Marek Papszun, trener Legii Warszawa, skomentował remis 2:2 z Arką Gdynia. Jego zespół dopiero w ostatnich minutach uniknął porażki.
Wojskowi niemal do ostatnich minut przegrywali 0:2. Wówczas świetną zmianę dał Antonio Colak, który dubletem uchronił swój zespół od przegranej.
– Powiedziałem w szatni, że postawa Colaka, który strzelił dwa gole, była kapitalna. Codziennie ma dobre nastawienie, podejście – w sobotę życie to oddało. Mógł czuć rozczarowanie po porażce z Koroną – Rajović nie wykorzystał sytuacji, a Antonio znowu usiadł na ławce. Był gotowy, wszedł w końcówce i nam pomógł – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Papszun.
Marek Papszun: Mental jest kluczowy
Zdaniem trenera Legii jego zespół pokazał charakter w trudnym momencie.
– Walczyliśmy, w trudnym momencie pokazaliśmy duży charakter, czyli to, co zarzucano drużynie – tak, jak to, że traci gole w końcówkach. Tym razem było odwrotnie, bo zdobyła dwie bramki po rzutach rożnych i uratowała – myślę, że – cenny remis – dodał.
Szkoleniowiec martwił się za to zdrowiem Pawła Wszołka, który wszedł na boisko z ławki, ale musiał opuścić je już po kilkunastu minutach.
– Sytuacja Wszołka? Trudno coś powiedzieć bez pogłębionej diagnostyki. Odnowił się problem z mięśniem dwugłowym – to dla nas bardzo martwiąca sytuacja – skomentował Papszun.
Trener Legii zaznaczył też, że ma świadomość, w jakim miejscu jest obecnie klub z Warszawy i że passa jedenastu ligowych meczów bez wygranej oznacza, że klub realnie walczy o utrzymanie.
– Wszyscy wiemy, w jakim klubie pracuję. W Legii oczekiwane są tylko zwycięstwa. Trzeba też patrzeć na moment, w którym jesteśmy. Nasza sytuacja dalej nie jest ciekawa. Przegrywając, byłoby jeszcze trudniej. Mental jest kluczowy – oznajmił.
CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:
- Kiedy wszyscy uwierzą, że Legia może spaść? Remis w Gdyni to cud
- Kibice zbluzgali graczy Legii. Kolejna granica przekroczona
- Papszun szuka punktu zaczepienia. Remis to wciąż za mało dla Legii
Fot. 400mm.pl