Reprezentacja Polski świetnie zaczęła ten sezon tenisowy, wygrywając pierwszy raz w historii turniej United Cup. O ile Iga Świątek prezentowała się nierówno i przegrała spotkania z Coco Gauff i Belindą Bencić, o tyle Hubert Hurkacz grał fantastycznie. Chyba nikt nie spodziewał się, że Polak pokona w takim stylu dwóch zawodników ze ścisłej światowej czołówki i jeszcze powalczy z trzecim. Formą Hurkacza w programie „Weszło w Linię” (nowa produkcja na Weszło) zachwyca się znany komentator, choć jednocześnie zaleca ostrożność.
Nikt nie spodziewał się, że Hurkacz będzie prezentował się tak znakomicie. Wrocławianin w United Cup pokonał Niemca Aleksandra Zvereva (6:3, 6:4), przegrał po walce z Australijczykiem Alexem de Minaurem (4:6, 6:4, 4:6), by następnie poradzić sobie z Amerykaninem Taylorem Fritzem (7:6, 7:6) i Szwajcarem Stanislasem Wawrinką (6:3, 3:6, 6:3).
Marek Furjan o Hubercie Hurkaczu: Był w United Cup w trybie maszyny
– Nasze myślenie o Hurkaczu przed turniejem to była kwestia realnych oczekiwań. On nie grał oficjalnych meczów od pół roku. Hubert zaskoczył absolutnie wszystkich: poziomem swojego grania, odpornością. Wiemy, że to jest jeden z najlepiej serwujących tenisistów na świecie, ale akurat serwis nie zawsze odgrywał ogromną rolę. On był w trybie maszyny. Wygląda też jak maszyna, bo muskulatura poszła do przodu. Imponowały wyniki i jego styl gry – powiedział w programie „Weszło w Linię” Marek Furjan, znany komentator tenisa i współautor podcastu „Break Point”.
Teraz przed Hurkaczem kolejne wyzwanie – turniej Australian Open. Polak najdalej w Australii doszedł do ćwierćfinału (2024). W ubiegłym roku odpadł już w drugiej rundzie. Teraz na pewno ma większe ambicje. W pierwszym spotkaniu Hurkacz zmierzy się z Belgiem Zizou Bergsem, którego nie można lekceważyć.
– Podchodzę spokojnie do tego, co się wydarzy. Nie jest dla mnie oczywiste, że Hurkacz w takim transie, trybie będzie grał teraz każde spotkanie. Bo wtedy zaraz będzie tenisistą top 5, top 6 na świecie. On grał na takim poziomie w United Cup – dodał Furjan.
Fot. Newspix.pl