To oni tam grali?! Wersja włoska

Marcin Długosz

15 marca 2026, 13:28 • 8 min czytania 5

Reklama
To oni tam grali?! Wersja włoska

Nie wszystkie kariery piłkarskie są modelowe – z mniejszych klubów na sam szczyt, a pod koniec egzotyczna liga lub powrót w rodzinne strony. Czasami mamy do czynienia z transferami całkowicie absurdalnymi, które nawet po latach brzmią niezbyt wiarygodnie. Tak jak te poniższe do klubów Serie A.

Do przypomnienia tych „legendarnych” ruchów zainspirowały nas niedawne wydarzenia w Serie B. W sobotni wieczór pojawiła się informacje, że nagle Michele Mignani ma zostać zwolniony z Ceseny, a w jego miejsce w klubie pojawi się Ashley Cole. Dla Anglika będzie to pierwsza samodzielna robota trenerska w karierze.

Takiego rozdania się nie spodziewaliśmy, co od razu wywołuje pewne skojarzenia z przeszłości…

SAMUEL ETO’O (SAMPDORIA)

Rozpocznijmy naszą wyliczankę wspomnieniem Kameruńczyka, którego każdy zna przede wszystkim z występów w Barcelonie i Interze. Po rosyjskiej przygodzie w Anży Machaczkała i wyspiarskich podbojach w barwach Chelsea i Evertonu, na początku 2015 roku napastnik trafił do Sampdorii.

Reklama

Dla klubu z Genui było to wydarzenie nie lada – ich szeregi zasilił zawodnik o tak wielkim nazwisku. Ale od razu zaczęło się od awantury. W debiucie Eto’o w nowych barwach Sampdoria przegrała z Torino aż 1:5, wobec czego trener Sinisa Mihajlović na następny dzień miał zarządzić podwójny trening. Tylko utytułowanemu piłkarzowi nie było w smak zgodzić się na tyle roboty i na jedne z tych zajęć… po prostu nie przyszedł.

Momentalnie wybuchł skandal, który jednak udało się załagodzić. Ostatecznie Kameruńczyk rozegrał w Sampdorii 18 meczów, w których zdobył 2 gole i zanotował 2 asysty. Latem zaś obrał kierunek na Turcję i trafił do Antalyasporu. Jego pobyt nad Morzem Liguryjskim pozostaje w formie ciekawostek.

JOE HART (TORINO)

Sześć lat w roli podstawowego bramkarza Manchesteru City. Dwa mistrzostwa Anglii. Jeszcze na samym finiszu swojej przygody walka do niemal samego końca o triumf w Lidze Mistrzów – odpadnięcie w półfinale z Realem Madryt po remisie 0:0 i porażce 0:1.

Reklama

Z takich okoliczności Joe Hart płynnie, w jedno lato, przeskoczył do… wypożyczenia do Torino. Absolutnego średniaka ligi włoskiej, którego szczytem aspiracji było kręcenie się wokół miejsc dających przepustkę do eliminacji do Ligi Europy.

Powiedzieć, że ruch Anglika był szokujący, to jak nic nie powiedzieć. Po tym, jak City objął Pep Guardiola i zaczął wprowadzać swoje porządki stało się jasne, że golkiper musi poszukać sobie nowego klubu. Ale Torino? Na wypożyczenie? 29-latek teoretycznie mogący osiągać szczyt swojej formy?

Do dzisiaj ten ruch pozostaje tyleż ciekawy, co absurdalny. W Piemoncie wielkiej kariery Hart nie zrobił, chociaż cały sezon bronił od deski do deski. A turyńczycy, jak na solidnego średniaka przystało, finiszowali na dziewiątym miejscu.

Reklama

BACARY SAGNA (BENEVENTO)

Siedem lat w Arsenalu. Trzy lata w Manchesterze City. 65 występów w reprezentacji Francji. I wreszcie kontrakt z… Benevento, które do momentu podpisania umowy z Bacarym Sagną (początek lutego 2018), zanotowało solidny wynik dziewiętnastu porażek, dwóch zwycięstw i remisu.

Po tym, jak Francuz opuścił Anglię i przestał grać o najwyższe cele, przez kilka miesięcy był bez klubu. Następnie zaczepił się na południu Włoch w szeregach totalnego beniaminka, który awansował do Serie A po raz pierwszy w swojej historii.

Na konferencji prasowej bajerował elegancko. – Miałem mnóstwo ofert z najlepszych lig europejskich – z Anglii, Francji, Hiszpanii czy właśnie Włoch. Nie wybrałem Benevento z powodów finansowych. Ten klub umożliwił mi grę w zespole, który nie jest faworytem, ale ma piękną historię. W czasach, kiedy w wielu miejscach piłka staje się bardziej biznesem niż prawdziwym sportem, Benevento reprezentuje serce i duszę drużyny piłkarskiej. Pasja, nadzieja, radość i miłość idą w parze z moją filozofią życia – nawijał makaron na uszy Sagna.

Efekt? Łatwy do przewidzenia. Trzynaście meczów, jeden gol, spadek z hukiem do Serie B i szybkie obranie kierunku jednak na biznes, a nie na „prawdziwy sport”. Sagna trafił jeszcze do Montrealu, a po nieco ponad roku w MLS zakończył karierę.

Reklama

FRANCK RIBERY (SALERNITANA)

Po dwunastu latach spędzonych w Bayernie Monachium, zostaniu legendą tego klubu i wygraniu w jego barwach wszystkiego, co tylko możliwe, już same przenosiny Francka Ribery’ego do Fiorentiny stanowiły niemałe zaskoczenie. A gdy po dwóch latach we Florencji zdecydował się zostać we Włoszech i kontynuować karierę w Serie A – to już w ogóle!

Jeden z najlepszych skrzydłowych XXI wieku postanowił olać zakusy Saudyjczyków czy Amerykanów oferujących mu ciężkie pieniądze, a pobić się jeszcze trochę o utrzymanie w lidze włoskiej w barwach beniaminka. Czy warunki przyrodnicze okalające Salerno i całe Wybrzeże Amalfi mogły mu pomóc w podjęciu takiej decyzji? Nie wiemy, choć mamy pewne podejrzenia.

Dodatkowo Salernitana napisała świetną historię i po wrzuceniu niesamowitego tempa w końcówce sezonu, rzutem na taśmę utrzymała się w lidze. Ribery został w klubie na kolejny sezon, ale szybko okazało się, że zdrowie nie pozwoli mu na dalszą grę w piłkę i jesienią 2022 roku zakończył karierę. Nawet później był jednak mocno zaangażowany w życie klubu i… chętnie jeździł na mecze wyjazdowe, wspierając młodszych kolegów z ławki rezerwowych.

Reklama

NANI (VENEZIA)

Jego historię pamięta wielu fanów piłki – brylowanie w barwach Sportingu, transfer do Manchesteru United i lata spędzone na Old Trafford. Potem szukał szczęścia w innych miejscach – a to wracał do Portugalii, a to sprawdzał się w Fenerbahce, Lazio czy Valencii.

Aż wreszcie w 2019 roku Nani podpisał kontrakt z Orlando City i wydawało się, że europejski rozdział jest już dla niego zamknięty. Nic bardziej mylnego. Na początku 2022 roku wrócił na Stary Kontynent i związał się z Venezią, która walczyła o utrzymanie w Serie A. Portugalczyk wystąpił w barwach tego klubu dziesięć razy i zanotował jedną asystę, ale nie udało się wywalczyć pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Potem Nani szukał szczęścia, w Australii, Turcji czy znowu w Portugalii, aż nagle – na początku 2026 roku – podpisał jeszcze roczny kontrakt z kazachskim FK Aktobe. Nie wspominając już o tym, że w pewnym momencie był rozważany przez działaczy Górnika Zabrze…

Reklama

SAMUEL UMTITI (LECCE)

Co może robić mistrz świata cztery lata po odniesieniu tego sukcesu i po sześciu latach na kontrakcie w Barcelonie? Ano, pośród wielu możliwości jest też ta zakładająca roczne wypożyczenie do Lecce, świeżo upieczonego beniaminka Serie A.

Oczywiście musimy dodać do tego cały kontekst – przygoda Samuela Umtitiego w Barcelonie naznaczona była wieloma poważnymi kontuzjami, przez co właściwie sezon poprzedzający mundial w Rosji (2017/2018) był ostatnim, w którym Francuz występował w barwach Blaugrany regularnie. Potem sytuacja stawała się już tylko gorsza, aż trzeba było podjąć decyzję – gdzie się przenieść, żeby powalczyć jeszcze o wskrzeszenie piłkarskiej kariery.

Padło na Lecce i trzeba powiedzieć, że po kilku tygodniach pracy nad formą Umtitiemu udało się odzyskać zdrowie. Ostatecznie rozegrał w całym sezonie 25 meczów, a Apulijczycy utrzymali się w Serie A, czyli osiągnęli cel postawiony sobie na starcie rozgrywek.

Reklama

W połowie tamtego sezonu doszło do rasistowskiego skandalu, kiedy fani Lazio buczeli na Umtitego przy okazji meczu z Lecce w Rzymie. Po tym wszystkim Francuz udzielił wywiadu, podczas którego nie powstrzymywał łez i podkreślał, że dla niego „Lecce to rodzina” i czuje się „wyzwolony”. Wzruszył się zresztą już na samym początku pobytu w Italii widząc, jak przyjęli go kibice.

Może właśnie takiego czasu potrzebował na tamtym etapie kariery Umtiti, co nie zmienia faktu, że z perspektywy jego CV ten ruch wygląda co najmniej absurdalnie. Potem obrońca zaliczył jeszcze dwa lata na kontrakcie w Lille, a wobec nawracających problemów z kontuzjami rok temu oficjalnie zakończył karierę.

JEROME BOATENG (SALERNITANA)

Mistrz świata z 2014 roku po dziesięciu sezonach w Bayernie Monachium trafił na dwa lata do Olympique Lyon, a gdy wygasł jego kontrakt z Francuzami znalazł się na zakręcie kariery. Był bez klubu przez kilka miesięcy, aż przygarnęła go Salernitana.

Reklama

Być może kierował się tymi samymi pobudkami co Ribery, ale po latach gry o wysokie cele nagle musiał znacznie zjechać z oczekiwaniami. Trafił w sam środek drużyny będącej w rozkładzie i zabalował w niej przez całe szesnaście meczów, z czego tylko w siedmiu sam wystąpił. Zespół nie wygrał ani jednego z tych spotkań – pięć zremisował, jedenaście przegrał i z hukiem spadł do Serie B.

W międzyczasie Boateng spotkał się z ostrą reakcją włoskich kibiców, którzy wobec historii jego byłej partnerki, Kasi Lenhardt, postanowił wygwizdywać Niemca, gdy ten pojawiał się przy piłce. Polka w 2021 roku popełniła samobójstwo, a nad graczem ciążyły zarzuty, że w miesiącach poprzedzających tragedię znęcał się nad kobietą.

W zeszłym roku monachijska prokuratura umorzyła dochodzenie podkreślając, że Lenhardt nie mogła już zeznawać, a sekcja zwłok nie dostarczyła wystarczających dowodów obciążających Boatenga.

Piłkarz po krótkim pobycie na Amalfi zaczepił się jeszcze na rok w austriackim LASK, a następnie zakończył karierę.

Reklama

JAMIE VARDY (CREMONESE)

Najświeższy przykład na liście. Kiedy po spadku Leicester z klubem rozstał się Jamie Vardy, długo nie było wiadomo w jakim miejscu zahaczy się legenda Lisów, która nie planowała jeszcze kończyć kariery. Jakie było zdziwienie, kiedy ostatecznie Anglik podpisał kontrakt z Cremonese – beniaminkiem Serie A.

Jeszcze gdybyśmy mówili tu o jakimś krezusie płacącym niebotyczne kwoty i przyciągającym znane nazwiska… Na pierwszy rzut oka zespół z Cremony nie jest w stanie przyciągnąć znanych twarzy żadnym argumentem. Ani finansami, ani wyjątkową lokalizacją (to 70-tysięczne niewielkie miasto między Mediolanem a Parmą), ani historią…

Tymczasem Vardy stwierdził, że po pięciuset meczach i dwustu golach dla Leicester, to właśnie Cremonese będzie idealnym wyborem. Dodatkowo musiał znacznie zejść z pensji – z około siedmiu milionów funtów brutto rocznie do niespełna dwóch milionów euro brutto.

Reklama

Piłkarsko nie wygląda źle – w 24 meczach strzelił 5 goli i został nawet Piłkarzem Miesiąca w listopadzie, choć nie da się oprzeć wrażeniu, że nagroda ta była przyznana mocno na wyrost i z pobudek marketingowych. W tym czasie Anglik strzelił bowiem tylko jednego gola, a jego drużyna przegrała wszystkie trzy mecze.

W przypadku utrzymania się Cremonese w Serie A, włoska przygoda Vardy’ego ma automatycznie przedłużyć się o rok. Będzie trudno.

Fot. Newspix

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:

5 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”

Mikołaj Duda
2
Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”

Piłka nożna

Ekstraklasa

Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”

Mikołaj Duda
2
Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”