Charyzmatyczny ananas, który potrafił przyciągnąć na stadion. Ljubo przyjeżdża nad Wisłę
Jedni powiedzą: przereklamowany gwiazdorek, który skuteczny był tylko w machaniu łapami i strofowaniu młodszych kolegów. Zamiast strzelać bramki – uciekał w „bezpieczne” sektory boiska, czyli gdzieś do boku pola karnego, albo tuż przed nie. Drudzy skontrują: tacy magicy – mający to coś, ten boski pierwiastek – trafiają do nas incydentalnie. Raz na trzystu ze szrotu i kolejne trzystu wyrobników. Swoją niekonwencjonalnością dodawał kolorytu tej smutnej jak pomidorowa lidze. I jedni, i drudzy […]
redakcja
• 2 min czytania
0