Przepraszam. Tak po ludzku, z głębi serca – szczególnie tego kibicowskiego. Bo jednak wyszło na jego. Jednak dał radę i on, i prowadzeni przez niego skoczkowie. Więc, choć nie spodziewałem się, że będę to pisać, to tak: przepraszam Macieja Maciusiaka.
Maciej Maciusiak wygrał. Trzeba to przyznać
No dobrze, powiem tak: uważam, że duża część krytyki Macieja Maciusiaka, która tu się pojawiała – głównie z mojej strony – była zasłużona. Nie będę cofać się przed tym, co wtedy pisałem, bo w większości nadal się z tym zgadzam. Wciąż uważam, że wiele spraw zostało w tym sezonie zawalonych. Nadal twierdzę, że jego wypowiedzi dla mediów w niektórych momentach zbliżały się do żenujących i abs0lutnie nieprzystających do sytuacji.
CZYTAJ, DLA PRZYKŁADU: KADRA A SKACZE FATALNIE, A MACIEJ MACIUSIAK DAJE DOBRY PRZEKAZ
Ale wiecie co? Jeśli wtedy go krytykowałem, to teraz muszę pogratulować.
No i przeprosić właśnie.
Przepraszam jednak nie za krytykę, a za brak wiary. Bo – i pewnie nie byłem w tym osamotniony – nie wierzyłem, że możemy zdobyć więcej niż jeden medal na skoczni na tych igrzyskach. A ten jeden medal miał być dziełem Kacpra Tomasiaka na skoczni normalnej. Tymczasem trafiły się jeszcze dwa. I trzeba przyznać, że – wbrew temu, co się mówi – jest w tym zasługa Macieja Maciusiaka.
Sam nie sądziłem, że będę pisać takie rzeczy. Ale trzeba być uczciwym. Maciej Maciusiak przez dużą część sezonu miał w rękach słabe karty. Ale w kluczowym rozdaniu kilka odrzucił, kilka dobrał i nagle skończył z mocnym fullem.
A co za tym idzie – zgarnął większą część puli.
CZYTAJ: TRZECI MEDAL ZE SKOCZNI! KACPER TOMASIAK I PAWEŁ WĄSEK ZE SREBREM!
Maciusiak wszedł all in i uratował sezon
Napisałem: jest w tym zasługa Macieja Maciusiaka. I naprawdę tak twierdzę. O ile po pierwszym medalu jego podkreślanie, że to „nasz medal” mogło trochę bawić, o tyle patrząc na całokształt – tak, to jego medale. Kacper Tomasiak, owszem, trenuje z nim od niedawna. Równocześnie widać jego rozwój, jeśli chodzi o fazę lotu. Gdyby go nie było, nie byłby w stanie wyskakać krążka na skoczni dużej. Fenomenalnie zaczął te skoki wyciągać, znakomicie też lądował.
To się naprawdę poprawiło. I to już pod okiem Maciusiaka. A co ważne – nie zepsuto przy tym żadnego innego elementu.

Do tego doszedł dobry plan na te igrzyska.
Odpuszczenie mistrzostw świata w lotach przez Tomasiaka wydaje się kluczowe – zgodnie z oczekiwaniami, bo to raczej była decyzja chwalona – ale też kluczowe było zabranie Pawła Wąska na treningi i wytężona praca nad jego techniką skoku. Po konkursie na skoczni normalnej, owszem, można było kwestionować decyzję o zabraniu skoczka z Ustronia (choć ja sam akurat od początku pisałem – pochwalę się, bo jak nie ja, to nikt nie pochwali, taka prawda – że to wybór, który się broni), ale na dużej skoczni Paweł dał radę.
A dziś to już w ogóle – owszem trzeci skok był słabszy, ale skoro anulowano tę serię, to zapominamy o tym. Wąsek zrobił swoje. I ten medal to też jego zasługa.
Zasługą Maciusiaka z kolei jest to, że Pawła wyciągnął z kryzysu, a potem – odważnie na niego postawił.
Znów: trochę jak w pokerze. Wchodzisz all in i czekasz, czy się opłaciło.
Maciej Maciusiak jeszcze raz miał szczęście do kart.
Maciusiak zostanie na kolejny sezon. I… nie wiem, co o tym myśleć
Mimo wszystko – mimo tych trzech medali – wciąż nie jestem w pełni przekonany co do tego, czy Maciej Maciusiak powinien zostać trenerem kadry Polski na kolejny sezon. Owszem, świetnie udało mu się ogarnąć temat na imprezie docelowej. Ale przez dużą część Pucharu Świata pukaliśmy w dno. Jeszcze nie od spodu, ale powoli się do tego zbliżaliśmy.
I to jest problem.
Bo wiecie, cała kariera Macieja Maciusiaka kieruje mnie w stronę wniosku, że to znakomity trener zadaniowy. Ożywić skoczka – jak kiedyś Dawida Kubackiego, a teraz Pawła Wąska – potrafi znakomicie. Przygotować do konkretnego celu – również. Ale jak na razie dał naprawdę mało argumentów co do tego, że nadaje się do codziennej pracy z grupą. A momentami to dawał wręcz argumenty, ale przeciw temu. Wydaje się, że Maciusiak mógłby być cudownym trenerem indywidualnym – takim, jak kiedyś Hannu Lepistoe dla Adama Małysza czy teraz (rolą, nie wynikami) Michal Dolezal dla Kamila Stocha.
W takiej roli mógłby się sprawdzić. Jako trener kadry A? Wciąż nie wiem, a wątpliwości jest dużo.
Natomiast te igrzyska zmieniły ogląd dotychczasowej sytuacji. I chyba trzeba być skłonnym dać mu szansę. Nawet nie tyle ze względu na wyniki, co na to, że rozwinął Kacpra Tomasiak o kolejny kroczek do przodu, a i Paweł Wąsek wrócił na pewien poziom. A to w tej chwili dwaj skoczkowie, w których musimy głównie inwestować. Jeśli więc oni chwalą sobie tę współpracę i uważają, że trener ma im coś do zaoferowania – no to proszę bardzo, niech Maciej Maciusiak zostanie.
A ja poczekam i w razie czego – wzorem Włodzimierza Szaranowicza – przeproszę państwa. I trenera, rzecz jasna.
SEBASTIAN WARZECHA
Fot. Newspix