Neymar wyzdrowiał przed czasem. Pomógł odrobić straty w hicie

Marcin Ziółkowski

09 października 2026, 11:53 • 4 min czytania 0

Reklama
Neymar wyzdrowiał przed czasem. Pomógł odrobić straty w hicie

Neymar miał nie grać do końca października. Tak jak przed rokiem okazało się jednak, że ambicja była silniejsza. Powrót na boisko dokonał się trochę wcześniej. Choć na mundialu nie zaprezentował się najlepiej, to w lidze brazylijskiej regularnie prezentuje wysoki poziom. Tak było też ostatniej nocy, gdy na stadion Santosu, Estadio Vila Belmiro, przybył lider zmagań w Serie A, Flamengo. W pojedynku dwóch legendarnych klubów zwycięzcy nie było. Dawna gwiazda Barcelony znacząco jednak pomogła odrobić straty.

Reklama
Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 400 zł za wygraną PSG z Le Mans (kurs 1,08)
Ważne do: 10.10.2026
+18. Graj odpowiedzialnie tylko u legalnych bukmacherów. Obowiązuje regulamin.

Neymar na miarę złota

Problem z udem miał wykluczyć Neymara na blisko dwa miesiące. Udało się wrócić trochę wcześniej, w sam raz na mecz 29. kolejki Serie A. Hitowe starcie z Flamengo nie zapowiadało dobrego wyniku dla gospodarzy. Santos przegrywał do przerwy 0:2 z liderem rozgrywek. Danilo i Lucas Paqueta trafili do siatki w ostatnich minutach pierwszej połowy.

Neymar wszedł z ławki na drugą część meczu. Wykonał 14 podań w tercję ataku, wygrał cztery pojedynki i zrobił siedem podań progresywnych. Wkurzył też Lucasa Paquetę, bo założył pomocnikowi siatkę. Były piłkarz West Hamu zrewanżował się gwieździe faulem.

Reklama

Santos po przerwie dominował, a tendencja nie zmieniła się po czerwonej kartce dla Jorginho w 79. minucie. Mecz skończył się dwoma golami wielkiej gwiazdy, ale dodajmy – w tym czasie Santos grał już w przewadze.

Niemniej jednak, mowa o zespole, któremu bliżej do walki o środek tabeli aniżeli o czołowe miejsca w tabeli. Remis wywalczony przeciwko liderowi to jednak coś wartego docenienia. Wynik pozwolił zbliżyć się do lidera drużynie Palmeiras, która pokonała Bahię 1:0 po golu wicemistrza świata Flaco Lopeza. Różnica między prowadzącą dwójką to teraz raptem punkt.

Reklama

Neymar, który ma na koncie osiem ligowych bramek (jest raptem dwa trafienia od czwartego strzelca ligi), przyznał po meczu, że zmierzyły się ze sobą dwa najlepsze zespoły w Brazylii.

– Myślę, że od momentu pierwszego gola, przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem i mogliśmy uzyskać lepszy rezultat. Ale mowa tu o Flamengo, najlepszym zespole w kraju, trudno uważać inaczej. To jak grają, jak znajdują przestrzeń, to inny poziom, to bardzo trudny rywal.

– Co by nie mówić, to świetny wynik, to był znakomity mecz dwóch zespołów, które chciały ciągle atakować. Dla mnie, w Brazylii to dwa najlepsze zespoły.

Reklama

Jorginho po meczu skrytykował arbitra za czerwoną kartkę, którą mu przyznał po konsultacji z systemem VAR.

– Według mnie to nie był rzut karny. W zasadzie to ja byłem faulowany. Zostałem popchnięty od tyłu i upadłem. Nie wylądowałem ręką na piłce, a zostałem trafiony w ramię, to zupełnie co innego.

Reklama

Nie podobało mu się też, że ignorowano to, że Santos długo wznawia grę od bramki w pierwszej połowie.

Już wiadomo, że w weekend Neymar będzie odpoczywał, gdy koledzy zagrają z Atletico Mineiro. Rywale grają na sztucznej murawie, a ta nawierzchnia dla piłkarzy bywa szkodliwa.

Do końca sezonu Serie A pozostało dziewięć kolejek. Santos ma 11 oczek nad miejscem spadkowym i nie wydaje się, aby w klubie musieli drżeć o utrzymanie, tak jak to było rok temu. Neymar zagryzł wtedy zęby i mimo sporych problemów z kolanem, przyczynił się do osiągnięcia ówczesnego celu.

A to niejedyny sposób, w jaki pomógł klubowi – w polecanych treściach warto poświęcić chwilę na lekturę tekstu o tym, jak w ostatnich tygodniach zabawił się w dyrektora sportowego.

Reklama

 

 

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama