w trzeciej serii, tak czy siak wskoczylibyśmy na podium, bo był on tak wiele wart. Od miejsca drugiego do szóstego wszystko było otwarte. Było tak ciasno. Nawet przy przerwanych zawodach różnice między trzecim a szóstym miejscem są minimalne. Nie zostaliśmy nagrodzeni za to, co pokazał dzisiaj zwłaszcza Philipp. U mnie było solidnie. On spisał się ekstremalnie dobrze. Brakujące 0,3 punktu to po prostu coś strasznego – mówił dla Eurosportu Andreas Wellinger.

Raimund: Na górze panowało zamieszanie

Równie niezadowolony końcowymi rozstrzygnięciami był Philipp Raimund.

– Jasne, 20 sekund czerwonego światła – trzy, cztery belki w dół. Już przy Domenie trwało to wieki, kiedy zaczęło śnieżyć. Obsługa z dmuchawami była gotowa, a potem sześć razy skakano z belką w tę i z powrotem. Nie ogarnęli tego, żeby informacja jasno dotarła na górę. Na górze panowało małe zamieszanie. To był powód. Ostatecznie wyszło głupio. Po fakcie nic się już nie zmieni, ale mi się to nie podoba – ocenił złoty medalista ze skoczni normalnej.

– Zajęcie czwartego miejsca jest zawsze gów*iane. Ale kiedy jesteś czwarty tak minimalnie i w taki sposób, jak to się teraz stało… Z tym skokiem tak wiele było jeszcze możliwe – kontynuował Wellinger, który może mówić o podwójnym pechu, bo w drugiej serii oddał skok w jednych z najgorszych warunków jak nie najgorszych.

– To tragedia dla Niemiec, ale nie chce się zdobywać medalu w ten sposób – mówił były skoczek, a obecnie komentator ARD Sven Hannawald.

Ostatecznie skoczkowie z Niemiec muszą obejść się smakiem.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

9 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Barcelona nie pozbierała się po Atletico. Porażka w derbach

Braian Wilma
8
Barcelona nie pozbierała się po Atletico. Porażka w derbach
Reklama

Polecane

La Liga

Barcelona nie pozbierała się po Atletico. Porażka w derbach

Braian Wilma
8
Barcelona nie pozbierała się po Atletico. Porażka w derbach
Reklama
Reklama