Mikael Ishak znowu w Randers. Kapitan Lecha i wspomnień czar

Antoni Figlewicz

20 lipca 2026, 19:07 • 2 min czytania 4

Reklama
Mikael Ishak znowu w Randers. Kapitan Lecha i wspomnień czar

Dania słoneczną aurą przywitała drużynę Lecha Poznań, która już we wtorek zmierzy się z Aarhus GF w ramach meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W poniedziałek na stadionie Randers FC – gdzie rywale Kolejorza rozgrywają swoje mecze domowe w pucharach – odbył się ostatni przedmeczowy trening polskiego zespołu. Na stare śmieci wrócił tym samym Mikael Ishak, który w przeszłości spędził w Danii dwa i pół sezonu. 

Reklama

Dla kapitana Lecha jest to więc w jakimś stopniu mecz szczególny. W latach 2014-2017 bronił bowiem barw ekipy z Randers i w tym właśnie mieście dał się poznać z naprawdę dobrej strony – grał i strzelał regularnie, aż w końcu zapracował sobie na przenosiny do 2. Bundesligi. Reszta, jak to się czasem mówi, jest historią. Po ponad trzech latach w Norymberdze przyszła pora na Lecha, z którym teraz Szwed melduje się w odwiedzinach u swojej przeszłości.

– Czas spędzony tutaj był dla mnie bardzo dobrym, czułem się tu bardzo przyjemnie. Mieliśmy świetną grupę piłkarzy, a powrót tutaj traktuję trochę jak przypomnienie tego rozdziału mojej kariery –  przyznaje Ishak. Dla Randers Szwed rozegrał ostatecznie 78 spotkań i zdobył 34 gole.

Mikael Ishak w odwiedzinach. „Mieliśmy świetną grupę piłkarzy”

Napastnik Kolejorza dobrze otworzył sezon, wraz z kolegami sięgając po Superpuchar Polski. W starciu z Górnikiem Zabrze wpisał się na listę strzelców i sam przyznał, że to zwyczajnie miłe uczucie, kiedy inaugurujesz sezon i od razu cieszysz się ze zdobycia trofeum. – Myślę, że to miła sprawa. Wcześniej nie braliśmy tego trofeum na serio, ale teraz byliśmy gotowi i powalczyliśmy. Daliśmy naszym kibicom sukces i to ważne – mówił na gorąco po spotkaniu 33-latek.

W Danii sporo może zależeć od jego dyspozycji, czego Szwed też jest oczywiście świadom. Ishak przyznaje jednak, że mecz na drodze do Ligi Mistrzów ma zamiar traktować jak całkiem pospolite spotkanie.

Reklama

Nie myślę, że eliminacje do Ligi Mistrzów działają na moją wyobraźnię. Mecz jak każdy inny, chcemy stawiać krok za krokiem i to ma być jeden z tych wielu kroków – stwierdził kapitan Kolejorza.

Swoją drogę do wielkich europejskich rozgrywek Lech zacznie już we wtorek o godzinie 19:00 na stadionie Randers. Czy Ishakowi lepiej będzie błysnąć na znajomych rewirach? Przekonamy się wkrótce.

ANTONI FIGLEWICZ Z RANDERS

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Ekstraklasa

Rzecznik Lecha gościem Ligi Minus. O Aarhus i kolejnej rundzie eliminacji

Braian Wilma
3
Rzecznik Lecha gościem Ligi Minus. O Aarhus i kolejnej rundzie eliminacji