Tematem numer jeden w Polsce są ostatnio zdecydowanie arbitrzy. Głośno było oczywiście o aferze z trenerem Jagielloni Białystok Adrianem Siemieńcem i jego konwersacjami z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem. Wcześniej nasz redakcyjny kolega – Wojciech Górski opublikował szokujące doniesienia i list Pawła Sokolnickiego do PZPN. Ponadto sami arbitrzy nie pomagają sobie, aby ich reputacja nie szybowała dalej w dół. Do kolejnego rażącego błędu arbitra doszło w rozgrywkach III ligi.
Dramat z sędziowaniem w Polsce trwa
W starciu grupy czwartej Betclic III ligi pomiędzy Wiślanami Skawina, a drużyną JKS Jarosław mieliśmy do czynienia z kolejnym rażącym błędem arbitra. Zawodnik drużyny gospodarzy wypuścił sobie futbolówkę przed siebie i zaczął obiegać rywali z drugiej strony. Drugi z zawodników drużyny z Jarosławia zamiast skupić się na piłce, postanowił z całej siły wpakować się w swojego przeciwnika. Zero zainteresowania futbolówką i celowe powalenie rywala. Warto wspomnieć, że cała sytuacja działa się już w polu karnym. Efekty tego starcia? Aut bramkowy. Gwizdek arbitra milczał i mimo licznych protestów drużyny ze Skawiny, karnego nie było.
Oczywiście można tłumaczyć sędziego, że na tym poziomie rozgrywkowym nie ma możliwości obejrzenia sytuacji na powtórkach. Jednak biorąc pod uwagę, jak sytuacja wygląda obecnie, nikt nie zdziwiłby się, gdyby taka akcja przeszła dalej nawet w Ekstraklasie.
Co dalej z polskim sędziowaniem?
Odkąd do polskiej piłki wkroczył system VAR arbitrzy mają dodatkowe koło ratunkowe, które ma pomagać im w spornych sytuacjach. Jak jednak pokazuje rzeczywistość sędziowie wciąż popełniają wiele błędów, a eksperci od oceniania ich decyzji mają ręce pełne roboty. Ponadto sami arbitrzy mają problem z narysowaniem prostych linii, albo po prostu nie umieją obsługiwać systemu VAR. Tak, jak mówi Lukas Podolski, afera z SMS-ami to jedynie wierzchołek góry lodowej, a polscy działacze zamiast poważnie rozwiązać problem sędziowania, zapewne jedynie go zbagatelizują. Albo po prostu ukarzą tych, którzy próbują cokolwiek pozytywnego w tej kwestii zrobić, tak, jak zrobili to w przypadku Pawła Sokolnickiego.
Nie dam sobie wmówić, że problemem polskiego sędziowania jest jeden SMS. Bo nie jest. Tak jak napisałem ostatnio, trzeba szukać dużo głębiej i znowu celowo zabieram głos po zwycięstwie, bo tu nie chodzi o jeden mecz czy kilka złych decyzji. Chodzi o cały system, który spowalnia…
— Lukas-Podolski.com (@Podolski10) September 16, 2026
Fot. Newspix