Olympique Lyon razy cztery. Szymański… nawet nie zagrał

Marcin Ziółkowski

19 września 2026, 23:04 • 5 min czytania 1

Reklama
Olympique Lyon razy cztery. Szymański… nawet nie zagrał

Olympique Lyon po prostu pozamiatał. Drużyna Paulo Fonseki w starciu 5. kolejki Ligue 1 rozbiła Stade Rennes aż 4:0. Bohaterem meczu był Ernest Nuamah, który momentami znacznie przewyższał poziom prezentowany przez rywali i zanotował dublet. Przemysław Frankowski zagrał 73 minuty, a Sebastian Szymański nie podniósł się nawet z ławki. Spotkanie pod koniec pierwszej połowy przerwano z powodu obraźliwej treści transparentu, który wywieszono na stadionie w Lyonie.

Reklama

Okoliczności meczu

Starcie na Groupama Stadium skojarzyło ze sobą dwie niepokonane dotychczas drużyny w Ligue 1. Choć Lyon zna już smak porażki to z racji na mecze w Europie. Po starciu z Anderlechtem, Paulo Fonseca zmienił większość składu, wraz z obsadą bramki. Między słupki wrócił Dominik Greif, a w środku pola ponownie kibice mogli obejrzeć w akcji Pavla Sulca i Corentina Tolisso.

Z kolei drużyna z Bretanii ma już za sobą dwa starcia klasy premium w ramach Ligue 1 i wywiozła z nich cztery oczka. Mowa o rywalizacjach z PSG i Olympique Marsylią. Wybierając jedenastkę na kolejną prestiżową potyczkę, Franck Haise co nieco zaskoczył. Na ławce posadził Sebastiana Szymańskiego, ale też świeżo upieczonego reprezentanta Les Bleus, Estebana Lepaula. Szansę w ataku otrzymał były piłkarz Lazio, a więc Boulaye Dia.

Reklama

Lyon XI: Greif – Athekame, Bacher, Niakhate, Abner Vinicius – Bidstrup, Morton – Nuamah, Tolisso, Sulc – Openda,

Rennes XI: Samba – Frankowski, Ait Boudlal, Cresswell, Merlin – Rongier – Mayenda, Camara, Thomasson, Nordin – Dia.

Rennes nie do poznania. Nuamah? Czarodziej

W dość niepozornej sytuacji, już po 120 sekundach Moussa Niakhate otrzymał żółtą kartkę po faulu na Nordinie. Nie wszedł dobrze w mecz, ale co innego można było powiedzieć o jego kolegach. Nie trzeba było długo czekać na pierwszego gola w Lyonie. Corentin Tolisso znakomicie obsłużył podaniem Ernesta Nuamaha, a ten w doskonałej sytuacji z kilku metrów pokonał Brice’a Sambę.

Reklama

Gospodarze chcieli strzelić w podobny sposób na 2:0. Tolisso przejął piłkę w pobliżu pola karnego od Frankowskiego, zagrał do Opendy, a ten wypatrzył Nuamaha. Ghańczyk nie nabrał jednak Sambę na ten sam numer, bo Francuz zachował się znacznie lepiej. Zagranie środkowego pomocnika zapachniało faulem, ale sędzia nie odgwizdał przewinienia.

Mecz poza tym był wyrównany, nawet posiadanie piłki kręciło się w pobliżu cyfry 50 po osbu stronach. Wtem Rennes zaczęło grać niefrasobliwie w obronie, piłkarze Haise’a notowali straty piłki. Jedną z nich wykorzystał Nuamah.

Po przejęciu piłki w środkowej strefie boiska, rozkręcił kontrę znakomicie podając zewnętrzną częścią stopy do Pavla Sulca. Czech poczekał aż piłkarz z Ghany znów będzie w jego pobliżu. Oddał mu piłkę, a Nuamah ponownie uderzył na tyle celnie, że miał już dublet.

Reklama

Skrzydłowy był tego wieczoru w gazie. Wydawało się, że już za chwilę będzie mieć hattricka, ale po znakomitej solowej akcji w ogóle nie trafił w bramkę. Po jego strzale sędzia otrzymał informację od delegata, że z trybun prawdopodobnie dobiegały obraźliwe okrzyki. Doprowadziło to do kilku minut przerwy.

W 40. minucie sędzia przerwał zawody, wszyscy zeszli do szatni. Informacja na stadionie mówiła o „treściach obraźliwych”. Wyszło na jaw, że chodziło o transparent. Po powrocie na murawę, zegar cofnięto do 36 minuty.

Reklama

Przed przerwą dwie dobre okazje zmarnował Openda. Belg najpierw został powstrzymany przez obrońcę, a następnie minimalnie chybił. Akcja ta zaczęła się ponownie od straty Bretończyków. Przechwyt Bidstrupa w środkowej tercji boiska, podanie do Mortona, ten do Sulca, a Czech doskonale wypatrzył Opendę.

Po stronie Rennes, z czasem zaczęło brakować (nawet!) przebłysków. Gdy już podopieczni Haise’a uderzali to próby były bardzo niecelne. Jakości brakowało w każdej formacji.

Reklama

Lyon miał wynik i poszedł po więcej. Grzechem było nie skorzystać z okazji

Gdy wydawało się, że krajobraz meczu po przerwie odrobinę się zmieni, gospodarze ten pogląd całkowicie zweryfikowali. Sulc rozprowadził piłkę na bok do Opendy. Ten, podał do obiegającego go z lewej Abnera Viniciusa.

Podanie Brazylijczyka nie trafiło do celu, a w zamieszaniu z bliskiej odległości do bramki piłkę wbił nieupilnowany Zachary Athekame. Było to już drugie trafienie w Ligue 1 dla bocznego obrońcy ze Szwajcarii. Nie był z tego zadowolony rozgrzewający się przy linii bocznej Esteban Lepaul.

Reklama

Wybrany przez Zinedine’a Zidane’a na mecze Ligi Narodów napastnik zameldował się na murawie po godzinie gry. A Rennes? Wciąż było bezjajeczne i trudno było kogokolwiek wyróżnić pod kątem pozytywów. Ten stan utrzymał się do końca meczu, co mówi wiele o tym występie.

Frankowski dostosował się poziomem do kolegów i został zmieniony przed ostatnią częścią meczu. Żadna z dziewiątek gości nie oddała strzału na bramkę przez 85 minut.

Co innego Corentin Tolisso, który na otwarcie ostatniego kwadransu przymierzył nie do obrony. Podanie Athekame z bocznego sektora boiska docelowo miało trafić do zmiennika, Khalisa Meraha. Francuz pozostawił ją jednak znacznie bardziej doświadczonemu koledze i… dobrze zrobił.

Reklama

W poczynania Bretończyków wdzierała się coraz większa frustracja. Lepaul doczekał się strzału na bramkę, ale pomimo nieobecnego między słupkami bramkarza, jego strzał zablokowal jeden z obrońców. Jak nie idzie, to nie idzie.

Lyon był o wiele lepszy i rozkręcał się stopniowo od pierwszego gola na Groupama Stadium. To dla tej drużyny piąty z rzędu mecz bez porażki we wszystkich rozgrywkach.

Olympique Lyon – Stade Rennais 4:0 (2:0)

  • 1:0 – Ernest Nuamah – 7′
  • 2:0 – Ernest Nuamah – 30′
  • 3:0 – Zachary Athekame – 48′
  • 4:0 – Corentin Tolisso – 76′
Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ligue 1

Reklama
Ligue 1

Dembele wskazał swojego faworyta do Złotej Piłki. „Jest najlepszy na świecie”

Marcin Ziółkowski
8
Dembele wskazał swojego faworyta do Złotej Piłki. „Jest najlepszy na świecie”
Ligue 1

Monaco wciąż niepokonane. Postacią meczu był jednak… sędzia

Kacper Korpak
0
Monaco wciąż niepokonane. Postacią meczu był jednak… sędzia
La Liga

Mbappe ukarany. Musi wypłacić PSG odszkodowanie – będzie na frytki

Kacper Korpak
5
Mbappe ukarany. Musi wypłacić PSG odszkodowanie – będzie na frytki