Legion Bydlin, którego walkę z wójtem Norbertem Bieniem opowiedzieliśmy w Patolidze na kanale WeszłoTV, odzyskuje budynek klubowy! Tak zdecydował Sąd Rejonowy w Olkuszu, który uznał, że do czasu zakończenia postępowania, pawilonem ma zawiadywać klub, a nie gmina. 9,5 miliona kosztował budynek, który został wybudowany dla Legionu ze środków z Polskiego Ładu i ministerialnej dotacji. Ze względu na roszczenia wójta, klub miał do niego od kilku miesięcy bardzo ograniczony dostęp.
Z postanowienia sądu w Olkuszu wynika, że…
- gmina Klucze jest zobowiązana wydać Legionowi, nomen omen, klucze do pawilonu i wszystkich innych obiektów położonych w Bydlinie przy ul. Legionów 43;
- musi umożliwić klubowi nieskrępowane korzystanie ze wszystkich części nowego pawilonu (dokładnie w takim samym zakresie, w jakim klub korzystał ze starego pawilonu);
- ten stan rzeczy potrwa przynajmniej do prawomocnego zakończenia postępowania w sprawie.
Dla Legionu oznacza to przełom. Klub wreszcie będzie mógł korzystać z budynku klubowego bez ograniczeń, czyli tak jak wcześniej.
Zaznaczamy jednocześnie – skoro jesteśmy już w militarnej metaforze – że to dopiero wygranie bitwy, ale jeszcze nie wojny. Konflikt wciąż trwa i nie zanosi się, by emocje ostygły.

Legion Bydlin kontra wójt – o co chodzi w konflikcie?
O co chodzi w całej sprawie? Przypomnijmy w telegraficznym skrócie.
Legion to klub z A-klasy z powiatu olkuskiego, który we wsi na tysiąc mieszkańców dorobił się akademii na 120 dzieciaków. Cały klub został wybudowany przez miejscowych w czynie społecznym i aż do 2011 roku należał w całości do prywatnych osób ze Wspólnoty Gruntowej. Ci jednak postanowili wtedy przekazać grunty i nieruchomości w ręce gminy Klucze. Zrobili to, bo infrastruktura wymagała kilku remontów, a samorząd obiecywał, że je przeprowadzi, o ile obiekty będą gminne, a nie prywatne. Mieszkańcy wsi zagwarantowali sobie w umowie zapis, że Legion będzie nieodpłatnie korzystał z infrastruktury.
Wojna o stadion – wójt vs. klub A-klasy. Zobacz nasz film o Legionie Bydlin
Lokalni twierdzą, że mimo deklaracji, po przekazaniu terenów niewiele się wydarzyło w sprawie odświeżenia infrastruktury. Ludzie zrobili więc ją sami – wybudowali boisko boczne, zamontowali oświetlenie, postawili schludną trybunkę, zadbali o piłkołapy i ogrodzenie działki. Kilka lat temu klubowi działacze wyszli z inicjatywą modernizacji budynku klubowego. Sami postarali się o projekt, dowiedzieli się jakie dofinansowania można pozyskać i przyszli do gminy z gotowym pomysłem. I ten wypalił, bo gmina pozyskała 7 milionów złotych z programu Polski Ład i 2,8 miliona z programu Sportowa Polska, za który odpowiadało Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Kiedy nowy budynek powstał, klub został nagle z niego… wyrzucony. Wójt wypowiedział dotychczasową umowę użyczenia i zażądał od A-klasowicza szeregu opłat za korzystanie z obiektu. Działacze wyliczyli, że zgadzając się na propozycje wójta, musieliby płacić gminie około pięćdziesiąt tysięcy złotych rocznie. A przecież sami oddali ten teren gminie i mieli korzystać z niego do woli.
Działacze uznali te warunki za zaporowe i sprzeczne z wcześniejszymi ustaleniami. Kością niezgody stały też przychody z wynajmu pokoi znajdujących się w pawilonie, które wcześniej wspierały klub, dzięki czemu działacze mogli przeprowadzić liczne modernizacje, a w nowych warunkach miały trafiać do gminy. Wójt argumentuje, że nowy obiekt generuje większe koszty utrzymania (stąd konieczność opłat) i powinien służyć wszystkim mieszkańcom (dlatego powinna zarządzać nim gmina). Klub wskazuje jednak na dokumentację dotacji, w której to Legion i jego akademia zostali wymienieni jako główni beneficjenci inwestycji.
Inwestycja, która miała służyć lokalnej społeczności, stała się źródłem głębokiego konfliktu.

Wójt pęka
Podczas spotkania mieszkańców wsi z wójtem, które odbyło się pod koniec września i które relacjonujemy w materiale wideo, wójt pozostawał nieugięty na argumenty klubu. Natomiast później Bień zaczął kruszeć. Przede wszystkim, pozwolił dzieciom trenującym w Legionie przebierać się w pawilonie. To prawdopodobnie reakcja na szum po artykule Mateusza Migi na TVP Sport, w którym ten opisał, że dzieci podczas meczów ligowych przebierają się pod chmurką lub w tymczasowym kontenerze, podczas gdy obok stoi zamknięty nowiutki budynek.
Ponadto, podczas kolejnego spotkania, które odbyło się 29 października, wójt zaproponował użyczenie trzech pomieszczeń w pawilonie za pokrycie 20% kosztów mediów. To nie zadowalało jednak Legionu, który przed modernizacją zarządzał całym budynkiem i chciałby, żeby tak pozostało. Poza tym, aplikując o dotację z ministerstwa jasno określono podział obowiązków – to gmina miała w całości pokrywać koszty mediów, podatki i ubezpieczenia, a klub miał wziąć na siebie zatrudnienie pracowników obsługujących pawilon oraz dbanie o jego utrzymanie.
Po postanowieniu sądu, wójt na jakiś czas stracił jakiekolwiek argumenty i jest zmuszony do wydania budynku w ręce działaczy. Jak zapowiada klub, ma to nastąpić w poniedziałek 9 listopada. Kto będzie zarządzał budynkiem na stałe, zdecyduje sąd.